środa, 24 czerwca 2015

"33 dni prawdy" - Thomas Arnold














"Wie Pan, co jest największym grzechem ludzkości? (…) - Nieświadomość".




Gdybyście po przeczytaniu thrillera kryminalnego Thomasa Arnolda zostali zobligowani do odpowiedzi na pytanie, jakiej narodowości jest pisarz – z pewnością większość z Was odpowiedziałaby, iż Amerykaninem. Dlaczego? Otóż wśród czytelników panuje przeświadczenie, że powieść w typowo amerykańskim stylu może napisać wyłącznie cudzoziemiec, na pewno nie Polak. Otóż, powiem Wam, że w przypadku tej książki polska maksyma mówiąca, że "cudze chwalicie, swego nie znacie" jest jak najbardziej adekwatna, bowiem jej autor jest naszym rodakiem. Polakiem, który napisał powieść, jaka spokojnie mogłaby konkurować z największymi światowymi klasykami gatunku. Nadal nie mogę ochłonąć z wrażenia po jej lekturze.

Thomas Arnold to pseudonim literacki Arnolda R. Płaczka, rocznik 1985, urodzonego w Rybniku. Autor skończył farmację na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i pracuje w swoim zawodzie. W 2013 r. zadebiutował thrillerem medycznym pt. "Anestezja". Obecnie mieszka w Rydułtowach – małej miejscowości na Śląsku, a kiedy nie pisze, sam chętnie czyta książki sensacyjne, przygodowe, kryminały oraz thrillery.

Dona Jonson, nie wyróżniająca się z tłumu mieszkanka osiedla w Cleveland, otwierając drzwi swojego domu, doznaje szoku. Ktoś bowiem porozwieszał na ścianach jej mieszkania pełno czarno-białych zdjęć, będących powrotem do jej przeszłości. Dwa dni później, jej ciało zostaje znalezione w wannie i wszystko wskazuje na to, iż kobieta popełniła samobójstwo. Proste, wydawałoby się śledztwo nieoczekiwanie zaczyna przybierać niecodzienny obrót. Kluczem do rozwiązania zagadki jest stare zdjęcie Dony, która stoi w zakonnym habicie wraz z dziećmi z sierocińca, w którym przed laty pracowała.

Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa, jak wyglądał plan fabularny powieści Thomasa Arnolda, bowiem karuzela pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, jaką zafundował autor swoim czytelnikom, musiała zostać najpierw szczegół po szczególe zaplanowana. Autorowi bowiem udało się stworzyć taką konstrukcję fabularną, która mnie dosłownie wbiła w fotel, na którym czytałam książkę. Otóż, początkowo czytelnik doznaje uczucia mocnego zdezorientowania, bowiem Thomas Arnold wprowadza do fabuły kilka, zupełnie nie związanych ze sobą wątków, wywołując tym samym uczucie zaskoczenia i lekkiego zdziwienia. Co bowiem wspólnego może mieć ze sobą śmierć zakonnicy z morderstwem przyłapanych na zdradzie znanych osobistości, czyli pani prokurator i sędziego stanowego, czy chociażby z zabiciem znanego organom ścigania gangstera. Okazuje się, że wiele, bowiem autor fabułę swojej książki dokładnie przemyślał i zaplanował, budując w ten sposób dość wielowątkową intrygę kryminalną, która w ostatecznym rozrachunku szokuje zakończeniem. I nie tylko odkryciem tożsamości osoby związanej z tymi morderstwami, ale przede wszystkim samym poprowadzeniem jej losów. Wielkie, wielkie brawa dla Thomasa Arnolda.

"33 dni prawdy" to także oprócz przewodniego wątku kryminalnego, historia pokazująca, że demony przeszłości mogą pozostać w uśpieniu, lecz nigdy nie opuszczają nas na zawsze. Śledztwa, jakie prowadzą dwaj najlepsi policjanci z wydziału zabójstw, czyli James Adams i David Ross, a które w końcowym etapie łączą się w jedną sprawę, pokazują dobitnie, że błędy przeszłości powracają do człowieka jak bumerang. A w szczególności krzywdy, jakie kiedyś stały się naszym udziałem.

Muszę również wspomnieć o rewelacyjnym wydaniu powieści, którą otrzymałam owiniętą w żółty pasek z napisem "Crime scene. Do not cross". Dobrej jakości papier, oprawa z widocznymi, odblaskowymi żłobieniami i do tego skrzydełka. I oczywiście sama okładka, której obraz intryguje i idealnie wpisuje się w całą książkę. Trzymanie tej powieści w rękach to sama przyjemność, podobnie jak jej czytanie.

Nie jestem w stanie powiedzieć żadnego złego słowa o powieści Thomasa Arnolda. Umiejscowienie akcji poza granicami Polski to dla mnie atut, książka bowiem może i powinna stać się naszym towarem eksportowym, ukazującym kunszt kryminalny naszych rodzimych autorów. Totalnie zagmatwana fabuła, która początkowo wywołuje spore zdezorientowanie, ostatecznie zachwyca pomysłem i zaskakującym zakończeniem. "33 dni prawdy" to książka zapewniająca rozrywkę na najwyższym poziomie, musicie ją przeczytać.

Thomas Arnold


Rekomendacja recenzji na portalu



Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi


35 komentarzy:

  1. Ogromnie się cieszę, że tak pozytywnie odbierasz tę książkę :) Ja od razu wiedziałam, że autor ma wielki potencjał, tylko jest mało doceniany na naszym rynku wydawniczym. Ale mam nadzieję, że niebawem się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musimy:) ? To przeczytamy, a przynajmniej ja:) Lubię zaskakujące zakończenia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam zaskakujące zakończenia. Chętnie przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest niesamowicie mroczna i przyciąga wzrok! Ale Twoja recenzja! Wiola, jestem pewna, że nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo Twój wpis mnie zaciekawił! Sięgnę po tą książkę, jestem o tym po prostu przekonana. :)

    porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do konkursu z poprzedniej notki, to niestety nie dam rady się zgłosić. Ale fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie nią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po przeczytaniu Twojej recenzji doszłam do wniosku, że koniecznie muszę sięgnąć po tą książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja, zresztą jak zwykle ;) Wcześniej nie słyszałam o tym autorze, swoją recenzją zachęciłaś mnie do sięgnięcia po jego książki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie wielowątkowce, sama również męczę sie nad takim (w sensie twórczym, tak dla pasji pisania), tylko czy kiedykolwiek dobrnę do brzegu tak jak T.A. czy może w końcu zaplaczę sie we własne sidła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tylko napisałaś, że autor jest polakiem, a do tego urodził się w Rybniku (moim rodzinnym mieście) od razu poszukałam go w necie czy go może znam chociaż z widzenia. Jednak nie ...
    Hihi, a na koniec posta wstawiłaś jego zdjęcie :).

    Też byłabym ciekawa zakończenia :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak dobra książka, której nic nie możesz zarzucić, a ja nigdy wcześniej o niej nawet nie słyszałam, nie mówiąc już o samym nazwisku autora. Może okładkę kojarzę, ale teraz wiem, że warto, a nawet trzeba poznać zawartość :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się fajna lektura! Kupię, choćby z faktu, że Rydułtowy to miasto niemal sąsiadujące z moją miejscowością :)

    OdpowiedzUsuń
  13. okładka genialna:D i klimat zacny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zarys fabuły mnie zaintrygował:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo, może być ciekawie, już rozglądam się za tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawe i konkretne przedstawienie,zainteresowała mnie książka

    OdpowiedzUsuń
  17. Do przeczytania jak tak! :D
    Szczególnie, jeżeli Tobie się spodobała!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czuję się bardzo zachęcona. Jak widać Polacy też potrafią pisać świetne powieści.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam już, że to całkiem niezła powieść, ale nie spodziewałam się, że jest aż tak dobra! W takim razie na pewno się nią zainteresuje, zwłaszcza że gatunek jak najbardziej mój :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Fajnie, że mamy u siebie w kraju takich świetnych pisarzy. Tyle żeby chcieli ich czytać za granicą...

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Zainteresowałaś mnie nią :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tyle pochwalnych słów, ciekawa, trzymająca w napięciu i zaskakująca fabuła! Muszę koniecznie poznać bliżej tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Prawda, że śmiało mógłby próbować opchnąć prawa do tłumaczenia? :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak piszesz że musimy przeczytać, to musimy, brzmi ciekawie a Ty bardzo zachwalasz książkę i widzę że mi też się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  25. Sam fakt, że autorem jest Polak zacheca mnie do tej pozycji :>

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaskoczyłaś mnie informacjami o autorze - świetnie, że mamy takich zdolnych farmaceutów :). Muszę ją zdobyć, bo Twoja opinia bardzo zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  27. Niesamowita siła oddziaływania, magnetyzująca tej subiektywnej opinii! Nie pierwszy raz, notabene. Wierzę i to bardzo! Słyszę jeszcze Twoje oklaski. Chcę przeczytać! :) Dziś kupiłam (w Biedronce) "Kiedy cię poznałam"-Cecelii Ahern- po "Subiektywnej" recenzji, nie mogłam o niej zapomnieć! Zwłaszcza ten wymowny cytat zapadł mi w pamięć: "Żeby pofrunąć, trzeba najpierw oczyścić skrzydła z gówna", brzmi, jak brzmi, ale to święta prawda!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)