czwartek, 29 października 2015

"Notatki geologa: szmaragdy, złoto i... smak przygody" - Andrzej Śliwa













"Szkoda, że Ryszard Kapuściński nie napisał planowanej książki o Aminie – byłoby o czym pisać".




Długoletnie doświadczenie w wykonywaniu pewnych, dość specyficznych zawodów często staje się bazą umożliwiającą spisanie swoich najciekawszych wspomnień i podzielenie się nimi z ludźmi. Niewątpliwie, jedną z takich właśnie profesji jest praca geologa praktyka, który zajmuję się eksploracją złóż na różnych kontynentach. Profesji będącej źródłem wiedzy o kulturze innych społeczeństw. Publikacje takie, będące swoistymi zbiorami wspomnień i własnych, subiektywnych obserwacji, zawsze mają dla mnie wartość unikatową, nawet jeśli forma tych treści nie zaskakuje.

Andrzej Śliwa to geolog, który przez kilkadziesiąt lat zajmował się eksploatacją złóż, najczęściej w Afryce i w Azji. W firmach, w których pracował wykonywał wiele funkcji, od geologa terenowego do szefa przedsiębiorstwa, a nawet dyrektora kopalni złota. Autor w trakcie swojego zawodowego życia poszukiwał i eksplorował także złoto i szmaragdy.

"Notatki geologa: szmaragdy, złoto i... smak przygody" to zbiór dwudziestu dziewięciu reportaży, nazywanych przez autora zgodnie z tytułem – notatkami, będącymi odzwierciedleniem wspomnień Andrzeja Śliwy. Wspomnień z okresu wieloletniego doświadczenia w pracy geologa, który eksplorował złoża na trzech kontynentach. Całość publikacji wieńczą zamieszczone na końcu zdjęcia.

Pierwsza refleksja, jaka nasuwa mi się po przeczytaniu zbioru notatek Andrzeja Śliwy to przemożna ochota na kawę. Ale nie na kawę ze słoika, czy nawet kawę z ekskluzywnego ekspresu. Mam ochotę na kawę, której ziarna praży się z samego rana przy ognisku i dolewa do niej prawdziwego, świeżego mleka. Nic bowiem nie poradzę na to, że opis parzenia kawy w Ugandzie, będący jednym z wielu interesujących tekstów zawartych w omawianym zbiorze, tak bardzo rozpalił moje zmysły i uruchomił wyobraźnię. Przestrzegam więc wszystkich kawoszów przed lekturą tej książki, która wywołuje pragnienie napicia się tego prawdziwego, boskiego naparu 

Myślę, że autor dość trafnie nazwał notatkami swoją książkę, bowiem zbiór ten zawiera liczne wspomnienia, spostrzeżenia, refleksje i luźne dygresje Andrzeja Śliwy z jego pobytu w miejscach, w jakich pracował, czyli Afryka, Kazachstan i Chile. Nie spodziewajcie się jednak, że teksty te zabiorą Was w ekscytujący wir przygody, niczym fabuła książek najlepszych pisarzy z nurtu literatury podróżniczej. Smak przygody, czyli określenie użyte w tytule zbioru jest bowiem mało wyczuwalny, ale pewne jego akcenty rzeczywiście się pojawiają. Na pewno nie zapomnę bowiem perypetii ze znanym w Afryce wężem, czyli czarną mambą, który posiada nawet swoją budzącą dreszcze legendę. Trudno również zapomnieć o... poligonach atomowych czy zaspach, które uśmiercają wiele istnień ludzkich. Tematem rzeka jest natomiast kwestia wydobywania szmaragdów i złota, czyli proceder, który przybiera niewyobrażalne rozmiary.

Z zapisów Andrzeja Śliwy wyłania się widoczny szacunek i przede wszystkim otwartość Polaka na ludzi zamieszkujących Zambię, Tanzanię czy chociażby Kazachstan. Geolog pokazując we własnych wspomnieniach niewielką część egzotyki tych miejsc, jest niezwykle wiarygodny w swoim przekazie. I czasami brakuje w jego notatkach swoistego dreszczyku emocji, czy też wartkiej akcji, ale często także jedno jego zdanie, jedna refleksja, wzbudzają wiele przemyśleń własnych czytelnika. Mnogość anegdot, jakimi naszpikowana jest książka, w tym ta o Lechu Wałęsie, z pewnością dodaje całej publikacji uroku.

