Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2010. Pokaż wszystkie posty
"Sudan. Czas bezdechu" – Konrad Piskała

"Sudan. Czas bezdechu" – Konrad Piskała














"Seksem zabija się biedę i głód. Jedyne, czego tu jest w bród, to rozkosze ciała. Nocą Czarna Afryka nie śpi. Afryka się pieprzy".



Sudan to państwo położone na kontynencie afrykańskim, graniczące z Egiptem, którego historia, kultura i podział religijny były mi dotąd zupełnie nieznane. Moje mgliste pojęcie o specyfice tej krainy stało się doskonałym pretekstem do tego, by sięgnąć po książkę, która stanowić będzie wspaniały wstęp do poznania Sudańczyków i otaczającej ich rzeczywistości. Publikacja Konrada Piskały sprawdziła się w roli pierwszego przewodnika niemal doskonale.
"Dla siebie znalezioną ścieżką" – Małgorzata Lutowska

"Dla siebie znalezioną ścieżką" – Małgorzata Lutowska











"Wydaje nam się, że nasz świat i czas są tak przepastne, że nie mają końca. A przecież Ziemia to mały stolik, dostaliśmy się tu z niebytu na krótką chwilę, skupieni wokół światła małej lampki naszego słońca".




Do tej pory, typowy przewodnik turystyczny, czyli publikacja wydana w formie książkowej, kojarzył mi się nieodłącznie z listą wypunktowanych ciekawych miejsc, zabytków czy szlaków, jakie warto zobaczyć i zwiedzić. Tymczasem, okazuje się, że można w bardzo interesujący sposób pożonglować formą i połączyć ze sobą prozę z funkcją, jaką pełni takowa publikacja. W wyniku takiej właśnie zabawy formą, powstał zbeletryzowany przewodnik turystyczny po Dolnym Śląsku, w którym zarówno pomysł na taką książkę jak i jego wykonanie, stoją na równie wysokim poziomie.
Katarzyna Georgiou - "Czas obietnicy. Macierzyństwo magiczne"

Katarzyna Georgiou - "Czas obietnicy. Macierzyństwo magiczne"





"Kobieta powinna nauczyć się wsłuchiwać w sygnały płynące z jej własnego ciała i psychiki, by być szczęśliwą i spełnioną".


Noszenie pod sercem, przez dziewięć miesięcy wyczekiwanego dziecka to piękny czas dla kobiety. Czas oczekiwania, jak również czas różnorodnych rozmów z rozwijającym się w łonie małym człowiekiem. Taki stan potrafią zrozumieć wyłącznie kobiety i to właśnie dla nich Katarzyna Georgiou stworzyła niecodzienny album. Album, który każda z czytelniczek może zapełnić własnymi, bezcennymi przemyśleniami w okresie ciąży.

Katarzyna Gerogiou to wrocławska poetka, autorka tomików poezji. Jest anglistką, która uczyła w Kanadzie, nauczycielką muzyki i wychowania przedszkolnego. Obecnie pracuje w Niepublicznym Zespole Edukacyjnym "Alis" we Wrocławiu. Autorka uczestniczy również w warsztatach rozwoju osobistego, pasjonuje się ezoteryką i szamanizmem. W internecie możecie znaleźć jej stronę autorską pt. "Wyobraźni świat".

"Czas obietnicy. Macierzyństwo magiczne" to jak wskazuje podtytuł, pamiętnik dni wspomnieniami utkany. Autorka dedykuje tę publikację wszystkim kobietom – matkom i właśnie do nich kieruje tę książkę. Książkę, będącą połączeniem pamiętnika ukazującego okres ciąży autorki, wierszy, wielu fotografii oraz pustego miejsca na zapisy własne czytelniczek. To swoista forma albumu, hybryda, zawierająca wiele elementów artystycznych.

Pisząc o publikacji Katarzyny Georgiou należy rozróżnić jej dwie części. Pierwsza to kilkanaście stron wybranych przez autorkę fragmentów jej pamiętnika z okresu ciąży. Ze wspomnień tych wynurza się wielka wrażliwość i głębia uczuć do swojego nienarodzonego jeszcze syna Ziemowita. Autorka, wręcz poetyckim językiem, nacechowanym wielkim emocjonalizmem rozmawia ze swoim dzieckiem. Pamiętnik ten to teksty dłuższe i krótsze, a kończy się wraz z narodzeniem oczekiwanego chłopca. Katarzyna Georgiou zawarła w tej części swoje najbardziej intymne myśli, od których bije niczym nie przyćmiona prawdziwość. Każda z czytelniczek, która przeczyta te fragmenty z pewnością stwierdzi, że nie są to wymyślone na potrzeby książki teksty. Szkoda jedynie, że część ta jest tak krótka. Myślę, że gdyby autorka zamieściła bardziej obszerne wpisy, byłoby jeszcze bardziej nastrojowo.

