Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Poszukiwacz zwłok – Mieczysław Gorzka

Poszukiwacz zwłok – Mieczysław Gorzka

 


"Kiedy nienawiść zmienia się w obłęd? A może nienawiść jest tylko jednym z objawów szaleństwa?".


Dzięki najnowszej książce Mieczysława Gorzki przeżyłam prawdziwy orgazm czytelniczy serwujący mi mocne doznania, a nawet mrowienie spływające po karku. To, co prawda inny orgazm mózgu niż ten, jaki pojawia się w fabule "Poszukiwacza zwłok", ale równie intensywny, bo rzucisz wszystko, by zanurzyć się w tym pulsującym od tajemnic kryminale.

Znajdziesz mnie w cieniu guayacán – Zbigniew Zborowski

Znajdziesz mnie w cieniu guayacán – Zbigniew Zborowski

 


"Zawsze chodzi o wojnę i miłość. Na przestrzeni czasu zmieniają się tylko ludzie i ich bieżące interesy. Reszta wygląda mniej więcej tak samo".


Sagi historyczne kojarzą się nam w głównej mierze z opasłymi tomiskami, na których lekturę trzeba zarezerwować sobie większą ilość cennego czasu. Skojarzenie to jest jednak tylko w połowie trafione w przypadku powieści Zbigniewa Zborowskiego, gdyż jego opasłe tomiska czyta się błyskawicznie. Poza tym, nic w literaturze nie sprawia większej przyjemności, niż pełna pasji książka, w której dramatyczne zwroty akcji rozgrywają się na tle burzliwej historii.

"Immortaliści"– Chloe Benjamin

"Immortaliści"– Chloe Benjamin







Recenzja przedpremierowa.
Premiera - 19.09.2018 r.


"Wiesz, co jest bez sensu? Żyć dalej, dzień po dniu, jakby ten ruch do przodu był naturalny".


Uwielbiam takie niepozornie zapowiadające się historie, które początkowo nie wyróżniają się niczym nadzwyczajnym. Dokładnie tak było w przypadku tej powieści, która z każdą, kolejną przeczytaną stroną, wciągała mnie coraz bardziej w fikcyjny świat bohaterów. A na koniec pozostawiła mnóstwo pytań w zasadzie na które nigdy nie znajdę odpowiedzi.
"Ucieczka" – Joanna Opiat-Bojarska

"Ucieczka" – Joanna Opiat-Bojarska






"Podobno najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że tak wkręcasz się w historię związaną z pokojem i ucieczką, że przestajesz myśleć o czymkolwiek innym".




W dobie atakujących nas zewsząd bodźców, narażeni jesteśmy na coraz to inne doznania, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Aby zwiększyć ich intensywność, poszukujemy coraz bardziej ekstremalnych doświadczeń do których należeć może zamknięcie się w pokoju, w tak zwanym escape roomie i próba wydostania się z niego w ciągu jednej godziny. Gorzej jednak, gdy nie o takie zgodne z prawem doznania nam chodzi.
"Droga do ciebie" – J. P. Monninger

"Droga do ciebie" – J. P. Monninger










"Trzeba być podróżnikiem, żeby zobaczyć coś niezwykłego w miejscu, które przemierzyło już tylu ludzi".









To nie przypadek, że to właśnie Nicholas Sparks rekomenduje na okładce tę powieść. Joseph Monninger sięgnął bowiem po znany motyw, który już dawno został wykorzystany przez autora niezapomnianej przeze mnie "Jesiennej miłości". Mam jednak wrażenie, że "Droga do ciebie" nie posiada takiej głębi emocjonalnej, jakiej bym oczekiwała od tego typu książki.
"Mała księgarnia samotnych serc" – Annie Darling

"Mała księgarnia samotnych serc" – Annie Darling







"Być może słowa wydrukowane na ich stronach okażą się tymi słyszanymi od dawna, które ktoś skrywał w głębi duszy i nie był w stanie ich wypowiedzieć na głos?".









Nie ukrywam, że do przeczytania tej książki zachęcił mnie tytuł i blurb sugerujący wątek prowadzenia księgarni. Nic nie poradzę na to, że wszelkie takie powieści przyciągają mnie jak magnes. "Mała księgarnia samotnych serc" przybyła do mnie bardzo szybko i równie szybko mnie zachwyciła swoją wizualną oprawą z piękną okładką, niczym wycinanka. Dalej także było przyjemnie.

