środa, 8 stycznia 2014

Unni Lindell - "Miodowa pułapka"






"Zaufanie czyni cię podatnym na zranienie. Zaufanie może być przy najbliższej okazji użyte przeciwko tobie".

Od dawna szukałam kryminału z będącej ostatnio na tzw. "czasie" literatury skandynawskiej. Kryminału, który zachęci mnie do dalszego zgłębiania fenomenu tejże literatury, która szturmem wbiła się na nasz rynek wydawniczy. Pierwsze podejście niestety nie okazało się w pełni zadowalające, jednak rozbudziło apetyt na więcej.

Unni Lindell to norweska pisarka, która zanim zaczęła pisać zajmowała się dziennikarstwem. Autorka zadebiutowała w 1986 r. książką dla młodzieży, do tej pory wydała ponad dwadzieścia książek skierowanych do młodych ludzi. Jej nazwisko kojarzone jest jednak najbardziej z kryminałami, z których dotychczas dwa zostały opublikowane w Polsce. Pisarka obecnie mieszka z mężem i synami w Røyken. "Miodowa pułapka" to szósta część serii o policjancie Cato Isaksenie.

Chłopiec o imieniu Patrik pewnego dnia nie wraca ze szkoły do domu. Nikt nie wie co stało się z dzieckiem, a ostatnią osobą która go widziała jest zdziwaczała staruszka Vera Mattson. Parę dni później młoda Łotyszka zostaje celowo przejechana przez samochód i ginie na miejscu. Tymczasem z urlopu wraca komisarz policyjny Cato Isaksen przejmujący dochodzenie policyjne w dwóch, pozornie nie związanych ze sobą sprawach. Śledztwo od początku napotyka trudności w postaci przyjęcia do ekipy nowej policjantki - Marian Dahle. Antypatia pomiędzy Cato i Marian z pewnością nie ułatwi rozwiązania zagadki.

Trzeba przyznać, że intryga kryminalna jaką zafundowała czytelnikom autorka została dość dobrze skonstruowana. Czytelnik początkowo domyśla się prawdopodobnego scenariusza, jednak dalsze celowe zagmatwanie wątków skutecznie miesza w głowie, by w końcowej fazie nie być pewnym niczego. Autorka dzięki przemyślanej koncepcji fabularnej na swoją książkę niejako bawi się z czytelnikiem, a to wielce pożądana cecha dla znawców i miłośników tego gatunku.

Unni Lindell oprócz intrygi kryminalnej pokusiła się również o drugi, dość szeroko wyeksponowany wątek, chodzi mianowicie o konflikt ambicjonalny pomiędzy szefem zespołu policjantów, a nowo przyjętą pracownicą. Zarówno Cato jak i Marian to dwie, niezwykłe osobowości, którym autorka de facto nie nakreśliła dobrych portretów psychologicznych. Obydwie postacie nie znoszą siebie na wzajem, są przekonane o własnej wyższości i... koniec. Czytelnik otrzymuje niestety jedynie szczyptę wiedzy potrzebną do zrozumienia genezy konfliktu pomiędzy głównymi bohaterami. Być może gdyby autorka bardziej dogłębnie dopracowała ten wątek zrozumiałabym jego tak duży udział w całej powieści. Tymczasem zamiast absorbującego starcia sił dwóch przeciwstawnych pierwiastków, otrzymałam jego namiastkę, która wielokrotnie irytowała mnie podczas lektury. Wolałabym by norweska pisarka skupiła się jednak na intrydze kryminalnej, w której wykonaniu widać niezaprzeczalnie jej talent.

"Miodowa pułapka" jak na kryminał przystało została napisana bardzo przystępnym językiem. Warsztat autorki stoi na dobrym poziomie językowym. Powieść czyta się w błyskawicznym tempie dzięki podziałowi na krótkie rozdziały. Dość trafnym i również przewrotnym jest tytuł książki, nawiązujący do rozwiązania tajemnicy zaginięcia dziecka i morderstwa młodej emigrantki. Tajemniczy i intrygujący, pozostawia szerokie pole do wyobraźni.

Po lekturze mojego pierwszego współczesnego kryminału skandynawskiego nie jestem do końca usatysfakcjonowana. O ile sama intryga kryminalna spełniła moje oczekiwania, o tyle kreacje głównych bohaterów były po prostu niedopracowane. Tym samym "Miodowa pułapka" okazała się dość nierównym kryminałem pod względem jego wykonania. Nie czuję rozczarowania, lecz lekki niedosyt. "Czarna Seria" w opinii czytelników promuje naprawdę dobre skandynawskie kryminały, mam więc nadzieję, że moje kolejne z nią spotkania okażą się bardziej udane. Jeśli macie ochotę na spotkanie z przewrotną miodową pułapką i jesteście w stanie przymknąć oko na pewne niedociągnięcia, zapraszam do lektury. Po przeczytaniu ostatniej strony zastanowicie się dwa razy, zanim przejdziecie przez czyjeś podwórko.


