czwartek, 30 czerwca 2016

"Przeklęta" – Iga Wiśniewska













Recenzja przedpremierowa





"Bezsilność, nawet wobec losu, to najgorsza rzecz, jaka może spotkać mężczyznę".




Urban fantasy to podgatunek literacki fantastyki, po jaki nie sięgam zbyt często. W zasadzie na palcach jednej ręki mogę policzyć przeczytane przeze mnie książki, których akcja rozgrywa się w wielkomiejskich realiach, a magia i technika mieszają się ze sobą, tworząc zupełnie odrealniony klimat, pełen współistniejących ze sobą sprzeczności. Proza taka jednak od czasu do czasu staje się obiektem mojego zainteresowania i wówczas wtedy smakuje mi najlepiej.

Iga Wiśniewska to dwudziestodwuletnia blogerka, pochodząca z Kielc, która obecnie studiuje w Lublinie. Miłośniczka kultury rosyjskiej i wysokich temperatur, która zanim napisała swoją pierwszą książkę, przeczytała setki innych. Autorka pomimo dość młodego wieku, ma już na swoim koncie kilka utworów, debiutowała w 2013 r. powieścią pt. "Nocny motyl".

W Wolnym Mieście Rades życie ludzi jedynie pozornie biegnie sobie spokojnym rytmem. Nie jest to bowiem miejsce zwyczajne, gdyż zamieszkują je Zmiennokształtni z ich przywódcą Davidem na czele. Gdy rasa to zaczyna być zwierzyną dla jakiejś innej istoty, David zwraca się o pomoc do Miriam i Iwana, jedynych ludzi mających możliwość rozwiązać tę zagadkę. Czas ucieka, a tajemniczy morderca jest coraz bliżej.

Iga Wiśniewska w swojej książce pokusiła się o poprowadzenie fabuły w narracji pierwszoosobowej, ale pod postacią relacjonowania wydarzeń przez kilku bohaterów. To dość trudny zabieg, gdyż ciężko wykreować jednocześnie kilka dobrze nakreślonych postaci wraz z ich rysami psychologicznymi w taki sposób, by podczas lektury osoby te były wyraziste i niepowtarzalne. Odnosząc się więc do tego aspektu, przyznam, że na początku lektury miałam z takim poprowadzeniem fabularnym właśnie problem, gdyż myliły mi się postacie, między innymi Vivian z Liz. Zabrakło więc tutaj niewątpliwie pogłębionej kreacji tych bohaterów tak, bym od razu potrafiła ich od siebie odróżnić. Na szczęście takie zagubienie nie trwało długo, gdyż z każdą stroną charaktery konkretnych osób były coraz bardziej zróżnicowane, a jest ich w książce naprawdę spora ilość – władca Zmiennokształtnych, kobieta medium, spragniony wiedzy naukowiec, czy też wierny przyjaciel głównej bohaterki. Najlepszą kreacją, która od pierwszej strony wyróżnia się pewnym elementem tajemnicy, niepokoju i zagadki jest oczywiście tytułowa przeklęta, czyli Miriam. Kobieta posiadająca wiele twarzy, ukrywająca swoje prawdziwe oblicze, maskująca uczucia poprzez epatowanie niezależnością i wszechobecną ironią. Widać, że autorka to właśnie tej bohaterce poświęciła najwięcej swojej uwagi, a to zaprocentowało.

Świat wykreowany przez Igę Wiśniewską to dwie przenikające między sobą płaszczyzny – normalnego świata, w jakim w zasadzie żyjemy na co dzień i świata paranormalnego, pełnego duchów, dziwnych istot i zjawisk, które nie podlegają żadnym ziemskim prawom. Autorka do tego wszystkiego, czyli dość sztampowej kreacji świata przedstawionego, dokłada pewien element, który mnie zaskoczył. Mowa tutaj o odwołaniu do mitów greckich, a w szczególności do jednej z historii, jaką wielu z nas może nie znać bądź też nie pamiętać z lekcji języka polskiego. Takie połączenie pozwoliło mi z autentycznym zaciekawieniem śledzić rozwój wypadków, nie narażając się na nudę w powtarzalności pewnych motywów występujących w tego typu powieściach.

Zakończenie "Przeklętej" pozwala mi wysnuć wniosek, że Iga Wiśniewska zostawiła sobie furtkę do napisania kolejnej części, i jest to nawet więcej niż pewne. Zakończenie, które autentycznie mnie zaskoczyło dzięki obrazowemu opisowi ostatniej sceny fabularnej. Moje pierwsze spotkanie z prozą tej młodej jeszcze pisarki okazało się udane, pomimo lekkich niedociągnięć warsztatowych, nad którymi autorka na pewno jeszcze popracuje. Dla miłośników fantastyki i urban fantasty to na pewno lektura godna uwagi.


Iga Wiśniewska
Źródło zdjęcia - KLIK

27 komentarzy:

  1. Myślę, że mogła by mi się spodobać ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie dla mnie, ale jeśli kiedyś ją zekranizują to mój mąż zapewne z przyjemnością obejrzy. Niestety on z tych "nieczytających" nad czym szczerze ubolewam ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja w ogóle nie miałam problemu z rozróżnieniem danej postaci. Od razu ''zajarzyłam'' kto jest kim :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka młoda autorka! I już kilka utworów ma na swoim koncie - brawo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w stanie jej odmówić, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzmianka o zmianach w narracji, zwłaszcza, że jest ona w pierwszoosobowa - nie dla mnie, nie lubię w ogóle powieści pisanych w pierwszej osobie, muszą mnie naprawdę zauroczyć fabułą, by mi się podobały... Chyba jednak sobie tę powieść odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ksiązki w klimatach SciFi, niestety w ostatnich latach ciężko o taką, która wyróżniałaby się od reszty. Zaintrygowała mnie, szczególnie tym, że fabuła osadzona jest w miejskich realiach. Myślę, że na pewno po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla miłośników urban fantasy? Jestem! :D Biorę! :D

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkiem mnie ciekawi, wiec nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawie opisujesz książkę Igi Wiśniewskiej, ale tym razem to lektura nie dla mnie. Myślę, że to lepsza propozycja dla mojej nastoletniej kuzynki, której polecę ten tytuł. :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Często czytam fantastyke, więc ta książka to coś dla mnie.
    Pozdrawiam :*
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ogromnie ciekawa tej historii ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wchodzę po długiej przerwie w blogosferze, a tutaj ta książka wszędzie rzuca mi się w oczy. Coś musi w tym być. Muszę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam jedną powieść tej autorki i sięgnę po kaźdą kolejną bo piszę cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem bardzo i to bardzo ciekawa tej książki. Mam nadzieję, że przeczytam jeszcze w czasie wakacji:)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie znam jej stylu ani możliwości kreacyjnych ale może po nią sięgnę kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tym razem, niestety, nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  18. Urban fantasy nie czytałam jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie to nagromadzenie postaci i nie wyróżnienie ich indywidualnych cech było największym defektem powieści. Jednak całość i doskonałe zakończenie powodują,że książkę uważam za bardzo dobrą :) cieszę się, że przeczytałaś.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dam się skusić, jeśli będzie okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Słyszałam o tej książce i jestem jej bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z chęcią przeczytam :P melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Urban fantasy to chyba nie do końca dla mnie. Jakoś kompletnie nie czuje powieści fantastycznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Powieścią urban fantasy raczej mówię nie, tym bardziej o zmiennokształtnych

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety to nie mój klimat ale z pewnoscią znajdzie ona swoich czytelników, bo miłośników opowiadań fantazyjnych nie brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pewnie sięgnę po tę książkę. Poza tym sam zajmuję się pisaniem recenzji trochę o książkach, trochę o sztuce. Piszę na blogu: blog literacko-artystyczny
    recenzje i szkice Paweł Nowicki pod adresem http://kulturat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)