"Rzeka podziemna" - Tomasz Jastrun

"Rzeka podziemna" - Tomasz Jastrun


















"Przypominamy na wpół sparaliżowane jamniki uwięzione na smyczy samozachowawczego instynktu. I więcej nic".






Od dawna nie miałam takiej książki w ręku - pełnej żółci, polskiego jadu i zgnilizny, która potrafi zniszczyć najbardziej zdrowy organizm. Nie spodziewałam się, że powieść z taką okładką, okaże się tak psychodeliczna i jednocześnie pozbawiająca wszelkich złudzeń co do celu naszej egzystencji. Po lekturze tego dzieła samemu można nabawić się głębokiej depresji.
"Dziewczyna, którą nigdy nie byłam" – Caitlin Moran

"Dziewczyna, którą nigdy nie byłam" – Caitlin Moran


















"Lata dziewięćdziesiąte to nie jest dobra pora na bycie biednym i niesławnym".




Caitlin Moran w jednym z wywiadów dość prosto uzasadniła swoją swobodę pisania o masturbacji, a mianowicie – skoro tak otwarcie mówimy o wojnach i innych okropnościach, dlaczego tematem tabu ma stać się coś tak przyjemnego, jak onanizm? Prosty argument, z którym w zasadzie trudno w jakikolwiek sposób polemizować. I taka właśnie jest cała książka autorki, czyli zero obłudy, fałszu i tematów tabu, tylko samo życie - nawet to, które szczelnie ukrywamy pod zasłoną milczenia.
"Nie oddam szczęścia walkowerem" – Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska

"Nie oddam szczęścia walkowerem" – Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska










Recenzja premierowa




"Życie cię okłada pięściami, ty się bronisz, padasz na deski, a potem odzyskujesz przytomność i mozolnie wracasz do stanu używalności. Niczego się nie da odwrócić ani przyspieszyć".



Szczęście to pojęcie bardzo względne bowiem to, co dla nas może nim być, dla drugiej osoby może stać się powodem wielkiego cierpienia. Każdy z nas musi więc sam stworzyć sobie indywidualną definicję tego stanu i każdy w pewnym momencie swojego życia to właśnie czyni. Jedno jest jednak pewne – nie można zostawić spraw swojemu biegowi, bowiem walka o własne zadowolenie wpisana jest w ludzi instynkt. I właśnie dlatego książka "Nie oddam szczęścia walkowerem", podejmująca ten właśnie temat, stanie się bliska każdemu czytelnikowi.

"Ostatnia noc w Tremore Beach" – Mikel Santiago

"Ostatnia noc w Tremore Beach" – Mikel Santiago













"Ostatnie kawałki układanki trafiły na miejsce. Zaczynała się właśnie…ostatnia noc w Tremore Beach".






Irytują mnie, stosowane porównania rozpoczynających swoją pisarską drogę autorów do ikon konkretnego gatunku, bowiem często gwarantują one po prostu rozczarowanie i gorycz. W przypadku tej książki skusiłam się jednak na jej lekturę, pomimo faktu, że jej autora okrzyknięto "hiszpańskim Stephenem Kingiem". Coś zwyczajnie ciągnęło mnie do tego tytułu i na pewno wpływ na ten stan rzeczy miała rewelacyjnie oddająca klimat powieści, okładka. Cóż, do doskonałości króla horroru tutaj daleko, ale jak mniemam dopiero wszystko przed autorem.
"Światło, którego nie widać" – Anthony Doerr

"Światło, którego nie widać" – Anthony Doerr















"Po czterdziestu tygodniach sześć bilionów komórek przeciska się przez drogi rodne matki. Krzyczymy. Później atakuje nas świat".







Nagroda Pulitzera, zachwyty czytelników, entuzjastyczne recenzje pokazujące, że dla wielu to książka roku oraz wielkie odkrycie literackie. Nie dziwcie się więc, że miałam wobec tej powieści naprawdę duże oczekiwania. I niestety na oczekiwaniach się skończyło, bowiem o takim dużym zachwycie tą książką w moim przypadku mowy być nie może. Średniak – tak mogłabym  podsumować to dzieło.
Unni Lindell - "Miodowa pułapka"

Unni Lindell - "Miodowa pułapka"






"Zaufanie czyni cię podatnym na zranienie. Zaufanie może być przy najbliższej okazji użyte przeciwko tobie".

