czwartek, 23 października 2014

"Realizm magiczny fascynuje mnie i porywa – jest tajemniczy i daje pole do popisu dla wyobraźni. Poza tym, czuję, że on zapewnia mi "prawdziwych przyjaciół" – prawdziwych czytelników" - Wywiad z Martą A. Trzeciak





Spotykanie takich autorów jak Marta A. Trzeciak w mojej czytelniczej podróży, to wartość bezcenna, z którą i z Wami chciałabym się podzielić. Dzisiaj poznacie nietuzinkową osobowość, jaką niewątpliwie jest młoda, piękna i przede wszystkim utalentowana autorka książki pt. "Bliżej Dalej", którą całkiem niedawno przedstawiałam Wam na mojej stronie. Zapraszam na fascynującą wędrówkę po realizmie magicznym i nie tylko.


Recenzja książki "Bliżej Dalej" - KLIK


fot. "Przystanek Tramwaj" Letnia Redakcja TV Słupsk




Marta A. Trzeciak to pisarka, naukowiec i refleksyjny żartowniś. W swoim życiu wykonywała już wiele zawodów – pracowała w fastfoodzie, leczyła zwierzęta w zoo, sprzedawała gazety oraz badała mięso w rzeźni. W 2013 r. została stypendystką Kulturalnego Miasta Gdańsk, obecnie zaś prowadzi warsztaty kreatywnego pisania i myślenia, oraz robi doktorat na międzywydziałowych studiach. Jej debiutancka powieść nosi tytuł "Inframundo".







awiola: Zadebiutowałaś książką "Inframundo", której fabuła została oparta na mało popularnym realizmie magicznym. Nie obawiałaś się, że element ten zniechęci potencjalnych czytelników do Twojego debiutu?

Marta A. Trzeciak: Często się czegoś obawiam, a mimo to – i tak to robię :). I szczerze mówiąc, z tego wychodzą najlepsze rzeczy. Poza tym, to jest chyba trochę tak, jak z powołaniem – najpierw czuje się w sobie powołanie do pisania, a potem – w procesie żmudnego poznawania siebie – odkrywa się powołanie do określonego stylu. Realizm magiczny fascynuje mnie i porywa – jest tajemniczy i daje pole do popisu dla wyobraźni. Poza tym, czuję, że on zapewnia mi "prawdziwych przyjaciół" – prawdziwych czytelników. To jest tak jak z naszym charakterem – jeśli jesteśmy bardzo charakterystyczni i nie staramy się za wszelką cenę podążać głównym nurtem to oczywiście nie wszyscy nas pokochają, ale za to krąg znajomych, który nas otacza to prawdziwe indywidua, o które warto walczyć! :)

awiola: Bardzo trafne porównanie. Elementy realizmu magicznego zostały również wykorzystane w Twojej drugiej książce pt. "Bliżej Dalej". Dlaczego wykorzystujesz ten mało popularny nurt w swojej twórczości? 

Marta A. Trzeciak:  Inspiracją jest dla mnie zawsze tajemnica. W każdym swoim wymiarze. To, co wymaga rozwikłania za pomocą wyobraźni – to, co daje ogromne pole do popisu (bo przecież w treści można umieścić zarówno akcję, jak i sensację, ale również – przemyślenia i tak zwane głębsze treści). Realizm magiczny karmi się wyobraźnią, ale też pobudza jej wzrost i za to go właśnie kocham. Co więcej, uważam, że jakkolwiek nurt ten jest uważany za mało znany, to tak naprawdę wielu czytelników kocha go, nawet o tym nie wiedząc. Przecież "Mistrz i Małgorzata", "Sto lat samotności", a wśród filmów – produkcje Tima Burtona, czy Davida Lyncha to właśnie realizm magiczny!

awiola: Myślę, że ostatnim stwierdzeniem wprawiłaś w zdumienie wielu czytelników. Z pewnością posiadasz swoich ulubionych pisarzy, tworzących w nurcie realizmu magicznego. Czy mogłabyś polecić czytelnikom rozpoczynającym swoją przygodę z taką właśnie literaturą, jakieś nazwiska ?

