wtorek, 30 września 2014

"Owca w krzaku dzikiej róży" - Katarzyna T. Nowak











"Pasowaliśmy idealnie do Osady. Przynajmniej do feralnego wtorku".



Dziwaczny tytuł, który nie wzbudza jakichkolwiek, prawdopodobnych scenariuszy odnośnie fabuły książki, a do tego piękna, jednak kompletnie nie łącząca się z tytułem okładka – zapowiadały dość nietuzinkowe dzieło. Po jego lekturze mogę powiedzieć, że pierwsze wrażenie było jak najbardziej trafne – to bowiem historia specyficzna pod każdym względem. I co warto podkreślić – przeznaczona dla czytelników, lubiących nie dające się sklasyfikować nigdzie lektury.

Katarzyna T. Nowak to urodzona w 1964 r. dziennikarka i pisarka, córka Doroty Terakowskiej. Przez trzy lata studiowała religioznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim, by następnie zrezygnować z nauki i wyjechać do Chicago. Po powrocie do Polski pisała artykuły do "Gazety Krakowskiej", czy "Przekroju" i "Twojego Stylu". Po śmierci rodziców zrezygnowała z dziennikarstwa i zajęła się karierą literacką.

Anna i Michał to małżeństwo z dziesięcioletnim stażem. Od pięciu lat mieszkają w Osadzie, nadmorskiej enklawie, gdzie wszystko jest sterylnie czyste i uporządkowane. Michał zarabia na dom, a Anna w pastelowym wnętrzu – czeka każdego dnia na męża z wysprzątanymi kątami i pysznym obiadem. Pewnego dnia jednak, Michał burzy ustalony porządek egzystencji i nie wraca do domu – nie dając znaku życia. Anna stając się nagle w Osadzie personą non grata, zaczyna wyzwalać się z pastelowych kajdan.

Podczas lektury najnowszej książki Katarzyny T. Nowak plątała się po mojej głowie dawno nie słyszana piosenka zespołu muzycznego Strachy na Lachy pt. "Po prostu pastelowe", bowiem życie Anny i Michała odkąd zamieszkali w Osadzie było właśnie pastelowe - spokojne, nieintensywne, wyprane z emocji i jakichkolwiek uczuć. Z pozoru idealne, którego wielu mogłoby wyłącznie pozazdrościć. Autorka jednak, co warto podkreślić, używa dość widocznej symboliki, uzmysławiając tym samym czytelnikom, że całkowita izolacja od innych prowadzi do katastrofalnych wręcz skutków. Małżeństwo bohaterów to bowiem przykład relacji patologicznej, w której wszystko było robione na pokaz, bez emocji. Tę samą zależność można odnieść do Osady, czyli zamkniętego osiedla, która stanowi widoczną metaforę stylu życia, jaki wybiera coraz więcej ludzi. Studium psychologiczne małżeństwa Anny i Michała pokazuje, że życie nie może być sterylne, zawsze idealne i czyste - pastelowa może być sukienka, ale nie nasza, codzienna egzystencja, w której pojawiają się także krzykliwe i mocne kolory.

Katarzyna T. Nowak osadziła historię Anny i Michała w dość psychodelicznym klimacie, w którym do ostatniej strony nie wszystko jest jasne. W zasadzie w ostatnim akapicie książki czytelnik, pomimo swoich wcześniejszych podejrzeń, jakie pojawiają się już w trakcie lektury – otrzymuje rozwiązanie zagadki zaginięcia męża Anny i samego, dziwacznego tytułu. W tej powieści wiele elementów mogłabym nazwać dziwacznymi, jak chociażby przyjaźń Anny z kochanką męża, stałe chodzenie bohaterki do sklepu rybnego, czy przygarnięcie owcy, która znalazła miejsce w domowym ogrodzie. Cała fabuła jawiła mi się niczym za zasłoną, w zasadzie wydarzenia opisane w książce trudno byłoby umiejscowić w konkretnej przestrzeni. Akcja utworu mogłaby dotyczyć zarówno Polski, jak i każdego, innego miejsca na świecie. Ten uniwersalizm jest mocno widoczny podczas lektury, wpływając na siłę zawartego w niej przekazu.

