piątek, 29 stycznia 2016

"Resortowe dzieci. Służby" - Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz











"Ta książka jest właśnie o tym: jak byli ubecy prowadzili i prowadzą wygodne życie, a państwo im to umożliwia i czuwa, by nic i nikt tego błogostanu nie zakłócił".




Urodziłam się w połowie lat osiemdziesiątych, więc zmiany ustrojowe zapoczątkowane obradami Okrągłego Stołu i pierwszymi demokratycznymi wyborami nie mają dla mnie praktycznego wydźwięku – uczyłam się bowiem o historii tych dni wyłącznie w szkole. Pamiętam jednak, gdy jakiś czas temu, podczas tankowania samochodu na stacji benzynowej, obsługujący nas pracownik rozpoczął zwykłą rozmowę. Rozmowę, w której stwierdził, iż w czasach PRL-u walczył u boku Solidarności, a teraz musi obsługiwać byłego esbeka podjeżdżającego luksusowym samochodem, który podczas wlewania paliwa do baku, śmieje mu się prosto w twarz. Sytuacja, wydawałoby się marginalna? Niekoniecznie.

Autorami drugiej publikacji z planowanej pięciotomowej serii zatytułowanej "Resortowe dzieci" to autorzy prawicowych mediów: Dorota Kania, Jerzy Targalski i Maciej Marosz. Dorota Kania to absolwentka filozofii Wydziału Filozofii Akademii Teologii Katolickiej, dziennikarka śledcza "Gazety Polskiej", zastępca redaktora naczelnego portalu Niezalezna.pl. Dziennikarka w swojej pracy skupia się głównie na temacie przeszłości i lustracji osób, które pełnią funkcje publiczne. Jerzy Targalski to historyk, politolog, orientalista i działacz opozycyjny, a także wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Maciej Marosz zaczynał swoją karierę w "Młodym Techniku", obecnie zaś publikuje swoje artykuły m. in. w "Gazecie Polskiej Codziennie".

"Resortowe dzieci. Służby" to drugi tom cyklu, tym razem nawiązujący do świata tajnych, polskich służb. To prawie tysiąc stron książki, ukazującej sylwetki osób znanych nam z pierwszych stron gazet, wydań programów telewizyjnych czy też eksperckich opracowań. W publikacji znajdziecie bowiem takie nazwiska jak Bronisław Komorowski, Sławomir Petelicki, Marek Dukaczewski i wiele, wiele innych. Okazuje się, że w strukturach MBP, MSW i MON zupełnie nieprzypadkowo spotkać można ludzi, swoiste dynastie, będące spadkiem po czasach PRL-u.

Wielka, gruba cegła dosłownie pękająca w szwach od wielu nazwisk, dat, faktów, dokumentów i powiązań – tak w wielkim skrócie mogłabym opisać drugi tom "Resortowych dzieci". Książka miała swoją premierę w maju 2015 r., a ja dozując sobie jej treść w odpowiednich dawkach, skończyłam ją czytać całkiem niedawno. I takie dawkowanie sobie wiedzy, jaką dosłownie zarzucają nas autorzy tej publikacji to chyba najlepszy sposób dla czytelnika, aby pojął wszelkie zawiłości, poznał życiorysy wielu osób i zrozumiał na czym polega sieć powiązań w służbach. Przeogromna ilość informacji, dokumentów oraz zdjęć bowiem może początkowo zdezorientować – należy więc czytać tę książkę w odpowiednich proporcjach.

Ta obszerna publikacja, napisana z widoczną dbałością o wszelkie detale, ukazująca wiele szczegółów, odsłania oblicze polskich tajnych służb starając się udowodnić, że cudowna transformacja ustrojowa była wyłącznie fikcją. Osoby, które bowiem służyły PRL-owskiemu aparatowi władzy, doskonale poradziły sobie w nowej rzeczywistości, uzyskując intratne stanowiska i dorabiając się gigantycznych majątków. Treść tej książki ukazuje liczne powiązania biznesowe byłych pracowników służb, ich międzynarodowe interesy, ogromne wpływy i totalną bezkarność w nowej Polsce. Autorzy wnikliwie i rzeczowo prześledzili kariery i życiorysy wielu osób, odsłaniając prawdę o powodach, dla których dzisiaj ludzie ci posiadają bajeczne majątki, uznanie, prestiż i dzieci na wysokich oraz intratnych stanowiskach. Wszelkie podane przez nich fakty, zilustrowane są przypisami, których w książce znajduje się ogromna ilość. Myślę więc, że dość łatwo jest zweryfikować ukazane w poszczególnych rozdziałach informacje.

W publikacji Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza skutecznie zdziwiło mnie wiele faktów, o których zwyczajnie się nie mówi. Niewyobrażalnym wydaje się także ukazana w książce bezkarność sędziów, którzy zamiast winni być niezawiśli i chronić sprawiedliwość, wydają wyroki ewidentnie ukierunkowane ku ludziom resortu.