Marta A. Trzeciak: Jeśli ktoś jest jeszcze nieoswojony z tym nurtem i chciałby się przekonać, czy go porwie, proponuję zacząć od nieocenionego "Mistrza i Małgorzaty" Bułhakowa. Jeśli to już za Wami to koniecznie zwróćcie uwagę na Süskinda i jego "Pachnidło" (książkę, nie film). Oswojeni z nurtem z pewnością docenią "Sto lat samotności" Marqueza. Tak naprawdę realizm magiczny ma wiele twarzy i nie wszystkie one będą odpowiadały konkretnemu czytelnikowi. Ja na przykład wielbię w sposób niemal absolutny "Sto lat samotności" oraz "Pachnidło", ale na przykład Fuentes, który też często tworzy w tym nurcie nie jest dla mnie strawny w każdych okolicznościach. Podobnie Cortázar, którego "Gra w klasy" miała dla mnie za mało ruchu i akcji. Uwielbiam natomiast Budnitz, która prezentuje bardziej kobiecy wymiar tego nurtu, ale na przykład jej książkę "Gdybym ci kiedyś powiedziała" lubię znacznie bardziej niż "Ładne duże amerykańskie dziecko", które do końca do mnie nie przemawia. Ciekawym twórcą, których nie łączy się z realizmem magicznym, a mimo to – uważam, że mają z nim coś wspólnego są na przykład John Irving, który w "Czwartej ręce" ofiarowuje swojemu bohaterowi dłoń po zmarłym – dłoń, która zaczyna zmieniać jego życie, charakter, uczucia – czyż to nie brzmi jak realizm magiczny? :) Podobnie jest na przykład z Tokarczuk, która również nie jest kojarzona z tym nurtem, ale w takim razie co w "Prawieku" robiła Kłoska z bluszczem (tak, chodzi o roślinę :), gdy dali się porwać namiętnej miłości…?

awiola: Myślę, że Twoje podpowiedzi staną się cenną wskazówką dla osób, które pragną poznać ten nurt. Powieść "Bliżej Dalej" otrzymała Stypendium Kulturalne Miasta Gdańska. Opowiesz coś więcej na ten temat genezy powstania książki? 

Marta A. Trzeciak: Geneza powstania książki i przyznania stypendium to były dwie całkiem odrębne historie. Książka zaczęła tak naprawdę powstawać – uwaga ciekawostka – w przyczepie kempingowej moich przyszłych teściów (!), w miejscowości o malowniczej nazwie Smołdziński Las, dokąd pojechałam zaczerpnąć trochę tchu. Pewnego wieczoru w drzwi tej przyczepy zaczęła – nie tyle nawet pukać, co łomotać Rita. Domagała się opowiedzenia swojej historii. Cóż było robić? Siadłam i pisałam.

Jeśli zaś chodzi o Stypendium Kulturalne Miasta Gdańska to występuje ono w wielu odmianach – niektóre z nich przeznaczone są na przykład na finansowanie dojazdu młodych twórców na miejsca odbywania się ważnych eliminacji, czy konkursów. Moja odmiana stypendium przyznawana jest twórcom na realizowanie projektów artystycznych. Reszta historii jest bardzo prosta – komisja stypendialna ocenia różne projekty artystyczne i kulturalne, a następnie – tym, które przejdą pozytywnie procedurę stypendialną (przypadną komisji do gustu) – przyznaje stypendium, które przeznaczone jest na realizację tego właśnie projektu. "Projektem" w kontekście "Bliżej Dalej" był gotowy maszynopis powieści.

awiola: Dobrze, że osoby zasiadające w komisji mają przysłowiowego nosa do odkrywania talentów :) Trzeba przyznać, że czytelnicy bardzo chwalą okładkę powieści "Bliżej Dalej", która idealnie wpasowuje się w całe dzieło. Czy okładka to Twój autorski pomysł?

