niedziela, 22 listopada 2015

"Ciiichooo... miłość się rodzi" - Iwona Paulewicz








Wiadomość, jaką otrzymałam jakiś czas temu okazała się dla mnie prawdziwym zrządzeniem losu. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że do kobiety będącej na początku swojej drogi w staraniach o dziecko, pisze inna kobieta, artystka, która wydała książkę o 9-miesięcznym czasie oczekiwania na narodziny cudu, czyli nowego życia. Nic nie dzieje się przypadkowo, wiem to na pewno.



Iwona Paulewicz to urodzona w 1970 r. w Gdańsku, absolwentka malarstwa Wydziału Sztuk Pięknych, a także ceramiki na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. W latach 1998-1999 artystka otrzymała stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki w Warszawie i Rządu Greckiego, zaś w latach 1999-2001 stypendium Greckiej Fundacji Stypendiów. Autorka wydaje książki artystyczne, jest obecnie nauczycielką malarstwa w szkołach średnich w Grecji, a także współzałożycielką wydawnictwa "Paulewicz".

"Ciiichooo... miłość się rodzi" to wielka i przede wszystkim ciężka książka artystyczna, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ważąca bowiem co najmniej 1 kilogram, która z pewnością nie zmieści się na każdej półce biorąc pod uwagę zarówno jej gabaryt, jak i wymiary. Ale to tylko warstwa zewnętrzna pod którą kryje się równie nietuzinkowa treść nacechowana minimalizmem doboru słów i równoczesnym maksymalizmem przekazu, jaki ze sobą niesie.

Cała książka to rozczulający obraz tego, co dzieje się w głowie i z ciałem kobiety, która całe dziewięć miesięcy oczekuje narodzin nowego życia. Nie dziwi więc fakt, że dzieło to zostało podzielone na dziewięć części, wśród których pierwsza rozpoczyna tę wędrówkę małym punktem na całej kartce. Niewątpliwie to wymowny początek, bowiem czym jest dziecko w pierwszych tygodniach ciąży, jeśli nie małym punktem zlokalizowanym w naszym ciele?

Bohaterka, przyszła mama jest osobą pełną przeróżnych uczuć, jakie targają nią w okresie dziewięciu miesięcy poprzedzających poród. Zdziwienie, akceptacja, strach, samotność i wielka, wielka radość na myśl o tym, co ją czeka. 

"Rośnie góra. Na szczycie otwarty krater. Rety! To kiedyś był mój mały pępek".

"Nie odchodź".

Myśli bohaterki to proza o silnym ładunku emocjonalnym, o widocznym charakterze refleksyjnym, nosząca znamiona prozy poetyckiej. Czasami bowiem na stronie występuje tylko jedno zdanie, a czasami cały, obszerny opis uczuć z licznymi metaforami. Iwona Paulewicz w prosty i trafiony sposób udowadnia, że czasami nie potrzeba wielu słów, by opisać swój stan emocjonalny. 

"Łatwiej mogę pojąć, że są we mnie: krasnoludki, koty, słońca, wulkany... niż to, że jesteś ty".

Nie sposób nie wspomnieć o wydaniu całego tego artystycznego dzieła, bowiem to bardzo ważna, część składowa całej książki. Uczucia przyszłej matki ilustrują bowiem często abstrakcyjne ilustracje autorstwa Iwony Paulewicz, które można interpretować na wiele sobie znanych sposobów. Wielość różnorodnych barw jest w nich niezwykle odczuwalna.

Zachwyca także niezwykle estetyczne wydanie, czyli gruby, dobrej jakości papier, twarda oprawa i duży format. To "porządna" książka, której na półce nie trzeba specjalnie eksponować, broni się bowiem sama.

"Ciiichooo... miłość się rodzi" to książka nietuzinkowa, która trafiła do mnie w najbardziej odpowiednim czasie. Już teraz, gdy będę oczywiście w ciąży, planuję sobie umieszczać na jej stronach własne refleksje, obok zapisów autorki. A na koniec tej niezwykłej podróży cytat, który wzbudził we mnie najwięcej refleksji:

"Dziecko nie jest naszą własnością.
Jest naszą tęsknotą".



Za możliwość odbycia takiej wspaniałej podróży dziękuję autorce

37 komentarzy:

  1. Podoba mi się to wydanie, ilustracje są oryginalne i przyciągają uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyjątkowe wydanie, robi wrażenie :)

    Kochana mogłabyś poklikać w linki w poście :
    http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2015/11/shein-azurowy-sweterek-i-bluzeczka-z.html
    Z góry bardzo dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem... Świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę piękne wydanie :-) Wróżę powodzenie tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe, coś innego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowite i na pewno nietuzinkowe wydanie. Życzę Ci powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe wydanie, warto by było się zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie książki już za mną, ale wiem, jak wiele one mogą wnieść w życie ciężarnej kobiety, szczególnie podczas pierwszej ciąży. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Domyślam się, że rzeczywiście wydanie daje do myślenia. Można spokojnie przemyśleć każdy etap ciąży. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry pomysł, żeby książka posłużyła jako baza / fundament pod Twój osobisty pamiętnik, na pewno po latach będziesz do niego wracała z większym sentymentem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydanie faktycznie wygląda niesamowicie! Musi być to szczególna pozycja dla przyszłych i obecnych matek. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz widzę taką książkę, inną :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie nietuzinkowe wydania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta książka jest przepiękna - to znaczy, wydanie przyciąga wzrok, niezwykle. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Musi wzbudzać tyle pięknych uczuć.. Z chęcią bym podarowała ją tym, które chcą zabić dziecko aborcją, ale tym które oddają dzieci lub zostawiają w szpitalach. Może mogłyby się nawrócić, może by zdążyły.

