"Pierwszy list dostałam, kiedy skończyłam dwanaście lat". Fragment książki "Błękitne koperty"
Komu ufasz bardziej: własnemu umysłowi czy swoim bliskim? Co roku, w dniu swoich urodzin, Łucja otrzymuje tajemnicze listy. Zawsze wyglądają podobnie – mają błękitną kopertę, złote zdobienia i tego samego nadawcę. Anonimową przyjaciółkę, która zdaje się wiedzieć o życiu kobiety więcej, niż ona sama, a do tego opisuje rzeczy, które jeszcze się nie wydarzyły. Przez lata Łucja trzyma tę korespondencję w sekrecie, ale w końcu dzieli się tajemnicą ze swoim narzeczonym, Przemkiem. Właśnie wtedy wszystko zaczyna się psuć. Pudło z kopertami nieoczekiwanie znika, a ukochany informuje ją, że… nigdy tak naprawdę nie istniało. Łucję nękają niepokojące halucynacje, przez co zaczyna wątpić, czy to, czego przez lata doświadczała, wydarzyło się naprawdę. Tylko terapia może pomóc jej znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania. Czy błękitne koperty były jedynie wytworem jej wyobraźni? A może… komuś bardzo zależy, by uwierzyła, że traci rozum?


Ten fragment już mi się podoba...
OdpowiedzUsuńlubię książki, w których występują listy dlatego i tę chętnie bym przeczytała:)
OdpowiedzUsuńTen fragment brzmi niesamowicie intrygująco i tylko zaostrzył mój apetyt na całość. Nie mogę się już doczekać premiery "Błękitnych kopert", bo zapowiada się naprawdę genialna i trzymająca w napięciu lektura.
OdpowiedzUsuń