czwartek, 24 sierpnia 2017

"Konkurs na żonę" – Beata Majewska













"Życie rzadko przypomina hollywoodzką komedię romantyczną".






Podobno przeciwności się przyciągają. Chyba coś w tym powiedzeniu jest, gdyż znam kilka przykładów par, które dobrały się ze sobą na zasadzie kontrastów. I nie mam zielonego pojęcia, jak radzą sobie takie osoby oraz jak niwelują różnice światopoglądowe, majątkowe i społeczne. Wiem natomiast jedno - życie potrafi być przewrotne, o czym przekonali się bohaterowie "Konkursu na żonę".

Beata Majewska vel Augusta Docher to pseudonimy literackie polskiej pisarki, która zadebiutowała powieścią pt. "Eperu". Jest mamą, żoną, córką i Ślązaczką. Kobieta wielu specjalności - plastyczka, księgowa, manicurzystka, ogrodnik, kura domowa i bizneswoman.

Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik z Krakowa, który aby odziedziczyć spadek po zmarłym wuju, musi ożenić się przed trzydziestką. W tym celu właśnie, za pomocą przyjaciela, organizuje literacki konkurs na żonę. W wyniku tej intrygii, poznaje Łucję Maśnik, skromną i bezinteresowną studentkę. Hugo wciela swój niecny plan w życie, nie spodziewając się jakiej rewolucji tym samym doświadczy.

Jeśli po przeczytaniu tego krótkiego opisu sądzicie, że powieść Beaty Majewskiej jest kolejną, schematyczną książką dla kobiet to jesteście w błędzie. To bowiem historia jedynie na pozór pełna romantyzmu i widocznej tkliwości, pod której płaszczem kryje się dość gorzka analiza kondycji moralnej współczesnego społeczeństwa, pogłębiony obraz zaniku tradycji oraz spłaszczenie takich wartości, jak miłość, zaufanie i szacunek do wyświechtanych sloganów, jakie nie mają racji bytu w nowoczesnym stylu życia. W utworze autorki bowiem zderzają się dwa zupełnie inne światy - świat hipokryzji, cwaniactwa i materializmu ze światem totalnej naiwności, dobroci i prostoduszności. Wyobraźcie więc sobie, co dzieje się w fabule.

Podczas prowadzenia spotkania z autorką w łódzkim Empiku, Beata Majewska zdziwiła się, że Łucja, jako kobieta totalnie naiwna oraz pozbawiona instynktu, nie irytowała mnie, a wręcz przeciwnie, zapałałam do niej wielką sympatią. Otóż główna bohaterka ze swoim żelaznym kodeksem moralnym, zdobyła mój szacunek, a nawet podziw. A jej totalnie nieprzystające do sytuacji zachowania, wywoływały jedynie na mojej twarzy uśmiech. Najlepsze z tego wszystkiego jest jednak to, że Łucja pomimo swojego naiwnego podejścia do życia, na swój własny sposób, poradziła sobie z obłudnym mężczyzną, który stanął na jej drodze. Co więcej, to ona stała się panią całej sytuacji i zaczęła rozdawać karty. Lepszego rozwinięcia losów bohaterów nie mogłam sobie wymarzyć.

"Konkurs na żonę" to książka pełna zabawnych wydarzeń oraz śmiesznych dialogów, które czynią z niej podbudowaną ironiczną podstawą, komedię z romantycznym zabarwieniem. Komedię pełną realizmu sytuacyjnego, którego zbyt często brakuje w powieściach obyczajowych. Co ważne, książkę tę mogą czytać zarówno mężczyźni, jak i kobiety, gdyż to niezwykle uniwersalna historia, dla każdego, bez wyjątku.

Kontynuacją "Konkursu na żonę" jest książka pt. "Bilet do szczęścia", którą z pewnością także wam przedstawię.


Z Beatą Majewską


26 komentarzy:

  1. Siostra czytała tę serię i drugi tom podobał jej się jeszcze bardziej niż pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł z literackim konkursem na żonę po prostu świetny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Popularny tytuł, nie da się nie słyszeć o Hugu i Łucji:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabuła mnie bardzo zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostrożnie dopisuję kolejne tytuły do listy książek do przeczytania, więc na razie się wstrzymam, ale przyznam, że kusi mnie ta książka. Ciekawa jestem głównej bohaterki i tej historii. Rzeczywiście na początku pomyślałam, że będzie banalnie, ale skoro piszesz, że jest zupełnie inaczej, to ufam, że ta powieść ma więcej do zaoferowania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od czasu do czasu, chętnie sięgam po powieści obyczajowe zwłaszcza napisane w dobrym stylu, a powyższa pozycja taką wydaje mi się być.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak, życie czasem bywa przewrotne, ale to sprawia, że powstają takie perełki!
    Muszę to koniecznie przeczytać!
    Pozdrawiam,
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam obie części i muszę przyznać, że historia Łucji i Hugona bardzo mi się podobała. Nawet schematy jakoś mi nie przeszkadzały.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taka książka przyda się na jesienne wieczory :) Własnie wtedy potrzebuję od książki, aby mnie rozweseliła :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Może powinnam tę serię wpisać na listę swoich lektur? Tylko kiedy to zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  11. może być zabawne jak hmm lakorn :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się tytuł, okładka, a dzięki Twojej recenzji wiem też, że i treść przypadłaby mi do gustu :).

    Wskakuje na moją listę :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy. Beata Majewska potrafi nieźle zaskoczyć. Już jestem ciekawa co wydarzy się w trzeciej części.

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoje zdjęcie z Autorką jest śliczne! ;) Ostatnio bardzo lubię zabawne historie więc po "Konkurs na żonę" sięgnę z prawdziwą przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele osób zachwyca się tą serią, więc może dam jej szansę, żeby przekonać się, czy przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie czasem drażniła naiwność Łucji, ale było mi też jej żal i ucieszyłam się gdy stała się panią sytuacji. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)