niedziela, 15 czerwca 2014

"Moje pory roku" – Laura Izabela Jurga









"(...) integracji i akceptacji nie można się domagać. Są to wartości, które wypracowuje się jedynie przy pełnym i świadomym zaangażowaniu obu stron – osób w pełni sprawnych, ale także tych z niepełnosprawnością".



Rodząc się jako osoba pełnosprawna fizycznie, nie zastanawiam się na co dzień, jaki przywilej został mi dany już na samym starcie mojego życia. Nie doceniam tego, że mogę normalnie chodzić, biegać – nie będąc uzależnioną od innych. Nie doceniam, dopóki nie przeczytam takiej właśnie książki jak "Moje pory roku". Książki, która niewątpliwie uczy pokory.

Laura Izabela Jurga urodziła się z czterokończynowym niedowładem, który nastąpił w wyniku dziecięcego porażenia mózgowego. Od samego urodzenia niezbędna była rehabilitacja, która odtąd będzie towarzyszyć jej do końca życia. Laura pomimo wszelkich przeszkód, zrobiła już w swoim życiu wiele – skończyła studia, kupiła mieszkanie w Warszawie, podróżuje po Włoszech, oraz przygotowuje się do obrony pracy doktorskiej.

"Moje pory roku" to autobiograficzna książka, ukazująca codzienną walkę bohaterki z chorobą, jaką naznaczył ją los. Walkę z fizycznymi, ale przede wszystkim psychologicznymi barierami, jakie napotyka osoba niepełnosprawna. Cała publikacja została podzielona na osiem rozdziałów, odpowiadających nazwom pór roku. Na końcu książki zamieszczono także epilog i suplement o codzienności osób niepełnosprawnych w naszym kraju.

Zabierając się do lektury tej książki sądziłam, że będzie to bardzo przytłaczająca historia, która odciśnie na mnie niezapomniane piętno. Tymczasem "Moje pory roku" to zaskakująco optymistyczna opowieść osoby, która może i przede wszystkim powinna stać się inspiracją dla wielu czytelników do zmian (nie tylko tych niepełnosprawnych). Autorka przedstawia kompletnie nieznanym osobom, czyli nam - czytelnikom migawki ze swojego życia – opowiadając najważniejsze dla niej w nim epizody: koniec ery PRL-u – okres na który przypadło jej dzieciństwo, lata szkolne, pierwsze przyjaźnie i miłości, czy trudna walka o normalność, którą większość z nas ma podaną na przysłowiowej tacy. To, co ważne i co daje się zauważyć w tym opisach własnych wspomnień to w większości ich pozytywny wydźwięk. W otoczeniu Laury przez całe dotychczasowe życie zauważyć można bowiem praktycznie samych dobrych ludzi – pomocnych i przyjaznych. W całej książce nie znalazłam chyba żadnego opisu jakiejś skrajnej sytuacji, która pokazywałaby brak akceptacji innych, co nieco mnie dziwi. Rozumiem, że Laura Jurga swoją historią pragnie nieść jakiś przekaz dla takich osób jak ona, jednak nie chce mi się wierzyć, by nie spotkała jej jakaś wielka przykrość, której pokonanie posłużyłoby za przykład siły walki o własną godność. Myślę, że w życiu niepełnosprawnego człowieka, który dorastał w XX wieku, z pewnością takie sytuacje się zdarzały, społeczeństwo bowiem nie było tak tolerancyjne jak dzisiaj i takich wątków właśnie mi zabrakło w książce. Jedynie często podkreślana depresja bohaterki trochę to odczucie niedosytu niweluje. Według mnie autorka pokazała praktycznie tylko jedną stronę medalu – kochających rodziców, wspaniałych i oddanych przyjaciół, oraz szansę jakie było dane jej wykorzystać - nie da się więc zaprzeczyć, że jej historia ukazuje opłacalność walki o własne marzenia. Mam jednak poczucie, że Laura Jurga nie otworzyła się do końca w ukazywaniu czytelnikom swojego życia.

Na uwagę zasługuje ostatnia część nazwana suplementem, w którym autorka ukazuje współczesną codzienność osób niepełnosprawnych żyjących w naszym kraju, a jej wnioski i spostrzeżenia są niezwykle trafne. To, czego natomiast zabrakło mi w tej publikacji to zdjęcia. Myślę, że większość czytelników chciałaby zobaczyć chociażby kilka fotografii z różnych etapów życia autorki - szkoda więc, że o tym nie pomyślano.

"Moje pory roku" nie jest szokującą historią niepełnosprawnej osoby, której los stawiał na drodze same przeszkody, bowiem nieoceniona pomoc rodziny i przyjaciół pozwoliła autorce prowadzić w miarę normalny tryb życia. Trzeba jednak pamiętać, że to głównie dzięki sile własnej woli Laura Jurga może dzisiaj powiedzieć, że czerpie z życia pełnymi garściami. Któż z nas, osób pełnosprawnych fizycznie może tak powiedzieć? To pytanie pozostawiam otwarte.


