Za garść pesos. Ameryka Południowa i Środkowa – Łukasz Czeszumski
"Tak wybrałem moją życiową drogę, i tak przebiegły jej pierwsze kroki. Kto tego zaznał, już nigdy nie da zamknąć się w klatce".
Zapiski z włóczęgi Łukasza Czeszumskiego to coś więcej, niż relacja z podróży po Ameryce Południowej i Środkowej. To fascynujący i autentyczny obraz tego, jak rodzi się prawdziwa pasja, która z czasem staje się jedynym akceptowalnym sposobem na życie. Łukasz Czeszumski zawsze lubił ciekawe historie i takowych nie brakuje w tej właśnie autobiograficznej książce.
Łukasz Czeszumski od wielu lat jako reporter spotyka się z ludźmi i opowiada ich historie. Zadebiutował w 2015 r. książką pt. "Biały szlak. Reportaże ze świata wojny kokainowej". Mieszkał w wielu miejscach obu Ameryk, swoje teksty publikował w "Polityce", "Angorze" oraz magazynie "Focus". Od ponad 20 lat szuka prawdy o świecie. Najbardziej fascynuje go Rio de Janeiro.
Rok 2003. Łukasz Czeszumski będąc na studiach wziął urlop dziekański i po zarobieniu odpowiednich pieniędzy, wyruszył na wymarzoną podróż do Ameryki Łacińskiej. "Za garść pesos" to zapis jego sześciomiesięcznej, samotnej wyprawy przez trzynaście krajów, od Meksyku po Argentynę i Brazylię do Gujany.
Jakaż to była ciekawa i nietuzinkowa wędrówka w przeszłość, odkrywająca nie tylko egzotykę innych kultur, ale pokazująca przede wszystkim jak rodzi się prawdziwa pasja, która towarzyszy człowiekowi przez resztę życia. Do tej pory czytelnicy znali bowiem już ukształtowaną, reportażową twarz Łukasza Czeszumskiego, a ta książka pokazuje, od czego to wszystko się zaczęło i jak kilka miesięcy życia może przestawić naszą drogę na zupełnie inne tory.
Każdy z trzynastu rozdziałów książki ukazuje zapiski autora z włóczęgi po danym kraju Ameryki Południowej i Środkowej. W relacjach tych znajdziemy oczywiście elementy reportażowe, dodające lekturze wartości poznawczej, ale to, co najbardziej zaciekawia to warstwa osobistych przeżyć autora. Łukasz Czeszumski w trakcie swojej wielomiesięcznej wędrówki unikał bowiem miejsc turystycznych i skupiał się na głębszym poznaniu ludzi zamieszkujących dany kraj. I to właśnie ludzie są tutaj słowem kluczem, bo to na relacji z nimi autor skupia się najbardziej, ukazując, że zarówno w wielkiej metropolii, jak i w gęstej dżungli można poznać inspirującą historię człowieka.
Pierwszoosobowa narracja Łukasza Czeszumskiego zdecydowanie wzmacnia przekaz i uwypukla emocje targające autorem podczas jego wędrówki. Za sprawą tego zabiegu, owe emocje są odczuwalne również przez czytelnika, który poznaje ciemne i jasne strony życia w Ameryce Łacińskiej. Wśród trzynastu przystanków szczególną uwagę może zwrócić Boliwia i reportaż autora o życiu górników z Potosi, który nigdzie do tej pory nie był publikowany. To reportaż niezwykle szokujący, pokazujący jak niewiele warte jest ludzkie życie. Reportaż, który każe się zastanowić nad tym, czy po ponad dwudziestu latach, coś się w tej materii zmieniło.
Jeśli jeszcze nie poznaliście reportaży Łukasza Czeszumskiego to książka "Za garść pesos" z pewnością okaże się dla was świetnym wstępem i zachętą do poznania twórczości autora, której źródło kryje się właśnie na jej kartach. Mnie po lekturze tego zbioru kołacze w głowie natarczywa myśl, że pomimo upływu czasu świat się zbytnio nie zmienił i nadal prawdą jest to, co wówczas napisał reporter: "Wszystko się unifikuje, świat nie dzieli na słupki tylko na poziomy. I na jedno wychodzi: tu bieda, tam bogactwo. I walka o pozycję w każdym poziomie".


Chętnie przeczytam, żeby poszerzyć horyzonty.
OdpowiedzUsuń