wtorek, 18 lutego 2014

Janusz Koryl - "Ceremonia"






"Dziennikarz jest jak myśliwy, który musi najpierw wytropić zwierzynę, zanim odda jeden celny strzał".


Jak wskazuje powyższy cytat, dziennikarz to alternatywna forma myśliwego. Osoba parająca się taką profesją, stale poluje na nowe tematy do swoich artykułów, by nadawały się na pierwszą stronę. Czasami jednak temat życia zjawia się niespodziewanie i pozornie absurdalny, w konsekwencji poraża swoją realnością. Przekonał się o tym bohater książki Janusza Koryla o tajemniczym tytule "Ceremonia".

Janusz Koryl to prozaik i poeta, mieszkający od 1978 r. w Rzeszowie. Autor jest absolwentem filologii polskiej i z racji swojego wykształcenia przez dekadę pracował jako polonista w jednym z rzeszowskich liceów. W swojej pracy zawodowej wykonywał również zawód dziennikarza, był autorem programów w lokalnym oddziale Telewizji Polskiej, oraz pisał recenzje do ogólnopolskich pism literackich. Na chwilę obecną pracuje jako urzędnik w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie.

Młody, ambitny dziennikarz "Głosu Podkarpacia" - Rafał Kamiński czuje się bezsilny wobec postępującego marazmu w jego życiu. Brak fascynujących tematów, które wzbiłyby jego talent na wyżyny dziennikarstwa, przytłacza go każdego dnia pracy. Tymczasem naczelny gazety otrzymuje anonimowy list, w którym mieszkaniec małej wsi Polana umiejscowionej w Bieszczadach informuje o makabrycznej, corocznej ceremonii jej mieszkańców. Od trzech lat, w Wielki Piątek miejscowa ludność z proboszczem na czele, krzyżuje młodego mężczyznę. Rafał na zlecenie szefa jedzie do Polany sprawdzić tę nieprawdopodobną informację. Okazuje się, że rzeczywistość potrafi być gorsza od najbardziej wymyślnych scenariuszy filmowych.

Szkieletem, na którym opiera się cała fabuła książki Koryla jest motyw tytułowej ceremonii. Muszę przyznać, że pomysł na fanatyczne krzyżowanie ludzi mające wydźwięk czysto religijny, zaskakuje świeżością i intryguje do ostatniej strony. Już za sam pomysł autorowi należą się brawa. Wiadomym jest, że tradycja krzyżowania ludzi sięga dalekiej przeszłości naszej cywilizacji, jednak osadzenie takiej właśnie ceremonii we współczesności, okazało się trafionym w dziesiątkę pomysłem. We współczesności pod postacią hermetycznie zamkniętej wsi w bieszczadzkich lasach, liczącej niespełna stu mieszkańców, znających się wzajemnie na wylot. Autorowi udało się przedstawić klimat Polany w sposób niezwykle realny i rzeczywisty. Wraz z przyjazdem Rafała do wioski, czytelnik wraz z dziennikarzem rozmawia z mieszkańcami, odsłaniając przerażającą prawdę. Koryl podkreśla wymiary religijnego fanatyzmu, które mogą przyjąć najbardziej skrajne formy. Fabuła w tej płaszczyźnie przeraża swoją realnością i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby kiedyś okazało się, że takie praktyki mają miejsce w rzeczywistym świecie.

Pomysł rewelacyjny, jednak jego wykonanie nie do końca spełniło moje oczekiwania. Ostatnie partie tekstu ocierają się o absurdalne sytuacje, począwszy od groteskowej akcji policyjnej na wierzchołku Baszty do niezrozumiałego przeze mnie umorzenia śledztwa. W tych aspektach fabuła stała się mało wiarygodna, wywołując spore rozczarowanie. Janusz Koryl postanowił również zastosować w swojej powieści kompozycję otwartą, czym nie do końca mnie przekonał. Aby nie zdradzać całej fabuły, napiszę tylko, że jestem w stanie zrozumieć niedopowiedzenie w kwestii umorzenia śledztwa, nie wzbudza jednak mojego aplauzu tajemnica trumien. W mojej opinii za dużo tutaj tajemnic, jak na jedną powieść. Doceniając nieograniczoną wyobraźnię autora, liczyłam chociaż na częściowe wyjaśnienie zagadki mieszkańców Polany i niestety moja czytelnicza ciekawość nie została zaspokojona. 

Trudno zakwalifikować książkę Janusza Koryla do jakiegokolwiek gatunku literackiego, gdyż "Ceremonia" jest swoistym wymieszaniem kilku odmian epiki. W utworze znajdziecie elementy sensacyjne, szeroko zaakcentowane tło obyczajowe, trochę kryminalnego śledztwa oraz w głównej mierze cechy gatunkowe dreszczowca, inaczej zwanego thrillerem, do którego powieści chyba najbliżej. Język jakim posługuje się autor jest dość prosty, z przewagą dialogów nad opisami.

