"Słowa są ulotne, można za nimi ukryć wiele, można je cofnąć, bawić się nimi". Jolanta Kosowska o swojej powieści "Prosto w serce"


W dniu premiery najnowszej powieści Jolanty Kosowskiej pt. "Prosto w serce", której Subiektywnie o książkach patronuje medialnie, chciałabym was zaprosić do przeczytania mojej rozmowy z autorką. Dowiecie się z niej między innymi o tym, dlaczego akcja książki dzieje się w Prowansji i czy prawdziwa miłość może trwać wiecznie. 


Recenzja książki "Prosto w serce" - KLIK




Jolanta Kosowska to absolwentka wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych Akademii Wychowania Fizycznego. Jest z zawodu lekarzem, specjalizującym się w trzech dziedzinach medycyny. Mieszka i pracuje w Dreźnie. W wolnym czasie podróżuje i pisze książki. Autorka zadebiutowała w 2012 r. powieścią pt. "Niepamięć".




Wioleta Sadowska: Kiedy w ostatnim czasie była Pani we Francji?

Jolanta Kosowska: We Francji byłam wiele razy. Mieszka tam część mojej rodziny. Po pierwszej wojnie światowej rodzeństwo mojego dziadka wyemigrowało za chlebem do Francji.  Teraz mieszaka tam już czwarte pokolenie. Ostatni raz we Francji byłam w ubiegłym roku w sierpniu. Był to wakacyjny wyjazd do Prowansji. Zatrzymaliśmy się w Arles, tuż przy Parku Narodowym Camargue rozciągającym się na rozlewiskach Delty Rodanu. Arles to urocze miasteczko pełne zabytków świadczących o starożytnej potędze i pamiątek po Vincencie van Goghu. Można zobaczyć arenę, która w starożytności mieściła dwadzieścia tysięcy widzów, pochodzić po ruinach starożytnego teatru, powędrować uliczkami śladami Vincenta van Gogha, wypić kawę w kawiarni Le Café Van Gogh, którą uwiecznił malarz na obrazie Taras kawiarni nocą, można zobaczyć bezkrwawą korridę – course a la cocarde, w której walczy się z bykiem o kokardę przyczepioną do jego rogów. Arles jest również dogodnym punktem wypadowym dla tych, którzy chcą odwiedzić Park Narodowy Camargue, zobaczyć dzikie białe konie, stada czarnego bydła, flamingi...


Wioleta Sadowska: Nie pytam o to oczywiście bez powodu, gdyż głównym miejscem akcji powieści „Prosto w serce” jest Prowansja. Dlaczego akurat tam główna bohaterka doświadcza tak wielu nowych dla siebie emocji?

Jolanta Kosowska: Prowansja to bardzo romantyczny rejon Francji. Ciągnące się po horyzont pola lawendy, zagony słoneczników, gaje oliwne i sady pomarańczowe, platanowe aleje i powiew wielkiej przeszłości. Ciche miasteczka, w których czas płynie jakby inaczej, wolnej i my nagle też przestajemy się spieszyć. Prowansja wydała mi się miejscem idealnie pasującym do fabuły tej powieści. 

Wioleta Sadowska: Czy tak jak Hanka, piła Pani filiżankę kawy w małej kawiarence tuż nad szmaragdową wodą?

Jolanta Kosowska: Znam tę kawiarnię. Znajduje się Fontaine-de-Vaucluse. Niesamowite miejsce. Proszę spojrzeć na zdjęcia.


Wioleta Sadowska: Rzeczywiście robi wrażenie. Hani zostaje postawiona diagnoza lekarska, która w jednej chwili zmienia jej życie. Czy Pani, jako lekarzowi, łatwiej pisać o tak poważnej chorobie?

Jolanta Kosowska: Na pewno tak. Znam tę chorobę bardzo dobrze. Opiekuję się pacjentami cierpiącymi na nią. Znam jej patogenezę, przebieg, leczenie, rokowanie… Nie muszę sobie jej wyobrażać. Jest dla mnie czymś realnym i namacalnym.

