piątek, 31 stycznia 2014

Melchior Medard - "Carska roszada"






"(...) życie, zbrodnie nie kierują się zegarem szachowym, na który, jeśli nacisnąć, czas zamiera do kolejnego ruchu mistrza...".


XIX wieczna Warszawa to miasto pełne kontrastów. Pod zaborem rosyjskim, stało się z jednej strony szybko rozwijającym się przemysłowo terenem, oraz swoistym oknem na świat Cesarstwa Rosyjskiego, a z drugiej, miastem pełnym ubóstwa i skrajnej biedy mieszkańców. Kryminał retro, którego akcja została osadzona w tym właśnie okresie, winien panujące wówczas realia wiernie odwzorowywać. Autor "Carskiej roszady" na szczęście zdawał sobie sprawę z tej zależności i swoją książką zaprasza czytelnika do odwiedzenia Warszawy, jakiej już nie poznacie.

Melchior Mateusz Medard to urodzony w 1964 roku na obczyźnie, a dokładnie w Saint-Vincent-la-Commanderie, syn Marty. Autor po powrocie do Polski, był pracownikiem akademickim. Obecnie zarządza własną francuską knajpą i para się literaturą.

Urzędnik do zadań specjalnych generalnego gubernatora w Moskwie, Estar Pawłowicz Van Houten przyjeżdża incognito do Warszawy, celem zbadania sprawy grasującego w mieście mordercy kobiet. Mordercy, który w brutalny sposób okalecza ciała i zostawia je w różnych miejscach miasta. Agent już na dworcu przekonuje się, że śledztwo nie będzie łatwe, gdyż nieoczekiwanie ginie jego znajomy naczelnik policji kryminalnej. Bohater w toku śledztwa zostaje wplątany w intrygę, która sięga najwyższych szczebli ówczesnej władzy. Okazuje się bowiem, że nic nie jest takie, jakie się początkowo wydaje. 

"Carska roszada" to kryminał retro, z głęboko zarysowanym tłem społeczno – obyczajowym. Czytelnik dzięki niezwykle ekspresyjnym i obrazowym opisom autora, ma możliwość niemalże przeniesienia się do Warszawy, okupowanej przez ówczesne Imperium Rosyjskie. Melchior Medard w sposób niezwykle wyrazisty skonstruował XIX wieczne realia panujące w stolicy, co jest niezaprzeczalnym atutem książki i wyznacznikiem gatunkowym kryminału w stylu retro. Autorowi nie można bowiem zarzucić braku sprawnego pióra w obszernych fragmentach opisujących ówczesne podziały społeczne na dwie sfery: bardzo bogatych i bardzo biednych. Czytelnik dowiaduje się, jakie zwyczaje panowały w tamtych latach, jak żyli mieszkańcy Warszawy, oraz jak prowadzono śledztwa kryminalne w oparciu o ówczesne techniki kryminalistyczne. W wykonaniu autora pojęcie "retro" w tej książce, nabiera pełnego wydźwięku znaczeniowego. Nikt nie powinien zawieść się w tej materii.

Melchior Medard dość niepozornie rozpoczyna skonstruowaną przez siebie intrygę, czym jednocześnie myli tropy czytelnika. Cóż bowiem oryginalnego może być w seryjnym mordercy, który zabija kobiety, okaleczając je w nieludzki sposób. Motyw znany i szeroko wykorzystywany przez różnego rodzaju twórców. Warto jednak w tym aspekcie pokreślić, iż intryga ta posiada drugie dno, o którym czytelnik przekonuje się w końcowych partiach tekstu. Intryga zahaczająca o spisek i wielki świat ówczesnej polityki mocarstw. Bystry odbiorca odnajdzie kilka niuansów historycznych, o jakie z premedytacją zahacza Medard. Autor bardzo dynamicznie poprowadził akcję swojego utworu, szkoda tylko, że początek książki jest dość rozwlekły, co może spowodować chwilowe zniechęcenie odbiorcy utworu. Przez początek trzeba po prostu przebrnąć, by dalej rozkoszować się wartką akcją i ciekawymi opisami. Opisami, wśród których znajdziecie również seks pomiędzy dwoma kobietami, w mojej opinii całkowicie zbędny i nie wnoszący niczego do całej fabuły. Autor z pewnością poprzez wątek romansowy dwóch kobiet, chciał uatrakcyjnić swój utwór, jednak to zabieg niezbyt trafiony.

Ciekawym pomysłem wprowadzonym przez Medarda jest dołączenie do książki aneksu w postaci notatek Estara Pawłowicza. Notatek wskazujących podejrzane osoby, odnoszące się do znanej wszystkim historii Kuby Rozpruwacza. Można również zaryzykować stwierdzenie, że fabuła tegoż kryminału bardzo luźno nawiązuje do historii angielskiego mordercy. Wisienką na torcie jest jedna postać, która przewija się na tej liście, pisarz znany wielu czytelnikom, zachęcam zajrzeć. Spodobać się wam mogą również podtytuły pod rozdziałami, często bardzo dosadne i klarowne.

Wraz z bohaterami "Carskiej roszady" przeniesiecie się do Warszawy, którą próżno szukać w dzisiejszych czasach. Do miasta pełnego ciemnych zaułków i podejrzanych typów, w którym samotny cyklista przemierza drogi stolicy. Będziecie mieli również niewiarygodną szansę zajrzeć do sklepu Wokulskiego. Jeśli więc macie ochotę na dobry kryminał osadzony w klimacie retro, zachęcam do lektury.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Instytutowi Wydwniaczemu Erica
http://www.strefaksiazki.net/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

35 komentarzy:

  1. A może kiedyś sięgnę po tę książkę : )
    Pozdrawiam ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. brzmi ciekawie aż trzeba przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka kusi mnie już od pewnego czasu. Czytałam o niej sporo pozytywnych słów i muszę w końcu po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli realia epoki są przestawione wiernie, to jestem kupiona;) Ciekawi mnie ten przegląd społeczny. Na mankamenty, o których wspomniałaś, postaram się przymknąć oko;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, ciekawe. Kusi mnie i zastanawia ten aneks z notatkami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli będę miał możliwość to sięgnę, kryminał w stylu retro - moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany, jak CI zazdroszczę możliwości trzymania jej w swoich łapkach! Ja mam na nią ogromną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Średnio lubię kryminały retro, więc chyba sobie i ten daruję. Jakoś nie mogę się nigdy wciągnąć w atmosferę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię wszystko co retro, ale kryminały rzadko u mnie goszczą - jednak nie mówię nie choćby ze względu na Warszawę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam kryminału w klimacie retro, więc chciałabym się kiedyś z takim zapoznać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna okładka!
    A co do kryminału retro, to nie trzeba mnie namawiać. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytuję kryminały, uwielbiam te Agaty Christie, ale poza nimi nie czytałam nic retro. Ten nieszczególnie mnie przekonuję.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś mnie nie kręci niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie dłużący początek zniechęcił. Mimo to przeczytałam, choć liczyłam na więcej. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  15. Arcyciekawa! Muszę jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Retro kryminał jak najbardziej tak, zawsze jest to jakieś urozmaicenie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie dla mnie, nie lubię kryminałów : /

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę mieć tę książkę, po prostu muszę!

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, oj, niestety nie dla mnie... Odrzuca mnie bardzo ta scena seksu dwóch kobiet. Ciekawym dodatkiem są te zapiski - to mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze nie czytałam żadnego kryminału retro, dlatego z miłą chęcią sięgnęłabym po te książkę. Wątek romansu dwóch kobiet również do mnie nie przemawia, ale może jakoś przez niego przebrnę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam takie klimaty. Książkę czytałam już jakiś czas temu, a dzięki Twojej opinii mogłam ponownie do niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Raczej nie przeczytam - nie wiem zupełnie dlaczego, ale po prostu do niej mnie nie ciągnie, może nie jest dla mnie...

    Zapraszam do mnie! shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Kryminał retro - jeszcze nigdy takiego nie czytałam. Brzmi ciekawie. I kusząco... :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zainteresowałam się tą książką gdy opublikowałaś ostatni stosik, w którym ona się znalazła. Najbardziej zaciekawił mnie tytuł tego kryminału - zdecydowanie działa on na czytelniczą wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
  25. Brzmi niezwykle zachęcająco, no może pomijając ten wątek miłosny między kobietami :)

    OdpowiedzUsuń
  26. super jak zawsze

    http://rozaliafashion.blogspot.com/2014/02/rozkloszowana-spodnica.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie byłam do niej przekonana, a dzięki Tobie zmieniłam zdanie

    OdpowiedzUsuń
  28. Kryminał retro pełna parą? Jestem ciekawa bohaterów oraz tej intrygi z drugim dnem, więc mimo rozwlekłego początku w sumie bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  29. Może być ciekawie, chyba się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kryminał retro z zarysowanym tłem społeczno – obyczajowym to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Poluję już jakiś czas na tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Muszę zapamiętać tę książkę. Z pewnością po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię kryminały retro, choć niekoniecznie dziejące się w Polsce. Ale może tym razem zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytając książkę ,,carska roszada" miałem wrażenie,że czytam kolejna powieść Borysa Akunina z cyklu,, przygody Erasta Fandorina". Nie tylko podobnie brzmią imiona głównych bohaterów Estar Pawłowicz - Erast Pietrowicz ,także wygląd, zainteresowania, metody pracy są podobne.Akcja carskiej roszady i cyklu powieści o Eraście Fandorinie to ten sam czas.Widzę także inne podobieństwa pomiędzy książką pana Melchiora Medarda a cyklem książek Borysa Akunina.Ciekawi mnie czy inni czytelnicy dostrzegają te podobieństwa i zbieżności.Czy jej możliwe ,że mamy do czynienia z plagiatem?Ksiązki Akunina Wydawane są od 1999r. a polskie wydaniaod2003r. motyw Kuby Rozpruwacza to książka pt. Dekorator.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście że zauważyli a przynajmniej ja. Tak totalnego PLAGIATU to ciężko na sieci spotkać.

      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)