Marta A. Trzeciak: Mnie również ona się bardzo podoba. Oczywiście, że okładka nie jest moim dziełem – nie chcielibyście widzieć okładki zaprojektowanej przeze mnie! :) W przypadku "Bliżej Dalej" miałam o tyle dobrze, że jeszcze zanim proces wydawniczy został rozpoczęty mogłam określić swoje preferencje co do wyglądu okładki. Chciałam żeby była tajemnicza, nie za bardzo krzykliwa i aby w jakiś sposób obrazowała charakter tytułu (widać to na przykład na czcionce, która w przypadku słowa "Bliżej" jest ostra, jakby przybliżona do nas, a w słowie "Dalej" nie do końca ostra i jakby odleglejsza). Miałam po prostu to szczęście, że moje intencje zostały dobrze zrozumiane, a następnie projektem zajął się ktoś, kto w przeciwieństwie do mnie – zna się na tym dobrze i nie ma dwóch lewych rąk do grafiki.

awiola: Tak, okładka w zupełności oddaje zamysł dzieła. I muszę tutaj przyznać, że na czcionkę w tytule nie zwróciłam zbytniej uwagi. Ciekawi mnie ile zajęło Ci napisanie i doszlifowanie historii trzech, tak różnych sióstr ukazanych na stronach "Bliżej Dalej"?

Marta A. Trzeciak: Powieść powstawała przez równy rok, przy czym pierwsze jej tchnienie – trochę jakby oddech na plecach poczułam, gdy odwiedzałam moich rodziców w Słupsku. Wtedy po prostu poczułam, że "coś się święci" i niedługo wciągnie mnie wir przygody, której zew zaczęłam powoli szlifować. Potem nastąpiło moje wspomniane już i burzliwe spotkanie z Ritą, która pojawiła się znienacka w Smołdzińskim Lesie. Historia powstawała wtedy w tempie ekspresowym – cały czas dostawałam po głowie od swoich bohaterów, którzy powtarzali "szybciej, szybciej!" i "napisz więcej o mnie, o mnie!". Historia komplikowała się i dobudowywała kolejne szczebelki w kolejnych miesiącach. A potem – po wielu zapisanych stronicach spojrzałam na trzy siostry inaczej (bohaterki powieści). Nareszcie je zrozumiałam. Pojęłam, że Rita tylko udaje pyskatą imprezowiczkę. Zrozumiałam, że Stella nie bez powodu dała się porwać namiętności. Pojęłam, że Matylda szykuje dla wszystkich coś, czego nikt się nie spodziewa. Wtedy musiałam zrobić przerwę w pisaniu i skupić się na dojrzewaniu bohaterów. Przede wszystkim dojrzewała Rita, której zajęło to kilka miesięcy. Dopiero gdy wróciłam do Gdańska byłam w stanie podjąć jej historię na nowo. To był nowy dialog, nowe okoliczności.

 fot. Michał Karmelita





awiola: To fascynująca historia. Jaka jest zatem geneza tajemniczego moim zdaniem tytułu "Bliżej Dalej"?

Marta A. Trzeciak: Chodzi przede wszystkim o to, że czasami – aby znaleźć się bliżej tego, czego szukamy, musimy na sprawę spojrzeć z większego dystansu – z lepszej perspektywy. I odwrotnie – czasami im dalej przed siebie biegniemy, tym bliżej siebie, głębiej w sobie musimy poszukać.

Dla bohaterek książki ten tytuł oznacza też, że im dalej szły (w powieści sformułowania takie jak: "dalej, no dalej!" pojawiają się w kluczowych momentach), tym bliżej swojego celu się znajdowały. Lubię czasem gry słowne. Jeżeli w moich książkach coś pojawia się kilkakrotnie lub wydaje się niejednoznaczne to nigdy nie dzieje się tak bez przyczyny.

awiola: Tak, niejednoznaczność to cecha Twojej prozy. Na Twojej stronie internetowej, można zobaczyć aż cztery trwające obecnie projekty. Opowiesz coś więcej o swoich najbliższych planach literackich?

Marta A. Trzeciak: Przede wszystkim – dokładnie przedwczoraj przyszedł mi pomysł na nową książkę! To znowu jest ten rodzaj oddechu na plecach – na razie tak niesprecyzowany, że nie zamieszczam go nawet wśród "Innych projektów" na blogu. Co do innych planów – przygotowujemy się powoli do wydania mojej trzeciej powieści. Maszynopis został już ukończony, niedługo ruszamy z machiną procesu wydawniczego. Tytuł jest nadal roboczy, więc może nie będę go zdradzać :). Jeśli zaś chodzi o treść to książka ma dwa wymiary – jeden z nich – fabularny i związany z tym, co widać gołym okiem. Drugi wymiar jest tym, co wyczuwamy gdzieś poza granicą zmysłów. Jeśli chodzi o fabułę to wyobraź sobie przytulną knajpę urządzoną trochę w stylu Irish pubu – knajpę, w której jest zawsze ciepło i gwarno, gdzie toczą się rozmowy i brzmi śmiech. Wiesz – taką z dzwonkiem u wejścia, mnóstwem bibelotów na półkach i ścianach i z tymi małymi, witrażowymi szybkami zamiast okien. No właśnie – tam właśnie spotyka się regularnie grupa przyjaciół, którzy są bohaterami mojej książki. Dwoje z nich to narratorzy historii. Obaj panowie są pisarzami i ostatnio ich myśli skupiają się wokół tajemniczej dziewczyny, która bardzo niedawno dołączyła do grupy znajomych – niejakiej Kiki. Kika nosi w sobie wielką zagadkę, jej dotychczasowe życie owiane jest tajemnicą, którą wszyscy przyjaciele próbują rozwikłać. Pisarze snują o niej długie opowieści, a reszta towarzystwa próbuje odgadnąć, czy to co mówią jest w istocie prawdą. Wkrótce okaże się, że tajemnica ta wpłynie na nich znacznie bardziej, niż mogą się tego spodziewać!

Jeśli zaś chodzi o pozostałe projekty, o które pytałaś – na razie najbardziej poważnie traktuję powieść pod tytułem "To Nowe", która jest baaardzo specyficzną historią – myślę, że stosunkowo mało strawną, dlatego na razie wstrzymam się z jej wydawaniem i zastanowię się, co mogę z nią zrobić, aby wykorzystać jej potencjał. Jeśli chodzi o "Dramat śledzia po kaszubsku" to jest to zbiór opowiadań, który bawi się konwencją mitologii kaszubskiej i osadza ją w naszym współczesnym świecie. Bliska mojemu sercu jest także "Zwierzęca pamięć Adaleny", która – tu ciekawostka – jest sztuką opisującą losy Adaleny – znanej czytelnikom z "Bliżej Dalej". Jest to historia Adaleny z czasów jej młodości, która w dużym stopniu wyjaśnia, dlaczego kobieta ta zachowywała się właśnie tak, a nie inaczej. Ponieważ jednak, "Zwierzęca pamięć Adaleny" reprezentuje dramat, nie prozę – widziałabym ją raczej na deskach teatru niż w księgarniach. Ostatni z projektów to "Zacznijmy opowieść…", który jest bardzo osobistym tworem – to opis losów mojego dziadka z czasów jego dzieciństwa przeplatany moimi wspomnieniami dzieciństwa spędzonego w jego domu. To podróż sentymentalna po Wilnie (w którym dziadek dorastał) oraz Słupsku (w którym razem z babcią po wielu latach się osiedlili).

fot. Michał Karmelita
awiola: Widzę, że Twoja głowa aż pęka od pomysłów. Cóż to będą za dzieła! Dużo piszesz, a mnie interesuje również co najchętniej czyta Marta A. Trzeciak?

Marta A. Trzeciak: Lubię różnorodność. Z ramion "Hrabiego Monte Christo" chętnie przeskakuję w objęcia Marqueza. Doczytawszy go, sięgam po Johna Irvinga, którego cenię za dystans i poczucie humoru. Przepadam za Vonnegutem – mam wrażenie, że go znam. Jeśli mam ochotę na coś bardziej kobiecego – sięgam chętnie po Budnitz (choć niestety, wydała tak niewiele pozycji – czekam na kolejne), a nawet po Ericę Jong. Książką mojego życia jest "Porwanie Baltazara Gąbki" pana Pagaczewskiego.

awiola: "Porwanie Baltazara Gąbki" - kocham tę książkę. Obserwujesz rozrastającą się blogosferę książkową? Co sądzisz na temat zjawiska pisania recenzji przez miłośników literatury?

Marta A. Trzeciak:  Odpowiedź jest prosta: wszystko, co zmierza ku czytaniu jest dobre. Jeśli miłośnicy literatury zarażają siebie nawzajem i innych pasją czytania to należy im się pomnik. Trwalszy niż ze spiżu.

awiola: Pięknie powiedziane. Jak postrzegasz rynek wydawniczy w Polsce?

Marta A. Trzeciak: To ogromny temat na odrębną dyskusję, więc powiem tylko, że temat jest trudny. Pisanie jest bardzo ciężką pracą i o ile natchnienie, czy też inspiracja stanowią jego podstawę, o tyle pozostała praca pisarza przypomina kopanie fosy łyżeczką od herbaty. Wiele osób narzeka na to, że książka stała się produktem, że aby ją sprzedać trzeba stosować się do zasad rynku i marketingu. Pewnie to prawda, ale czy to dobrze, czy źle…? Zawsze, gdy mam jakieś wątpliwości co do kwestii związanej z literaturą, odpowiadam sobie na to samo pytanie, o którym mówiłam Ci wcześniej: "czy to zmierza ku czytaniu?". Jeśli tak, to ja to aprobuję. Jasne, że wolę klimat starych, tajemniczych bibliotek i szeleszczących kartek papieru rodem z "Niekończącej się opowieści". Jasne, że nie podoba mi się walka o czytelnika, którego ktoś nazywa "odbiorcą" albo jeszcze gorzej: "klientem". Ale wtedy podpieram się tym pytaniem: "czy to zmierza ku czytaniu?". Tak? Dziękuję, nie mam więcej pytań.

Podobne zjawisko obserwuje się, gdy na rynku wydawniczym pojawiają się tak zwani reprezentanci "niższej literatury". Wiele rozkochanych w czytaniu moli książkowych oburza się, że to gnioty. Mogę się z tym nawet zgodzić, ale ponownie – jak zacięta płyta wracam do mojego magicznego pytania: "czy to zmierza ku czytaniu?". Jeśli tak, to mimo wszystko oceniam to pozytywnie.

Co więcej, uważam, że dobra książka jednak zawsze się obroni. Ja na przykład mam silną wiarę we własnym bohaterów i dlatego uważam, że jeżeli ktoś już zechce się z nimi zapoznać, oni będą przemawiać za mnie lepiej niż ja sama.

fot. Michał Karmelita



awiola: Myślę, że Twoje magiczne pytanie winno stać się pytaniem wielu krytyków dzielących pisarzy i wydawane przez nich dzieła. Jakich rad udzieliłabyś osobom chcącym wydać swoją pierwszą książkę?

Marta A. Trzeciak: Po pierwsze: zastanów się, czy to już jest na pewno ten właściwy moment. A może w Twojej głowie siedzi już jakiś kolejny pomysł na książkę, który okaże się przełomowy? Wsłuchaj się w siebie. Jeśli jesteś gotowy – działaj.
Po drugie: pamiętaj, że właśnie wkroczyłeś na długą i wyboistą drogę. Nie przejmuj się, nie bój się. Bądź gotowy na przygody – również te nieprzyjemne – przyjmuj i sukcesy i porażki jako nauki. Ale nigdy nie daj się złamać. Ocieraj z twarzy pył drogi i błoto rzucone przez tych, którzy Cię nie rozumieją. To Twoja droga i tylko Ty wiesz, co jest u jej kresu. Upadłeś? Poleż sobie. A potem wstawaj.
Po trzecie: ucz się dystansu. Nie analizuj w nieskończoność wszystkiego, co Ci mówią inni. Pamiętaj, że oni mogą się mylić.
Po czwarte: bądź sobą. Serio.
Po piąte: nie porównuj się z innymi. Ty to Ty. Nie porównuj się ani z tymi, których uważasz za lepszych, ani z tymi, którzy wydają Ci się gorsi. Porównywanie się lepszymi jest prostą drogą do zawiści – nie pozwól sobie na nią. Ona niszczy od środka. Porównywanie się z "gorszymi" sprawia, że stajesz się próżny. Nie możesz być.
Po szóste: pamiętaj, że pisarz uczy się warsztatu przez całe życie. Nie bądź dla siebie zbyt surowy.
Po siódme: nie wstydź się. Jeśli sądzisz, że Twoja książka jest dobra – przyznaj to – również przed innymi.
Po ósme, dziewiąte i dziesiąte: w chwilach goryczy – płacz. W chwilach radości – śmiej się. Wyjdź czasem z domu. No już, idź na spacer! :)

awiola: Bezcenne rady. Mam nadzieję, że ktoś z nich skorzysta. Co autorka "Bliżej Dalej" preferuje przy pisaniu – kawę, herbatę, czy może coś zupełnie innego?

Marta A. Trzeciak: Przyznaję otwarcie, że mam problem. Jestem uzależniona od porannej kawy. Uwielbiam jej smak, zapach i fakt, że ona istnieje. Nie siądę do pisania bez kubka wypełnionego czymś gorącym i parującym. Natomiast z pewnością nie mogłabym pisać z kieliszkiem w dłoni – wiem, że wielu pisarzy to robi, ale ja w momencie kreowania historii potrzebuję stu dwudziestu procent swojego mózgu. Po lampce wina zostaje mi tylko czterdzieści procent:).

awiola: Witaj więc w klubie uzależnionych od kawy. Co na koniec chciałabyś przekazać czytelnikom mojej strony?

Marta A. Trzeciak: Dziękuję, że dobrnęliście do ostatniej linijki tego wywiadu. Mam nadzieję, że on przybliżył Was trochę do tego, jak patrzę na świat. Jeśli ktoś z Was chciałby porozmawiać ze mną twarzą w twarz to zapraszam serdecznie na nadchodzące Targi Książki w Krakowie, gdzie bardzo chętnie spotkam się z Wami w piątek 24 października o godzinie 12:30 (stoisko C29 (HALA "WISŁA"). Dodam jeszcze, że na pierwsze trzy osoby, które posłużą się hasłem "Subiektywnie o książkach" czekają darmowe egzemplarze "Bliżej Dalej" lub "Inframundo" (do wyboru). Do zobaczenia :)!



Moi drodzy, nie przegapcie takiej okazji! Już jutro, możecie na otrzymać darmowe egzemplarze książki Marty A. Trzeciak. Kto pierwszy ten lepszy!

