wtorek, 18 listopada 2014

"Czarna księga karmy dla zwierząt. Szokujące praktyki producentów" – Hans-Ulrich Grimm











"Koncerny oferują coraz nowsze kompozycje dla każdego zwierzęcia, dla młodych i starych psów, dla grubych i dla diabetyków, dla poprawienia wzroku i dla duszy".


Oryginalny, niezwykle trafiony i nieco ironiczny niemiecki tytuł tej publikacji brzmi po przetłumaczeniu: "Twój kot kupowałby myszki". Widzicie analogię do znanej reklamy karmy dla kotów? Większość z Was z pewnością ją zauważy. Jeśli macie jakieś domowe zwierzaki i nigdy nie interesowaliście się pochodzeniem karmy, którą im kupujecie w sklepie – książka ta zmieni całkowicie Wasze podejście do tego tematu. Dla mnie natomiast stała się uzupełnieniem wiedzy, którą już posiadam. Wiedzy bardzo cennej, od której zależy zdrowie, a nawet życie naszych mniejszych przyjaciół.

Dr Hans-Ulrich Grimm po ukończeniu studiów na kierunkach germanistyka, historia i pedagogika, w latach 1989 - 1996 pełnił funkcję korespondenta magazynu informacyjnego "Der Spiegel". Autor pracował także dla innych mediów, jednak obecnie jest wolnym strzelcem. Wraz z innymi naukowcami i dziennikarzami prowadzi serwis informacyjny na temat zdrowego żywienia.

"Czarna księga karmy dla zwierząt. Szokujące praktyki producentów" to publikacja podzielona na trzynaście rozdziałów, dotykających dość głęboko tematu działalności branży zajmującej się wytwarzaniem karmy dla zwierząt. Wielkie koncerny, wielkie pieniądze i praktyki, o których większość z konsumentów nie ma zielonego pojęcia. Z książki dowiecie się, jaki faktyczny skład posiada kupiona przez Was karma, zdziwicie się poznając dane ukazujące wielkość rynku karm dla zwierząt, i przede wszystkim przerazicie się swoją nieświadomością, którą z coraz lepszym efektem budują sielskie reklamy bombardujące nas z każdej strony.

Pamiętam ten dzień, jakby to było dzisiaj. Zaniepokojona zachowaniem mojego kota, który z dnia na dzień przestał zajadać się Whiskasem, sięgnęłam do wielkiej kopalni wiedzy, jaką jest internet. Na jednym z forum, znalazłam tak niepokojące informacje, które po sprawdzeniu w innych źródłach – zmieniły moje przekonania odnośnie wartości markowych karm dla zwierząt, na które wydawałam naprawdę duże pieniądze. Byłam zszokowana. Myślę, że dla wielu czytelników, którzy nigdy nie zastanawiali się nad tym, czy karma którą kupują jest naprawdę zdrowa – publikacja Hansa-Ulricha Grimma może być właśnie takim szokiem, po którym już nic nie będzie takie samo. Kontrowersyjne fakty, jakie autor niemal na tacy podsuwa swoim czytelnikom uzmysławiają prawdę – jesteśmy cały czas manipulowani, a piękne reklamy szczęśliwych psów i kotów to wyłącznie ułuda, w którą każdy z nas chce wierzyć. Z pełną odpowiedzialnością mogę więc stwierdzić, iż jeśli ktoś wcześniej nie znał problematyki tajemnic przemysłu tej branży, "Czarna księga karmy dla zwierząt" winna stać się lektura obowiązkową.

Dr Hans-Ulrich Grimm prostym, zwięzłym i często ironicznym językiem przedstawia niczego nieświadomym konsumentom skład karm dla zwierząt wyprodukowanych przez różne firmy, w których możecie się spodziewać osadów ściekowych, fekaliów czy nawet grzybów. Wyjaśnia, dlaczego współczesne zwierzaki chorują na choroby, które kiedyś po prostu ich nie dotyczyły: depresja, rak czy nadciśnienie. Uświadamia przyczynę otyłości, a także obnaża hipokryzję producentów karm, którzy pod postacią dobroczynności realizują własne interesy. Te, i wiele, naprawdę wiele faktów pokazuje w pełnej krasie czym kieruje się świat producentów karm dla zwierząt, czyli zyskiem. W książce nie zabraknie także wielu ciekawostek, powiązanych z głównym tematem, a także z wpływem chemii w karmach na środowisko i na nas samych.