Druga część, o wiele bardziej obszerniejsza biorąc po uwagę ilość stron, składa się w zasadzie z trzech elementów. Całość została podzielona na dwanaście kalendarzowych miesięcy, w których przy każdym autorka zostawia kilka pustych kartek do wypełnienia przez czytelniczkę będącą przyszłą matką. Każdy miesiąc poprzedza połączenie zdjęcia z grafiką oraz wiersz. Biorąc pod uwagę całą koncepcję publikacji, która ma na celu stworzyć intymny pamiętnik przyszłej matki, pozostawienie pustych kartek, które mają zostać dopiero wypełnione staje się zasadne. Tym bardziej, że przy każdym miesiącu pozostawiono naprawdę sporo miejsca. Bezzasadne natomiast wydaje mi się zamieszczenie w tej części fotografii z życia syna autorki, połączonych z oryginalnymi grafikami. Część ta powinna być wyłącznie do dyspozycji czytelniczek, dlatego też nie powinny znaleźć się z niej takie zdjęcia. Autorka winna pozostawić puste miejsca na wklejenie własnych zdjęć przyszłych matek przy każdym z miesięcy. Wówczas właśnie koncepcja albumu nie zostałaby zachwiana, a zdjęcia, które obecnie znajdują się w tej części, powinny zostać dołączone do części pierwszej. Warto również zwrócić uwagę na wspaniałe wiersze, które bezsprzecznie przykuwają uwagę, jak na przykład wiersz pt. "Odczynianie Złości".

Nie można również nie wspomnieć o wysokiej jakości wydaniu całej publikacji. Dobry, błyszczący papier oraz dużo różnorodnych kolorów z pewnością umilają lekturę, oraz wpasowują się w tematykę książki, czyli radosnego i szczęśliwego macierzyństwa. "Czas obietnicy. Macierzyństwo magiczne" to publikacja przeznaczona dla kobiet, które planują dziecko, są w trakcie ciąży, czy po prostu pragną poznać kawałek tajemnicy cudu narodzin. Dzieło Katarzyny Georgiou może być również doskonałym prezentem dla przyszłej matki. 


Katarzyna Georgiou


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater oraz Warszawskiej Firmie Wydawniczej
http://sztukater.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

Elizabeth Gilbert – "Jedz, módl się, kochaj"

Elizabeth Gilbert – "Jedz, módl się, kochaj"






"Jestem lojalna i stała w miłości do podróży, tak jak nie zawsze byłam lojalna i stała w innych miłościach". 

Książka, o której słyszał chyba każdy. Książka, która dla wielu stała się swoistym drogowskazem życiowym. Długo zwlekałam z przeczytaniem tego światowego bestselleru, lektura czekała sobie spokojnie na półce, aż przyjdzie odpowiedni czas na jej zgłębienie. Czasami nasze wyobrażenia o konkretnej książce rozmijają się z rzeczywistością, tak było i w tym przypadku. Nie jest to bowiem historia przyjemnych podróży okraszonych niezwykłymi przygodami. To, co przedstawia autorka to swoista recepta na życie zgodne z własnymi pragnieniami i marzeniami. Czy udana? Trudno stwierdzić, gdyż każdy człowiek kieruje się własnym katalogiem twardych obowiązków i dozwolonych przyjemności.

Elizabeth Gilbert to kobieta, która niespodziewanie dla siebie pisząc historię swojego życia, stała się inspiracją dla wielu kobiet, które postanowiły zrealizować swoje pragnienia. Autorka pracowała jako dziennikarka, a niektóre z jej artykułów zostały nominowane do National Magazine Award. Książka "Jedz, módl się, kochaj" przez ponad 57 tygodni utrzymywała się na pierwszym miejscu bestsellerów New York Timesa. Ciekawostką jest to, że do wiernych czytelników Elizabeth Gilbert należą Jonathan Carroll czy Meg Ryan.