A ja dziękuję autorce za udzielenie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.  Zachęcam wszystkim do zgłębienia prozy Marty, z pewnością Was nie zawiedzie. A już niebawem, na łamach mojego bloga przedstawię Wam najnowsze dzieło pisarki. Nie mogę się tego doczekać :)


22 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że nie pociąga mnie nurt, na którym ta pani opiera swoją twórczość. A jednak ludzie chwalą jej książkę Bliżej dalej. Wydaje mi się, że w końcu ulegnę i też po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wywiad jak zwykle ;) Szkoda, że nie zdążę jutro powalczyć o książkę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorka wydaje się sympatyczna, fajnie żongluje aluzjami literackimi (pomnik trwalszy niż ze spiżu itp.), a realizm magiczny jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad :). Gratuluję! A Autorka brzmi na bardzo interesującą i sympatyczną osobę :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy wywiad, bo i ciekawa osobowość. Szkoda, że jednak nie wybiorę się na targi książki do Krakowa :/.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna promocja książki z tym rozdawaniem książek na specjalne hasło ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam realizm magiczny. Autorka mnie zaciekawiła, na pewno będę chciała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przede wszystkim wróciłam do Twojej recenzji, która mi gdzieś po drodze umknęła. Bardzo ciekawa rozmowa, jedna z najciekawszych, do tej pory. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie odwiedziłabym taką knajpkę, o której wspomina autorka;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, szkoda, że nie mogę powalczyć o książkę, bo fabuła jest interesująca... Wywiad jak zawsze ciekawy :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam twórczości autorki, ale po dzisiejszym wywiadzie jestem już pewna, że warto coś zmienić w tym względzie. Świetna rozmowa-gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję rewelacyjnego wywiadu :) Po tej rozmowie z chęcią sięgnę po twórczość autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy wywiad, czytałam go z przyjemnością. Nie znam jeszcze tej autorki, ale wygląda na bardzo pozytywną osobę :)

    www.im-bookworm.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałem "Bliżej Dalej" i zrobiłem to z wielką przyjemnością. Z jeszcze większą radością przeczytałem Twój wywiad. Świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny wywiad, świetnie skonstruowane pytania. Z autorką mam miłe wspomnienia, bo jej książka bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow! Cóż za obszerny i ciekawy wywiad. Bardzo przyjemnie mi się go czytało, a moja radość jest tym większa, że posiadam ksiażkę tej autorki, tj. "Bliżej Dalej" i będę mogła poznać ją od strony czysto literackiej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyczny wywiad! :) Czytałam "Bliżej Dalej" i miałam okazję recenzować tę książkę na blogu, więc tym ciekawiej czytało mi się wywiad z autorem, którego "znam" :). Chyba nie zdarzyło mi się jeszcze napotkać w sieci negatywnych opinii o debiucie Trzeciak, więc uznaję "Bliżej Dalej" za naprawdę kawał dobrej literatury i czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podzielam fascynację Twojej rozmówczyni realizmem magicznym. To wspaniały nurt w literaturze, choć bardzo łatwo nieodpowiednio go wykorzystać i popaść w ckliwość.

    OdpowiedzUsuń
  19. Znakomity wywiad!!! Profesjonalnie poprowadzony. Sensowne i wynikające z rozmowy pytania, oraz rzeczowe i błyskotliwe odpowiedzi. Autorka pokazuje się tu jako osoba bardzo dojrzała i pomimo jej młodego wieku ma wyrobioną opinię na wiele tematów, oraz ma wiele do powiedzenia na tematy życiowe, lecz udaje się jej przy tym pozbyć moralizatorstwa i bufonady. To wielki plus!
    Plusem prowadzącej - natomiast - jest biegłość tematu, zaangażowanie, oraz nietuzinkowe i inteligentne pytania.
    Całość bardzo zachęca do sięgnięcia po lekturę Bliżej Dalej, do czego przyłączam się również. Sam już przeczytałem i polecam gorąco choć Twój wywiad zrobił to znacznie lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)