W trakcie lektury zabrakło mi załączonych fotografii, które w mojej opinii stanowią nieodłączną część takiego zbioru. Kolorowe zdjęcia znalazłam dopiero na końcu i szkoda, że nie zostały dołączone do poszczególnych rozdziałów, tylko połączone w jedną całość. Myślę, że takie umiejscowienie wywołałoby lepszy efekt, bowiem lepiej jest od razu oglądać fotografie tego, o czym autor opowiada.

Notatki Andrzeja Śliwy to bogate źródło wiedzy o pracy geologa, teraz i kiedyś. To swoiste połączenie autobiografii, dokumentu i książki podróżniczej. Żałuję, że autor nie zamieścił choćby szczątkowych informacji o swoim prywatnym życiu, bowiem jak każdy czytelnik i takich informacji byłam zwyczajnie ciekawa. Jeśli chcecie poznać zupełnie inny obraz Afryki oraz pozostałych kontynentów, zbiór ten wydaje się odpowiedni, by spojrzeć na te miejsca z zupełnie nowej perspektywy. Ja już wiem, że robaki mopani to niezła zakąska dla naszego żołądka. Przed Wami więc jeszcze wiele do odkrycia.

Andrzej Śliwa
Źródło zdjęcia - KLIK


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi


28 komentarzy:

  1. No szkoda, ze brakuje zdjęć, bo Afryka...zniewala krajobrazami!

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej rzadko sięgam po takie publikacje, a jak już, to uwielbiam bogactwo zawartych w nich fotografii właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w ogóle nie sięgam po takie publikacje, więc sobie tą odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wydaje się być interesujące :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie publikacje, z których mogę nauczyć się czegoś z nowych dziedzin.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby nie moje klimaty ale trzeba też czasem przeczytać coś innego. :-) Super zatem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam dotąd o tej publikacji, dlatego dziękuję za jej podsuniecie. Bardzo cenię sobie reportaż, a reportaż dobrze napisany jest wart więcej niz kilka powieści. Do tego egzotyka, inna kultura ... już wiem, jakiego tytułu będę się spodziewała od Mikołaja pod choinką:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że fotografie są tylko na końcu. Tak, jak piszesz, zamieszczenie ich po każdym rozdziale chyba wyszłoby lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie wspomnienia ubrane w luźne refleksje, zapisane gdzieś na boku uwagi... Dodaje to książce prawdziwości i daje poczucie, że pisał to człowiek, który miał z tym dużo do czynienia. Praca geologa wydaje mi się najmniej ciekawa więc chętnie poznam całą otoczkę zawodu w praktyce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też lubię, jak w książce są fotografie do każdego rozdziału, a nie na końcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszt umieszczenia kolorowych fotografii w tekście, a nie na końcu książki podnosi koszt druku za każdeumieszczone w nim zdjęcie. Przy 20 zdjęciach wychodzi,że książka w druku kosztuje około 40% więcej, a tym samym jej koszt staje się nieopłacalny dla kupującego, który musi zamiast 25 - 30 zł. zapłacić 50 zł.albo i więcej - kto ją wtedy kupi?

      Usuń
  11. Jako niereformowalny kawosz chętnie przeczytam, choćby dla opisu parzenia kawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z przyjemnością przeczytałam o tej książce ponownie. To porównanie z kawą jest jak zwykle u Ciebie - trafne. Mnie też zachwyciły fragmenty o mambie, ale i o lwie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią pogłębiłabym wiedzę z zakresu geologii :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z jednej strony mnie ciągnie, a z drugiej mam jakieś obawy. Cóż za zdecydowanie z mojej strony...

    OdpowiedzUsuń
  15. faktycznie fotografie przy takiej ksiazce bylyby milym uzupelnieniem:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Najbardziej zainteresowały mnie w tej książce zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Już na niejednym blogu recenzującym ową książkę pisałam, że z przyjemnością poczytam. Ta książka jest idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Póki co książki nie mam w planach, ze względu na to, że nie przepadam książkami, które są zbiorem reportaży. Może kiedyś się skuszę;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Może kiedyś - ponieważ zbytnio do sienie nie przyciąga, ale wydaje się wartą przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książkę mam i w listopadzie zabieram się za jej lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam książkę, więc po prostu zaglądałam co jakiś czas na koniec książki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie przepadam za takimi książkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. To może być ciekawa publikacja, szkoda że nie mogę tej książki kupić bo mieszkam w kraju gdzie nie pracuje poczta.
    Może ta książka jest dostępna w wersji pdf? Od lat zajmuję się podróżami po Afryce i zawsze szukam nowych informacji.
    Dorpa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)