Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instytut Wydawniczy Erica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instytut Wydawniczy Erica. Pokaż wszystkie posty
"Pan Whicher w Warszawie" – Agnieszka Chodkowska-Gyurics, Tomasz Bochiński

"Pan Whicher w Warszawie" – Agnieszka Chodkowska-Gyurics, Tomasz Bochiński
















"Pomyśleć tylko – w kilka dni otrzymywać informacje z najdalszych zakątków świata. Byłyby to złote czasy dla detektywów. Ech, marzenia".



Jonathan Whicher zwany "księciem detektywów" to człowiek będący inspiracją dla samego Charlesa Dickensa. To autentyczna postać, która stworzyła od samych podstaw Wydział Detektywistyczny Scotland Yardu. Trudno więc oprzeć się lekturze książki, której jednym z głównych bohaterów jest ta właśnie legenda, a do tego wszystkiego można z pełną odpowiedzialnością przyporządkować ją do gatunku kryminału retro ze świetnie ukazanym tłem historycznym.
"Parabellum. Horyzont zdarzeń" – Remigiusz Mróz

"Parabellum. Horyzont zdarzeń" – Remigiusz Mróz









"Jest wojna, musimy robić wszystko, żeby przeżyć".


Pierwszy tom wojenno-przygodowego cyklu o nazwie "Parabellum" przeniósł mnie w czasy zawieruchy wojennej roku 1939. Tytułowa prędkość ucieczki zawładnęła mną, nie pozwalając się wydostać spod jej wpływu – wpływu talentu prozatorskiego Remigiusza Mroza. Nie inaczej, sytuacja przedstawia się z drugim tomem – po raz kolejny przekonałam się, że horyzont wyobraźni autora jest nieograniczony.
"Poszukiwana" - Małgorzata Kochanowicz

"Poszukiwana" - Małgorzata Kochanowicz







"Trzeba dać sobie szansę".


Kryminał retro jest jednym z moich ulubionych gatunków. Kraków jest moim zdaniem najbardziej fascynującym i klimatycznym miastem w Polsce. Połączenie tych dwóch elementów, zapowiadało rozpalającą moje zmysły ucztę czytelniczą na kilka godzin spędzonych w całkowicie innej rzeczywistości. Ku mojemu zdziwieniu, lektura "Poszukiwanej" okazała się w pewnych jej aspektach niestety lekturą, która potrafi rozczarować.

Melchior Medard - "Carska roszada"

Melchior Medard - "Carska roszada"






"(...) życie, zbrodnie nie kierują się zegarem szachowym, na który, jeśli nacisnąć, czas zamiera do kolejnego ruchu mistrza...".


XIX wieczna Warszawa to miasto pełne kontrastów. Pod zaborem rosyjskim, stało się z jednej strony szybko rozwijającym się przemysłowo terenem, oraz swoistym oknem na świat Cesarstwa Rosyjskiego, a z drugiej, miastem pełnym ubóstwa i skrajnej biedy mieszkańców. Kryminał retro, którego akcja została osadzona w tym właśnie okresie, winien panujące wówczas realia wiernie odwzorowywać. Autor "Carskiej roszady" na szczęście zdawał sobie sprawę z tej zależności i swoją książką zaprasza czytelnika do odwiedzenia Warszawy, jakiej już nie poznacie.

Melchior Mateusz Medard to urodzony w 1964 roku na obczyźnie, a dokładnie w Saint-Vincent-la-Commanderie, syn Marty. Autor po powrocie do Polski, był pracownikiem akademickim. Obecnie zarządza własną francuską knajpą i para się literaturą.

Urzędnik do zadań specjalnych generalnego gubernatora w Moskwie, Estar Pawłowicz Van Houten przyjeżdża incognito do Warszawy, celem zbadania sprawy grasującego w mieście mordercy kobiet. Mordercy, który w brutalny sposób okalecza ciała i zostawia je w różnych miejscach miasta. Agent już na dworcu przekonuje się, że śledztwo nie będzie łatwe, gdyż nieoczekiwanie ginie jego znajomy naczelnik policji kryminalnej. Bohater w toku śledztwa zostaje wplątany w intrygę, która sięga najwyższych szczebli ówczesnej władzy. Okazuje się bowiem, że nic nie jest takie, jakie się początkowo wydaje. 