Autorka i równocześnie bohaterka książki, w wieku trzydziestu lat wywraca swoje życia do góry nogami. Rozwodzi się z mężem i traci cały majątek zostając z niczym. Zapytacie dlaczego? Mając kochanego męża, dobrą pracę, świeżo kupiony dom, Elizabeth po prostu nie jest szczęśliwa. Jej obecne życie przytłacza ją do tego stopnia, że postanawia wszystko zmienić. Po rozwodzie przez długie miesiące nie może się pozbierać. Wyrzuty sumienia dotyczące męża doprowadzają ją do silnej depresji, a nieudany romans z młodszym mężczyzną jeszcze bardziej umacnia ją w przeświadczeniu, że musi coś zrobić. Bohaterka postanawia wyruszyć w podróż swojego życia na okres 12 miesięcy. Miesiące te mają być drogą do poszukiwań równowagi życiowej, która zapewni jej stracone od dłuższego czasu szczęście. Powieść obejmuje sto osiem opowieści, które podzielone zostały na trzy części. Kontynuacją "Jedz, módl się, kochaj" jest druga część pt. "I że cię nie opuszczę". 

Po lekturze książki, czytelnik spragniony niecodziennych wrażeń z pewnością pozazdrości Elizabeth Gilbert możliwości podróżowania po całym świecie. Wgłębiając się w niektóre fragmenty jej wspomnień, można odczuć wręcz fizyczną potrzebę wyruszenie w nieznany świat. Dobrym zabiegiem, który de facto porządkuje przeżycia bohaterki, jest podział książki na trzy części. Część pierwsza - "Jedz" czyli podróż do słonecznych Włoch. Autorka poświęca się tutaj nauce języka włoskiego oraz zgłębia filozofię życiową Włochów. Jak sam tytuł wskazuje, największe znaczenie w tym przypadku ma dla niej jedzenie. Dla amatorów i smakoszów kuchni, to na pewno źródło ciekawych informacji. Część druga - "Módl się" to z kolei Indie. Elizabeth w aśramie zgłębia tajniki jogi i medytacji. Próbuje napełnić swoja osobę spokojem i pogodą ducha. Poznaje tam przyjaciół, którzy pomagają jej odnaleźć siebie. Ta część została przeznaczona wyłącznie dla sympatyków duchowości, pragnących zgłębić tajniki medytacji. Część ostatnia – "Kochaj" czyli Indonezja. Poszukiwanie przez bohaterkę siły wyższej, boga, jakkolwiek go nazwiemy. To właśnie tutaj autorka próbuje odnaleźć równowagę między przyjemnością, a wewnętrznym spokojem. Tutaj też spotyka niespodziewanie miłość. Miłość, która wzbudzi w niej wiele sprzecznych emocji. Ta część właśnie była dla mnie najbardziej interesująca. Pojawiła się bowiem miłość, ciekawie opowiedziana historia Balijczyków i cudowne krajobrazy.

"Jedz, módl się, kochaj" to książka, która nie znajdzie czytelnika, dla którego wszystkie trzy części będą rewelacyjne. Dotykanie tak wielu różnorodnych płaszczyzn jak kuchnia, duchowość i miłość dla wielu będą w pewnej części nudne bądź niezgodne z przyjętą przez czytelnika filozofią życiową. Równocześnie jednak, pewne partie książki miłośnik kuchni czy sympatyk jogi będzie czytał z zapartym tchem. Nie jest to więc cecha negatywna utworu, swego rodzaju uniwersalność to chyba najlepszy zabieg, każdy bowiem znajdzie w tej powieści coś dla siebie. Jedni mniej, drudzy zaś więcej.

Czytając wynurzenia autorki, trudni uniknąć oceny jej postawy życiowej. Elizabeth Gilbert pomimo faktu bycia wielką egoistką, jest równocześnie bardzo odważną kobietą. Można oczywiście nie pochwalać jej wyborów, jednakowoż czerpana przyjemność z lektury o samotnej podróży, nieznacznie inspiruje. Zapytacie do czego? Odpowiedź jest prosta, do zmian, nawet tych najmniejszych. Zmian, które polepszą nasze życie. Elizabeth Gilbert swoją historia stara się przekazać prostą prawdę: trzeba walczyć o swoje marzenia i o odnalezienie samego siebie.


"Człowiek nie jest ani marionetką bogów, ani jedynym panem samego siebie; jest pierwszym i drugim po trochu".




