wtorek, 4 sierpnia 2015

"Szarlatańskie wersety. Rok w antykwariacie" – Stanisław Karolewski












"Ponadto antykwariusz jest prawie jak kurwa gotowa oddać się każdemu za pieniądze, tylko na odwrót – jak pieniądz, za którego każda kurwa się oddaje. Różnica zasadnicza".




Będąc w ubiegłym roku we Wrocławiu, zaplanowałam sobie obejrzeć wiele miejsc, w tym odwiedzić także znany antykwariat "Szarlatan". Pomimo faktu, iż nie miałam zbyt dużo czasu, udało mi się krótką chwilę porozmawiać z właścicielem tego klimatycznego miejsca, którego poznałam poprzez lekturę książki o jego wyleczeniu się z raka. I muszę Wam powiedzieć, że nie znam takiego, drugiego klimatycznego antykwariatu. Antykwariatu z duszą. Zazdroszczę wszystkim mieszkańcom Wrocławia możliwości częstego odwiedzania miejsca, jakie stworzył Stanisław Karolewski. Ja na szczęście powróciłam do niego dzięki najnowszej książce pisarza.

Stanisław Michał Karolewski, nazywany Szarlatanem to antykwariusz, historyk sztuki, fotograf, literat i bibliofil. W 2006 r. stworzył we Wrocławiu bardzo klimatyczne miejsce – antykwariat "Szarlatan", w którym organizuje wystawy malarstwa czy wieczory poetyckie. Polecam zajrzeć na stronę "Szarlatana" i obejrzeć piękne zdjęcia wnętrza tego lokalu. Autor już w wieku siedmiu lat opublikował poezję w "Szkolnym Ekspresie", w 2009 r. wydano jego debiut pt. "W piaskownicy światów. Epos wrocławski". Stanisław Karolewski należy do wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

"Szarlatańskie wersety. Rok w antykwariacie" to zbiór ponad stu miniatur opowiadających o ludziach, jacy odwiedzają antykwariat "Szarlatan". To także opowieści o przedmiotach z duszą, o miłości i śmierci, o niedocenianej wartości zwykłych chwil. Zbiór uatrakcyjniają czarno białe fotografie unikatowych przedmiotów, jakie można znaleźć u "Szarlatana".

Wiecie w jakim stanie dotarła do mnie książka od autora? Otóż została zapakowana w firmowy papier, a gdy ją otworzyłam z przesyłki wyleciały... guziki. I już wtedy wiedziałam, że zbiór miniatur Stanisława Karolewskiego będzie nietuzinkową lekturą, która biorąc pod uwagę moje marzenie o własnym antykwariacie, okaże się bezcennym świadectwem umiłowania do przedmiotów z duszą, do książek, którym można podarować drugie życie. I tak w istocie było, bowiem to, czym podzielił się z czytelnikami antykwariusz, jest z jednej strony bardzo intymne, a z drugiej pozwala wyobrazić sobie, jak na co dzień wygląda ta specyficzna profesja. I nie dziwcie się, że pochłonęłam całą książkę w jeden wieczór.

"Szarlatańskie wersety" to zbiór posiadający dwie płaszczyzny, pozwalające podzielić miniatury na dwa rodzaje – historie z życia antykwariatu oraz ogólne, luźne przemyślenia i refleksje dotyczące natury życia. I nie będę ukrywać, iż to właśnie obszar ukazujący ludzi, jacy odwiedzają antykwariat zainteresował mnie najbardziej. Ludzi, którzy nie zawsze chcą coś kupić, często bowiem tylko oglądają bądź chcą się wygadać, zwierzyć, poradzić. Stanisław Karolewski z pozycji narratora naświetla sylwetki tych klientów – znajomej pisarki przynoszącej ciasto, wielbicielki francuskich klasyków chodzącej boso czy Mirka mającego swój kubek. Z opisów tych  epatuje atmosfera tego miejsca, gdzie namacalnie można poczuć zapach starych przedmiotów i posłuchać muzyki, jaka rozchodzi się ze starego adaptera.

Jedna myśl w miniaturach Szarlatana skłoniła mnie do głębokiej refleksji. Otóż pisarz wychodzi z założenia, iż nie powinno przywiązywać się do przedmiotów, gdyż człowiek nie jest wieczny i kiedyś będzie zmuszony się z nimi zwyczajnie rozstać. I dzięki temu uzmysłowiłam sobie, kim tak naprawdę jest antykwariusz – osobą, która odbiera i przekazuje stare przedmioty dalej. I z pewnością czasami ciężko jest rozstać się z unikatową książką, którą sami chcielibyśmy mieć. Myślę, że aby być dobrym antykwariuszem, trzeba wyzbyć się tej chęci posiadania wszystkiego. Stanisław Karolewski na pewno ma tę zdolność już wypracowaną, co udowadnia w swoim zbiorze.

Warto wspomnieć o samym wydaniu książki. Otóż satynowy, śliski papier i zdjęcia przedmiotów z duszą, jakie ozdabiają poszczególne strony, pozwalają poczuć się jak w antykwariacie. Piękna filiżanka, stara łyżka czy unikatowy album na zdjęcia – trudno nie dostrzec ich piękna i uroku.

Szarlatan zręcznie zabawił się powszechnie znanym tytułem pewnej książki i przebranżowił go w iście diabelski sposób, stwarzając nie szatańskie, ale szarlatańskie wersety. Z pewnością nie jest to książka dla osób, których nie fascynuje antykwaryczna płaszczyzna, dla których większą przyjemnością jest pójście do sieciowej księgarni, niż do starego, pachnącego czasem antykwariatu za rogiem. Dla mnie była to wyjątkowa wycieczka, która uświadomiła mi pewne sprawy, ale także pokazała czym jest i czym może być działalność antykwaryczna. Dziękuję za tę książkę.

"Ponoć mamy wybór: pić albo nie pić. Nikt nie mówi, czy ta sama wolność dotyczy biblioholików. Czy mają jakikolwiek wybór i możliwość, by wybrać: nie czytać? Wątpię".



Stanisław Karolewski


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi

22 komentarze:

  1. Bardzo zainteresowałaś mnie tą pozycją i mam nadzieję, że niedługo uda mi się po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka spodobałaby się mojemu wujkowi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam kogoś, komu spodobałaby się fabuła tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że zazdroszczę. Uwielbiam takie miejsca i chętnie bym do takiego antykwariatu się wybrała. Mam nadzieję, że kiedyś przeczytam tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsze jest w tej książeczce to, że można co jakiś czas do niej powrócić, pokręcić się wśród opisanych eksponatów i poczuć znowu ten klimat. A odwiedzając antykwariat trzeba się pilnować. Wszechobecne oko Szarlatana patrzy, prześwietla i opisuje... Chociaż... żałuję, że nie podrzuciłam Antykwariuszowi jakiegoś kłopotliwego kurczaka, wówczas może też udałoby mi się zostać uwiecznioną na którejś ze stronic... Ludzie zaklęci w książkach - ile w tym magii...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale drugi dzień mam problem, by zamieścić u Ciebie komentarz. Coś mi tutaj świruje.

    OdpowiedzUsuń
  7. To pozycja stworzona dla Ciebie. Ja także z chęcią bym się z nią zapoznała.
    Pamiętam Twój wpis z opisem tego antykwariatu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiłaś mnie tą książką... Mam nadzieję, że dane mi będzie ją wkrótce poznać :)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie zaciekawiłaś. Kurczę mam wrażenie jakbym miała tę książkę przed sobą i czuła ten papier i wszystko.... Jak tylko pojadę do Wrocławia to szybko pobiegnę do tego magicznego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niektórzy potrafią stworzyć takie miejsca "z duszą", a inni - zwykłe interesy, co do których trudno się zachwycać czy chcieć tam wracać. W pierwszym przypadku zwykle w rachubę wchodzi pasja, w drugim - kalkulacja. To autor ma jeszcze ksiażkę o raku? Ciekawią mnie takie zwycięzkie historie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe miejsce, ale to pewnie zasługa właściciela :) Chciałabym tam się kiedyś wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbia antykwariaty i stare egzemplarze książek. Intryguje mnie, jaką drogę w życiu przeszły :) Mimo wszystko raczej po książkę nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłaś mnie, bardzo lubię antykwariaty, chociaż w moim mieście trudno je spotkać, jeżeli książka wpadnie w moje ręce chętnie ją przeczytam, widzę, że na Tobie zrobiła olbrzymie wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja antykwariat mam za rogiem przy pracy:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam klimat antykwariatów, a książka zapowiada się bardzo obiecująco. Jak tylko będę miała okazje, to na pewno do niej zerknę :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaintrygowałam się tą książką. Bardzo mądre jest spostrzeżenie, iż antykwariusz musi wyzbyć się potrzeby gromadzenia przedmiotów. Myślę, zę to trudne.

    OdpowiedzUsuń
  17. kiedys mi sie marzyło miec swój antykwariat:) Do Wrocławia sie wybieram moze sie uda za rok na urlopik

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka mnie nie zainteresowała, więc tym razem spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czuję się zachęcona do przeczytania, bo zapowiada się naprawdę ciekawie, pomimo, że to nie jest mój ulubiony gatunek :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla Ciebie to chyba literatura idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Intrygująca pozycja..muszę przyznać jedno, koniecznie muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie pomyślałabym, by porównać antykwariusza do kurwy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)