Wioleta Sadowska: Czy w takim razie do powstania historii Hani zainspirował Panią jakiś przypadek pacjentki, którą leczyła?

Jolanta Kosowka: W pewnym sensie początek tej historii napisało życie, chociaż nie dotyczyło to tej choroby, tylko ludzkich zachowań, trudnych decyzji i ich konsekwencji. W mój zawód wpisane są diagnozowanie i stawianie rozpoznań. To nierozłączna część mojej pracy tak, jak długie rozmowy z pacjentami, kiedy muszę nie zabierając nadziei, pomiędzy dziesiątkami słów, powiedzieć to, co najważniejsze, co może mieć istotny wpływ na ich dalsze życie. To chyba najtrudniejsza część mojej pracy. Jestem empatyczna do bólu. Widziałam już różne reakcje, różne postawy najbliższych. Człowiek ma prawo błądzić, bać się, wahać, uchylać… Ma prawo wypierać informacje i walczyć z nimi.  

Wioleta Sadowska: Po lekturze Pani powieści, trudno nie zadać sobie pytania o to, czy związek, w którym w imię miłości poświęcamy siebie, ma szansę na przetrwanie?

Jolanta Kosowska: To zależy, co Pani rozumie przez poświęcanie samego siebie? Odpowiem Pani cytatem z powieści. 

"– To nie była żadna miłość – przerwałem mu. – To było szczeniackie samouwielbienie podsycane czyjąś miłością. Prawdziwa miłość karmi się ognikami szczęścia w oczach bliskiej osoby. Prawdziwe kocha ten, kto daje, a nie bierze, kto jest w stanie poświęcić siebie dla drugiego człowieka."

Ja tak uważam i wiem, że taka miłość może trwać wiecznie.


Wioleta Sadowska: Ten cytat jest bardzo prawdziwy. Czy podczas tworzenia fabuły zdarzyło się Pani oceniać postawy bohaterów? Mam tutaj na myśli głównie zachowania Bartka.

Jolanta Kosowska: Pisząc, staram się myśleć i czuć jak bohaterowie powieści. Nie oceniam. Bartek przestraszył się, uciekł, zwątpił, próbował ratować siebie. Wydawało mu się, że chce od życia wszystko, albo nic. Opamiętał się parę godzin później, kiedy zrozumiał, że to wszystko bez ukochanej osoby nie ma żadnego sensu. To tragiczna postać. Podjął złą decyzję, a jej konsekwencji już nie można było odwrócić. Zawiódł Hankę, ale przede wszystkim samego siebie. 

Wioleta Sadowska: I musiał z tą myślą dalej żyć… Czy według Pani prawdziwa miłość ma szansę uleczyć bardzo głębokie rany?

Jolanta Kosowska: Oczywiście, że tak. Prawdziwa miłość jest w stanie uleczyć wszystko. 

Wioleta Sadowska: Jak odróżnić tę prawdziwą od tej fałszywej? Czy kluczem do tego są czyny, a nie słowa?

Jolanta Kosowska: Dla mnie zdecydowanie ważniejsze od słów są czyny. Słowa są ulotne, można za nimi ukryć wiele, można je cofnąć, bawić się nimi. Czasami słowa służą do ukrywania myśli. Bywają  ważne, ale zdecydowanie ważniejsze od nich są czyny.


Wioleta Sadowska: Mówimy o miłości, ale czy „Prosto w serce” to również powieść o przyjaźni?

Jolanta Kosowska: Oczywiście. Niesamowitym przyjacielem Hani jest Francesco. Przyjacielem André Bastien. 

„Są sprawy, na które nie może zbraknąć czasu. Należy do nich przyjaźń. Pielęgnowana rośnie jak twoje róże w moim ogrodzie, zaniedbana zamienia się w płożący się po ziemi chwast.” (cytat z powieści) 

Wioleta Sadowska: W książce zastosowała Pani pierwszoosobową narrację bohaterów. Dlaczego akurat taki zabieg znalazł zastosowanie w tej historii?

Jolanta Kosowska: Bardzo cenię sobie narracje pierwszoosobową. Umożliwia ona dokładniejsze oddanie myśli i uczuć bohaterów. Wprowadzenie dwóch narratorów to spojrzenie na wydarzenia z różnych stron. 


Wioleta Sadowska: Za Panią sierpniowa premiera książki pt. „W piekle pandemii”, a wrzesień obfituje w kolejną książkę, czyli „Prosto w serce”. W dobie koronawirusa bardzo pracowicie  wykorzystuje Pani czas. Nie mogę więc nie zapytać o to, jakie są Pani dalsze plany pisarskie?   

Jolanta Kosowska: Pracuję obecnie nad powieścią o roboczym tytule  „Comeback”. To jeszcze bardzo roboczy tytuł.  Zabiorę czytelników w literacką podróż do Portugalii, bo właśnie tam rozgrywa się części akcji powieści. Dwoje ludzi, kiedyś sobie bardzo bliskich, spotyka się po latach i nagle w ich pozornie poukładanym życiu wszystko się zmienia. Nie zdradzę nic więcej, ale obiecuję, że to będzie bardzo romantyczna opowieść.

Wioleta Sadowska: Romantyczny wątek to nieodzowny element Pani prozy?

Jolanta Kosowska: Nieodzownym elementem moich powieści są uczucie i emocje. Nasze życie bez uczuć byłoby szare i monotonne, pozbawione barw, smaków i dźwięków.  Uczucia bywają różne… Nie wszystkie moje powieści są romansami. 

Wioleta Sadowska: Co na koniec chciałaby Pan przekazać czytelnikom Subiektywnie o książkach?

Jolanta Kosowska: Zapraszam serdecznie do lektury moich powieści. W sumie jest ich już jedenaście. Napisałam również cztery opowiadania, które ukazały się w trzech antologiach. Zapraszam do odwiedzania mojej strony autorskiej.


@subiektywnieoksiazkach dziękuję z całego serca za tę naszą rozmowę. Mam nadzieję, że do rychłego spotkania 😘


Myślę, że miłośników prozy Jolanty Kosowskiej nie muszę zachęcać do lektury najnowszej powieści autorki. Gwarantuję wam jedynie, że "Prosto w serce" trafi do waszych... serc!



Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Novae Res

23 komentarze:

  1. A więc praca miała wpływ na powstanie tej historii. Tak już to bywa, w każdą fikcję autor wkłada trochę siebie.

    P.S. Na książkę poluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny wywiad, gratuluję Wiolu !

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałabym tę książkę, myślę, że spodobałaby mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam autorski, ale bardzo zachęca do swojej twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozmowa zachęca do sięgnięcia po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesujący wywiad. Aż zamarzyła mi się podróż do Francji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem wielką frankofilką, a Prowansję kocham całym sercem, tym bardziej muszę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa i wartościowa rozmowa. Książkę o na pewno przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się bardzo ciekawa lektura! Mam nadzieję, że książka wpadnie w moje czytelnicze łapki. Super wywiad!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Własnie dziś miałam okazję zapoznać się z tą powieścią :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam, że autorka jest lekarzem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jolanta Kosowska17 września 2020 20:08

    Dziękuję bardzo za ciekawą i ciepłą rozmowę. Pozdrowiam serdecznie.Mam nadzieję,że uda nam się kiedyś spotkać.Jolanta Kosowska

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniały wywiad. Książka jeszcze przede mną

    OdpowiedzUsuń
  14. Gran entrevista. El libro parece interesante.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastycznie przeprowadzony wywiad . Mnie zachęcił do lektury książki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bom dia Wioleta parabéns pelas fotos e dica de livro.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger