"Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności" – Ewelina Rubinstein






 Książka wydana pod patronatem medialnym  Subiektywnie o książkach


"Bezdomny czy jest z Wrocławia, Gdańska, Szczecina, czy Lublina to nie ma znaczenia. Wszyscy są tacy sami. Wszędzie. To desperaci. Bez przyszłości, bez planów. Obojętni".



Widzimy ich na przystankach, na dworcach kolejowych, w przejściach podziemnych. Brudni, śmierdzący, często pod wpływem alkoholu, symbolizują to, od czego cały czas uciekamy, czyli porażkę i nieudolność życiową. Bezdomni – brakuje im podmiotowości, którą próbuje odzyskać dla nich Ewelina Rubinstein, ukazując, że ten stan to nie tylko wybór, ale także pewien styl życia.

Ewelina Rubinstein to dziennikarka i prawniczka urodzona w Zgorzelcu. Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczynała współpracując m. in. ze studenckim miesięcznikiem "Obsesja", "Warszawskim a b c", czy "Akademickim Radiem Kampus". Zadebiutowała książką pt. "Nina, prawdziwa historia". Jej teksty publikowane są na łamach wielu ogólnopolskich i izraelskich czasopism.

"Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności" to zbiór rozmów z kloszardami zamieszkującymi kilka województw naszego kraju. Książka została podzielona na cztery części odzwierciedlające poszczególne województwa – mazowieckie, wielkopolskie, śląskie i lubuskie. Publikacja zawiera także statystyki bezdomności odwiedzanych przez autorkę miast oraz zdjęcia bohaterów wywiadów.

Ewelina Rubinstein podjęła się niezwykle trudnego tematu, jakim jest próba dotarcia do życiowych outsiderów, jakimi niewątpliwie są ludzie bezdomni. Dość nierówne rozmowy z poszczególnymi osobami – jedne pogłębione, w których poznajemy skomplikowane życiorysy bohaterów, a inne jedynie powierzchowne, nie wnoszące niczego nowego do obrazu całości przyczyn bezdomności - ukazują w swojej całej rozciągłości, jak ciężko jest zdobyć zaufanie człowieka mieszkającego na ulicy. Z pewnością jednak ważne było dla autorki każde słowo zamienione z osobami spoza marginesu społeczeństwa, dlatego też nie dziwię się, że nawet te, mniej udane rozmowy, także zamieściła w swojej publikacji.

Z większości wywiadów autorki wyłania się jeden schemat popadania w bezdomność, z małymi modyfikacjami. Otóż historie te, to w głównej mierze alkoholizm bądź narkotyki, zadłużanie się, wyrzucenie z domu i zamieszkanie na ulicy. To z pewnością nie przypadek, że życiorysy większości bohaterów tej publikacji ukazują taki właśnie scenariusz, gdyż alkohol to chyba główna przyczyna powstawania kolejnych życiowych komplikacji. I nie ważne, czy chodzi tutaj o mężczyznę, czy o kobietę, bowiem Ewelina Rubinstein przedstawiła także  sylwetki kilku bezdomnych kobiet.

Wśród wszystkich rozmów na wyróżnienie zwraca uwagę wywiad z Dominiką (33 lata), która wskazuje na główny problem bezdomnych kobiet, a mianowicie na brak dostępu do środków higieny takich jak podpaski, czy tampony. To przerażające w jakich warunkach kobiety takie muszą przeżywać swoje menstruacyjne dni. Moją uwagę przykuła także opowieść Mirosława (55 lat), którego podejście do życia rokuje nadzieję na powrót do normalności dzięki wytrwałości oraz pewnemu projektowi kontenera z szafkami dla bezdomnych.

Ewelina Rubinstein wprowadziła do swoich rozmów także dość ciekawy zabieg pod postacią przytaczania informacji historycznych bądź też turystycznych. Autorka także zwraca uwagę na informacje dotyczące konkretnych noclegowni oraz innych ośrodków pomocy dla wykluczonych społecznie, które znajdują się w konkretnych miastach. Akcenty te nie wybijały mnie z rytmu czytania, okazały się natomiast ciekawym przystankiem w zgłębianiu kolei ludzkich losów.

Każdy widziany przez nas bezdomny ma swoją historię – miał udane lub mniej udane dzieciństwo, kogoś kochał, kogoś skrzywdził. Każdy z tych ludzi ma imię i nazwisko, marzenia i przekonanie o własnej wartości, jako człowieka. Nie należy o tym zapominać. Każdy z nich ma twarz, wystarczy ją po prostu dojrzeć.

"Zła uczymy się żyjąc".

Z Eweliną Rubinstein




23 komentarze:

  1. Raczej nie skuszę się na tę publikację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie nie czytam takich powieści, ale fajnie, że Tobie się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa tej książki i chyba się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa i ważna tematyka, z pewnością książka wywołuje mnóstwo emocji. Będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może ta książka coś zmieni w postrzeganiu bezdomnych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Temat na pewno ciekawy, ale i trudny. Nawet człowiek nie zdaje sobie sprawy jakie dramaty stoją za bezdomnością tych wszystkich osób. Postaram się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią przeczytam. Zawsze interesują mnie `życiowe` książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem jej naprawdę ciekawa. To ważny temat. Zresztą, nikt z nas nie wie czy nam się noga nie powinie.

    OdpowiedzUsuń
  9. mocna tematyka, warto ją zagłębić...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo chcę przeczytać ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam w zwyczaju sięgać po takie propozycje, może z braku czasu na dogłębne przestudiowanie. Postaram się jednak znaleźć moment na tą.

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również gratuluję patronatu, ja jednak raczej nie sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja lubię czytać takie historie. Czasami pokrętny los sprawia, że ludzie lądują na ulicy.

    OdpowiedzUsuń
  14. To straszne w jakich warunkach żyją ci ludzie. A jeszcze straszniejsze jest to, że często nie maja po prostu nikogo, kto by im pomógł...

    OdpowiedzUsuń
  15. To bardzo trudny temat, ale bardzo dobrze, że takie książki powstają i starają się zwrócić nam uwagę na niektóre rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się to posumowanie, przypominające, że każdy z nas ma imię i twarz. Bardzo ciekawy pomysł na reportaż, więc mam nadzieję, że wpadnie w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię reportaże, zwłaszcza takie, które zwracają uwagę na tragedię innych ludzi. Wtedy zawsze coś wnosi się do mojego podejścia do życia a także zastanawiam się, czy mogę pomóc takim ludziom. Także jeśli będę mieć możliwość, to przeczytam tę książkę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Smutne jest to, że bezdomni a bezdomni mogą się od siebie różnić. A ludzie wszystkich mierzą jedną miarą - spił się, stoczył na dno i wylądował na ulicy a to nie zawsze tak wygląda :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger