czwartek, 21 kwietnia 2016

"Czas pokaże" – Anna Ficner-Ogonowska



















"Gdy pojawiają się dobre uczucia, całe życie zmienia się na dobre".





Dobry pomysł na fabułę, interesujące tło obyczajowe, ciekawe kreacje psychologiczne postaci oaz gorący wątek miłosny – to z pewnością przepis na udaną powieść obyczajową, którą czytelnicy, a w szczególności czytelniczki, po prostu pokochają. Gdy jednak wszystkie te elementy rozpływają się w zbyt dużej ilości opisów i powtarzaniu pewnych myśli, książka taka traci zainteresowanie i zaczyna stawać się nużąca. Tak niestety stało się w przypadku tej powieści.

Anna Ficner-Ogonowska to z zawodu nauczycielka, którą czytelnicy pokochali za bestsellerową serię zatytułowaną "Alibi na szczęście". Autorka mieszka w Warszawie z mężem oraz dwójką dzieci, nie wyobraża sobie życia bez rodziny, przyjaciół, miłości i książek.

Julka to mieszkająca w Warszawie z matką, studentka psychologii. Bohaterka w wolnych chwilach wraz ze swoją przyjaciółką Nelą, udziela się jako wolontariuszka na oddziale dziecięcej onkologii. Pewnego dnia, w jej poukładane i do bólu  przewidywalne życie wkracza zupełnie niespodziewanie starszy od niej ordynator szpitala. Od tej chwili życie Julki wywraca się do góry nogami.

Najnowsza powieść Anny Ficner-Ogonowskiej mnie zwyczajnie zmęczyła. Książka ta, to bowiem ponad siedemset stron prozy, w której wiele elementów fabularnych się powiela, a stany emocjonalne głównej bohaterki powtarzają się cyklicznie, wywołując monotonię, a nawet znudzenie lekturą. Gdyby autorka okroiła przekazywaną przez siebie treść o co najmniej dwieście stron, z pewnością powieść tę czytałoby mi się płynniej i przede wszystkim szybciej. Zbyt często bowiem miałam wrażenie, że pisarka serwuje mi powtarzające się informacje dotyczące głównych bohaterów, a pewne szczegóły, chociażby te dotyczące przykładowo posiłków, były zbędne, bowiem do fabuły nie wnosiły nic godnego uwagi. Szkoda, że książka ta okazała się dla mnie doskonałym przykładem przerostu formy nad treścią, gdyż proza Anny Ficner-Ogonowskiej, w pewnych jej fragmentach, potrafiła ująć moje serce i wywołać tym samym sporo emocji.

Dużo w tej powieści życiowej mądrości oraz wzruszeń. Nie znajdę bowiem chyba czytelnika, który nie poczuje łzy pod powieką pod wpływem rozbudowanej płaszczyzny wizyt Julki na oddziale dziecięcej onkologii i rozmyślań bohaterki na temat małego chłopca, bliskiego jej sercu. Fragmenty te wymuszają swoisty reset emocjonalny i zarazem jego rollercoaster. Mnóstwo refleksji wywołał także we mnie romans studentki z dojrzałym mężczyzną, a pamiętną i przede wszystkim namiętną scenę pocałunku w szpitalu z pewnością będę długo wspominać z rumieńcem na twarzy. Trudno także pozostać mi obojętną nad postawą ciotki Klary, która w mojej ocenie stała się postacią nieco egzotyczną, ale przyznam, iż bez jej złośliwości, byłoby zwyczajnie nudno.

"Czas pokaże" to jednak przede wszystkim Julka i jej dwa światy – maski, które zakłada przed swoją dość skomplikowaną rodziną, pełna wewnętrznych sprzeczności, pełna dylematów. Julka to postać niejednoznaczna, która podczas tej obszernej lektury wyzwalała we mnie wiele ambiwalentnych uczuć. Jej popadanie ze skrajności w skrajność, wewnętrzne monologi i słabość w pokazywaniu tego, co naprawdę myśli – mogą irytować i wywoływać znużenie. W pewnych sytuacjach nie potrafiłam zrozumieć toku jej rozumowania, w innych zaś doskonale odczuwałam jej stany emocjonalne. Jedno jest pewne - Anna Ficner-Ogonowska wykreowała postać tak skomplikowaną, że trudno przejść wobec niej obojętnie.

Ciężko mi polecić wam tę książkę, ciężko również odradzić, gdyż w zasadzie jej wady i zalety się dla mnie bilansują. "Czas pokaże" to powieść obyczajowa, w której autorka porusza mnóstwo tematów bliskich nam, jednak zbyt przegadana fabuła, niestety wprowadza znudzenie. Z pewnością jednak, da się wyłowić z tej książki to, co najważniejsze, czyli poszanowanie wartości miłości i ważność dążenia do szczęścia.