    OdpowiedzUsuń
  16. jaka piękna odmiana przy innych książkach o ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niezwykłe wydanie. Będę miała go na uwadze przy wyborze prezentu dla mojej koleżanki, która stara się o dziecko. I mam nadzieję, że jej się w końcu uda.

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie nietuzinkowa książka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście ciekawe wydanie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekacja pozycja, idealna na prezent dla przyszłej mamy;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękna:) idealna na prezent dla przyjaciółki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem, może jest i w tym duża dawka emocji spotęgowana przez minimalizm, ale ilustracje do mnie po prostu nie przemawiają. Mam wrażenie, jakby powstawały od niechcenia ("nawet przedszkolak by tak narysował"). Abstrakcja do mnie nie przemawia, nie rozumiem jej. To jest jak wiersze, które rozumie tylko autor. Czytelnicy tylko mogą domyślać się o co chodzi, ale chyba nigdy nie zrozumieją w pełni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba na tym polega sztuka, że ktoś namalował coś tak niby zwyczajnie od niechcenia,

      Usuń
    2. Sztuka jest szerokim pojęciem, nie polega tylko na tym, by od niechcenia malować, ale żeby patrząc na dane dzieło czuć pewne emocje. Ja czuję pewne emocje, Ty Anonimie też czujesz pewne (domyślam się, że sprzeczne z moimi) emocje. Ja np. nie potrafię malować "tak zwyczajnie od niechcenia", bo wszystko, co w ten sposób powstanie, mam wrażenie, że jest niedokończone.

      Usuń
    3. co innego jest malować od niechcenia, a co innego, że wygląda coś jak namalowane od niechcenia. Duża różnica. Pozdrawiam Jane White

      Usuń
  23. Życzę Ci, abyś jak najszybciej mogła robić swoje zapiski na kartach tej książki. Kto wie, może kiedyś też kogoś tak ucieszą i oczarują jak Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wydanie bardzo ciekawe, a Tobie życzę, żeby starania jak najszybciej zakończyły się sukcesem. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ksiazka Iwony Paulewicz zostala mi polecona przez moich przyjaciol. Zamowilam ja przez internet poniewaz mieszkam w Wielkiej Brytanii. Po pierwszym przeczytaniu i z nieco uspokojonymi emocjami powrocilam do tej lektury jeszcze raz. To fantastyczna ,wzruszajaca ksiazka o magicznych dziewieciu miesiacach ciazy, pelna poezji,kolorow ,muzyki i swiatla z przepieknymi ilustracjami autorki. To ksiazka dla wszystkich wrazliwych ludzi.Nie tylko kobiety przygotowujacych sie do macierzynstwa ,ale takze mezczyzni powinni przeczytac te historie ,ktora jest niezwykla opowiescia o rodzacym sie zyciu. M. Polonczyk

    OdpowiedzUsuń
  26. Co za cudo... Zazdroszczę Ci, że miałaś okazję przebyć tę książkową podróż. Aż wzruszyłam się, patrząc na strony tej pozycji - tym bardziej, że starania o dziecko były nieraz okupowane łzami, żalem i smutkiem. Na szczęście opłacało się czekać na mój mały cud, który od 7,5 miesiąca mieszka w moim brzuchu. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciiichoooo… miłość się rodzi
    Ta książka to chwila poezji… Zatrzymania się w codziennym biegu. Dokąd tak gonię? Przeciekają przez palce najpiękniejsze chwile, bo nie potrafię ich zauważyć, bo ciągle coś do zrobienia, bo czasu tak mało… A może trzeba tak zwyczajnie przyhamować? Rozejrzeć się dokoła, a może jeszcze bardziej spojrzeć w siebie? Zobaczyć słońce, błękit nieba, turkus morza, zieleń drzew, kwiaty na łące, księżyc i gwiazdy na ciemnym niebie… Ta książka może być przewodnikiem na takie chwile. I to nie tylko dla kobiet. Mężczyźni też mogę z niej wiele się nauczyć… Miłość rodzi się powoli… Nie da się niczego przyspieszyć… Czy mężczyzna myśli o tym, co czuje kobieta, gdy nosi w sobie życie? Albo inaczej: ilu mężczyzn jest w stanie o tym pomyśleć? Ta książka może być okazją do takich refleksji… Jest jedyna i niepowtarzalna, jak jedyne i niepowtarzalne jest każde ludzkie życie od chwili poczęcia… Jak jedyne i niepowtarzalne są przeżycia kobiety, która już jest matką i nosi w sobie nowe życie… To nie jest książka, którą się przeczyta w jedno popołudnie, chociaż jest to jak najbardziej możliwe. To jest książka, do której warto wracać i przy której warto się zatrzymywać często… Smakować myśli, obrazki, wchodzić w siebie, delektować się ciszą… wchodzić w przestrzeń spotkania z Tym, który daje życie… Książka, której potrzeba współczesnemu człowiekowi. Warto, by znalazła miejsce w naszym księgozbiorze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)