Jak zapewne większość z was wie w 2010 roku powstał film na podstawie książki Elizabeth Gilbert o tożsamym tytule, w którym rolę bohaterki zagrała znakomita Julia Roberts. Film jest dosyć długi, trwa bowiem prawie dwie i pół godziny ale uwierzcie mi, że czas przy nim płynie bardzo szybko.

Znakomita gra aktorska Julii Roberts i piękne krajobrazy to główne atuty filmu. Podczas oglądania widz ma szansę uczestniczenia w różnorodnych doznaniach bohaterki. Irytację może jedynie wzbudzić pominięcie paru istotnych wątków z książki, niestety ze stratą dla filmu. Warto wspomnieć, że tytuł ten znalazł swoje miejsce na liście lubianych książek przez Oprah Winfrey i gdy dowiedziała się o tym Julia Roberts, natychmiast wykupiła prawa do zekranizowania filmu.

Julia Roberts podczas kręcenia zdjęć we Włoszech, powiedziała do reżysera filmu:


"Nie rozumiesz, za co kobiety kochają tę książkę. Nie chodzi o duchowość, nie chodzi o miłość, ale o to, że można bezkarnie jeść!" 

Myślę, że można odnaleźć w tym zdaniu ziarenko prawdy. Polecam najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć jej ekranizację.


Elizabeth Gilbert

Bella Grek i jej poezja

Bella Grek i jej poezja



Definicja poezji wskazuje jasno, iż to przeciwieństwo prozy. Czy oznacza to jednak, że wielbiąc prozę, nie mamy szansy zrozumieć i pokochać poezji? Absolutnie nie. Trzeba po prostu trafić na zbiór wierszy, których wymowa dotrze do naszej duszy. Mnie się udało, trafiłam.

Autorką dwóch tomików wierszy do których w ostatnich dniach namiętnie zaglądałam jest poetka pisząca pod pseudonimem Bella Grek. Oprócz pisania wierszy, Bella gotuje i fotografuje. Poza tym lubi sekrety. W sieci znajdziecie jej blog – KLIK.

Pierwszy tomik wydany w 2008 r. nosi wymowny tytuł "Gladiator w różowej sukience". Sama nazwa przykuwa uwagę, gdyż zawiera dwa przeciwstawne na pierwszy rzut oka słowa: "gladiator" i "różowa sukienka". Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie połączenia symbolu siły i różowego koloru. Okazuje się, że tytuł ten jest adekwatny do wymowy wierszy, jakie znalazły się w tym zbiorze. Tomik podzielony jest dwie, wyraźnie oddzielone części: "Słodko" i "Gorzko" (zauważyć można tutaj kolejne przeciwieństwo). Wiersze ukazują w głównej mierze spojrzenie na życie z perspektywy dzisiejszej, współczesnej kobiety, czyli tytułowego gladiatora w różowej sukience. Muszę przyznać, że określenie to jest bardzo trafne i przemawia do mnie jako do przedstawicielki płci pięknej. Części na jakie został podzielony tomik są również swoistym symbolem, bowiem życie kobiety można porównać do słodko-gorzkiego smaku, wzajemnie się ze sobą uzupełniającego.

Część "Słodko" to dwadzieścia osiem liryk, dotykających wielu sfer życia współczesnej kobiety. Wśród wierszy znaleźć możecie odniesienia do samorealizacji, czyhających pokus, wzajemnego zrozumienia, pożądania czy małżeństwa. Wyczuwalny nastrój utworów jest mocno zróżnicowany, od patetycznego:

"Możesz nie kochać i podlić
Zawsze Cię znajdę i oddam Ci siebie".

do mocno ironicznego:

"Co to znaczy małżeństwo
Rozmnażać, bzykać i konać".

Część "Gorzko" to z kolei dwadzieścia pięć wierszy. Jak wskazuje tytuł owej części, utwory w niej zawarte skupiają się na gorzkiej stronie życia. Autorka nawiązuje w nich do śmierci, mroku duszy, stresu, czy rozstania. Wachlarz tematyczny, podobnie jak w poprzedniej części jest mocno zróżnicowany.

Z całego tomiku kilkanaście wierszy zrobiło na wielkie mnie wrażenie, a przy kilku musiałam zatrzymać się na chwilę. Wiersz "Dialog" ukazujący zawiłe i skomplikowane relacje damsko-męskie, w którym ostatnia podsumowująca strofa jest genialna i prawdziwa. Wiersz "Żyć" porównujący bardzo dosadnie istotę życia, miłości i małżeństwa. Kolejnym godnym zainteresowania jest wiersz "Polityka" pokazujący pozoranctwo życia, autorka świetnie uchwyciła tutaj ironię. I najbardziej wstrząsający w mojej opinii wiersz pt. "Wybory", przedstawiający wybory przed jakimi musimy zmierzyć się w życiu, w tym ten, o którym na co dzień nie myślimy. To chyba utwór, który najbardziej zapadł mi w pamięć z tego tomiku.


Drugi tomik autorki, wydany dwa lata później bo w 2010 r. nosi tytuł "...i inne przypadki". Bella Grek tym razem podzieliła swoje utwory na cztery mniejsze grupy: "W chmurach..." , "W nizinach...", "W sukienkach..." i "Po drugiej stronie..." . W tym tomiku zauważyć można bardziej uniwersalne przesłania wierszy, odnoszące się do kwintesencji życia, bez podziału na płeć. Godnymi zainteresowania lirykami z tego tomiku są z pewnością "Myśl pierwsza" z doskonałą puentą w ostatniej strofie, "Pan Czas" z refleksją na temat upływającego czasu, "Dreszczowiec", który dosadnymi opisami potrafi wywołać gęsią skórkę, obszerny wiersz "Kobieta pracująca" ukazujący kwintesencję obecnego modelu życia kobiet oraz "Ambicja" z trafioną puentą na końcu.

Trzeba również wspomnieć o doskonałych wydaniach obydwu tomików. Twarda oprawa wydań i co najważniejsze doskonała jakość papieru, dzięki czemu przewracanie kolejnych stron było przyjemnością. Jak widzicie na zdjęciach tomik "Gladiator w różowej sukience" to czarna okładka z białymi literami, a tomik "...i inne przypadki" to biała okładka i czarne litery. W przypadku tego drugiego szkoda, że na białym tle dodano również zielone litery alfabetu, bez tego efekt przeciwieństwa byłby lepiej widoczny. Na uznanie zasługuje również duża wydrukowana czcionka w tomiku "Gladiator w różowej sukience", dzięki czemu czytelnik nie męczy tak wzroku. W drugim tomiku już niestety trzeba skupić się na małych literach.

Podsumowując, większość wierszy Belli Grek pozwala odnaleźć cząstkę kobiecości. To coś, co potrafią wyrazić i zrozumieć wyłącznie kobiety. Sądzę, że mężczyźni jako odbiorcy liryk poetki, wielu wierszy by po prostu nie zrozumieli, dlatego uważam, że tomiki te przeznaczone są w przeważającej większości dla kobiet. To wiersze, do których z pewnością będę wracać, gdyż zauważyć w nich można wielki ładunek emocjonalny. To poezja, która wywołuje wiele refleksji na różnych polach. Bella Grek zaszczepiła we mnie sympatię to tego gatunku literackiego. Jest pierwszą osobą, której się to udało. Gratuluję!

Bella Grek


Za możliwość przeczytania obydwu tomików dziękuję autorce

Joanna Skalska - "Eremanta"

Joanna Skalska - "Eremanta"




"Grzechy przeszłości nie zawsze da się naprawić, ale przyszłość jest wciąż przed nami, wciąż niezapisana. Dlaczego więc nie zapełnić jej dobrymi uczynkami?"



Przyjęło się twierdzić, iż "mowa jest srebrem, a milczenie złotem". Każdy z nas od czasu do czasu milczy z wielu różnych powodów. Czasami prozaicznych, a czasami bardzo istotnych. Czy jednak milczenie może stać się swoistym spoiwem łączącym egzystencje różnych, nie powiązanych ze sobą osób? Okazuje się, że w literaturze wszystko jest możliwe.

Joanna Skalska to z wykształcenia informatyk i teatrolog. Autorka znana głównie z opowiadań publikowanych w "Opowieściach", "Magazynie Fantastycznym", antologii "Polowanie na lwa" oraz "Nowe idzie", "Nowa Fantastyka" i "Fahrenheit". Pisarka przez kilka lat mieszkała w Wielkiej Brytanii i właśnie doświadczenia emigracyjne stały się inspiracją do napisania "Eremanty". Obecnie mieszka wraz z mężem w Polsce, zajmuje się tłumaczeniami oraz redagowaniem tekstów.