"Ceremonia" to jeden z lepszych, polskich dreszczowców jakie miałam ostatnio okazję czytać. Bezsprzecznie Janusz Koryl potrafi wykorzystać potencjał swojej wyobraźni, tak by zaskoczyć czytelnika swoim pomysłem. Szkoda jedynie, że zakończenie pozostawia tak dużo znaków zapytania i nie odsłania przynajmniej części tajemnicy. Polecam na pochmurny, lutowy dzień. "Ceremonia" was z pewnością zaskoczy i przerazi.

Janusz Koryl

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Dreams
http://dreamswydawnictwo.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html


33 komentarze:

  1. zgadzam się -pomysł świetny! :Dmożwe jednak się skuszę pomimo że piszesz że wykonanienie za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyno! Ale mnie zaciekawiłaś tą recenzją! W czwartek maszeruje do biblioteki może uda mi się znaleźć tę książkę! Trzymaj kciuki!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że masz tyle do zarzucenia autorowi. Jednak zgadzam się z Tobą, że kompozycja otwarta w połączeniu z mnogością tajemnice w tym przypadku może się nie sprawdzić, a wręcz zawieść czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabuła niewątpliwie bardzo intrygująca, ta zamknięta społeczność to jest coś

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia wydaje się ciekawa, jednak ostatnio nie mam ochoty na dreszczowce, ale tytuł zapamiętam:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie już ten cytat otwierający recenzję zaintrygowała. Czytałam "Śmierć nosorożca" tego autora i szalenie mi się podobała, więc pewnie sięgnę także po inne książki autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. U Ciebie zawsze można znaleźć intrygujące książki, o których wcześniej nie słyszałam:) Dodaję do mojej listy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie do niej niestety nie ciągnie. Mimo wszystko wolę realizm w książkach, jeśli takie właśnie mają być. Szkoda, że się rozczarowałaś...

    OdpowiedzUsuń
  9. brzmi intrygująco, ale skoro zakończenie pozostawia wiele do życzenia, to pewnie czułabym po lekturze niedosyt, czyli uczucie, którego nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam, ogólnie mam pozytywne wrażenia, ale brakowało mi innego punktu widzenia, innego spojrzenia na sytuację niż prezentowane przez głównego bohatera. Zabrakło mi też wytłumaczenia jakim cudem wszyscy ludzie zgadzali się na te okrutne praktyki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam "Urojenie" tego autora, książka ta bardzo mi się spodobała.

    Tu też fabuła jest interesującą i pomimo kilku zgrzytów pewnie sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy temat. Nie Czytałam, ale mnie osobiście raczej nie dziwi umorzenie śledztwa. Takie mamy prawo i przyzwolenie społeczne na wiele. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapowiada się ciekawie, pomimo minusów, które przedstawiasz. Być może postaram się poznać ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę ci tej książki. Od dawna marzę, aby ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem te nieprawdopodobne sytuacje są bardziej prawdopodobne, niżby się wydawało - w końcu akcja dzieje się w Polsce :P
    Książka nie dla mnie, ale mimo to cieszę się, że na polskim rynku nie brakuje dobrych dreszczowców. W dodatku z oryginalną fabułą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi niestety twórczość tego autora jakoś nie podchodzi. Czytałam kiedyś Ceremonię i jeszcze jedną.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię dreszczowce. Może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi interesująco. Ciekawa jestem co z tematem zrobił autor. Jak znajdę, to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam już dwie inne książki pisarza, obie bardzo mi się podobały. Tę też mam na półce, pomyślałam że warto trochę odczekac a nie czytać wszystkich naraz ale kusisz... :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się, pomysł ciekawy i innowacyjny, jednak szkoda, że wykonanie ma trochę do życzenia... Mimo wszystko, keidys z chęcią się zapoznam. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Skoro tak zachwalasz, to chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Coś dzisiaj jestem na nie, jakoś niekoniecznie jestem przekonana do tej książki, ale może za jakiś czas?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy pomysł, muszę przeczytać :))

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  24. łooo, szokujące to, podoba mi się :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Janusza Koryla czytałam "Sny". To była bardzo dobra książka. Mroczna i niebezpieczna, czasami wręcz ociekała krwią jak na okładce. Bardzo mi się podoba osadzenie przedstawionych historii w polskiej rzeczywistości. Skusić się? Nie muszę specjalnie się wysilać, bo uwielbiam tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zawsze jestem pod wrażeniem Twoich recenzji, tak ładnie piszesz :) Też może kiedyś się tak nauczę :)
    Książka zapowiadała się nieźle, dopóki nie doczytałam o tej kompozycji otwartej. Ale nie wykluczam, że może pewnego dnia po nią sięgnę, bo fascynuje mnie pomysł na ukrzyżowanie w wersji współczesnej

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak do tej pory autora czytałam tylko "Sny", mam ochotę i na inne jego książki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie słyszałam wcześniej o tej książce - chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Już od jakiegoś czasu mam chrapkę na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo mnie interesuje ta książka.. myślę, że przeczytam w najbliższym czasie;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)