"Piszę, że w życiu trzeba mieć zawsze jakiś cel i dzięki niezłomnemu charakterowi zdążać do jego osiągnięcia". Jacek Pałkiewicz o swojej książce pt. "palkiewicz.com"

 

Nie raz oszukał przeznaczenie i cało wyszedł z wielkich opresji. Jacek Pałkiewicz, człowiek legenda, który właśnie wydał nową książkę pt. "palkiewicz.com". Zapraszam was dzisiaj do przeczytania mojej rozmowy z tym wielkim podróżnikiem.


Recenzja książki "palkiewicz.com" - KLIK


Jacek Pałkiewicz to znany reporter i podróżnik, który od ponad czterdziestu lat przemierza świat. Jest odkrywcą źródła Amazonki, trenerem i twórcą survivalu w Europie, a także uznanym autorytetem w dziedzinie przetrwania. Mieszka zarówno we Włoszech, jak i w Polsce. Autor ponad czterdziestu książek cieszących się niesłabnącym zainteresowaniem.




Wioleta Sadowska: Czy w dzisiejszym świecie można zostać jeszcze odkrywcą?

Jacek Pałkiewicz: Przekraczanie granic znanego świata, odkrycia geograficzne, które miały miejsce w epoce wiktoriańskiej i które odmieniły nasze wyobrażenia o tym, co nas otacza, zostały już tylko na łamach pasjonujących książek podróżniczych. Podstawowe zagadki geograficzne są wyjaśnione już dawno i chociaż wydawało się, że na przykład Antarktyda została całkowicie zbadana, to okazało się, że wciąż wzbudza żywe zainteresowanie naukowców. Największy wodospad świata Salto Angel w Wenezueli został odkryty dopiero w 1935 roku, a łańcuch kamiennych wzgórz Bungle Bungles na australijskiej wyżynie Kimberley, wspaniałe dzieło natury wywołujące uczucie podziwu i zdumienia, był nieznany aż do 1982 roku. Nauki, w tym i geograficzne, specjalizują się. W każdym dużym odkryciu bywają nie odtajnione, bardziej wąskie tematy do odsłonięcia. Wrodzona ciekawość człowieka nie pozwala mu usiedzieć w domu i jeśli ktoś odpowiednio przygotuje się przed wyjazdem uwzględniając najdrobniejsze szczegóły, to nawet najbardziej banalny wyjazd, może mu przynieść zaskakujące odkrycia. Henry Miller, autor książki „Zwrotnik Raka”, twierdził, że większy sens ma odkrycie jakiejś świątyni, o której nikt nie słyszał, niż zwiedzanie wśród kłębiących się tłumów Kaplicy Sykstyńskiej. 

Wioleta Sadowska: I ta magia odkrywania jest chyba tak pociągająca. W najnowszej książce podsumowuje Pan niejako swoje barwne życie. Czy podczas spisywania tego swoistego bilansu, coś Pana zaskoczyło?

Jacek Pałkiewicz: Najbardziej zaskoczyło mnie to, że do tej pory nigdy nie zastanawiałem się, że któregoś dnia dotrę do „końca wędrówki”. Nie myślałem o tym w dniu moich 50. urodzin, ani też 60. czy 70. Teraz, kiedy skończyłem 77 lat, dostrzegłem, że nic nie zmieni tej gorzkiej prawdy, że barwny film mojego życia zmierza do finału. A ta świadomość zmusza do głębszej refleksji nad przemijaniem, do bilansu, rachunku sumienia i pytania o sens tego wszystkiego. 

Wioleta Sadowska: Każdego z nas to czeka… „palkiewicz.com” to dość oryginalny tytuł książki. Kiedy nasunął się Panu pomysł na taką nazwę? 

Jacek Pałkiewicz: Wspomniałem kiedyś Marco Polo. Jego relacje były tak pełne pasjonujących wydarzeń, że ludzie, którzy nigdy nie wychylili nosa za próg własnego domu, przyjmowali je z niedowierzaniem. Wielu podejrzewało, że nigdy nie dotarł do Chin i nie odwiedził wszystkich opisanych miejsc. Kiedy na łożu śmierci rodzina błagała go o sprostowanie opowieści, „aby stał się bardziej wiarygodny”, on odparł, że to zaledwie połowa tego, co on widział. Mnie też któregoś dnia pewna czytelniczka zapytała, czy to prawda, że wszędzie tam byłem. Stąd ten tytuł, czyli zaproszenie na moją stronę internetową, precyzyjnie dokumentującą mój świat podróży.

