"Tu nie wszystko jest logiczne i proste. Przynajmniej na początku". Fragment książki "Cypryjskie meze"
Korzenie mają znaczenie. Nawet jeśli wrosły w obcą ziemię. Ewelina ma dwadzieścia cztery lata i studiuje historię sztuki, a jej serce bije szybciej na myśl o starożytnej Grecji. Gdy pewnego dnia pomaga w przeprowadzce osiemdziesięcioletniej pani Zofii, znajduje fotografię karty dań z cypryjskiej restauracji. Odkrycie natychmiast rozbudza jej ciekawość. Menu pochodzi z 1974 roku – czasu tureckiej inwazji na Cypr. Przed laty znaleziono je w plecaku małej dziewczynki, która w tajemniczych okolicznościach trafiła do domu dziecka we Wrocławiu. Nigdy nie odnaleziono jej rodziny. Zaintrygowana Ewelina wyrusza na wyspę, by odkryć historię sprzed lat. Wśród ruin, wąskich uliczek i cypryjskich tawern natrafia na ślady zawiłej przeszłości i z pomocą Jorgosa, urzekającego Cypryjczyka, zbliża się do poznania prawdy. Prawdy, która może na zawsze odmienić nie tylko jej spojrzenie na świat, lecz także… ją samą.


Bardzo lubię takie tematy. Książka pełna refleksji nad przemijającym czasem.
OdpowiedzUsuńTo musi być piękna książka 😊
OdpowiedzUsuńBrzmi ciekawie!
OdpowiedzUsuńJestem przekonana, że tak jak każda książka tej autorki, ta również skradnie moje serce. Już niebawem będę ją czytała 💙
OdpowiedzUsuńCzuję się zainteresowana.
OdpowiedzUsuńJuż sam tytuł sugeruje historię pełną emocji, chaosu i niejednoznacznych bohaterów. Lubię książki, które pokazują, że życie rzadko bywa czarno-białe i nie daje prostych odpowiedzi.
OdpowiedzUsuńQué pinta tan buena.
OdpowiedzUsuńFragment kuszący :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się wątek podróży :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajna historia :)
OdpowiedzUsuń