"Owca w krzaku dzikiej róży" swoją dość uproszczoną konstrukcją fabularną, brakiem dynamicznej akcji i swoistą selekcją realiów, czyli brakiem jasno określonego czasu i miejsca akcji – przywiodła mi skojarzenie z przypowieścią, w której czytelnik zmuszony zostaje do własnej interpretacji faktów i zrozumienia delikatnych metafor. Dlatego też uważam, że lektura tej książki nie każdemu przypadnie do gustu. A niektórych czytelników, niezbyt dopasowaną okładką - zapowiadającą całkiem inną treść - może wręcz rozczarować.

Historia Anny i Michała oraz ich pastelowego życia jest historią dość przewrotną z zaskakującym zakończeniem. Katarzyna T. Nowak skłoniła mnie do głębokiej refleksji nad pogłębiającą się izolacją niektórych klas społecznych, oraz coraz większym wyobcowaniem ludzi. To niewątpliwie lektura na jeden wieczór, o której długo nie zapomnicie.



Katarzyna T. Nowak

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
 http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

29 komentarzy:

  1. Tytuł intrygujący, ale fabuła jeszcze bardziej. Myślę, że to książka w stylu, jaki ja lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka trochę przekorna ta książka się wydaje. I z przekory ją mogę przeczytać :)
    Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie to zaskakujące zakończenie i zniknięcie Michała. Być może kiedyś się natknę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawił mnie tytuł i okładka, to raz, a fabuła to już w ogóle! Oj, chyba muszę sięgnąć :) mam nadzieję, że nie będe należeć do tych, którym się nie podoba

    OdpowiedzUsuń
  5. wyobcowanie ludzi, to niestety widok codzienny, dobrze, że autorka zmierzyła się w jakimś stopniu w tej książce, zdecydowanie wart zwrócenia uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście okładka sugeruje inną treść, miałabym nawet na nią ochotę. Zobaczymy, co zrobię z tą wiedzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją, ale chyba się nie skuszę - mam niemiłe wspomnienia z polskimi autorami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy tak czytam recenzję, pojawiło się skojarzenie z filmem Hitchcocka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz rację tytuł i okładka w ogóle nie zwiastują takiej treści. Ja czuję się zachęcona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka mi się podoba, ciekawa jestem zakończenia. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Osada? Przypomina mi to miejsce, gdzie toczy się akcja powieści "Zapałka na zakręcie"... O ile się nie mylę, tam miasteczko też miało taką nazwę. Zainteresowałaś mnie tą recenzją, zapisuję tytuł :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Intrygująca lektura. Z chęcią przyjrzę się jej bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja jakoś mam mieszane uczucia, ale nie mówię nie

    OdpowiedzUsuń
  14. Życie w bezbarwnej Osadzie z nudnymi ludźmi i do tego pastelowa przyjaźń żony i kochanki, o rany... muszę uciekać!
    To na pewno książka nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Intrygujący tytuł, psychodeliczny klimat - ta książka może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaciekawiła mnie ta książka i to bardzo :) Jestem ciekawa jakie było życie tego małżeństwa, czy mąż się odnalazł i przede wszystkim czy bohaterowie zmienili się po tej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaka cudna okładka. Co do samej książki również wzbudziła moje zainteresowanie, więc będę mieć ją na uwadze

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi zachęcająco. Zapisuję ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo jestem ciekawa tej książki i autorki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozejrzę się za ta książką :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam jedną powieść tej autorki i muszę się przyznać, że nic z niej nie zrozumiałam, czyli ona chyba generalnie pisze specyficznie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Może kiedyś sięgnę, ale nie teraz. [ Aleja Recenzji ]

    OdpowiedzUsuń
  23. Faktycznie. Z tego co piszesz, okładka raczej nie pasuje do wnętrza. Lubię takie lektury, więc z pewnością po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Trochę myślałam, że jednak to będzie inna lektura- mam mieszane odczucia co do tych dziwnych elementów, i nie wiem jak odbiorę ten uniwersalizm. Zastanowię się nad książką.

    OdpowiedzUsuń
  25. Trudno powiedzieć czy to książka dla mnie, ale postaram się o tym przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam pojęcia, że autorka tej książki jest córką Doroty Terakowskiej, miło wiedzieć:) Książkę mam, ale po Twojej recenzji chyba zaczęłam się jej trochę obawiać. Nie jestem pewna, czy specyfika utworu przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zastanawiałam się nad sięgnięciem po tę książkę już wcześniej, ale spasowałam i sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)