"Non-Oui" - Lidija Dimkovska




"Non-Oui, pamiętaj, że ironia losu zawsze jest większa niż życie".

Rzadko kiedy udaje mi się przeczytać taką książkę, która wprawia mnie w pogłębiony stan zadumy nad przemijalnością wszystkiego, nad naszą śmiertelnością, a w końcu nad przynależnością, której często nie jesteśmy nawet świadomi. Opowieść spisana na kartach tej książki wywołała we mnie niemal fizyczny ból istnienia - tak prawdziwe emocje przemyca bowiem między swoimi wierszami.


Lidija Dimkovska to eseistka i tłumaczka, a także autorka kilku tomów poezji, jakie zostały przetłumaczone na ponad 20 języków. Posiada doktorat z literatury rumuńskiej Uniwersytetu w Bukareszcie. Autorka obecnie pisze oraz tłumaczy literaturę rumuńską i słoweńską na macedoński, mieszka w Słoweńskiej Lublanie. Zadebiutowała powieściowo książką pt. "Ukryta kamera".


Nedjelka, nazywana też Non-Oui, jako młoda, chorwacka dziewczyna zakochała się we włoskim żołnierzu Carlu i dla niego wyjechała pod koniec wojny na Sycylię, do Castellammare del Golfo. Jej śmierć staje się dla wnuczki początkiem sentymentalnej podróży w przeszłość, naznaczonej wielką miłością i nienawiścią na tle II wojny światowej.


Jedną z trafniejszych narracji prozatorskich w przypadku ukazania złożonych międzyludzkich relacji i pokrętnych ścieżek życia jest według mnie narracja pamiętnikarska. Właściwie wykorzystała to Lidija Dimkovska, która serwując czytelnikom swoją opowieść w takiej właśnie formie, uwypukliła najbardziej istotne elementy tej naznaczonej dramatyzmem historii. Książka obejmuje lata 1938-2016, które przedstawione zostały z dwóch perspektyw – babci i wnuczki. Ten swoisty, pamiętnikarski dialog międzypokoleniowy pokazuje w pełnej krasie to, że każdy z nas potrzebuje do życia swojej własnej, rodzinnej spuścizny. Potrzebowała jej kiedyś zupełnie wyobcowana babcia Nedjelka i potrzebuje jej dzisiaj wnuczka Neda


Lidija Dimkovska nie oszczędza czytelnika i pod płaszczem rozmów, jakie prowadzą między sobą bohaterki, zadaje pytanie o definicję tożsamości. Tożsamości nie tylko narodowej, ale także rodzinnej. Na przykładzie Nedjelki pokazuje bowiem jak podczas życia w innym kraju wygląda alienacja i niezrozumienie, ale także to, że "człowiek, który kocha i z powodu tej miłości opuszcza ojczyznę, zamienia się dla niej w ducha". Ta historia o swoistym braku przynależności w przypadku tak pogłębionej migracji to niestety smutny obraz bycia mentalnie cudzoziemką do końca swoich dni.


"Non-Oui" to także książka o głębokiej więzi między pokoleniami, która w dzisiejszych czasach niestety dla wielu młodych ludzi nie stanowi wartości ku jakiej powinni podążać. A to przecież ostatni dzwonek na to, aby wysłuchać naszych dziadków, którzy z pewnością wiele doświadczyli przez swoje piękne, ale także naznaczone tragizmem, życia. Ukazane w tej książce niewyobrażalnie skrajne uczucia – od wielkiej miłości do wielkiej nienawiści, jakich nie pokonało nawet widmo śmierci to piękne i smutne zarazem świadectwo kolorytu codzienności wielu z nas.


Na łamach "Non-Oui" odnajdziecie wiele ważnych, uniwersalnych w swej wymowie pytań o ludzką tożsamość, o potrzebę przynależności oraz tych, dotyczących rodzinnych relacji. Nedjelka i Neda bowiem niezależnie od swojego wieku i kultury, w jakiej zostały wychowane, w zasadzie pragnęły tego samego. W istocie więc wszyscy jesteśmy do siebie podobni pomimo pozornych różnic. To takie piękne i zarazem proste przesłanie wyzierające z tej niezapomnianej dla mnie opowieści, w której "Życie zawsze znaczy Tak, a śmierć zawsze znaczy Nie".



Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Biblioteka Słów.

23 komentarze:

  1. Jak na mnie książka jest zdecydowanie zbyt głęboka. Ostatnio lubię spędzać czas przy lekki powieściach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się wyśmienicie. I ta okładka! Muszę ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się super, zapamiątem

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się - ujmująca recenzja, aż czuję chęć poznania tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji! :) Naprawdę braknie mi życia aby przeczytać wszystkie pozycje, które wyhaczyłam u Ciebie na blogu kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie historyka - może okazać się strzałem w dziesiątkę, pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że książka porusza ważny temat. Tożsamość niby proste, a jednak nie. Może się skuszę chociaż okładka zupełnie mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo wzruszająca książka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki z takimi zagadnieniami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie dla mnie taki klimat książek:)

    OdpowiedzUsuń
  12. W bardzo przejmujący sposób napisałaś tę recenzję...

    OdpowiedzUsuń
  13. Czuję się zachecona do przeczytania . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wysłuchać dziadków... wywołałaś we mnie tą recenzją wiele wspomnień. Pamiętam jak dziś opowieści mojego pradziadka o czasach wojny, które jako dziecko mnie nudziły. Zawsze marzyłam już o tym, że przestał gadać. Teraz tak bardzo chciałabym cofnąć czas i go posłuchać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Po pierwsze, cudna okładka, po drugie- ciekawa treść...czy muszę dodać, że i mnie zaintrygowałaś tą książką?
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger