piątek, 10 lipca 2015

"Jesień w Brukseli" - Katarzyna Targosz
















"Setki, tysiące, miliony nici łączących ludzi i zdarzenia. Efekt motyla. Połączenia, których zwykle nie dostrzegamy".




Łatwo się w życiu pogubić, zejść z obranej drogi, popełnić wiele błędów, które rzutują na naszą dalszą egzystencję. O wiele trudniej naprawić swoje porażki i potraktować je jako lekcję, która zawsze czegoś uczy. O tym i również o innych ważnych rzeczach pisze w swojej drugiej książce Katarzyna Targosz. Książce, która nieco przewrotnym tytułem, już na samym wstępie zaskakuje.

Katarzyna Targosz to Ślązaczka, urodzona w 1982 r. w Tarnowskich Górach. Jest absolwentką hotelarstwa na SHMS w Caux-sur-Mountreux oraz geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Autorka uwielbia fotografię, podróże, niebanalną architekturę i oczywiście pisanie. Prywatnie szczęśliwa żona i matka małego górala, mieszkająca obecnie w Bukowinie Tatrzańskiej. Jej debiutem literackim była powieść pt. "Wiosna po wiedeńsku".

Konstancja, zdolna i młoda graficzka dopiero co rozstała się ze swoim chłopakiem, który zamiast ją wielbić i kochać, postanowił wyjechać do Tybetu aby znaleźć duchową równowagę. Bohaterka mieszka na jednym z ekskluzywnych, krakowskich osiedli, nazywanym Brukselą. Po utracie pracy i faceta próbuje na nowo ułożyć swoje życie, a pomagają jej w tym przyjaciółka Eliza oraz szalony brat Przemek. Konstancja nie spodziewa się, jakie decyzje w najbliższej przyszłości przyjdzie jej niespodziewanie podjąć.

"Jesień w Brukseli" to powieść, o której mogłabym powiedzieć, że napisano ją ku pokrzepieniu serc, bowiem to książka o tym, jak szybko można popełnić głupie błędy, ale również o tym, że można te błędy naprawić. Konstancja bowiem co chwilę podejmuje złe decyzje, mające wpływ na jej dalsze życie. Decyzje dotyczące romansu ze swoim szefem, ciągłego imprezowania, niezbyt miłego traktowania starszych osób czy chociażby nieliczenia się z uczuciami innych. Wszystkie jej poczynania mają swoje konsekwencje, które na pewnym etapie zaczynają ją czegoś uczyć. I myślę, że to główne przesłanie książki Katarzyny Targosz. Przesłanie mówiące o tym, iż warto naprawiać swoje nierozważne decyzje i warto także przyznać się do błędu oraz spróbować żyć inaczej.

Konstancja, trzydziestoletnia singielka to postać nieco przerysowana, ale także kreacja bardzo zapadająca w pamięć. I można mieć wobec niej dość ambiwalentne uczucia, bowiem bohaterka ta często swoimi zachowaniami irytuje oraz zdumiewa niedojrzałością. Z pewnością wobec tej postaci nie można przejść obojętnie i muszę przyznać, że podczas lektury książki kilkakrotnie miałam ochotę zwyczajnie przywołać ją do porządku. Warto również podkreślić, iż Katarzyna Targosz w przypadku bohaterki zastosowała trafiony zabieg, bowiem wprowadziła jej pierwszoosobową narrację, umożliwiając tym samym czytelnikowi "wejście do głowy" Konstancji. Dzięki temu o wiele łatwiej zrozumieć jej szalony tok rozumowania i genezę niektórych, życiowych decyzji.

Cała fabuła powieści Katarzyny Targosz oscyluje w dość krótkim przedziale czasowym, bowiem Konstancję poznajemy 19 września, a żegnamy się z nią 31 grudnia. I trzeba przyznać, że w czasie tych paru miesięcy dzieje się naprawdę wiele – pojawia się miłość, tajemnica i wątek sensacyjny. Pojawiają się także barwne postacie, jak chociażby nieobliczalny brat głównej bohaterki, czyli kreacja, która najbardziej zaskakuje nieprzewidywalną metamorfozą. Na początku książki bowiem nie wyobrażałam sobie połączenia typu: Konstancja, Przemek i na przykład rodzinne ferie zimowe. I zostałam zaskoczona, bowiem brat Konstancji okazał się bardzo uczuciowym i rodzinnym człowiekiem. Ciekawą postacią jest także sąsiad Kropidlak, który wzbudzał we mnie sporą dozę wzruszenia i smutku. Wszystkie te elementy połączone ze sobą w jedną całość, sprawiły, że powieść tę czyta się naprawdę szybko. A duża ilość dialogów jeszcze bardziej potęguje to wrażenie.

"Jesień w Brukseli" to druga książka Katarzyny Targosz, która mnie nie zawiodła. Proza tej autorki zwyczajnie do mnie trafia i mam wrażenie, że pisarka przemyca do swoich dzieł, kawałek własnego życia. Jeśli lubicie taką literaturę, ze sporą gamą różnorodnych postaci i niezbyt idealną bohaterką, zachęcam Was do lektury tej powieści.

Katarzyna Targosz


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce


26 komentarzy:

  1. Młoda graficzka? W takim razie to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba najbardziej przekonuje mnie nieidealna bohaterka. Nienawidzę wyidealizowanych postaci. Poza tym okładka jest przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie porozglądam się za tą książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wbrew pozorom, ja bardzo lubię takie bohaterki, które ma się ochotę trzepnąć przez głowę, żeby się opamiętały;) Dłużej wtedy pamiętam takie książki:) Skoro mówisz, że Konstancja irytuje, to mam ochotę doświadczyć tego na własnej skórze:)
    PS. Bardzo podoba mi się imię Konstancja, jest takie dostojne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam nic tej pisarki, ale osobiście wolę inne lektury.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresowała mnie ta książka i z chęcią ją przeczytam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanowię się nad tym tytułem. Skoro polecasz, musi coś być w tym tytule, choć nie jestem przekonana do tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój opis mnie zachęcił, więc kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedługo się za nią zabiorę. Też czytałam "Wiosnę po wiedeńsku" i mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie przeczytam... bardzo lubię kiedy główny bohater budzi emocje i nawet czasem irytuje... nie znam prozy Katarzyny Targosz, jednak po lekturze Twojej recenzji z pewnością przeczytam tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam twórczości tej autorki, ale będę miała ją na uwadze za jakiś czas, jak tylko uporam się z obecnymi zaległościami.czytelniczymi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Trudno mi teraz stwierdzić czy chciałabym tę książkę poznać. Z jednej strony tak, ale z drugiej obawiam się, że będzie mnie irytować niedojrzałość bohaterki. Niemniej nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja Ci zazdroszczę czytania tych wszystkich książek! Ach! Ja przy każdej zasypiam, nawet nie skończyłam Dlaczego faceci kochają Zołzy, choć powinnam!!!! Mnie każdy błąd uczy, zmienia, choć to ciężka praca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdy popełnia błędy małe lub duże-chętnie przeczytam książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz spotykam się z tym nazwiskiem!
    Warto poznać!

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że książka mogłaby mi się spodobać, dlatego na pewno się za nią rozejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapowiada się ciekawa lektura :) z chęcią sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam jeszcze żadnej książki pani Kasi, ale widzę, że warto. Muszę zapisać sobie jej naziwsko i przy okazji zakupić jedną, albo drugą powieść.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na razie mam inne lany czytelnicze, ale kto wie, może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  20. Okładka rzuciła mi się w oczy, jednak czekałam na więcej opinii, zwłaszcza subiektywnych :D Będę na nią polować, bo lubię poznawać twórczość naszych rodzimych autorów. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja ulubiona tematyka:) Na pewno przeczytam... z wypiekami na twarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  22. właśnie się za nią zabrałam, wróżę jej ze 2 do 3 wieczorów i koniec, a po takiej recenzji to już bankowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam na wdechu, dokończyłam na wydechu. Mam dokładnie takie same spostrzeżenia, jak Ty po przeczytaniu całej powieści i identyczne odczucia, jeśli chodzi o główną bohaterkę. Chwilami widziałam już, jak kopię ją w tyłek, żeby się ocknęła.
    Książkę dosłownie pochłonęłam, tak samo jak pierwszą powieść Kasi. I polecam ją wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)