wtorek, 16 maja 2017

"Wszystkie moje zmartwychwstania" – Iwona Żytkowiak








Książka wydana pod patronatem medialnym Subiektywnie o książkach




"Troje ludzi w jednym domu. Każde z nas miało swoją nazwę – rolę wyznaczoną przez odwieczne prawa – matka, ojciec, córka. Mąż i żona".





To niestety coraz powszechniejsze w naszych czasach, że ludzie mieszkający pod jednym dachem, praktycznie się nie znają. Wspólne obowiązki, rutyna dnia codziennego, ukrywane pretensje – to wszystko oddala członków rodziny od siebie. Prawda jest bowiem taka, że każdy z nas jest w dużej części swojej osobowości egoistą i to właśnie swoje potrzeby będzie przedkładał nad innymi. Smutne to ale prawdziwe, co pokazuje moja prywatna specjalistka od książek niejednoznacznych, trudnych i zapadających w pamięć.

Iwona Żytkowiak to absolwentka polonistyki i studiów filozoficzno-etycznych na Uniwersytecie Szczecińskim. Mieszka i pracuje w Barlinku, jest członkiem Związku Literatów Polskich. Matka czterech synów, lubiąca spacery po Bieszczadach i grę na pianinie z najmłodszym dzieckiem. Autorka wielu powieści oraz poetka.

Magda to stateczna kobieta, która po pierwszym nieudanym małżeństwie, znalazła stabilizację i spokój u boku nowego mężczyzny, z którym wychowuje siedemnastoletnią córkę. Bohaterka nie pozwala sobie na szaleństwa, żyje spokojnie, wypełniając swoje obowiązki matki i żony. Harmonię całej rodziny burzy odkrycie rodziców, że ich córka jest uzależniona od narkotyków. Trwałe wydawałoby się filary życia Magdy i jej męża zostają w krótkim czasie zniszczone.

Tytuł tej powieści wzbudza dość różnorakie uczucia, ale uwierzcie mi, że jej treść wywołuje tych uczuć o wiele, wiele więcej. "Wszystkie moje zmartwychwstania" to bowiem książka przepełniona smutkiem, ukazująca jak łatwo zatracić naturalne więzi, które przecież winny rozwijać się samoistnie. Iwona Żytkowiak ukazując przykład stopniowego rozkładu rodziny głównej bohaterki, w której narkomania córki stała się przysłowiowym gwoździem do trumny, pokazała w pełni genezę takiego procesu. W miarę rozwoju akcji, autorka z widocznym wyczuciem, ale także realistycznie, bez ukrywania czegokolwiek, ukazała do czego prowadzi wieloletnie pielęgnowanie własnych demonów, kultywowanie samotności i niezrozumienie najbliższych. Myślę więc, że nie przesadzę, jeśli napiszę, że klimat tej historii jest nieco psychodeliczny.

Iwona Żytkowiak podjęła się bardzo trudnego zadania, jakim niewątpliwie jest opisanie takich relacji jak matka – córka, rodzice – dzieci, mąż – żona. Każda z tych płaszczyzn, ukazana w powieści, odsłoniła największe zaniedbania, jakich każdy z nas się dopuszcza. Brak rozmów, brak zrozumienia, trwanie obok siebie, a nie ze sobą – to tylko niektóre z tych obszarów, jakie można zauważyć w fabule. Być może przykład rodziny Magdy jest nieco przejaskrawiony, gdyż nie każda najmniejsza komórka społeczna boryka się z taką dużą ilością problemów, jednak doskonale obrazuje to, z czym trzeba walczyć, czego się wystrzegać i nad czym należy cały czas czuwać. Autorka swoją prozą po raz kolejny wyzwoliła we mnie wiele refleksji, które muszę przepracować w swoim umyśle.

Narkomania to problem uwypuklony przez Iwoną Żytkowiak, który nabrał dla mnie nieco innego wyrazu, niż tylko suche statystyki. Otóż autorka nie oszczędza czytelnika, gdyż ukazuje w pełnej krasie, jak choroba ta zmienia człowieka. Realistyczne opisy zachowań osoby uzależnionej, wulgaryzmy i pobudzające wyobraźnię szczegóły, niewątpliwie zapadają w pamięć. Najbardziej jednak szokujące jest to, że rodzice tak długo nie widzą problemu, nie słyszą krzyku córki, która potrzebuje pomocy. Ciężko mi to zrozumieć.

"Wszystkie moje zmartwychwstania" to historia pełna dramatyzmu. Opowieść o tym, co nas dzieli oraz o tym, co powinno nas łączyć. O własnym egoizmie, zakopanych głęboko pragnieniach i pobudce, która bywa często bardzo bolesna. Dla fanów niejednoznacznej prozy autorki to pozycja obowiązkowa.



23 komentarze:

  1. To kolejna pozytywna recenzja tej książki. Widzę, że warto po nią sięgnąć. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś zapoznam się z tą pozycją, ale na razie mam ochotę na inne gatunki literackie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna recenzja oddająca istotę książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat ciężki i trudny, ale jak najbardziej potrzebny. Na pewno zapoznam się z tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł już zachęca. Chociaż temat ciężki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję patronatu, ja osobiście czuję, że nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję patronatu :) Tematyka książki jak najbardziej aktualna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gtaruluję patronatu. Choć widze że to nie mój klimat

    OdpowiedzUsuń
  9. Powieść niezwykle przejmująca oraz intrygująca. Zdecydowanie mój typ!
    Pozdrawiam, Mavselina (klik)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że powinnam poznać książki tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  11. może nawet się skuszę, coś normalnego i nie przekombinowanego. czasem warto - a może uda mi się coś nawet zaczerpnąć to rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja pierwszy raz o niej słyszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz słyszę o książce, ale wydaje się ciekawa, jeszcze temat na czasie :)
    allixaa.blogspot.com - klik

    OdpowiedzUsuń
  14. Już tytuł zapowiada interesującą fabułę, a Twoja recenzja jak i fakt, że objelas książkę patronatem tylko zachęca do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię takie nieoczywiste i trudne historie, więc z wielką chęcią przeczytałabym tę powieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trudna tematyka. Ciekawa jestem książki. Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. o jejku, jaka ładna okładka!

    OdpowiedzUsuń
  18. Może się skuszę na tą dramatyczną historię o narkomanii córki bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydaje się być po prostu życiowa, co jak dla mnie jest wielkim atutem książek, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem Ci Wiolu, że całkiem interesująca wydaje się ta pozycja - trudna tematycznie, ale przemyślana. Najbardziej intryguje mnie to, jak autorka pokazała to trwanie obok się w rodzinie i konsekwencje braku komunikacji i zrozumienia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ostatnio nabrałam ochoty na jakieś wyjątkowe, inne od pozostałych książki :) Niestety ta wydaje się być taka... standardowa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)