Wierzę, że warto schować strach do kieszeni i odważyć się na skok „do jutra”. Wywiad z Agnieszką Kępkowicz
Bohaterka samochodziara i sensacyjny klimat to elementy fabularne książki Agnieszki Kępkowicz, które sprawią, że "Stąd do jutra" zapewni wam godziwą rozrywkę na kilka wiosennych wieczorów. A żeby zachęcić was jeszcze bardziej do lektury tej powieści zapraszam do przeczytania mojego wywiadu z jej autorką.
![]() |
| Fot. Remi Dąbrowski |
Agnieszka Kępkowicz pisze o ludziach wciągniętych w sprawy większe od nich samych, gdy nie mamy wpływu na to, co się przydarza, ale mamy wpływ na to, czy damy się złamać. Jej ulubione zajęcie to tworzenie opowieści i prowadzenie badań, bo oba polegają na odkrywaniu nieznanego.
Wioleta Sadowska: Alina czy Balladyna? Którą postać wolałaby Pani zagrać w szkolnym przedstawieniu tego klasycznego dzieła, do którego nawiązuje Pani w swojej książce?
Agnieszka Kępkowicz: Balladynę. Kiedyś pewnie powiedziałabym, że Alinę – mama chciała mieć dobrze ułożoną córeczkę. Ale ponoć grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie chcą, więc rozgrzeszam się z panny B.
Wioleta Sadowska: Taki argument do mnie przemawia 😀 W jakich okolicznościach narodziła się Hanka samochodziara?
Agnieszka Kępkowicz: Kiedyś moja znajoma, Baśka, pokazała mi warsztat samochodowy, którego właścicieli, czyli przyjaciółkę Baśki i jej męża, zamknęli za naprawianie samochodów mafii – to były późne lata 90. W więzieniu wybito jej zęby. Zatkało mnie, ale Baśka mnie zapewniła, że bez obawy, teraz ona tam rządzi. I to zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Niedługo po tej rozmowie miałam okazję poznać kilka właścicielek warsztatów samochodowych – w kompetencjach nie ustępowały w niczym mężczyznom.
Gdy zaczęłam myśleć o bohaterce mojej opowieści, od razu wiedziałam, że będzie mieć coś wspólnego z samochodami i że w zderzeniu z życiem, będzie musiała dać sobie radę.
Wioleta Sadowska: Hanka w warsztacie samochodowym czuje się jak ryba w wodzie. Motoryzacja jest Pani bliska?
Agnieszka Kępkowicz: Naprawdę lubię samochody. Prowadzenie auta daje mi poczucie wolności i komfortu. Ponieważ mój mąż miał zawsze auta służbowe, a nawigowanie naprawami i przeglądami było mu obce, obsługą moich samochodów zajmowałam się sama. A to oznaczało, że musiałam z jednej strony polegać na mechanikach, a z drugiej tych paru rzeczy sama się nauczyć. Mam ogromny sentyment do Mustanga rocznik 1968, dlatego zabrałam czytelników w pościg po Polsce właśnie nim.
Wioleta Sadowska: Mustang z pewnością zrobi furorę, podobnie jak Hanka, gdyż to niezwykle wyrazista postać. Co było dla Pani największym wyzwaniem w tworzeniu jej kreacji?
Agnieszka Kępkowicz: Hanka pisała się sama. Zaczęłam od tego, kim była jako młoda dziewczyna, potem wrzuciłam ją na głęboką wodę i patrzyłam, jak sobie radzi. Lubi ludzi, kocha syna, ma „zmysł politechniczny” i zawsze idzie do przodu. To, że utknęła w nieszczęśliwej miłości jest do niej niepodobne, ale to cała ona – wierna, kochająca, mimo wszystko pełna wiary w jutro. Ten kontrast dodał kolorytu postaci Hanki, uczynił ją mniej szablonową.
To, czego się obawiałam, to żeby nie wpaść w ckliwość albo przeciwnie, nie zrobić z niej babochłopa, co to tylko „hop do przodu”.
Wioleta Sadowska: Czy Hanka żyła w Pani głowie trochę swoim życiem, wymykała się spod Pani pióra?
Agnieszka Kępkowicz: Zgadła Pani. Kiedy nadałam jej imię i nazwisko, i napisałem „Nazywam się Hanka. Potem jest już tylko gorzej. Gnatek”, a ona jak rasowa dresiara włamała się do okolicznych samochodów, było pozamiatane.
Wioleta Sadowska: Jaka jest relacja Hanki z jej synem Jaśkiem?
Agnieszka Kępkowicz: Powiedziałabym, że nieco trudna. Zapracowana matka samotnie wychowująca syna, na dodatek z wyrokiem wtedy, gdy dochodzi on do pełnoletności, oznacza chroniczny brak rąk na pokładzie. Sterowanie dzieckiem z daleka to akcja wysokiego ryzyka.
Wioleta Sadowska: To w temacie akcji pozostając. Czy „Stąd do jutra” to powieść sensacyjna?
Agnieszka Kępkowicz: Dla mnie jak najbardziej tak. Dlatego nieco się zadziwiłam, że STĄD DO JUTRA trafiło na półkę: „thriller” oraz „powieść psychologiczno-obyczajowa”. Ja w ogóle byłam pewna, że napisałam powieść rozrywkową, owszem, z sensacją w tle, ale jednak. Najwyraźniej czytelnicy docenili jej drugie i trzecie dno.
Wioleta Sadowska: Czytelnicy zdecydowanie potrafią zaskoczyć. „Stąd do jutra” to Pani debiut, więc jestem ciekawa, jakie są Pani dalsze plany pisarskie?
Agnieszka Kępkowicz: Zaczęłam pracować nad nową powieścią. Tematem będzie trudna miłość, której towarzyszyć będzie wielka historia i oczywiście, zbrodnia. Zaproszę czytelników do Warszawy roku 1968, z której wraz z bohaterami wyprawimy się w kuszące wolnością i dzikością Bieszczady.
Wioleta Sadowska: Brzmi bardzo interesująco. Czy czasami pomimo strachu po prostu należy "Przeskoczyć stąd do jutra"?
Agnieszka Kępkowicz: A dlaczego nie? Może nie ubędzie nam problemów, ale za to z pewnością zmieni się krajobraz, ludzie i perspektywa spojrzenia. Kiedyś siedziałam w knajpie w Namibii, a przede mną wisiała mapa polityczna świata. Siedziałam i gapiłam się na ogromny kontynent afrykański, na leżący nad nim błękitny paseczek Morza Śródziemnego i upchnięte „pod sufitem” kolorowe plamki. Po chwili zorientowałam się, że małe plamki to była Europa. To był moment, który zmienił na zawsze moją „europejską” perspektywę. A wracając do pytania – tak, wierzę, że warto schować strach do kieszeni i odważyć się na skok „do jutra”.
Wioleta Sadowska: Co na koniec naszej rozmowy chciałaby Pani przekazać czytelnikom Subiektywnie o książkach?
Agnieszka Kępkowicz: Często słyszę, że coraz mniej czytamy. W tym miejscu oddzieliłabym „opowieść” od „książki”. Może książka, jako nośnik opowieści przeżywa kryzys. Kiedyś, w dawnych wiekach, opowieść była przede wszystkim teatrem, gawędą, pieśnią, potem dopiero książką, filmem, a wreszcie – serialem. Nie martwiłabym się tym – opowieść lubi być książką.
"Stąd do jutra" to świetna propozycja dla wszystkich miłośników sensacyjnego klimatu, szybkiej akcji i nieprzewidywalnych wydarzeń fabularnych. Przeczytajcie koniecznie powieść Agnieszki Kępkowicz.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)