poniedziałek, 25 czerwca 2012

Brunonia Barry – "Wróżby z koronek"




„Stare domy wplatają w siebie ludzi, którzy w nich mieszkali, jak nici wplecione w koronkę. Zazwyczaj te nici spoczywają spokojnie, dopóki ktoś ich nie poruszy.”



Brunonia Barry, absolwentka literaturoznawstwa. Obecnie mieszka w Salem, gdzie jest współwłaścicielką firmy zajmującej się produkcją puzzli i gier logicznych. Za swój debiut „Wróżby z koronek” autorka zarobiła dwa miliony dolarów, gdyż książka była jednym z największych bestsellerów w 2008 roku.

Trzydziestoletnia niegdyś mieszkanka rodzinnej Wyspy Żółtego Psa - Towner, po piętnastu latach powraca do rodzinnego Salem po otrzymaniu wiadomości o śmierci ukochanej babki Evy. Sophya, bo tak bohaterka ma naprawdę na imię w wieku piętnastu lat wyjechała z miasta po samobójczej śmierci siostry bliźniaczki Lyndley. Wtedy właśnie przeszła załamanie nerwowe, trafiła do zakładu psychiatrycznego, a jej leczenie trwało kilka lat. Zamieszkała na stale w Kalifornii aby wspomnienia z przeszłości ponownie nie zrujnowały jej życia.

Towner pochodzi ze starego rodu Whitneyów, rodu czarownic z Salem. Kobiety z tej rodziny posiadają nadprzyrodzone zdolności i potrafią czytać przyszłość z koronek. Bohaterka powracając w rodzinne miejsce napotyka się na osoby, które odegrały kluczową rolę w jej przeszłości. Przeszłości, która nie do końca jest jasna. Nawiedzona matka, dawny kochanek, znienawidzony wujek Carl - założyciel sekty kalwinów. Powrót do Salem doprowadzi do tego, że Towner będzie musiała zmierzyć się ze swoim dziedzictwem i prawdą o swoim życiu.

„Wróżby z koronek” to książka pisana dość specyficznym stylem. Mieszają się w niej wspomnienia ze snem i rzeczywistością. Czasami czytelnik może mieć problem z odróżnieniem co jest czym. Pomieszanie narracji pierwszoosobowej i trzecioosobowej wbrew pozorom dodaje książce atrakcyjności. Na każdej karcie powieści czuć specyficzny klimat miasteczka Salem. Autorka umie plastycznie opisać każdy szczegół domu babki Evy, jej herbaciarni czy klimat panujący na ulicach miejscowości turystycznej. Akcja na początku rozleniwia czytelnika ale od połowy książki wszelkie niedopowiedzenia i sekrety krok za krokiem doprowadzają do rozwikłania tajemnicy. Tajemnicy, która jest szokująca. Tajemnicy, która spychana była w głębokie obszary podświadomości przez główną bohaterkę.

Towner na początku powieści raczy czytelnika słowami: „Nigdy mi nie wierzcie. Kłamię przez cały czas.” Są to słowa, które po przeczytaniu ostatniej kartki, nabierają sensu.

To okładka przyciągnęła mnie do tej książki. Nie udało mi się przewidzieć zakończenia i rozwikłać sekretu rodu kobiet z Salem zanim nie zrobiła tego autorka, co najlepiej świadczy o wartości powieści. Zakończenie totalnie mnie zaskoczyło. Poza tym powieść ma niesamowity klimat. Polecam, naprawdę warto.

Brunonia Barry

19 komentarzy:

  1. Specyficzna z tego co widzę ta książka. Niewątpliwie jednak zainteresowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesująca recenzja, z tego co piszesz, pozycja posiada wszystkie cechy, które cenię w książkach. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująca. Nigdy wcześniej o niej nie slyszłam, ale bardzo mnie zachęciła Twoja recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam już tę książkę gdzieś, ale nie wiedziałam czy warto po nią sięgać. Możliwe, że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takiej narracyjnej niespójności, ale mimo wszystko zaintrygowałaś mnie:) Postaram się jak najszybciej przeczytać "Wróżby z koronek".

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tę książkę dawno temu (2010?) i ani wtedy mnie nie poruszyła (choć okładka zdecydowanie przyciągała), ani teraz nie wzbudza emocji po Twojej recenzji. Wiesz, że jedyne co pamiętam z tej książki to szczury? Zupełnie nic więcej. W moim odczuciu źle to o niej świadczy. Ale skoro Tobie się podobała, nie mi kwestionować jej wartość :). Według mnie jest ona bardzo niska.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hymmmm... Może autorce uda się zaskoczyc i mnie :) Chocby dla sprawdzenia sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa fabuła. Zainteresowałaś mnie swoją recenzją. Dam się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bestseller 2008 roku, a ja nie słyszałam książce, ani nawet autorce. Koniecznie muszę przeczytać tą książkę. Pozdrawiam

    http://ksiazki-madame-k.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy o niej nie słyszałam. Może się skuszę, ale to za jakiś czas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście okładka przyciąga, ale ja czuję się zainteresowana głównie cytatem z samego początku, świetny! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna okładka - przyciąga wzrok :) A sama treść wydaje się naprawdę bardzo interesująca :)
    P.S. Paczka z wygraną już dzisiaj została do ciebie nadana :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam jeszcze o książce, ale widzę, że warto ją przeczytać, co też chętnie zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. O książce słyszałam parę pozytywnych opinii, do tego niesamowicie podoba mi się okładka. Będę się za tą powieścią uważnie rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm bardzo lubię motyw czarownic, ale ta książka jakoś mnie nie interesuje, nie wiem czemu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam fioła na punkcie okładek, a ta wręcz hipnotyzuje, jeszcze do tego Twoja zachęcająca recenzja. Muszę mieć tę książkę :) Blog dodaję do obserwowanych :) W wolnej chwili zapraszam również do siebie: http://ksiazkowakrainalagodnosci.blogspot.com/ Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka ma w sobie potencjał, ale nie wiem jak to nazwać... czegoś tu ewidentnie mi brakowało... Ale czyta się całkiem przyjemnie, więc z braku dostępu do lepszych pozycji można zagłębić się w lekturze na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)