"Carska roszada" to kryminał retro, z głęboko zarysowanym tłem społeczno – obyczajowym. Czytelnik dzięki niezwykle ekspresyjnym i obrazowym opisom autora, ma możliwość niemalże przeniesienia się do Warszawy, okupowanej przez ówczesne Imperium Rosyjskie. Melchior Medard w sposób niezwykle wyrazisty skonstruował XIX wieczne realia panujące w stolicy, co jest niezaprzeczalnym atutem książki i wyznacznikiem gatunkowym kryminału w stylu retro. Autorowi nie można bowiem zarzucić braku sprawnego pióra w obszernych fragmentach opisujących ówczesne podziały społeczne na dwie sfery: bardzo bogatych i bardzo biednych. Czytelnik dowiaduje się, jakie zwyczaje panowały w tamtych latach, jak żyli mieszkańcy Warszawy, oraz jak prowadzono śledztwa kryminalne w oparciu o ówczesne techniki kryminalistyczne. W wykonaniu autora pojęcie "retro" w tej książce, nabiera pełnego wydźwięku znaczeniowego. Nikt nie powinien zawieść się w tej materii.

Melchior Medard dość niepozornie rozpoczyna skonstruowaną przez siebie intrygę, czym jednocześnie myli tropy czytelnika. Cóż bowiem oryginalnego może być w seryjnym mordercy, który zabija kobiety, okaleczając je w nieludzki sposób. Motyw znany i szeroko wykorzystywany przez różnego rodzaju twórców. Warto jednak w tym aspekcie pokreślić, iż intryga ta posiada drugie dno, o którym czytelnik przekonuje się w końcowych partiach tekstu. Intryga zahaczająca o spisek i wielki świat ówczesnej polityki mocarstw. Bystry odbiorca odnajdzie kilka niuansów historycznych, o jakie z premedytacją zahacza Medard. Autor bardzo dynamicznie poprowadził akcję swojego utworu, szkoda tylko, że początek książki jest dość rozwlekły, co może spowodować chwilowe zniechęcenie odbiorcy utworu. Przez początek trzeba po prostu przebrnąć, by dalej rozkoszować się wartką akcją i ciekawymi opisami. Opisami, wśród których znajdziecie również seks pomiędzy dwoma kobietami, w mojej opinii całkowicie zbędny i nie wnoszący niczego do całej fabuły. Autor z pewnością poprzez wątek romansowy dwóch kobiet, chciał uatrakcyjnić swój utwór, jednak to zabieg niezbyt trafiony.

Ciekawym pomysłem wprowadzonym przez Medarda jest dołączenie do książki aneksu w postaci notatek Estara Pawłowicza. Notatek wskazujących podejrzane osoby, odnoszące się do znanej wszystkim historii Kuby Rozpruwacza. Można również zaryzykować stwierdzenie, że fabuła tegoż kryminału bardzo luźno nawiązuje do historii angielskiego mordercy. Wisienką na torcie jest jedna postać, która przewija się na tej liście, pisarz znany wielu czytelnikom, zachęcam zajrzeć. Spodobać się wam mogą również podtytuły pod rozdziałami, często bardzo dosadne i klarowne.

Wraz z bohaterami "Carskiej roszady" przeniesiecie się do Warszawy, którą próżno szukać w dzisiejszych czasach. Do miasta pełnego ciemnych zaułków i podejrzanych typów, w którym samotny cyklista przemierza drogi stolicy. Będziecie mieli również niewiarygodną szansę zajrzeć do sklepu Wokulskiego. Jeśli więc macie ochotę na dobry kryminał osadzony w klimacie retro, zachęcam do lektury.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Instytutowi Wydwniaczemu Erica
http://www.strefaksiazki.net/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

Remigiusz Mróz – "Parabellum. Prędkość ucieczki"

Remigiusz Mróz – "Parabellum. Prędkość ucieczki"



"Niemieccy krwiopijcy tylko czekają, żeby wgryźć się w nasze szyje."


Dla czytelników nie zaznajomionych z nomenklaturą wojenną, tytuł książki, o której dzisiaj wam opowiem może nie być zrozumiały. Cóż bowiem oznacza słowo "parabellum"? Nie posiadając takiej wiedzy musiałam zajrzeć do słownika, według którego parabellum to "rodzaj krótkiej broni palnej, niemiecki ośmiostrzałowy pistolet samopowtarzalny kalibru 9 mm, charakteryzujący się oryginalną konstrukcją zamka". Cokolwiek by to miało oznaczać, jedno jest pewne: najnowsza powieść Remigiusza Mroza to tematyka stricte wojenna.