Wioleta Sadowska: Czy według Pana wszechobecna turystyka niesie ze sobą więcej zagrożeń, czy może jednak więcej korzyści dla świata? 

Jacek Pałkiewicz: Zacznę od korzyści. Prawdziwa eksplozja turystyki nastąpiła po II wojnie światowej. Rosły jak na drożdżach biura podróży oferujące klientom produkt konsumpcyjny będący niczym innym jak konfekcjonowanym snem. Upowszechniły się loty charterowe, potem low cost. Na horyzoncie pojawiły się leżące o kilka godzin lotu Wyspy Kanaryjskie oferujące słońce zimą. Zaraz potem odkryto Grecję, Turcję, Tunezję, Maroko, Egipt, Izrael. Modny stał się trekking. Opadająca powoli żelazna kurtyna pozwoliła na otworzenie się granic w Jugosławii, Rumunii i Bułgarii. Dziś cały świat stoi otworem.

Jednak turystyka, która miała być antidotum na zindustrializowany świat, w pewnym momencie sama stała się przemysłem. Globalizacja opanowała całkowicie nasze życie. Przemysł turystyczny sprawił, że dokąd byśmy nie pojechali, to różne burgery, pizza, spaghetti, kebab lub hot dogi, powodują, że wszędzie na świecie czujemy się jak w domu. Odcisnęło swoje piętno kontrowersyjne i wielowymiarowe zjawisko globalizacji. Sprawiło, że powszechny przemysł turystyczny przekształcił egzotyczne tradycje w komercyjny folklor, nie pozostawiając na naszej planecie miejsc nieskażonych. W epoce masowych wyjazdów, korzystamy z gotowych recept, zadowalając się wystawionym na sprzedaż folklorystycznym skansenem wyprodukowanym na użytek przyjezdnych. Miliony „pakietowych” wczasowiczów skazane są na zamknięcie w odseparowanym od lokalnej społeczności sterylnym kokonie, enklawie eleganckich resortów, usług turystycznych, spektakli, rajskich plaż i kuchni dostosowanej do zachodnich gustów. 

Wioleta Sadowska: W książce nie ucieka Pan od tematów silnie powiązanych z polityką. Czy istnieje jakiś przepis na to, jak zachować w tej płaszczyźnie równowagę i zdrowy rozsądek?

Jacek Pałkiewicz: Patrząc na to co się dzieje w Polsce, trudno uciec od polityki. Nie trawię pogardy i moralnego cynizmu polityków. Mam nad nimi tę przewagę, że stoję ponad politycznymi podziałami, ponadto mieszkając głównie za granicą, jest dla mnie dużo łatwiej być neutralnym obserwatorem. Teraz w trosce o mój kraj, postanowiłem zainspirować patriotyczny projekt „Pałkiewicz łączy Polaków”. Chociaż zdaję sobie sprawę, że kruszenia murów między rodakami podzielonymi na lepszy i gorszy sort nie będzie łatwe.

Wioleta Sadowska: W szczególności w obecnej sytuacji. Ciekawi mnie, co młodzi czytelnicy mogą wynieść z książki „palkiewicz.com”?

Jacek Pałkiewicz: Mam nadzieję, że jest w niej wystarczająco dużo przykładów uczących szacunku dla drugiej osoby i podziwu dla natury. Piszę, że w życiu trzeba mieć zawsze jakiś cel i dzięki niezłomnemu charakterowi zdążać do jego osiągnięcia. I nie zapominać, że to często jest droga wymagająca wysiłku i poświęcenia.

Wioleta Sadowska: Dlaczego nadal nie potrafimy promować swoich osiągnięć?

Jacek Pałkiewicz: Wcześniej nie pozwalało na to geopolityczne położenie. Odgrodzeni Murem Berlińskim byliśmy zawsze traktowani jako obywatele drugiej kategorii i trudno było zaistnieć na Zachodzie. Dziś nie ma Muru i wciąż nie potrafimy się dobrze sprzedać. Bo jak twierdziła moja mama, nie ładnie jest się chwalić, bardziej liczy się umiar. I ta mentalność pokutuje w Polsce do dzisiaj. Ja zaś często powtarzam, że każdy kto chce wejść na podium i być bardziej rozpoznawalny, nie może biernie czekać, aż zostanie doceniony. Musi budować sieć relacji, szukać sposobów na otwarte komunikowanie swoich zasług i pozytywnych cech. Trzeba umiejętnie podkreślać swoją wartość i osiągnięcia, dbać o autopromocję i w nią inwestować.


Wioleta Sadowska: W obecnej sytuacji nie sposób zadać Panu pytania o to, jaki będzie nasz świat po globalnej pandemii koronawirusa? Lepszy, gorszy?

Jacek Pałkiewicz: Ani jedno, ani drugie. Po prostu będzie inny i do tego innego świata trzeba będzie się dostosować. Covid-19, którego nikt nie przewidział, narzucił nam przerwę na refleksję. Mamy okazję do nowej oceny priorytetów i zredefiniowania znaczenia, jakie przywiązujemy do rodziny, bezpieczeństwa i zdrowia w ogóle. Być może uda się przezwyciężyć niektóre podziały społeczne, nienawiść, ksenofobię, nadużycia i lęki starego egoistycznego świata.

Wioleta Sadowska: Bardzo trafna diagnoza. Jakie cele na przyszłość wyznaczył sobie Jacek Pałkiewicz?

Jacek Pałkiewicz: Mimo, że jestem nieustającym optymistą, ograniczyłem moje podróże zagraniczne. Czekam na lepsze czasy, bo dzisiaj  zostałem zmuszony do zabawy w chowanego. To nielitościwa gra w której wygrywa ten, który nie da się złapać. A jedyną dla niego nagrodą jest perfidna konieczność kontynuowania tego maratonu.

Wioleta Sadowska: Co na koniec chciałby Pan przekazać czytelnikom Subiektywnie o książkach?

Jacek Pałkiewicz: Pamiętajmy, że nawet po najciemniejszej nocy przychodzi świt. Jako trener survivalu rozważając o przyszłości, permanentnie myślę pozytywnie, zawsze widzę „szklankę na wpół pełną”, bo dobra myśl potrafi przekształcić chwiejność w siłę, a strach w nadzieję, która nie powinna nigdy umrzeć.


Zachęcam was gorąco do przeczytania najnowszej książki Jacka Pałkiewicza. Z pewnością odnajdziecie w niej bowiem wiele trafnych wniosków dotyczących naszego życia oraz aktualnej sytuacji na świecie i w kraju.



Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Świat Książki

20 komentarzy:

  1. czytałam na bank coś autora, bardzo wart uwagi

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem przekonana, czy to moja tematyka, jednak chętnie zapoznałabym się z nią. Jestem przekonana, że najnowsza książka Pana Pałkiewicza jest warta uwagi. Dlatego chciałabym się do niej przekonać.
    Wspaniały wpis!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa rozmowa. Mozę kiedyś będę miała możliwość przeczytania książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka już gdzieś mi mignęła i przyznam, że miałam ochotę ją przeczytać, a teraz tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie nie mam w planach, ale nie mówię nie. Wywiad ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. przyznam,że nie znałam tego autoram ciekawa tematyka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię książki autora o podróżach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle interesujący wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znałam wcześniej tego autora, jednakże chętnie zapoznam się z jego twórczością :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy wywiad powstał. Gratuluję Wiolu. Chętnie sięgnę po twórczość Autora. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesująca rozmowa. Też podobnie, jak autor nie trawię pogardy i moralnego cynizmu polityków.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo udany i ciekawy wywiad. 😊

    OdpowiedzUsuń
  13. Co prawda to prawda. Bez celu nie ma po co żyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny wywiad i to prawda, że trzeba w życiu mieć jakąś pasję. Zapraszam wszystkich na mojego bloga w postaci książki "Życie Andzi", którego sama pisze https://zycieandzi.blogspot.com/ mam również jeszcze dwa blogi na które również zapraszam linki są podane w polecanych na blogu. Bardzo jestem ciekawa waszej opinii w sprawie mojego opowiadania o życiu z własnego doświadczenia.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Faktycznie dobre nastawienie to podstawa, ale czasami trudno przychodzi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger