Zanim wróci echo win – Marlena Wittstock
"Dziedziczy się nie tylko oczy czy uśmiech. Dziedziczy się też cudze winy, cudze milczenia".
Kobiece doświadczenie wojny to nadal temat zbyt mało eksploatowany w literaturze, dlatego cieszy mnie fakt, że w nowym cyklu Marleny Wittstock zatytułowanym "Na Pomorzu" ten motyw właśnie staje się jego wątkiem przewodnim. Autorka konfrontuje bowiem czytelnika z oczywistą prawdą mówiącą o tym, że wojna czasami zmusza kobiety do przyjęcia nowych ról, a czasami otwiera przed nimi zupełnie nowe drzwi. Ta wielowymiarowość z jednej strony zatrważa, a z drugiej pokazuje wielką siłę kobiecej natury.
Marlena Wittstock to z wykształcenia i zawodu nauczycielka języka polskiego oraz historii w szkole podstawowej. Gdańszczanka z serca i przekonania. Jest szczęśliwą żoną i mamą dwóch córek, która wolne chwile spędza wśród roślin. Lubi ciszę poranka, czarną kawę, a pisze, bo inaczej nie potrafi. Zadebiutowała w 2025 r. książką pt. "Miasto miłości" będącą pierwszym tomem trzyczęściowego cyklu pt. "Pewnego razu w Wolnym Mieście".
Początek XX wieku. Antonina w dniu poprzedzającym swoje zaślubiny dowiaduje się o śmierci narzeczonego, który został zamordowany. Odtąd, pogrążona w żałobie w całości poświęca się prowadzeniu rodzinnego majątku. Jej siostra Matylda nie znosi ograniczeń i jedyne czego pragnie to wolności. Rozalia to służąca we dworze, która codziennie mierzy się z tajemnicą pozwalającą jej poznać, czym jest miłość. Każda z trzech kobiet szuka własnej drogi i dla każdej los szykuje kolejne niespodzianki.
"Zanim wróci echo win" to kolejna książka wpisująca się w kanon powieści z historią w tle, która ukazując losy fikcyjnych bohaterów na tle dziejowych zawirowań, przybliża wielką historię i wielkie dramaty jednostek. Tym razem autorka zabiera nas w pierwsze ćwierćwiecze XX wieku, gdzie centralnym punktem życia bohaterek jest dwór w Raduniewie. To miejsce pełni w powieści rolę ziemi i kapitału oraz dziedzictwa pokoleniowego, a poprzez swój uniwersalny charakter staje się swoistym łącznikiem pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Raduniewo to bowiem miejsce z duszą, którego codzienność opisana ze wszelkimi detalami pozwala w głowie czytelnika wytworzyć przeświadczenie, że dworek ten istniał naprawdę.
Prozie Marleny Wittstock z pewnością towarzyszy myśl mówiąca o tym, aby pamiętać o świecie, który zniknął. Świadczy o tym bogata warstwa opisowa ukazująca życie codzienne w Raduniewie. Czytelnik wraz z bohaterami uczestniczy bowiem w barwnej celebracji Zielonych Świątek, nie omija go wesele i imponujący ubiór ówczesnego pana młodego, z okazji Sobótek zawozi chłopom dary na pole, a nawet uczestniczy w powstawaniu szkółki dla wiejskich dzieci. Te elementy budują klimat epoki i pozwalają przenieść się na chwilę do tamtych, jakże innych czasów.
Antonina, Matylda i Rozalia to trzy kobiety, które charakterologicznie sporo dzieli, a zastosowany przez autorkę kontrast w kreacji ich postaci pogłębia podczas lektury współodczuwanie każdej z nich. Dwie siostry i ich służąca odgrywają w powieści inną rolę, wywołując przy tym podczas lektury różnorakie emocje. To, co jednak je łączy to w głównej mierze motyw doświadczenia wojny i przyjęcia na siebie zupełnie inne roli, czy to w postaci podjęcia pracy wolontariuszki na froncie czy też pracy w polu na równi ze służbą. Ów obraz poszukiwania własnej drogi w obliczu końca świata jaki znamy wysuwa się w fabule na pierwszy plan i okazuje się niezwykle angażujący.
Marlena Wittstock wplatając w fabułę swojej najnowszej powieści wątek kryminalny pokazała, że nie brakuje jej umiejętności budowania napięcia i podsuwania czytelnikowi fałszywych tropów. I pomimo zaskakującego finału w tej płaszczyźnie, śmiem twierdzić, że książka ta nie odpowiada w pełni na pytanie, czy wina zawsze leży tylko po jednej stronie. Jak się bowiem okazuje, echo wojny, rozpaczy oraz wspomnień jest obecne z nami wszędzie i czasami powraca do nas w najmniej spodziewanym momencie.
![]() |
| Z Marleną Wittstock. |
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Szara Godzina.



Świetnie napisana recenzja. Zaintrygowały mnie losy trzech bohaterek. Lubię takie wyraziste postacie.
OdpowiedzUsuń