Duma i uprzedzenie
20:22
16
Na łamach moich wynurzeń
literackich dotyczących różnego rodzaju książek, przedstawiałam
wam publikację Pawła Lisickiego pt. "Kto zabił
Jezusa?" - KLIK. Książka, której treść wywołała wiele kontrowersji
i polemik, nie tylko w naszym kraju, ale również za granicą.
W październikowym
numerze miesięcznika "Znak" tematem przewodnim stali się Żydzi,
w związku z czym nie mogło zabraknąć nawiązania do tez
stawianych przez Lisickiego w jego książce. W artykule pt. "Duma
i uprzedzenie" Johna Connelly'ego, profesora historii Uniwersytetu
Kalifornijskiego, możecie znaleźć szereg argumentów
przemawiających za zdyskredytowaniem twierdzeń Lisickiego.
Connelly twierdzi, iż
autor książki "Kto zabił Jezusa?" za wszelką cenę stara się
przekonać odbiorców swojej publikacji do winy Żydów za zabicie
Jezusa. Connelly idzie również dalej dowodząc, że wywód Lisickiego jest
sprzeczny z wypracowanym porozumieniem teologicznym i nauką Kościoła
katolickiego. Według niego bowiem nie można interpretować Biblii
indywidualnie. Connelly nazywa Lisickiego teologiem hobbystą, który
z arogancką dumą ocenia wybitnych egzegów.
W mojej opinii Lisicki w
swojej książce bardzo obszernie i pełną dbałością o szczegóły
przedstawia historię ukrzyżowania Jezusa i niepodważalnej w tym
winy Żydów. Autor w swojej rozprawie ukazuje wiele różnorakich
interpretacji teologów, czy badaczy w tym również swoich
oponentów. Przesłaniem jego książki jest ukazanie wielkiej
manipulacji faktami historycznymi, która doprowadziła do
twierdzenia jakoby antysemityzm był wynikową obarczania Żydów
winą za śmierć Jezusa.
Nie zgodzę się z
twierdzeniem Connelly'ego, jakoby zwykli katolicy nie mieli prawa
czytać Biblii bez wsparcia rzetelnego przewodnika, dochodząc w ten
sposób do mylnych wniosków. Według autora artykułu Biblia nie
jest podręcznikiem nauk ścisłych i nie jest również książką
do historii. Zgoda, jednak przesadą jest twierdzić, że osoba
wierząca czytając Pismo Święte nie odkryje jego znaczenia.
Dlaczego Connelly uzurpuje prawo do interpretacji Biblii wyłącznie
osobom duchownym, teologom? I o jakim rzetelnym przewodniku pisze? Co
oznacza pojęcie "rzetelności" w jego mniemaniu? Tego już nie
wyjaśnia, zostawiając tę kwestię niedookreśloną.
Connelly stawia proste w
jego mniemaniu pytanie: "Komu ufają katolicy – Magisterium
Kościoła katolickiego, czy redaktorowi gazety niezdradzającemu
żadnego wykształcenia teologicznego?". Wbrew pozorom odpowiedź
nie jest prosta, gdyż sądzę, że nie o zaufanie tutaj chodzi.
Jako czytelnik nie
wyczułam również w książce Lisickiego aroganckiej dumy, o której
pisze autor artykułu. Fakt, że Lisicki powołuje się na Raymonda
Browna i zgadza się z jego tezami w żadnym wypadku nie świadczy o
jego arogancji. Absurdalne więc jest to stwierdzenie. Uważam, że
każdy ma prawo do polemiki i wyrażenia własnego zdania, nawet
jeśli podbudowuje czyiś autorytet. Poza tym publikacja "Kto zabił Jezusa?"
jest książką historyczną, więc autor nie musi powoływać się
na dokumenty kościelne, o których pisze Connelly.
Nie rozumiem również
stwierdzenia autora artykułu, jakoby książka Lisickiego była
skierowana do "polskich katolików". Określenie to oddziela nas
grubą kreską od katolików reszty świata i szczerze powiedziawszy
wyczuwam tutaj ironię i pewną dozę pogardy. Reasumując Connelly w
swoim artykule nie przekonał mnie do swoich twierdzeń. Co więcej,
to właśnie w jego tekście wyczuć można dumę i arogancję, a do
tego tytułowe uprzedzenia. Jeśli czytaliście wiec książkę Pawła
Lisickiego, zachęcam do skonfrontowania swoich odczuć z wyżej
wymienionym artykułem. Jestem ciekawa waszych opinii.