Magda, planująca podjąć w przyszłości studia na iberystyce przyjmuje pracę w postaci opieki nad domem w Londynie, którego mieszkańcy – państwo Sławińscy wyjeżdżają w dwumiesięczną podróż. Podczas pobytu wielkim domu, bohaterka tłumaczy znalezioną w madryckim antykwariacie tajemniczą książkę o tytule "Eremanta". Książka ukazuje życie przeklętej, górskiej wioski, w której wiecznie bladzi mieszkańcy milczą, a mężczyźni znikają poświęcając swoje życie bezcelowej wojnie. Magda czytając również listy matki Sławińskiej, odkrywa historię pewnego Duńczyka powiązanego ze strajkami robotniczymi w Polsce w grudniu 1970 r. Bohaterka nie spodziewa się, że tłumaczenie książki wpłynie na jej dotychczasowe postrzeganie własnego życia.

Powieść Joanny Skalskiej to trzy odrębne historie, które autorka powiązała w całość nieodgadnionymi do końca spoiwami. Historia Magdy, niezdecydowanej przyszłej studentki toczy się równolegle do dziejów tajemniczej wioski i trudnej przeszłości rodziny Sławińskich. Wątki te wymieszane ze sobą, pod kątem fabularnym zostały przez autorkę rozłożone równomiernie. Równocześnie trzeba zaznaczyć, iż są one bardzo nierówne pod względem wydźwięku i symboliki. Najsłabiej na tym tle wypada płaszczyzna listów, które ukazują długoletni konflikt pomiędzy matką a córką, na polu którego czytelnik poczuje się nieco zdezorientowany. W pozostałych dwóch płaszczyznach widać dostrzegalną nić, która łączy Eremantę i życie doczesne zagubionej Magdy. Jednakże to właśnie wątek milczących mieszkańców wioski staje się przewodnim, pozostałe to jedynie wątki poboczne. Taka konstrukcja przywodzi na myśl powieść szkatułkową, jednak nie do końca taki model ma tutaj zastosowanie. Dlaczego taki wniosek? Poszczególne części składowe nie dają bowiem pełnego obrazu książki.

Fabuła powieści skonstruowana jest dwutorowo, gdzie teraźniejszość Magdy łączy się z życiem Eremanty i jej głównego bohatera – Pedra. Eremanta to bowiem emanująca tajemniczym nastrojem wioska, która nie zostaje umiejscowiona ani w określonym miejscu ani czasie. To wioska, w której mieszkańcy zajmują się typowymi czynnościami jak uprawa winorośli i hodowla kóz i jednocześnie żyją w pewnej tajemnicy, otoczonej szczyptą magii. Widać tutaj ewidentnie elementy realizmu magicznego, aczkolwiek delikatnie zaakcentowane.

To co niewątpliwie łączy Magdę, mieszkańców Eremanty i wyłaniający się z listów konflikt pomiędzy matką i córką to wszechobecne milczenie. Milczą mieszkańcy wioski, milczy Magda i milczy córka, nie odpisując na listy matki. Eremanta jest swoistym symbolem samotności i tudzież miejsca, które każde z nas nosi w swojej duszy. Autorka nie wyjaśnia jednak do końca tajemnicy tytułowej Eremanty. Zostawia tutaj pole do wyobraźni i wszelakich domysłów czytelnikom, pozostawiając otwarte zakończenie swojej powieści.

W prozie Joanny Skalskiej urzekła mnie widoczna plastyczność języka, jakim posługuje się autorka. Obrazowość i lekkość pióra rzutują na pozytywny odbiór książki. Jedynie mało widoczne powiązanie poszczególnych płaszczyzn, na których opiera się fabuła "Eremanty" wpływa na pojawienie się pewnej dozy konsternacji. Zabrakło tutaj bowiem dopracowania pewnych wątków.

Polecam wam książkę Joanny Skalskiej nie tylko z tego powodu, że stworzona przez autorkę tajemnicza wioska przyciąga uwagę i wywołuje wiele przedziwnych myśli i odczuć. Polecam ją głównie dlatego, że to powieść, którą można interpretować na wiele sposobów. I każda interpretacja stworzona przez czytelnika według mnie będzie prawdziwa.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater i wydawnictwu Powergraph 

Recenzja bierze udział w WYZWANIU

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger