"Po
przeczytaniu tego tomu nikt już nie powinien się dziwić, dlaczego
media głównego nurtu mówią jedynym głosem w sprawach lustracji i
dekomunizacji, lub też dlaczego zajmują dość jednolite stanowisko
w konflikcie – sprawa polska a integracja europejska".
Książka,
o której w ostatnich dniach głośno na wielu polach prawicowych i
lewicowych mediów. Książka, która zajęła pierwsze miejsce na
liście sprzedaży w największych księgarniach Empik i Merlin,
jeszcze przed jej wejściem do pełnej dystrybucji. Książka okrzyknięta
kontrowersyjną. Czy jednak w przypadku udokumentowanego życiorysu
można mówić o pojęciu kontrowersyjności?
Autorami
pierwszej publikacji z planowanej pięciotomowej serii są autorzy
prawicowych mediów: Dorota Kania, Jerzy Targalski i Maciej Marosz.
Dorota
Kania to absolwentka filozofii Wydziału Filozofii Akademii Teologii
Katolickiej, dziennikarka śledcza "Gazety Polskiej",
zastępca redaktora naczelnego portalu Niezalezna.pl. Dziennikarka w
swojej pracy skupia się głównie na temacie przeszłości i
lustracji osób, które pełnią funkcje publiczne. Jerzy Targalski
to historyk, politolog, orientalista i działacz opozycyjny.
Wykładowca
Uniwersytetu Warszawskiego. Maciej
Marosz zaczynał
swoją karierę w "Młodym Techniku", obecnie zaś publikuje
swoje artykuły m. in. w "Gazecie Polskiej Codziennie".
"Resortowe
dzieci. Media" to publikacja składająca się z ośmiu rozdziałów.
Autorzy opierając się na dokumentach Instytutu Pamięci Narodowej,
mówiąc kolokwialnie "grzebią" w życiorysach znanych ludzi
związanych ze współczesnymi mediami. Resortowe dzieci to według
nich Tomasz Lis, Monika Olejnik, Piotr Kraśko, Alicja
Resich-Modlińska, Jerzy Owsiak, Monika Richardson, Marek Niedźwiecki
oraz wielu, wielu innych. Dzieci wychowane w środowisku nomenklatury
PRL-u, których rodzice byli beneficjentami dawnego ustroju
komunistycznego.
Publikacja
już przy pierwszym spotkaniu przykuwa uwagę nietuzinkową okładką
przedstawiającą postacie znane z mainstreamu mediów. To świetny
chwyt marketingowy, pozwalający przykuć uwagę czytelnika i w
konsekwencji spowodować, by o książce "się mówiło" w
szerokich kręgach. Każdy chyba słyszał o złotej zasadzie, że nie ważne
co mówią, ważne by mówili. Na szczęście w przypadku "Resortowych dzieci" okładka to tylko zapowiedź - przystawka
tego, co przygotowali dla czytelników autorzy książki.
Kania,
Targalski i Marosz przedstawiają fakty dotyczące komunistycznych
karier rodziców osób, które obecnie wpływają na światopogląd
milionów Polaków dzięki telewizji, radiu i prasie. Osoby, na
których skupili się autorzy to często postacie wybitne i znane,
niezwykle cenione w kraju. Z pewnością wielu z was nasuwa się
teraz pytanie: jaki sens ma odkrywanie kart przeszłości rodziców
znanych dziennikarzy? Przecież dzieci nie odpowiadają za
przewinienia i światopogląd swoich rodziców. Oczywiście stwierdzenie to nie
podlega jakiejkolwiek dyskusji. Z drugiej jednak strony, zawód
dziennikarza czy idąc dalej - osoby pracującej w szeroko pojętej
definicji mediów to zawód niejako zaufania publicznego. I my, jako
odbiorcy treści przekazywanych przez tychże ludzi mamy prawo
wiedzieć w jakim środowisku się wychowywali i jakie wartości
wynieśli z rodzinnego domu. Czy więc ujawnienie szerszemu gronu
odbiorców takich właśnie faktów jest kontrowersyjne i nieetyczne,
w mojej opinii nie. Czy bowiem w faktach może być coś
kontrowersyjnego? Z prawdą się nie dyskutuje, jakakolwiek by ona
nie była.
"Resortowe
dzieci. Media" to
publikacja
naładowana
wielością informacji, która może nieco przytłoczyć
nieobeznanego z tym tematem czytelnika. Radziłabym więc dozować
sobie lekturę, najlepiej podzielić ją według rozdziałów, by nie
pogubić się w nadmiarze nazwisk, faktów i wydarzeń. W niektórych
fragmentach książki należy się zatrzymać, by poukładać sobie
świeżo przyswojone informacje. Czytelnik nie powinien oczekiwać po
tej książce analizy psychologicznej prezentowanych osób.
Zamiarem autorów było bowiem ukazanie suchych faktów
przedstawiających niejako proces wyrobienia wielu autorytetów
medialnych dzięki koneksji rodziców i tzw. "pleców". To czego
zatem
możecie
się spodziewać po
lekturze to
powiązania rodzinne dziennikarzy, które mogą was w wielu
przypadkach zaskoczyć (a czego nie przeczytacie z pewnością na Pudelku), układy
towarzyskie czy wzajemne zależności. Informacje, jakimi niemalże
zasypują nas autorzy spokojnie pozwoliłyby na wydanie kilku
książek. Szkoda tylko, że niektóre fakty nie są
usystematyzowane, co czasami wprowadza pewien chaos w odbiorze publikacji.
Dobrym
zabiegiem bez którego nie wyobrażam sobie tego typu tytułu jest
włączenie w treść poszczególnych rozdziałów zdjęć dokumentów IPN, na które
powołują się autorzy. Przypuszczam, że większa ilość tego typu "dowodów" wpłynęłaby na jeszcze większe podniesienie
wartości poznawczej książki.
Media
to IV władza w kraju, a ludzie zasilający jej szeregi pełnią
funkcję opiniotwórczą. Nie powinien więc dziwić fakt, że
jeszcze przed oficjalna premierą "Resortowych dzieci" wydawnictwo zapowiedziało wydanie rozszerzone książki. Publikacja
ukazuje w pełnej krasie genezę powstania współczesnych
autorytetów medialnych. Czy mamy prawo wiedzieć jaka jest
przeszłość tych ludzi i dlaczego niektórzy dziennikarze wyzbyci
są obiektywizmu? Jeśli odpowiedzieliście na to pytanie twierdząco,
zachęcam do lektury. Pewne rzeczy po prostu warto wiedzieć.
 |
| Dorota Kania |
|
|
|
 |
| Jerzy Targalski |
 |
| Maciej Marosz |
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Fronda
Recenzja bierze udział w WYZWANIU