"Ludzie kochają złoto, pożądają złota i poszukują go od tysięcy lat, gotowi znieść wszelkie trudy i cierpienia w zamian za zdobycie żółtego metalu. Ale złoto nie kocha ludzi – kryje się w przyrodzie, która ze złośliwym uśmiechem obserwuje wysiłki człowieka, nie zawsze właściwie skierowane".
Znajduje się w zdecydowanej mniejszości, gdyż złoto nie robi na mnie wrażenia, a wręcz nie lubię biżuterii w tym kolorze, stąd nawet obrączki ślubne, jakie sobie wybrałam z mężem to białe złoto. Wiem, że ten metal szlachetny daje władzę i wielkie bogactwo jednak o tej pory, jego wydobycie kojarzyło mi się ze sztampową gorączką złota, jaką oglądałam wielokrotnie na różnego rodzaju amerykańskich filmach. Książka Andrzeja Śliwy odsłoniła przede mną zupełnie nową perspektywę w tym temacie – uwielbiam takie odkrycia w lekturach, które czytam.