Laura Izabela Jurga
Źródło zdjęcia - KLIK



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater i Wydawnictwu Esprit
http://sztukater.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

25 komentarzy:

  1. Mimo optymizmu i siły, jaką autorka ma w sobie, i tak uważam, że ta lektura będzie mocno przytłaczająca. W końcu opowiada o niepełnosprawności, która - zwłaszcza w naszym społeczeństwie - wciąż jest trudnym i ciężkim do podjęcia tematem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja recenzja odpowiednio mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam tę kobietę, w naszym kraju ciężko być osobą niepełnosprawną :( Fajnie, że trafiła na pozytywnych ludzi i jakoś pogodziła się ze swoją sytuacją, bo wiele osób nie potrafi :(

    OdpowiedzUsuń
  4. To coś dla mnie. Czytam dużo książek o niepełnosprawnych. Trochę niepokoi mnie wiadomość, że w książce zostały opisane tylko optymistyczne sytuacje, bo podobnie jak Ty nie wierzę, by osoba niepełnosprawna nie spotkała się nigdy z chamstwem czy nietolerancją Ale zaryzykuję i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyciągająca okładka, mocna historia, szkoda że ma tyle niedociągnięć. Mimo wszystko będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężki temat, wiele emocji, pytań...

    OdpowiedzUsuń
  7. Tematycznie trudna poruszająca książka, ale i takie należy czytać, aby otworzyć swoje oczy i uwrażliwić swoje serce na wiele istotnych spraw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie zgadzam się z Cyrysią. Trzeba czytać takie książki.

      Usuń
    2. Ja również zgadzam się z Cyrysią. Takie książki trzeba czytać i takie książki są potrzebne.

      Usuń
  8. Jak widzę, niezwykły optymizm autorki oraz jej ogromna wiara w rzeczy niemożliwe, stanowi z pewnością prawdziwy wzór do naśladowania. Lubię takie pouczające książki, które zmuszają do zastanowienia się nad własnym życiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już po Twoim wstępie widać,że książka jest trudna. Mogłabym ją spróbować przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy będę miała ochotę na trudną lekturę, z pewnością sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z pewnością nie jest to łatwa książka, nie wiem, czy chcę się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że to dobra książka dla wszystkich niezadowolonych z życia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tematyka trudna, ale kiedyś będę chciała ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie książki zazwyczaj stawiają mnie do pionu i po lekturze przestaję narzekać, a zaczynam się cieszyć tym, co mam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Okładka przyciąga wzrok, widzę, że treść jest też warta uwagi

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka sugerowała mi bajkową treść, a to proszę: kawałek poważnej i optymistycznej lektury, mimo trudnego i ważnego tematu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciężki temat i pewnie ciężka treść. Przeczytać zamierzam, ale jeszcze nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba za ciężka ta książka będzie dla mnie w tym momencie. Na razie zrezygnuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałabym, ale czuję, że to jeszcze nie lektura dla mnie. Może kiedyś odważę się po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwsze co rzuca się w oczy, to cudowna okładka.Tematyka, którą porusza książka na pewno daje wiele do myślenia i niewątpliwie warta jest przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  21. Taki typ książek niestety nie jest dla mnie. Może kiedyś się to zmieni, ale na razie po takie publikacje nie sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze, że takie książki powstają i zwracają uwagę na ten problem i takie osoby. Faktycznie szkoda, że zabrakło tych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Szanowne Panie i Panowie:)
    Recenzentce dziękuję za opinie o mojej książce. Wszystkim Państwu dziękuję za komentarze. Po ich lekturze postanowiłam napisać Państwu kilka słów:). Moje życie nie jest wolne od tego, co trudne, nie jest wolne od emocji, znam smak złości i bezsilności, ale przede wszystkim radość. W książce nie przedstawiam "słodkiej wersji mojego życia" . Pokazuje to, co dla mnie ważne: przyjaźń, miłość, walkę o marzenia. Pokazuje, że można i warto, pomimo trudności. O tym co trudne piszę, ale w sposób taki, by Czytelnik, który nie zna tematyki niesprawności, nie bał się jej już na wstępie. Dla mnie najważniejsza jest radość i to ona miała wybrzmieć. To pytanie o to, jaki miałam cel pisząc książkę Chciałam też pamiętać o wolności i dobru moich Bliskich, Przyjaciół i Znajomych. Opisywanie szczegółów rodzi ryzyko ekshibicjonizmu, także publikacja zdjęć. Była to opcja, wbrew pozorom rozważana, ale z wyżej wymienionych powodów- zaniechana. Pozdrawiam Państwa serdecznie. Zapraszam na : facebook.com/mojeporyroku. Laura Izabela Jurga

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)