Remigiusz Mróz to dwudziestosześcioletni doktorant w Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego, który może się pochwalić kilkoma publikacjami naukowymi. Autor na swojej stronie stwierdza, iż cierpi na obsesyjno-kompulsywne zaburzenia funkcjonowania w wyniku których posiada kilkanaście niewydanych dotychczas powieści historycznych, politycznych oraz science-fiction. Autor zadebiutował powieścią "Wieża milczenia", której recenzje możecie przeczytać TUTAJ. "Parabellum. Prędkość ucieczki" to pierwszy tom planowanego cyklu.

Przenieśmy się teraz do roku 1939. Napięta atmosfera w Polsce i w Europie zwiastuje nieuniknioną zawieruchę wojenną. Stanisław Zaniewski, świeżo upieczony absolwent Wydziału Lekarskiego, pomimo braku pełnej aprobaty ojca, planuje swoją przyszłość z piękną Żydówką Marią. Jego starszy brat, sierżant Bronisław wraz ze swoim przełożonym - chorążym Chwieduszko, stacjonują w jednostce wojskowej przy granicy z Rumunią. Atak Niemców na Polskę, burzy w ciągu jednej chwili plany braci Zaniewskich. Odtąd liczy się jedynie prędkość ucieczki i ocalenie życia.

Remigiusz Mróz wykreował historię kilku osób, które w zawierusze II wojny światowej muszą walczyć o swoje życie i godność. Autor nie podzielił książki na rozdziały, lecz zastosował inny sprytny zabieg. Mianowicie, wymieszał perypetie bohaterów rozdzielając je jedynie okresami czasu wraz z konkretnym miejscem akcji. W taki oto sposób czytelnik ma niejako przeświadczenie, jakoby słowo pisane zostało zamienione na kino akcji, w którym kolejne sceny przeplatają się ze sobą tworząc spójną całość. Pomimo trudnej specyfiki gatunkowej, jaką jest niewątpliwie połączenie powieści wojennej i sensacyjnej, autorowi udało się w zadziwiający sposób zaciekawić losami wykreowanych przez niego postaci.

Jeśli mowa o postaciach to warto zatrzymać się przy nich na dłużej. Remigiusz Mróz bowiem nie skupia się wyłącznie na Polakach, lecz ukazuje również dylematy i portrety psychologiczne Niemców. Przykładem jest Christian Leitner, którego kreacja zasługuje na dogłębną analizę. To postać wieloznaczna, którą trudno zdefiniować. Zafascynowany ideologią nazistowską, jednocześnie posiada własny kodeks moralny, nie traktując innych narodów jako podludzi. Przypuszczam, że autor celowo stworzył takiego właśnie bohatera - "złego-dobrego" Niemca, wierzącego mocno w ideologię nazistowską i jednocześnie nie wyzbytego z istoty człowieczeństwa. Przyznam, że postępowanie Leitnera chyba najbardziej intrygowało mnie podczas lektury "Parabellum. Czas prędkości".

Czytając wcześniejszą powieść autora zachwycałam się świetnym przygotowaniem warsztatowym i wniosek ten potwierdził się również w drugiej jego książce. Styl Remigiusza Mroza to odczuwalna lekkość pióra oraz dobre poprowadzenie narracji. Niewątpliwie brawurowo poprowadzona akcja to główny czynnik, który powinien przyciągać rzesze czytelników do jego najnowszej powieści. Dla sympatyków powieści wojennych w połączeniu z wątkiem sensacyjnym mam również świetną wiadomość. Fabuła wykreowana przez autora nie zasypuje nas wielością i nagromadzeniem faktów historycznych. Owszem, otoczka historyczna jest oczywiście jak najbardziej pożądana, jednocześnie fabuła skupia się w głównej mierze na dziejach bohaterów, którzy w pierwszym miesiącu wojny muszą zmierzyć się z ogromem bestialstwa.

Nie jestem miłośniczką gatunku powieści wojennej, jednak w przypadku tej książki dynamiczna akcja w połączeniu z dobrze przedstawionymi portretami bohaterów, zaprzątnęła moja uwagę do ostatniej strony. Oczywiście nie do końca zostałam nasycona, gdyż losy braci Zaniewskich i pozostałych postaci urywają się, a ja muszę czekać na drugi tom. Szczerze polecam, nie tylko miłośnikom literatury wojennej.


Remigiusz Mróz



Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi




Recenzja bierze udział w WYZWANIU
Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger