niedziela, 1 maja 2016

"Opowieści ascolańskie i inna włoszczyzna" – Lucia



















"Ciężko być ambasadorem własnego kraju w Italii".





Debiutować po sześćdziesiątym roku życia? Czemu nie! Po pierwszej, dobrze przyjętej książce napisać kolejną i następną? Czemu nie! Lucyna Kleinert udowadnia, że nawet w jesieni swojego życia można rozpocząć cudowną przygodę ze słowem pisanym i tym samym, mieć coś do przekazania innym. Odczuwać przy tym wielką radość, a czasami także smutek i dzielić się tymi uczuciami z czytelnikami – rzecz przy tym bezcenna.

Lucia, czyli Lucyna Kleinert, rocznik 1947, w wieku dwudziestu dwóch lat wyjechała wraz mężem na Śląsk. Od tego czasu na stałe mieszka w Chorzowie, będąc szczęśliwą matką syna i córki. Autorka swoje życie zawodowe związała z kulturą i oświatą. W 2013 r. wydała swoje włoskie wspomnienia pt. "Dziennik badante, czyli Italia pod podszewką", w 2015 r. natomiast "Życiorys PRL-em malowany". W internecie możecie znaleźć blog pisarki pt. "Poza granicami Polski i nie tylko".

"Opowieści ascolańskie i inna włoszczyzna" to kontynuacja wspomnień Lucyny Kleinert znanych czytelnikom z książki "Dziennik badante, czyli Italia pod podszewką". Autorka po raz kolejny opowiada i snuje swoje refleksje dotyczące Italii, a w szczególności włoskiego miasta Ascoli Piceno.

Lucyna Kleinert w poprzedniej książce ukazywała czytelnikom swoją miłość do Włoch, mieniącą się różnymi barwami, nie ukrywając cieni życia na obczyźnie w zupełnie innej kulturze. Mając więc w pamięci tamte emocje, nastawiłam się na podobną lekturę przy drugim tomie wspomnień autorki. Po jego przeczytaniu moją pierwszą myślą było to, że w licznych opowieściach Lucii daje się wyczuć spore rozczarowanie włoską mentalnością, tęsknotę za ojczyzną i swoisty żal spowodowany niemożnością godnego życia w Polsce. I jest to w zasadzie zrozumiałe, bowiem po pierwszym okresie pobytu w słonecznej Italii, można zachłysnąć się zupełnie inną kulturą i podejściem Włochów do życia. Im jednak dłużej żyje się i pracuje na obczyźnie, tym więcej zauważa się widocznych rys, jakich na pierwszy rzut oka nie widać. Nie unika również tego Lucyna Kleinert, która często porównuje styl życia Polaków i Włochów w różnych sferach, począwszy od celebrowania świąt po niewiedzę i generalizowanie tak bliskie naszym włoskim rodakom. I jak daje się zauważyć, często analiza taka wypada o wiele korzystniej dla naszych rodaków. Myślę, że spostrzeżenia takie pojawiają się u każdego, kto na dłużej próbuje emigracyjnego życia. Nie oznacza to oczywiście, że zabrakło tak wyczekiwanego dla mnie klimatu Włoch oczami polskiej emigrantki. Nie, tego na szczęście jest w książce sporo.

Podobnie jak w "Dzienniku badante..." wraz z Lucią, polski czytelnik przemierza urokliwe miasteczko Ascoli Piceno, poznaje Starówkę tego miasta z klimatycznymi kamieniczkami, place miejskie czy też interesujące podwórka pełne tajemnic. Obecny jest także włoski wątek kulinarny, bez którego nie wyobrażam sobie tej książki. Lucia wplata bowiem w swoje opowieści interesujące przepisy na chociażby szarlotkę jesienną, ciasto panettone czy też ciasto czekoladowe, które mogą dosłownie każdego zainspirować. Autorka zaintrygowała mnie także swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi dziwnych, językowych nawyków Włochów

"Opowieści ascolańskie i inna włoszczyzna" to dobry przykład na to, że literatura emigracyjna ma się dobrze i jest potrzebna, bowiem żadne beletrystyczne książki nie zastąpią prawdziwych uczuć i spostrzeżeń, jakie może mieć osoba przebywająca w danym kraju. Dla czytelników, którzy zachwycili się pierwszym tomem tych wspomnień to oczywiście lektura obowiązkowa. Dobrze, że Lucia przygotowuje już trzecią część tej serii pt. "Badante ze Wzgórza Czterech Wiatrów", bowiem nie mogę się jej już doczekać.

 
Lucyna Kleinert



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce


20 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej autorce, ale Włochy lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o autorce. Chętnie przeczytalabym porównania naszej i włoskiej kultury.

    OdpowiedzUsuń
  3. To raczej książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na tę recenzję, dobrze że autorka pisze o prawdziwych uczuciach i doznaniach. Ciekawią mnie bardzo porównania między narodami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kojarzę pierwszy tom z Twojego bloga, ale jeszcze nie czytałam. Może skuszę się na obie części, ale na razie mam inną lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Debiutować można w każdym wieku, gdy tylko książka w środku dojrzeje:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam nic o tej autorce, a zapowiada się ciekawie. Uwielbiam włochy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałam nic o tej autorce, a zapowiada się ciekawie. Uwielbiam włochy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi ciekawie, już wiem, że muszę to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Również nie słyszałam wcześniej o autorce, a jej twórczość wydaje się być bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  11. Po raz pierwszy slysze o tej autorce, ale chetnie przeczytalabym jej wspomienia, tym bardziej, ze sama wybieram sie do Italii w tym roku:) Pozdrawiam i juz zapisuje:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie słyszałam o autorce. Musiałabym zapoznać się z twórczością autorki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszego tomu jeszcze nie przeczytałam. Książka zapowiada się klimatycznie i myślę, że by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może autorka późno zadebiutowała, ale jak widać, książka na tym nie traci. Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Włochy, jak ja bym chciała tam pojechać...

    OdpowiedzUsuń
  16. Raczej nie dla mnie, ale fajnie, że w każdym wieku można zacząć coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Włochy pokochałam całym sercem, więc to chyba dobra pozycja dla mnie. Muszę ją zapamiętać, może kiedyś trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Włochy uwielbiam, książka powinna przypaść mi do gustu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ooo.. coś nowego! I to o Włochach. Będę na pewno szukać tej książki. I lepiej rozumiem kulturę włoską to tym lepiej słówka wchodzą mi do głowy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)