Anna Ficner-Ogonowska



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak

39 komentarzy:

  1. Ja czytałam recenzje głównie właśnie z tymi wadami... I po kilku takowych przeczytanych zupełnie straciłam ochotę na tę książkę... Więc podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Autorkę mam na uwadze :D
    Chciałabym przeczytać jej "Alibi na szczęście" :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie nie mam ochoty czytać o realnym świecie, nie czuję wówczas książkowej magii :D

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja często czytając książki, chce poczytać o szczęśliwych ludziach. Nie jestem w stanie czytać książki o chorych ludziach zwłaszcza tych co cierpią na choroby nowotworowe. To mnie bardzo dołuje. Nie dla mnie z pewnością jest książka Oskar i Pani Róża.
    Poza tym 700 stron to naprawdę jest masa czytania i wolałabym, żeby to czytanie było przyjemne a nie powielanie myśli głównej bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Serię "Alibi na szczęście" pokochałam od pierwszych stron. Tę książkę podarowałam mamie na urodziny, która również była zachwycona historią o Hani i Mikołaju, teraz po fakcie gdy mama przeczytała książkę obie mówimy stanowcze NIE. Odnosiłam bardzo podobne wrażenie jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń
  6. 700 stron to dość sporo, skoro niektóre elementy się powtarzają to tylko sprawia, że czyta się wtedy jeszcze dłużej. Nie jestem przekonana do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poluję na inną książkę tej autorki. A na tę powieść raczej się nie skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam jedną powieść tej pisarki i mówię stanowczo NIE!!! To proza nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi styl pisarki nie podchodzi , a skoro ta dodatkowo jest tak obszerna i dość przeciętna to spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie tylko opisy są drętwe, dialogi też. A monologi mamusi, która prawi zakochanej Julce morały, chociaż sama kiedyś odbiła narzeczonego własnej siostrze, to już czysta rozpacz...
    rozczarowana czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Też czytałam jedną książkę i nie pociąga mnie za bardzo reszta, za dużo lukru :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam ochotę przeczytać tę książkę, ale chyba się jednak nie skuszę... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ochotę przeczytać tę książkę, ale chyba się jednak nie skuszę... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że fabuła jest przegadana szczególnie, że książkę mam na półce i w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taka lektura z pewnością powoduje moc wzruszenia i trudno opanować przy niej łzy. Przeczytam, jak tylko będę miała taką możliwość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki. Mimo wad akurat tej powieści, to jednak chętnie bym się na nią skusiła, bo jestem ciekawa stylu, jakim posługuje się Ficner-Ogonowska.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Podoba mi się ta okładka, ale fabuła nie specjalnie do mnie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mam czasu na czytanie na razie :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Widziałam poprzednie tomiszcza autorki i jakoś mnie nie ciągnie do jej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  20. nie lubię jak to nazwałaś przegadanych fabuł...

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja na mojej liście mam za dużo gorących tytułów aby mieć czas na książkę kt nie jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie udało mi sie przebrnąć przez żadną książkę tej autorki, ale próbowałam... Jak dla mnie za słodkie , przegadane i rozmyte. Lubię grube tomiszcza, ale na tę sie nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie przeczytam ze względu na wątek dzieci zmagających się z chorobą nowotworową. Takie opowieści przygnębiają mnie na długie dni, więc unikam ich jak mogę. Jak widzę nic nie stracę skoro książka jest przegadana, a jej lektura nuży i męczy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam na półce, więc może kiedyś z czystej ciekawości zaryzykuję i przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam inną książkę tej autorki na półce, ale jakoś nie potrafię zmobilizować się do lektury. Czuję, że za bardzo pośpieszyłam się z zakupem tej pozycji i że to jednak nie dla mnie. A co do książki, o której piszesz, to za tę lekturę także raczej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam mieszane uczucia co do tej książki, fabuła rzeczywiście słaba <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie mam ochoty na tę książkę, wiele niedobrego o niej słyszałam :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie słyszałam o tej książce, ale przeczytam jeszcze kilka recenzji zanim zdecyduję czy chcę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Kojarzę okładkę tej książki, jednak do tej pory nie miałam pojęcia, o czym ona jest. W sumie mam mieszane uczucia i nie jestem w stanie powiedzieć, czy po nią sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie przypominam sobie, żebym trafiła na w pełni pozytywną recenzję tej książki. U Ciebie znalazłam potwierdzenie, więc wniosek jest jeden: nie przeczytam :) Poza tym to i tak nie moja bajka i chociaż robię czasem wyjątek od reguły, to w tym przepadku sobie po prostu daruję :)

    OdpowiedzUsuń
  31. hmmm pocz przeczytaniu recenzji mam meiszane uczucia. Sama do konca nie wiem czy czytac czy nie, ale... chyba podziekuje

    OdpowiedzUsuń
  32. Mimo tych kilku wad,o których piszesz mam ochotę sięgnąć po tę książkę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo lubię książki tej autorki. Wprawdzie "Czas pokaże" jeszcze przede mną, ale np. "Krok do szczęście" całkiem umilał mi zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Rzadko jestem tak radykalna w opiniach, ale tej autorce mówię zdecydowane nie. Przeczytałam jej dwie pierwsze książki i to była droga przez mękę. Powiedziałam, że nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie wiem czemu, ale boje się sięgnąć po książkę autorki. ;/

    OdpowiedzUsuń
  36. Główna bohaterka ' Nie może się doczekać ' żeby prasować koszule swojego ukochanego i rodzic mu dzieci! Lata 50te pełną parą
    A myślałam że kobiety w dzisiejszych czasach to jednak trochę bardziej ambitne...
    Książka nic ciekawego do mojego życia nie wniosła

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)