Unni Lindell



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zaczytaj się!
http://zaczytajsie.pl/

35 komentarzy:

  1. Książka ogólnie niezła, choć na pierwsze spotkanie z literaturą skandynawską akurat bym jej nie wybrała;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej autorce i po twojej recenzji nie wiem czy sięgnę po coś jej autorstwa :)
    Pozdrawiam serdecznie :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie mam przekonania. Może kiedyś, teraz wolę inne gatunki powieściowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam też kryminały Asy Larsson, czytam już drugi, a jest cała seria o prowadzącej śledztwa pani adwokat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja aż tak wymagająca nie jestem co do kryminałów skandynawskich (chociaż ostatnio zawiódł mnie "Kaznodzieja" Lackberg). Miodowa pułapka podobała mi się na tyle, że chętnie sięgnęłabym po inne tytuły autorki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli Cię nie usatysfakcjonowała, to podziękuję - szukam teraz mocnych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham kryminały, ale twórczość tej pisarki jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię skandynawskie kryminały, więc mimo wad i tak pewnie się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę koniecznie przeczytać jakiś skandynawski kryminał. Jej, jak tak przeglądam Twój i inne blogi, to wydaje mi się, ze mam ogromne braki, ale to chyba tylko takie złudzeni, bo czytam prawie codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. musze ją miec:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Norwegowie mają lekko odbiegający styl od Szwedów. Polecam Nessera chociażby.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie się już te skandynawskie kryminały przejadły, omijam szerokim łukiem, wrócę jak zgłodnieję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tym razem odpuszczam, nie mam zupełnie ochoty na skandynawskie kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przez ostatnie zdanie się przeraziłam... więc może sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba raczej podziękuję, jakoś nie ciągnie mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czyli jednak - ten sam zarzut, który wytknęłam ja a szkoda, bo książka mogła być znacznie lepsza...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja z Czarnej Serii czytałam tylko Uśpienie, ale to Polki, które swoją drogą bardzo mi się podobało:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ze skandynawskich kryminałów niezmiennie polecam Jo Nesbo. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja zaczęłam swoją przygodę z literaturą skandynawską od norweskiego kryminału "Materialista" Anne Holt. Potem czytałam szwedzki kryminał "Domek z piernika" Carin Gerhardsen. I się nie zawiodłam ani na jednym ani na drugim. Być może kiedyś przeczytam "Miodową pułapkę", choć ma pewne niedociągnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś pewnie po książkę sięgnę, bo mam słabość do skandynawskich kryminałów, ale słyszałam już, że akurat ta książka nie należy do najlepszych. Polecam Ci coś z Mankella albo Lackberg :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Popatrzyłam na okładkę i bardzo mi się spodobała. Odstrasza mnie fakt, ze to 6 cześć. Moze w pierwszych 5 była geneza konfliktu? :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie za bardzo rozumiem politykę wydawania serii o szóstej części. Z Czarną Serią zatrzymałam się na Larssonie i Lackberg, i twierdzę, że to najlepsze nazwiska serii:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pamiętam jakiś czas temu miałam pakiet Czarnej Serii Edwardsona
    - Taniec z aniołem
    - Wołanie z oddali
    - Słońce i cień
    nie mogłam tego strawić i sprzedałam, kocham kryminały ale ten autor wyjątkowo nie przypadł mi do gustu chociaż czytelnicy często go sobie chwalą ja nie mogłam podnieść tych ciężkich słownych gier. Teraz z chęcią spróbowałabym z innym autorem, może tym razem się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czeka na mnie ta książka na półce... i choć ciągle coś innego do czytania wyskakuje, to mam ją na uwadze. Czarna seria owszem, promuje kryminały, ale niestety nie zawsze te najlepsze. Jeśli chodzi o najlepsze współczesne skandynawskie kryminałki to z pewnością jest to trylogia Larssona, dorzucam do puli Nesbo i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sama bardzo lubię skandynawskie kryminały, choć ostatnio nie miałam na nie wiele czasu. Bardzo chętnie poznałabym te książkę, bo do tej pory nie miałam okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kryminały to ja zawsze będę kochała czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chociaż temat książki wydaje się interesujący, a Twoje recenzje często mnie przekonują do niektórych książek, to jednak tej podziękuję. Głównie dlatego, że mam "uczulenie" na skandynawskie kryminały i nie czytam ich. Może z czasem się to zmieni, ale na pewno nie z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  28. Skandynawskie kryminały już od dawna chodzą mi po głowie, ale jakoś nie znalazłam jeszcze na nie czasu :( Na pewno, gdy nadarzy się okazja, zainteresuję się "Czarną Serią" :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ostatnio mam jakoś przesyt skandynawskimi, mrocznymi kryminałami, ale pewnie się kiedyś zapoznam, z książkami autorki nie miałam jeszcze do czynienia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Już od dawna chcę przeczytać tę książkę. Muszę w końcu się za nią zabrać, bo stoi na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Książka brzmi ciekawie, ale mam opory przed sięganiem po kryminały. To chyba nie jest książka od której powinnam rozpocząć swoją przygodę z nimi.

    OdpowiedzUsuń
  32. Uwielbiam Czarną Serię. Pewnie nie przeczytam wszystkich kryminałów z tej serii ale "Miodową pułapkę" będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Od niedawna mam tę książkę w domowej bibliotece. Muszę koniecznie się przekonać jakie wywrze na mnie wrażenie. Lubię literaturę skandynawską, zwłaszcza współczesne kryminały, dlatego mam nadzieję, że będzie dobrym reprezentantem swego gatunku :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jakoś na razie nie ciągnie mnie do Skandynawów - może ten czas jednak kiedyś nadejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedyś "Czarna Seria" faktycznie trzymała wysoki poziom, ale im dalej w las tym gorzej to wygląda.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)