czwartek, 28 września 2017

"Czekopłaszczada" – Beata Filipp













"Bo widzisz, każdy z nas ma jakąś życiową rolę do odegrania".







Muszę się wam do czegoś przyznać – uwielbiam czekoladę pod każdą postacią. W zasadzie mogłabym nie jeść niczego innego, tylko czekoladę – jestem bowiem od niej uzależniona. Sporo więc ze mnie z dziecka, gdyż jak wiadomo, dzieci uwielbiają czekoladę. Myślę, że polubią także "Czekopłaszczadę" – książkę, która przeniesie ich do zupełnie innego świata.

Beata Filipp to mieszkanka Gdyni, która naucza języka polskiego w liceum. Autorka publikowała swoje wiersze dla dorosłych, zadebiutowała natomiast książką dla dzieci pt. "Co można znaleźć?". Lubi kręcić filmy, uprawia amatorsko teatr. "Calineczka w świecie dźwięków" autorki gościła w gdańskim Teatrze Oknie.

Pewnego dnia, mama kilkuletniego Janka pod wpływem złości zamienia się w małą Michasię – dziewczynkę z mleczakami, nie umiejącą jeszcze czytać, uwielbiającą czekoladę. Bohaterowie wraz z psem Kanisem wyruszają do magicznej krainy w celu uratowania niewidzialnego przyjaciela Michasi – Krzysia. Tam czeka na nich wiele przygód.

Beata Filipp w swojej kolejnej książce dla dzieci wykorzystała motyw znany z innych bajek pod postacią magicznego przejścia do zupełnie innego świata. A świat ten, wykreowany przez autorkę jest barwny i kolorowy – występuje w nim najmniejsza czarownica świata, pies zamieniony w smoka, krasnal z zanikami pamięci, czy też proszek, który powiększa i pomniejsza. A wszystko to przez kieszeń płaszcza, stającą się wrotami do magii i wielkiej przygody.

"Czekopłaszczada" to książka, przy której dziecko nie będzie się nudzić. Wartka akcja, kolejne przygody Janka i Michasi oraz pozytywny klimat, jaki otacza ich historię, wciągają i zapewniają dobrą czytelniczą rozrywkę, nie tylko dla najmłodszych. Czytając tę książkę byłam bardzo ciekawa, jak zakończą się losy bohaterów i czy mama Janka odzyska z powrotem swoją właściwą postać.

Warto wspomnieć, że poszczególne rozdziały "Czekopłaszczady" urozmaicają rysunki wykonane ręką Andrzeja Macioszczyka – prawnika z wykształcenia, a rysownika z zamiłowania. Rysunki czarno-białe, ale oddające klimat całej bajki, niewątpliwie pobudzające wyobraźnię młodego odbiorcy.

Czytanie z tabliczką czekolady – przy książce Beaty Filipp jest to jak najbardziej wskazane. To ciekawa propozycja dla młodego czytelnika lubiącego przygodę i magię.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce



14 komentarzy:

  1. Bardzo ''słodka'' i pobudzająca wyobraźnię książka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też uwielbiam czekoladę, ale TY jesteś szczupła, a mi ostatnio się przytyło.Fajnie prezentuje się bajka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję, że przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moje klimaty ponieważ nie mam dzieci. Z Twojego opisu wynika jednak, że mamy powinny się zaprzyjaźnić z tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co nie wiem komu mogłabym ją polecić, ale może kiedyś się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem na razie czy to dla mnie;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy dla mnie ale wygląda na ciekawą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba nigdy nie wyleczę się z miłości do książek przeznaczonych dla dzieci:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również uwielbiam czekoladę. A książka powinna spodobać się mojemu siostrzeńcowi, zatem będę ją miała na uwadze :) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też uwielbiam czekoladę :) książka pewnie też mi by się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi już podczas czytania twojej opinii zechciało się zjeść tabliczkę czekolady.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardxo ciekawa opinia. Chyba nie ma osoby która nie lubi czekolady :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)