Nie powiem wam, że "Resortowe dzieci. Służby" jest publikacją łatwą i przyjemną, bo taką z pewnością nie jest. Wielość informacji w postaci rozbudowanych życiorysów, kolosalnej ilości nazwisk i szerokiej gamy powiązań może początkowo zniechęcić, bowiem niewprawionemu czytelnikowi trudno będzie się odnaleźć w tak wielopłaszczyznowej sieci. Warto jednak wiedzieć, dlaczego niektórzy młodzi ludzie, nie mający jeszcze trzydziestu lat zasiadają w radach nadzorczych wielu dochodowych spółek, oraz dlaczego niektórzy tak bardzo szkalowani są przez media głównego nurtu. I wiecie co, pracownik ze stacji paliw, o którym pisałam na początku miał chyba niestety rację – nie ma sprawiedliwości, skoro byli oprawcy żyją sobie na wolności opływając w luksusy, a ich ofiary ledwo wiążą koniec z końcem.


Od lewej: Jerzy Targalski, Dorota Kania, Maciej Marosz
Źródło zdjęcia - KLIK



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Fronda

36 komentarzy:

  1. Tym razem to nie jest publikacja trafiająca w mój czytelniczy gust :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Polityka mnie zwykle nudzi, więc w tej publikacji nie mam czego szukać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja spasuje, ale polecę mojemu tacie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie za bardzo bym chciała zapoznać się z tym wydaniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę nie moja działka, więc raczej sobie daruję

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie dla mnie. Nie moje czasy i jeszcze nie dojrzałam do osobistego rozprawienia się z historią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dla mnie. Za dużo polityki i takich podobnych spraw. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią poznam genezę i zawiłości sytuacji w jakiej obecnie się znajdujemy. Tyle mówi się o służbach, powiązaniach - mam wrażenie, że to "mafia", która rozporządza państwem, a ze zwykłych ludzi czyni niewolników systemu lub zmusza do emigracji.
    Warto o tym wiedzieć, kto za tym stoi i dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawie trafiliście na tej stacji benzynowej... Pozycja raczej nie dla mnie, chociaż może kiedyś przypomnę sobie ten tytuł. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie nie moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż chce się powiedzieć, że nie sprawiedliwości na świecie. To okropne, że nowy ustrój niczego w zasadzie nie zmienił dla tych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tylko dlaczego tak kiepsko wydana. Rozpada się w trakcie czytania,

    OdpowiedzUsuń
  13. Część osób by się mocno zdziwiła, gdyby tak przeczytać listę takich osób. Ukazałoby się wieeeele różnych nazwisk, które są znane, publiczne itp. np. z telewizji :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobry kawał historii ale nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka raczej nie wpisuje się w krąg moich zainteresowań, ale z przyjemnością polecę ją mężusiowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam książki o PRL-u, ale do tej i do "Resortowych dzieci" jakoś się nie mogę przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wpisuję "Resortowe dzieci" na swoją listę. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie jest to książka dla mnie, niestety.
    Pozdrawiam!
    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie jest to książka dla mnie, niestety.
    Pozdrawiam!
    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. nie stanowczo nie...ide sobie tu poszukac czegos innego :P na pewno na cos trafie!

    OdpowiedzUsuń
  21. nie stanowczo nie...ide sobie tu poszukac czegos innego :P na pewno na cos trafie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę koniecznie przeczytać. nie wiedziałam,że już jest druga część:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Warto wiedzieć to o czym piszą Ci autorzy. To przecież nasza Historia, ważna i często lekceważona przez społeczeństwo, a tak nie powinno być, to dotyczy nas wszystkich. I taraz , a tym bardziej później.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie jest to lektura dla mnie, gdyż zbyt emocjonalnie podeszłabym do treści. Nie byłabym pewna rzetelnego przedstawienia historii przez autorów. Musiałabym przeczytać też coś alternatywnego by mieć obraz drugiej strony medalu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mój tata z pewnością nie mógłby się oderwać od całej serii. Ja pewnie szybko bym się poddała pomimo tego, że interesuje mnie historia tamtych lat.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mój maż czytał Media, tej nie ale wiem że na pewno też by chciał przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja to się zawsze deneruję jak takie coś czytam... Wkurzam się.

    OdpowiedzUsuń
  28. Lubię takie książki.Polityka i książki moje dwie największe pasje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smaczek tek książki jest taki,że Dorota Kania,współautor została skazana wyrokiem za wyłudzenie na kwotę 270 tys.zł i jako dziennikarka Gazety Polskiej nie jest tak kryształowa,by mieć moralne prawo do pisania i ocZerniania kogokolwiek, kto jest przeciwko PIS.

      Usuń
  29. Targalski - członek PZPR.... Ta książka to bełkot spóźnionych rewolucjonistów, szkoda papieru, czasu na czytanie. Młodzieży, która tu zagląda, zrobi tylko worek cementu z mózgu. To nie jest literatura w żadnym wymiarze. Propagandowa hucpa. Ale zdaje się, że autorka tego bloga jest za młoda, by móc to samej ocenić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)