To, co ważne to fakt, iż opracowanie niemieckiego doktora niewątpliwie wywołuje wiele różnych przemyśleń dotyczących tego, czy oby na pewno, wydawanie sporych kwot pieniędzy na drogie karmy przynosi pożądany skutek. Po lekturze tej publikacji, większość właścicieli psów, kotów ale także gryzoni czy ptaków zastanowi się dwa razy, zanim kupi sławetny Kitekat czy inną, znaną markę. Hans-Ulrich Grimm uświadamia bowiem, że nie wiemy tak naprawdę za co płacimy kolosalne pieniądze, które zamiast pomagać naszym pupilom, bezsprzecznie szkodzą ich zdrowiu. Warto podkreślić, iż niezwykle trafionym zabiegiem zastosowanym w książce są niewątpliwie liczne, ironiczne nawiązania autora do znanych nam reklam ze szczęśliwymi zwierzakami, wylegującymi się przed kominkiem. Szokującym natomiast okazały się dla mnie informacje o powstawaniu klinik plastycznych dla zwierząt, w których - uwaga - zakłada się implanty w miejsce wyciętych jąder bądź dokonuje operacji wydłużania kończyn. Świat chyba oszalał.

Nad lekturą "Czarnej księgi karmy dla zwierząt" nie można przejść obojętnie. Dla wielu z Was, stanowić będzie bowiem szokującą pigułkę wiedzy na temat branży karm dla naszych pupili. Dla nielicznych zaś, stanie się swoistym usystematyzowaniem wiedzy już nabytej. Od chwili, gdy mój kot przestał jeść kupowaną w sklepie karmę, a ja zastąpiłam ją surowym mięsem - zwierzak nie choruje i wyjada wszystko z miski. A moje dwa, duże psy – kupionej puszki nawet nie ruszą. Czy trzeba więcej argumentów?


Hans-Ulrich Grimm


Rekomendacja recenzji na portalu


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater




35 komentarzy:

  1. Fakt, mam aż dwa pupile i przydałaby mi się taka lektura, w końcu muszę dla nich robić jak najlepiej

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie posiadam żadnego zwierzęcia, nie posiadałam i posiadać jak na razie nie zamierzam, więc po książkę chyba nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiazki nie czytalam, ale kilkanascie lat temu bylam swiadkiem rozmowy miedzy osobami pracujacymi w Master Foods - takim producentem chrupkow i chipsow - a producentem Pedigree Pal. I okazalo sie, ze ci drudzy kupowali od tych pierwszych pokruszone odpady roznych chropkow, dodawali to do karmy i wpisywali w skladzie warzywa i olej roslinny...

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama praktycznie od początku gotuje naszemu psu jedzenie i Misiek jest zdrowy, futerko mu lśni, a co najważniejsze - nie ma problemów z nadmiernym przybieraniem na wadze. Ruch i odpowiednia dieta i pies zalicza tyko coroczne kontrole u weta.
    Ale to prawda, że ludzie wierzą bez zastanowienia w te bzdetne reklamy. Wystarczy piękny rasowy pies czy kot i puszka toksycznej mazi staje się najlepszą ucztą dla pupila. Już sam zapach jest obrzydliwy, nietrudno odgadnąć, że smak i jakoś - podobnie.
    Książka trafia na moją listę przedkociej edukacji; w czerwcu zostanę kocią mamusią i zrobię wszystko, żeby moje mruczące dziecko było zdrowe i szczęśliwe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to częściowo z drugiej strony barykady, jeśli mogę tak powiedzieć. Pracowałam w sklepie spożywczym i starałam się namawiać ludzi do czytania składów tego co dają swoim zwierzakom. Istnieją przecież gotowe karmy, które są zwyczajnie dobre, producenci względnie uczciwi i w ogóle. Ale wiesz co jest najgorsze? Ludzi nie obchodzi to zupełnie, wolą albo te najtańsze, albo te dobrze reklamowane i absolutnie nie chcą tego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli komuś zależy na zdrowiu pupila szuka opinii u hodowcy, w sieci - bynajmniej ja tak zrobiłam.

      Usuń
    2. uwaga Malineczko, wielu hodowców nie zna się na żywieniu i zaleca chrupki, w dodatku takie "przeznaczone dla rasy" jak np. RC british kitten itp.

      Usuń
    3. hodowcy placisz 1 raz, pozniej musi czekac az tWOJ PIES UMRZE.

