niedziela, 21 sierpnia 2016

"Siedem listów z Paryża" – Samantha Vérant






















"- A teraz rozumiem. Pani jest amerykańską królewną, a pan francuskim żabim królem!".






Gdybym otrzymała tę książkę bez wiedzy o tym, iż to historia, która wydarzyła się naprawdę – powiedziałabym wam, że jej fabuła jest do bólu sztampowa i zbyt mało realistyczna. Jednak ten scenariusz nie powstał w głowie romantycznej duszy jakiegoś pisarza, lecz napisało go samo życie. Życie, któremu nie dorówna żadna, nawet najbardziej rozwinięta, ludzka wyobraźnia.

Samantha Vérant kocha podróżować, określa siebie jako samozwańczą koneserkę win oraz niekonwencjonalną pasjonatkę francuskiej kuchni. Autorka realizując swoje wszystkie pasje, mieszka obecnie na południu Francji z mężem – specjalistą od astronautyki.

Samantha w 1989 r, mając dziewiętnaście lat, podczas swojej podróży po Europie poznała przystojnego Francuza - Jean-Luca, z którym spędziła jedynie dobę. Po swoim powrocie, autorka otrzymała od mężczyzny siedem listów miłosnych, na które nie odpisała. Dwadzieścia lat później, Samantha postanawia rozwieść się ze swoim mężem i jednocześnie odnajdując stare listy, pragnie przeprosić mężczyznę z jej przeszłości. Okazuje się, że odnowiony kontakt, rozpala dawną iskrę miłości.

"Siedem listów z Paryża" to opowieść o miłości, która nie powstała w głowie żadnego ze współczesnych pisarzy, bowiem jej scenariusz napisało samo życie, podając w ten sposób gotowy materiał na rewelacyjną książkę, jak i film, który mam nadzieję, że kiedyś powstanie. Autobiograficzna wymowa tej powieści w zasadzie pozwala wykreślić z myśli czytelnika takie uczucia, jak niedowierzanie oraz nie pozwala użyć takich słów, jak sztampa, wtórność, przewidywalność i brak realizmu. Gdybym bowiem nie wiedziała, że historia miłości Samanthy i Jean-Luca wydarzyła się naprawdę, byłabym przekonana, że to kolejna mało realistyczna, "cukierkowata" powieść o sile miłości, której w rzeczywistym świecie trudno szukać. A jednak, jak udowadnia to autorka i zarazem bohaterka oraz narratorka książki, taka miłość istnieje ale tylko wybrańcy mają szansę ją zdobyć i pielęgnować. Historia uczucia, które pomimo tylu lat rozłąki głównych bohaterów oraz innych zewnętrznych czynników, doczekało się spełnienia, dodała mi wiele optymizmu i wywołała sporo wzruszenia. Takie opowieści jak ta, zawsze budują i nastrajają mnie optymistycznie, bowiem miały miejsce w rzeczywistym świecie.

Ważną częścią i w zasadzie jej nieodłączną warstwą są listy, jakie autorka zamieszcza, wplatając ich treść w fabułę opowiadanej przez siebie historii. Listy miłosne, które jak wynika ze wstępu, nie zostały zmienione, pełne są uczuć i namiętności, wywołując tym samym różne emocje u czytelnika. Prawdziwość tych siedmiu wyznań, ich ogólna wymowa oraz wzruszenie jakie ze sobą niosą, pozwala ocenić z własnej perspektywy, siłę miłości oraz zmian, jakie dzięki niej można w sobie wyzwolić. Przyznam, że po skończonej lekturze tej książki nie wyobrażam sobie jej treści bez tych właśnie listów, które stanowią integralną część tej opowieści.

"Siedem listów z Paryża" to według mnie współczesne świadectwo siły miłości oraz tego, że uczucie to naprawdę istnieje, jednak w deficytowej ilości, gdyż to dobro luksusowe. Historia miłości Amerykanki i Francuza, którzy odnaleźli się po dwudziestu latach, jest niezwykle optymistyczna. Warto ją więc niewątpliwie poznać i uwierzyć w to, co do tej pory wydawało się wam mitem i bajką.

Samantha Vérant




 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MUZA S. A.





Kopiuj
HTML URL:

36 komentarzy:

  1. Ciężko uwierzyć, że to prawdziwa historia;) w takim razie koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie miłosne powiastki, więc tematyka książki dla mnie idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie. Chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka ładna, ale nie przepadam za taka tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i właśnie najbardziej podobało mi się to,że jest to autentyczna historia. Życie piszę najlepsze scenariusze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zainteresowała mnie ta historia ze względu na to, że wydarzyła się naprawdę! ;) Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam zainteresowana tym tytułem, ale teraz chyba zaczynam zmieniać zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Współczesne świadectwo siły miłości" tyle mi wystarcza, abym sięgnęła po tę książkę!
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  9. Zachęcająca recenzja :) Pozytywne zakończenie tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Paulinę ta książka jakoś tak średnio zachwyciła, mimo tego, że została napisana na faktach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka musi być cudowna, wspaniała historia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdyby to była historia zmyślona to na pewno nie zainteresowałabym się nią, ale skoro jest prawdziwa to muszę sprawę przemyśleć. Zaskakujące jak niewiarygodne scenariusze pisze samo życie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Okładka wydawała się urocza, ale forma listów i to, że to autentyczna historia, skłania do sięgnięcia po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. ciężko uwierzyć że to zdarzyło się naprawdę;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo intrygują mnie listy, a fakt, że książka to samo życie tylko zwiększyło mój apetyt czytelniczy, aby poznać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam o niej już wiele i zostałam przekonana do niej, A Twoja recenzja nie robi nic innego jak jeszcze bardziej kusi do sięgnięcia po nią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Może kiedyś poszukam jej w bibliotece, jak będę miała nastrój na takie klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Życie układa niezwykle ludzkie losy. Warto je spisywać:)

    OdpowiedzUsuń
  19. oj życie pisze scenariusze rozmaite

    OdpowiedzUsuń
  20. To musi być ciekawa historia :) Chętnie się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niezbyt lubię takiego typu historię, więc narazie podziękuję, może kiedyś:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta książka bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wiedziałam, że to prawdziwa historia :) Już dla samego Paryża w tytule, chętnie przeczytałabym tę książkę, po takiej recenzji mam na nią jeszcze większą ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Historia oklepana, ale chociaż prawdziwa. Nie jestem miłośniczką Paryża i takich właśnie romantycznych przebojów, ale nie skreślam tej książki. Może kryć się w niej coś wyjątkowego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam Paryż, więc może choćby dlatego przeczytam tę książkę ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocham tą historię całym swoim sercem. <3 Coś cudownego!

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytałam już gdzieś o tej książce. Trochę mnie intryguje...

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytałam i aż nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę prawdziwa historia... Ale jednak tak, napisało ją samo życie. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)