poniedziałek, 5 stycznia 2015

"Wyspy Naftalinowe" – Aneta Skarżyński













"Co za durne nazwisko. Kutas, a to ci dopiero! Doktor Kutasiński, cha, cha! Kotasy i kutasy muszą poczekać, bo przede mną ważniejszy problem do rozwiązania – matematyczny".




Socjalistyczna rzeczywistość, pełna absurdów i specyficznego klimatu to jeden z motywów poruszanych w literaturze, po który sięgam często i chętnie. Nie dziwcie się więc, że książka ukazująca lata osiemdziesiąte, widziane oczami nadpobudliwej ośmiolatki, wzbudziła moje głębokie zaciekawienie. "Wyspy Naftalinowe" okazały się strzałem w dziesiątkę.

Aneta Skarżyński to śpiewaczka operowa, będąca absolwentką Akademii Muzycznej oraz Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Jej repertuar to głównie opera, operetka, pieśni i musicale. Na swoim koncie posiada już sześćdziesiąt jeden wystaw, łączy śpiewanie z malarstwem i literaturą. "Wyspy naftalinowe" otrzymały w 2008 r. wyróżnienie na Międzynarodowym Konkursie Literackim im. Z. Herberta w Londynie. Autorka od 2012 r. pełni funkcję Dyrektora ds. Kultury i Sztuki w Fundacji Solidarność-Wschód.

Aneta, nazywana przez innych Anteną, jest ośmioletnią dziewczynką, u której stwierdzono nadpobudliwość psychoruchową. Aneta posiada siostrę i rodziców, jednak najbardziej kocha swoją babcię. Sześć lat jej życia, spędzonych w szkole podstawowej, której de facto nie znosi, przypada na lata "późnego Gierka". Ukazane w dwudziestu ośmiu rozdziałach, przyprawiające o zawrót głowy szalone pomysły głównej bohaterki, wywołują niepohamowane salwy śmiechu.

Aneta Skarżyński dzięki swojej książce przenosi czytelnika w socjalistyczną rzeczywistość lat osiemdziesiątych, w których wraz z ośmioletnią dziewczynką, ponownie przeżywamy beztroskie lata dzieciństwa, charakteryzujące się szalonymi pomysłami i niezapomnianymi przygodami. Aneta to bohaterka, której nie można nie polubić – pełna energii, zawsze szczera, potrafiąca trafnie skomentować otaczającą ją rzeczywistość. Praktycznie na każdej stronie książki, przemyślenia głównej bohaterki wywoływały na mojej twarzy uśmiech, konsternację, a czasem nawet zdziwienie jej postępowaniem. Jak bowiem przejść obojętnie nad pomysłem świętowania swoich czternastych urodzin na cmentarzu, zaprezentowaniem podczas egzaminu w szkole muzycznej własnej twórczości, zamiast klasycznego repertuaru, czy ogłoszeniem konkursu na najgłośniejszego bąka. Autorka poprzez kreację postaci ośmiolatki, ukazując sześć kolejnych lat jej życia, odkrywa przed czytelnikiem dawno zapomniane pokłady beztroski, zupełnej swobody i tak charakterystycznych cech okresu, w jakim przyszło jej spędzić dzieciństwo. Zapewniam Was, że połączenie zabawnych, pełnych humoru perypetii Anety z kontekstem ery socjalizmu, nie raz wywołają na Waszych twarzach uśmiech. Nie raz również pozwolą Wam wrócić do lat dzieciństwa i z nutką sentymentu wspomnieć tamte dzieje. W pewnej części, być może na łamach tej książki odnajdziecie cząstkę siebie z okresu dzieciństwa – z niczym nieograniczoną wyobraźnią i wiecznym słowotokiem pytań. Po ukończeniu czytania przygód niepokornej Anety, mam przekonanie, że bohaterka książki to w pewnym stopniu alter ego autorki. Jestem również pewna, że część opisanych historii wydarzyła się naprawdę.

Warto podkreślić, że przy lekturze "Wysp Naftalinowych" Anety Skarzyński, nie można utrzymać powagi, gdyż cała książka utrzymana jest w prześmiewczym i nieco ironicznym klimacie, ukazującym absurdalność czasów lat PRL-u, widzianą oczami ośmioletniego dziecka. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście niepokorna osobowość Anety, która przyprawia o wieczne zmartwienie jej rodzinę, i co za tym idzie jej niecodzienne pomysły. W tle natomiast dostrzec można wiele elementów będących codziennością ludzi dorosłych, żyjących w tamtych latach - wieczne stanie w kolejkach po papier toaletowy czy chodzenie na tzw. szaber. Kontekst historyczny i kulturowy staje więc ciekawym uzupełnieniem, wywołującym u starszych czytelników nostalgię za minionymi latami.

Muszę wspomnieć również o okładce tej fantastycznie pozytywnej książki, która jest niestety dość niewyraźna i w moim odczuciu po prostu nijaka. Dzieło Anety Skarżyński jest książką dla każdego, jej treścią bowiem może zachwycić się zarówno dziecko jak i starsi czytelnicy - dlatego też okładka winna być bardziej uniwersalna. Zbytnie nagromadzenie fioletowego koloru poza tym razi w oczy.

Poszczególne rozdziały "Wysp Naftalinowych" możecie czytać bez zachowania ich kolejności chronologicznej, gdyż każda kolejna przygoda Anety, potwierdza bezcenną wartość najpiękniejszych lat beztroskiego dzieciństwa. Ja już natomiast czekam na kontynuację losów bohaterki, czyli "Wyspy Paprykowe" pokazujące licealne czasy Anety, oraz "Wyspy Pieprzowe", czyli jej studenckie życie. Czasami pewne zapachy przypominają nam minione czasy. Naftalina jest z pewnością jednym z takich zapachów, który możecie przy lekturze Anety Skarżyński najzwyczajniej w świecie poczuć.


Aneta Skarżyński


Rekomendacja recenzji na portalu



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok

44 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc to wątpię, aby mnie ta książka zainteresowała ;) Nie moja tematyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mieszane uczucia co do tej książki po przeczytaniu recenzji. To chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się wydaje oryginalna. I nawet interesująca. Uwielbiam taki zabawny, ironiczny styl. A autorkę, zdaje się, kojarzę, choć bardziej z "widzenia", choć nie wiem, jak to!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe czy miałabym podobne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem do końca przekonana do tej pozycji

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo ta jednak nie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainteresowałaś mnie:) czuję , że ta książka może mi się spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, że dzięki Tobie ja też polubiłam takie klimaty więc z chęcią się zapoznam :) Przyznam, że ciekawy projekt okładki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wybrałaś wyjątkowo ciekawy cytat na początek. Jestem bardzo ciekawa, jak odebrałabym tę pozycję...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka raczej nie dla mnie, ale jeśli znajdę ją w bibliotece to może wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cytat troszkę mnie zaskoczył i niespecjalnie przypadł do gustu. Mimo, że opisałaś ją pozytywnie, opis mnie odrzucił. Wydaję mi się, że mnie książka nie rozbawi. Ciekawa jestem, jak odbierzesz inne przygody Anteny w późniejszych latach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę się zastanowić, czy chcę wracać myślami do tamtych czasów. Mam swoje wspomnienia i one mi na razie wystarczają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozycja, ze względu na swą osobliwość, kusi, ale okładka, niestety, odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  14. Do kolejnych książek raczej bardziej mnie ciągnie - w końcu licealne i studenckie życie bywa ciekawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba to nie jest książka dla mnie. Nie potrafiłabym utożsamić się z bohaterką, ponieważ nie żyłam w tamtych czasach. A zapach naftaliny nieodłącznie kojarzy mi się z zapachem szafy prowadzącej do Narnii ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje się naprawdę ciekawa i jeśli nadarzy się okazja- chętnie ją poznam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Grafik skrzywdził ,,Wyspy..." tą okładką. Nie będę szukała tej książki na siłę, bo nie jestem nią zbyt zainteresowana, ale zgadzam się z tym, że odkrywanie z pisarką/pisarzem jej/jego dzieciństwa może być świetną przygodą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwsze słyszę o tej książce! I jakbym czytała o swym dzieciństwie, w końcu to moje lata. Oj chętnie się pośmieję z Anteną i z niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepraszam bardzo, że nie przeczytam notki, ale po prostu nie lubię czytać recenzji ksiązek, filmów, muzyki i wszystkiego innego. Mam nadzieję, że zrozumiesz. Dziękuję również za komentarz pozostawiony na moim blogu, życzę miłych kolejnych, nadchodzących dni! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Choć nie gustuję w tego typu książkach to zaintrygowałaś mnie tą recenzją;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Okładka mnie odstrasza przyznam szczerze, ale pozytywna recenzja przekonuje, że ta książka może być czymś oryginalnym, zupełnie mi dotąd nieznanym. Jestem ciekawa jak ośmioletnia dziewczynka widziała tę niewesołą rzeczywistość PRL-u.

    OdpowiedzUsuń
  22. Okładka faktycznie jest nijaka, nie przykuwa uwagi. Ale również i zarys fabuły, niestety nie wzbudził mojego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  23. coś innego niż reszta książkowych czytadeł warte uwagi na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie widziałam okładki na żywo, ale tutaj mi się podoba. Nie czytałam nic o latach 80-ych jedynie jedną książkę o dzieciństwie Prokopa, więc możliwe, że na tę się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziwna - moje pierwsze skojarzenie. A może po prostu inna? Mam tylko penwien problem z bohaterką, czy nie wydała ci się ona... hmmm, zarozumiała? Nie wiem czy mnie rozumiesz, ale chodzi mi właśnie o to ona jest narratorką i mówi jaka to ona nie jest niezwykła, bo robi konkurs na najgłośniejszego bąka. Obawiam się, że mogłaby mnie irytować. Niemniej chętnie przeczytałabym książkę, w której akcja dzieje się w latach 80-tych.
    Pozdrawiam, Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie do końca mnie ta pozycja przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie czuję się zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten humorystyczny aspekt powieści mnie kusi, nie przeczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Już cytat z początku rozbawił mnie i zaintrygował, a recenzja tylko potwierdziła moje przypuszczenia - muszę przeczytać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie słyszałam o tej książce! Jak to możliwe, skoro porusza tematykę, którą uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Z przyujemnością sięgam po książki, których akcja toczy się w okresie PRL. Polska lat 80, a przynajmniej ich drugiej połowy, to też moja mała ojczyzna.Z przyjemnością przeczytam tę książkę, może odżyją wspomnienia wiecznie zdartych kolan i ery trzepaków.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jakoś nie do końca czuję aby czytało mi się tą książkę dobrze, wydaje mi się, że to jednak nie moje klimaty.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubie ludzi z pasja. Autorka książki z pewnością do nich należy.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie jestem jakoś ciekawa przygód bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
  35. Podoba mi się jednak zabieg z okładką. Wyobrażam sobie, że cielęce lata bohaterki i później okres jej dojrzewania - będzie miało adekwatne kolorki:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Z chęcią poczytam o socjalistycznych czasach :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Książka raczej nie dla mnie. Nie moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  38. Potrafisz zachęcić, szczególnie, że podoba mi się nie trzymanie chronologii rozdziałów i mogłabym ją czytać z przerwami nie przejmując się, że ucieknie mi cała fabuła :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)