      Usuń
  6. Także miałam okazję przeczyatć tę książkę i potwierdzam, że jej treść jest szokująca. Mam psa i bardzo mi zależy na jego zdrowiu. Starm się podawać mu jak najwięcej ugotowanych przeze mnie potraw ale czasami daję mu gotową karmę, lecz zwracam uwagę na skład. Książkę polecam, bo rzdako kto pisze tak otwarcie i wprost jak Hans - Ulrich Griimm.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam zwierząt, więc się nie zagłębiałam w temat, jednak cieszę się, że takie publikacje powstają.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba przyznać, że dość ciekawy temat. Chyba nie ma za wiele książek w tej kategorii. Mam zwierzaka, ale staramy się dawać mu normalne jedzenia. Chyba większość osób nawet bez lektury tej książki jest świadoma tego, że te gotowe karmy, które nierzadko mają wygórowane ceny, nie są najzdrowsze dla zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba będę musiała rozejrzeć się za tą książką, usilnie walczę z moją mamą, aby jak najmniej kupowała naszym kotom i psu jedzenie z puszek i coraz lepiej mi to wychodzi, a ta lektura byłaby świetnym uzupełnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz całkowitą rację, świat oszalał. Nie wątpię, że mnie też ta książka by zszokowała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż się boję po takie publikacje sięgać, bo nie potrafię uwierzyć, że człowiek dla (nie)zwykłego zysku jest w stanie tak nienormalną i fałszywą grę prowadzić, kosztem życia naszych pupili.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś niesamowita. W życiu nie przyszłoby mi do głowy sięgnąć po tę książkę, a tu problem poważny...

    OdpowiedzUsuń
  13. Popularnych karm dostępnych w marketach nie kupuję od dawna, ale nie mam gwarancji, że te niby lepsze i zdrowsze w rzeczywistości takie są. Niestety mój kot nie tknie niczego innego poza swoją karmą i jedzeniem z puszki :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja swojemu kotu kupuję karmy mniej znanych producentów, ale napędziłaś mi stracha... co w nich jest? Muszę rozejrzeć się za tą książką i dowiedzieć się szczegółów

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie kupuję karmy. Mój pupilek je to, co ja, więc na książkę raczej się nie skuszę, ale dla wielu czytelników to będzie zapewne ciekawa publikacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też nie najlepsza opcja, bo w czy w naturze kot lub wilk solą i pieprzą to co upolują?

      Usuń
  16. Chyba by mi się przydała ta książka..

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś każde zwierzę pozostające pod opieką człowieka jadło przygotowane przez niego jedzenie. Dopiero wielkie koncerny wytworzyły nową potrzebę karmienia naszych pupili wyprodukowanymi przez nich karmami. Tak przeczuwałam, że nie jest to zdrowe...

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś przydatnego. Najwyraźniej warto się w nią zaopatrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę to przeczytać, mój pies dosłownie modli się nad miską i proszę go o każdy kęs. Może to wina karmy?

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie słyszałam wcześniej ale muszę przeczytać tę książkę. Mam zwierzaki w domu ale w sumie nigdy sie nie interesowałam za bardzo składem karm, które jedzą uważając że dobra marka mówi sama za siebie. Chyba muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie książki, które brutalnie burzą naszą rzeczywistość lubię czytać. Są potrzebne i dobrze, że powstałą ta. Jestem pewna, że pomoże wielu zwierzakom, dobrze, że ktoś zabrał w tej sprawie głos.

    OdpowiedzUsuń
  22. dobrze napisane, świat chyba oszalał!

    OdpowiedzUsuń
  23. Chętnie sięgnęłabym po ten tytuł, ale szkoda, że nie są podane marki karm. Bo są karmy i karmy. Te dostepne w marketach nijak mają się do tych droższych. Widzę to naocznie. Moją Vikę karmię tymi najdroższymi. Sunia ma 7,5 ale chowa się wspaniale. Efekt widać po sierści, jej wadze itd. Rośnie mi o wiele piękniej niż poprzedni pies tej samej rasy. Karma karmie nie równa, warto zwracać uwagę na skład, te tanie produkty to zwykle zapychacze plus mięsne odpadki. W przypadku psa z hodowli, gdzie oboje rodzice też byli karmieni podobnie nie sposób go chyba przestawić na inne jedzenie. A jaka alternatywa- mięso z kurczaka z fermy karmionego hormonami? Sucha karma ma plus, dzięki któremu moja sunia uniknęła wielu niestrawności i biegunek - szybko się nie psuje. Poprzedni pies miewał sporo biegunek, wysypek po zwykłym jedzeniu i puszkach. Teraz suchej karmy nie zostawię. Swoją drogą sporo za nią płacę i nie wiem czy mogłabym sama tak dokładnie zbilansować posiłki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś, gdybyś chciała, a karmę suchą zostawisz w trymiga, gdy tylko zaczną się problemy z nerkami (albo wcześniej, gdy zastanowisz się co tak naprawdę powinien jeść kot jako przedstawiciel rodziny kotowatych) :)
      Najdroższe nie znaczy najlepsze, prostym przykładem jest tu Royal Canin, karma kiepskiej jakości, o dużej zawartości zbóż, baaaardzo dobrze jednak reklamowana i polecana przez wetów i co za tym idzie bardzo droga.

      Usuń
  24. Ja rzadko karmię moje zwierzaki podobnymi karmami. Na szczęście mam możliwość kupienia w sklepie resztek wędlin, które przeznaczone są dla ludzi. Pytanie brzmi, czy one są zdrowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są, bo pełno w nich konserwantów, wypełniaczy i środków szkodliwych nie tylko dla zwierząt ale i dla ludzi. Naturalnym pożywieniem kota jest surowe mięso. Gdzie wędlinie do tego? Przypominam wszystkim, że kot w naturze nie wędzi i nie gotuje swojego posiłku, dlatego najlepiej i najłatwiej dla niego przyswajalne jest surowe mięso, ze względu na, między innymi, inne od ludzkiego pH żołądka. Warto się chwilę zastanowić (używając własnego rozumu) co powinno się podawać danemu zwierzęciu, by karmić je zgodnie z jego naturą.

      Usuń
  25. Mojego psa karmę jedynie Royal Caninem, polecił go nam hodowca. Jak od początku, my do jego diety dodaliśmy co jakiś czas szynkę/warzywo. Sprawdza się. Pepe jest całkiem zdrowy, ale książkę myślę że przeczytam, bo nawet jeśli, to czemu nie? Raczej mi nie zaszkodzi.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Royal Canin to przereklamowana karma słabej jakości. Hodowcy jak i weci ją polecają bo mają umowy z producentem.

      Usuń
    2. Polecam dobrej jakości zeolit Crystalina .Jest to naturalny dodatek paszowy posiadający wyjątkowe zdolności wiązania metali ciężkich, amoniaku i innych toksyn ,reguluje Ph i posiada wiele innych korzyści. Jest jednym z nielicznych naturalnie występujących minerałów naładowanym ujemnie (co umożliwia skuteczne wiązanie szkodliwych substancji).
      Po związaniu szkodliwych substancji jest wydalany z organizmu.
      Produkt jest poddawany specjalistycznej obróbce termicznej ( w 410˚C ) co pozwala na uzyskanie bardzo wysokiej absorpcji (np.metali ciężkich)
      Polecam

      Usuń
  26. Jestem hodowca 15 lat , mam psy cale zycie i jednego nauczylem sie lata temu. Czym prostsza karme dostaja psy tym lepiej się z tym czują. Najlepsza dla psa jest to co zjadlby w naturze. Sucha karma to jedynie wygoda dla wlaściciela, one sątylko złe i gorze, nie ma dobrych . ROyal Canin, Hills czy Eukanuba nie jest duzo lepsza od Chappi, ;-) Idiotyzemm jest tez gotowanie psom czegokolwiek, wilki w naturze zadko sobie gotuja. Najlepsza dla psa jest i zawsze bylo surowe mieso i to takie absolutnie nie najlepszej jakosci. do tego nieczyszczone zalądki, chrzestne czesci kości czasami dobrze nawet jak są lekko nadpsute. Każdy kto ma psy wiele lat i podchodzi do hodowli z głową o tym wie. Nie kazdy tak karmi, bo mu sie nie chce, bo nie ma czasu, bo producenci niezle sponsorują hodowców ( a o niebo lepiej weterynarzy) więc niektórym brak motywacji, ale wiedza ta jest dośc powszechna wśró doświadczonych hodowców. Zasada podstawowa , to nie śłuchac w sprawach zywienia weterynarzy ;-( Jest to srodowisko bombardowane przez producentów karm bonusami, wycieczkami, badaniami sponsorowanymi , a na karmy sprzedawane w przychodniach marza jest czest 100 % i wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  27. Karma RC nie jest karmą drogą, ani dobrą. O whiskasach i innych karmach dostępnych w komercyjnych marketach z zawartością mięsa rzędu 1% nie ma co dyskutować. Drogie karmy typu Orijen Acana mają nienajgorszy skład, a karmienie zwierzaka dietą BARF, mimo wszystko wymaga więcej czasu, niż nasypanie kulek do miski.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)