Od dawna szukałam kryminału z będącej ostatnio na tzw. "czasie" literatury skandynawskiej. Kryminału, który zachęci mnie do dalszego zgłębiania fenomenu tejże literatury, która szturmem wbiła się na nasz rynek wydawniczy. Pierwsze podejście niestety nie okazało się w pełni zadowalające, jednak rozbudziło apetyt na więcej.

Unni Lindell to norweska pisarka, która zanim zaczęła pisać zajmowała się dziennikarstwem. Autorka zadebiutowała w 1986 r. książką dla młodzieży, do tej pory wydała ponad dwadzieścia książek skierowanych do młodych ludzi. Jej nazwisko kojarzone jest jednak najbardziej z kryminałami, z których dotychczas dwa zostały opublikowane w Polsce. Pisarka obecnie mieszka z mężem i synami w Røyken. "Miodowa pułapka" to szósta część serii o policjancie Cato Isaksenie.

Chłopiec o imieniu Patrik pewnego dnia nie wraca ze szkoły do domu. Nikt nie wie co stało się z dzieckiem, a ostatnią osobą która go widziała jest zdziwaczała staruszka Vera Mattson. Parę dni później młoda Łotyszka zostaje celowo przejechana przez samochód i ginie na miejscu. Tymczasem z urlopu wraca komisarz policyjny Cato Isaksen przejmujący dochodzenie policyjne w dwóch, pozornie nie związanych ze sobą sprawach. Śledztwo od początku napotyka trudności w postaci przyjęcia do ekipy nowej policjantki - Marian Dahle. Antypatia pomiędzy Cato i Marian z pewnością nie ułatwi rozwiązania zagadki.

Trzeba przyznać, że intryga kryminalna jaką zafundowała czytelnikom autorka została dość dobrze skonstruowana. Czytelnik początkowo domyśla się prawdopodobnego scenariusza, jednak dalsze celowe zagmatwanie wątków skutecznie miesza w głowie, by w końcowej fazie nie być pewnym niczego. Autorka dzięki przemyślanej koncepcji fabularnej na swoją książkę niejako bawi się z czytelnikiem, a to wielce pożądana cecha dla znawców i miłośników tego gatunku.

Unni Lindell oprócz intrygi kryminalnej pokusiła się również o drugi, dość szeroko wyeksponowany wątek, chodzi mianowicie o konflikt ambicjonalny pomiędzy szefem zespołu policjantów, a nowo przyjętą pracownicą. Zarówno Cato jak i Marian to dwie, niezwykłe osobowości, którym autorka de facto nie nakreśliła dobrych portretów psychologicznych. Obydwie postacie nie znoszą siebie na wzajem, są przekonane o własnej wyższości i... koniec. Czytelnik otrzymuje niestety jedynie szczyptę wiedzy potrzebną do zrozumienia genezy konfliktu pomiędzy głównymi bohaterami. Być może gdyby autorka bardziej dogłębnie dopracowała ten wątek zrozumiałabym jego tak duży udział w całej powieści. Tymczasem zamiast absorbującego starcia sił dwóch przeciwstawnych pierwiastków, otrzymałam jego namiastkę, która wielokrotnie irytowała mnie podczas lektury. Wolałabym by norweska pisarka skupiła się jednak na intrydze kryminalnej, w której wykonaniu widać niezaprzeczalnie jej talent.

"Miodowa pułapka" jak na kryminał przystało została napisana bardzo przystępnym językiem. Warsztat autorki stoi na dobrym poziomie językowym. Powieść czyta się w błyskawicznym tempie dzięki podziałowi na krótkie rozdziały. Dość trafnym i również przewrotnym jest tytuł książki, nawiązujący do rozwiązania tajemnicy zaginięcia dziecka i morderstwa młodej emigrantki. Tajemniczy i intrygujący, pozostawia szerokie pole do wyobraźni.

Po lekturze mojego pierwszego współczesnego kryminału skandynawskiego nie jestem do końca usatysfakcjonowana. O ile sama intryga kryminalna spełniła moje oczekiwania, o tyle kreacje głównych bohaterów były po prostu niedopracowane. Tym samym "Miodowa pułapka" okazała się dość nierównym kryminałem pod względem jego wykonania. Nie czuję rozczarowania, lecz lekki niedosyt. "Czarna Seria" w opinii czytelników promuje naprawdę dobre skandynawskie kryminały, mam więc nadzieję, że moje kolejne z nią spotkania okażą się bardziej udane. Jeśli macie ochotę na spotkanie z przewrotną miodową pułapką i jesteście w stanie przymknąć oko na pewne niedociągnięcia, zapraszam do lektury. Po przeczytaniu ostatniej strony zastanowicie się dwa razy, zanim przejdziecie przez czyjeś podwórko.


Unni Lindell



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zaczytaj się!
http://zaczytajsie.pl/

Jerome Charyn - "Jerzy Kosiński"

Jerome Charyn - "Jerzy Kosiński"



 



"Nie potrafię funkcjonować bez przebrania albo maski (…) Czasami zatrzymuję maskę trochę za długo. Ale te maski trudno porzucić".


W świecie literackim istnieją takie postacie, których życie i osobowość pozostaną niezgłębioną tajemnicą na zawsze. Z pewnością do grona takich osób zalicza się Jerzy Kosiński - autor kontrowersyjnej do dziś książki "Malowany ptak". Polsko-amerykański pisarz, który pożegnał się ze światem w 1991 r. połykając śmiertelną dawkę barbituranów i zakładając na głowę plastikowy worek. To postać, która do dzisiaj wzbudza wiele niegasnących emocji.

Niewdzięcznego poniekąd tematu przedstawienia osoby Jerzego Kosińskiego postanowił podjąć się inny amerykański pisarz - Jerome Charyn. Twórca mający na koncie ponad trzydzieści książek, uznawany w Stanach Zjednoczonych za jednego z najważniejszych pisarzy amerykańskiej literatury. Charyn mieszka obecnie w Paryżu i Nowym Jorku.

"Jerzy Kosiński" to po części zbeletryzowana biografia Kosińskiego wydana w formie powieści. Powieści podzielonej na widoczne części, ale części nie posiadające widocznej chronologii, bez dookreślonego miejsca i czasu. Co więcej, obraz Jerzego Kosińskiego ukazany jest z kilku perspektyw, bowiem w książce występuję kilku narratorów. To dość swobodna forma biograficzna jakiej podjął się Jerome Charyn.

Czytając początkowe strony książki, miałam nieodparte wrażenie, że Charyn przedstawia zupełnie kogoś innego, mianowicie Petera Sellersa czyli hollywoodzkiego aktora, znanego szerszej publiczności jako inspektora Clouseau w filmie "Różowa Pantera". Był to jednak tylko początek, zainicjowany przez autora, ukazujący stosunek Clouseau do Kosińskiego i jego pragnienie zagrania w filmie na podstawie powieści pisarza. Jednak im dalej, tym jest jeszcze mniej przejrzyście, bowiem obraz Kosińskiego przedstawiają różne osoby, począwszy od Swietłany Alliłujeway, czyli córki Stalina, kończąc na starszej o dwadzieścia lat żonie pisarza Mary Weir. I tak naprawdę nie wiadomo, co jest fikcją, a co rzeczywistością opartą na faktach. Trudno rozeznać się w tym wymieszaniu słów i niedopowiedzeń. Identyczny wniosek można wysnuć czytając ostatnią część książki przedstawiającą losy rodziny Lewinkopfów, czyli rodziny Kosińskiego, gdyż tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko. Nie wiadomo co jest fikcją literacką, a co faktem. Zabieg taki nie wpływa na wyłonienie się w podświadomości czytelnika spójnego obrazu pisarza i jego wielkiego fenomenu. Trudno bowiem w oparciu o tak zróżnicowane i nieskonkretyzowane ujęcia wypracować sobie jakikolwiek obraz Kosińskiego.

Z pewnością Jerome Charyn celowo w swojej książce mija się z elementami gatunkowymi typowej literatury biograficznej. Jego powieść jest bowiem swoistym kolażem faktów, fantazji i plotek, zresztą nigdy nie potwierdzonych na temat autora "Malowanego ptaka". Nie poleciłabym tej publikacji czytelnikom, którzy dotąd nie zapoznali się ani z twórczością Jerzego Kosińskiego, ani z samą biografią pisarza. Zapytacie dlaczego? Otóż świadczy o tym wielość odniesień do jego życia i napisanych książek, których brak znajomości z pewnością utrudni odbiór powieści. Stwierdzić można, że lektura "Jerzego Kosińskiego" to swoista wisienka na torcie, w którym tortem są wcześniej wydane biografie autora i jedynie z tą podstawą można ten utwór przeczytać z pełną świadomością.

Jerzy Kosiński to pisarz – zagadka. Autor, którego barwne życie nie zostało dotąd jednoznacznie zinterpretowane. To bowiem postać nie dająca się zaszufladkować, nie dająca wtłoczyć się w żadne znane nam ramy i schematy. I taka jest również książka Charyna, która nie każdemu naświetli sylwetkę pisarza. Nie każdego również oswoi z jego ekscentryczną postawą życiową. Powieść polecam wyłącznie sympatykom Kosińskiego i jego twórczości, którzy czytali już co nieco na jego temat. Myślę też, że doskonałą puentą podsumowującą tę publikację może być pożegnalna notka Kosińskiego:  
"Kładę się teraz do snu, na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością".





"Wszyscy jesteśmy malowanymi ptakami, potworami o ekscentrycznych kolorach, i gdziekolwiek polecimy, bezbarwne ptaki kłują nas swoimi dziobami i ściągają na ziemię".


Jerome Charyn



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater oraz wydawnictwu Czarna Owca

Halszka Opfer – "Monidło. Życie po Kato-Tacie"

Halszka Opfer – "Monidło. Życie po Kato-Tacie"




„Ofiara jest zawsze ta sama, tylko kaci się zmieniają.”



Po drastycznych wspomnieniach opisanych na łamach książki „Kato-Tato. Nie-pamiętnik”, Halszka Opfer wydała drugą część opisującą jej życie jako dorosłej osoby. Pytanie tylko, czy rzeczywiście taką osobą się rzeczywiście stała.

Autorka w wieku 21 lat wychodzi za mąż za Adama. Rodzi córeczkę. Młodzi na początku małżeństwa mieszkają u rodziców męża. Odejście z patologicznego domu i zamieszkanie u innej rodziny w jej przypadku wcale nie oznacza lepszego życia. Adam bowiem okazuje się pod wieloma względami podobny do ojca Halszki. Tak zaczyna się koleje piekło maltretowania fizycznego i psychicznego bohaterki.

Drugi mąż Halszki, Bronek jest jeszcze jej gorszym wyborem życiowym. Alkoholik i niezrównoważony tyran. Bohaterka po raz kolejny musi uciekać przed skutkami własnych decyzji.

Trudno nie odnieść wrażenia, że autorka była bardzo naiwna w swoich wyborach. Na pewno wpływ na to miały jej traumatyczne przeżycia w domu rodzinnym. Oglądając jej wywiady w „Uwadze” czy w innych programach, zauważyć można, że nadal nie odnalazła swojej drogi życiowej. Obecnie mieszka w Anglii i pragnie zacząć swoje życie od nowa.

Warto też odnieść się do tytułu książki. Monidło to portret namalowany na podstawie zdjęcia ślubnego. Na pewno w waszych domach widzieliście takie portrety dziadków. Cechą charakterystyczną takiego obrazu jest to, że cały jest czarno-biały, natomiast widoczne są na nim podkolorowywania i pewne retusze. Myślę, że to doskonale odzwierciedla życie Halszki. Nikt nie wie co kryje się pod retuszem.

Po przeczytaniu dwóch książek Halszki Opfer, warto również przeczytać „Mokradełko” Katarzyny Surmak-Domańskiej. Książka ta pokazuje jak widziana jest autorka przez ludzi z jej najbliższego otoczenia. Myślę, że z tą lekturą należałoby poczekać aż ułożą nam się w głowie myśli związane z osobą Halszki. Nie każdy jest w stanie uwierzyć, że tyle złego może przytrafić się jednej osobie.

Poza tym myślę, że napisanie drugiej części opowiadającej o dalszych losach bohaterki, skłania do zadania sobie pytanie, jak jest prawdziwa przyczyna jej wydania. Czy nadal wynika to z potrzeby serca czy może istnieje inne przyczyna, bardziej przyziemna.

Polecam mimo, że nie jest to łatwa lektura.



Halszka Opfer
Halszka Opfer – "Kato-Tata. Nie-Pamiętnik"

Halszka Opfer – "Kato-Tata. Nie-Pamiętnik"




„Dzieciństwo może różnie smakować; może być słodkie i przepyszne jak ciastko lub lody czekoladowe, może być niezbyt cukierkowe, ale „pożywne” jak kromka chleba z masłem, ale może też być jak garść gwoździ – ostre, zimne i nie do przełknięcia!”




Halszka Opfer to pseudonim, pod którym kryje się ofiara wieloletniego molestowania przez ojca. „Opfer” to po niemiecku ofiara. Obecnie autorka jest osobą dorosłą, ma dwójkę dzieci i mieszka w Wielkiej Brytanii.

Wyobraźcie sobie Dolny Śląsk w latach 70. Halszka wraz ze starszą siostrą i bratem tworzą pozornie przykładną katolicką rodzinę. Matka jest urzędniczką, a ojciec cenionym kierownikiem. Można by nawet się pokusić o stwierdzenie, że pochodzą z dobrego domu. Ale to tylko pozory, pod którymi kryje się piekło na ziemi.

Ojciec nadużywa alkoholu. Codzienne picie, znęcanie się nad rodziną i bieda to chleb powszedni. Czy może być coś jeszcze gorszego? Owszem. Tata Halszki jest zwyrodnialcem. Molestuje córkę od najwcześniejszych lat, by w późniejszym okresie stała się jego małą, prywatną kochanką. Ale to nie wszystko. Krzywda jaką ojciec wyrządza córce, dzieje się pod cichym zezwoleniem matki. Co więcej, matka Halszki sama wkłada córkę do łóżka tatusia aby mieć święty spokój.

Wspomnienia autorki przekraczają wszelkie tematy tabu. Opisy stosunków seksualnych z własnym ojcem są tak wstrząsające, że co chwila musiałam książkę odkładać na bok. W pewnym momencie prawie zwymiotowałam, tak było to wstrętne i obrzydliwe. Ojciec Halszki był po prostu chorym człowiekiem, nie tylko pedofilem ale również erotomanem. Najchętniej uprawiałby seks ze wszystkimi kobietami, jakie spotykał na swojej drodze.

”Większość członków nie poparła publikacji mojej historii, gdyż według nich była zbyt drastyczna i pełna okrucieństwa, co odbierało jej autentyczność.”

Niepojęta jest natomiast dla mnie postawa matki Halszki. Dla mnie jest ona większym potworem niż ojciec, gdyż nie zrobiła nic, aby zapobiec okaleczeniu córki. Wręcz przeciwnie. W głowie mi się to nie mieści aby matka tak postępowała. Co więcej, matka Halszki po dziś dzień nie przeprosiła córki, gdyż udaje, że nic nie pamięta. Brak mi słów.

Wspomnienia Halszki są bardzo autentyczne aczkolwiek trudno mi uwierzyć, że bohaterka aż tak przyciągała nieszczęścia, że molestowania wobec niej dopuścił się również ksiądz na lekcji religii, potem lekarz w szpitalu, a następnie sędzia i kuzyn. Nie jest to dla mnie wiarygodne niestety.

Oczywiście nie mnie oceniać postawę bohaterki i jej uległość, gdyż nie mam moralnego prawa takiej oceny wystawiać. W jej historii nie ma szczęśliwego zakończenia. Dalsze losy dojrzałej już kobiety przedstawia książka „Monidło. Życie po Kato-Tacie”. Jeszcze w tym tygodniu o niej napiszę.

„Kato-Tata. Nie-Pamiętnik” jest zapisem bardzo drastycznych i wstrząsających wspomnień. Czytelnikowi, który przeżył normalne dzieciństwo trudno jest uwierzyć w takie okrucieństwo wobec dziecka i brak zainteresowania otoczenia taką sytuacją. Uważam, że każdy powinien przeczytać tę książkę. Być może dzięki niej stopnieje w nas znieczulica i dostrzeżemy obok nas dziecko, które krzyczy o pomoc nie mówiąc ani słowa. Wstrząsająca wspomnienia dla ludzi o mocnych nerwach.


Halszka Opfer
Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger