Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty
"Powierzony klucz. Opowieść o niezwykłych losach protestantów na Dolnym Śląsku" – Małgorzata Lutowska

"Powierzony klucz. Opowieść o niezwykłych losach protestantów na Dolnym Śląsku" – Małgorzata Lutowska
















"Żywi ludzie mają całą paletę odcieni, a historia jest gmatwaniną przyczyn i skutków, wszystko jest względne i ostatecznie, to, co zostaje pojedynczemu człowiekowi jako punkt odniesienia, to jego własne sumienie...".



Czy wiecie o tym, że klucza nie wolno nikomu oddawać? Można go natomiast zwyczajnie powierzyć. Stwierdzenie to można analogicznie odnieść do treści książki Małgorzaty Lutowskiej. Pisarka bowiem powierza swoim czytelnikom historię protestantów na Dolnym Śląsku. Powierza, nie oddaje, bowiem każdy z nas winien opiekować się tą spuścizną, by nie zaginęła w odmętach historii.
Justyna Poremba-Patze - "Niemieckie eldorado"

Justyna Poremba-Patze - "Niemieckie eldorado"




"Może los sam tak rozstrzyga? Selekcjonuje myśli, wydarzenia i postacie?"

Każda emigracja z ojczyzny to inna historia człowieka i jego kolei życiowych. To właśnie przelane na papier życie, którego scenarzystą jest sam los, zaciekawia i pobudza czytelnika do myślenia. Literatura emigracyjna ciągle mnie zaskakuje, gdyż pomimo wielu przeczytanych historii napisanych przez przeróżnych ludzi, nadal potrafi mnie inspirować i wzbudzić tak wiele emocji.

Justyna Poremba-Patze to urodzona w 1959 r. w Krakowie Polka, która podczas stanu wojennego wyemigrowała do NRD, by później przenieść się do RFN. Obecnie mieszka w Düsseldorfie. "Niemieckie eldorado" przedstawia doświadczenia emigracyjne z jakimi przyszło się jej zmierzyć w swoim życiu.

Justyna Poremba-Patze w wieku osiemnastu lat po raz pierwszy wyjeżdża do Drezna do swojej miłości, Niemca Andreasa. Cztery lata owocnego romansu, pełnego miłosnych uniesień w konsekwencji wywołują niezaplanowaną ciążę i szybki ślub. W roku 1981 jako dwudziestodwuletnia matka i żona, autorka wyjeżdża z Polski na stałe do Niemiec. Emigracja niesie ze sobą wiele trudnych chwil, ale również pojawiają się jej jasne strony. Cała książka podzielona jest na dwa rozdziały: Wschód i Zachód.

"Niemieckie eldorado" to swoista spowiedź Justyny Poremby-Patze, dotycząca jej życiowych wyborów i ich konsekwencji w późniejszej egzystencji. Autorka podążając śladem swojego życia, przedstawia dzisiejszemu czytelnikowi ówczesną mentalność Niemców żyjących w NRD. Autorka jako młoda Polka, wchodząc do rodziny swojego męża Andreasa, na wstępie spotkała się ze stereotypowym myśleniem Niemców dotyczącym naszego narodu. Szokującym jest fakt, że w konsekwencji bohaterka zaczęła ukrywać swoje pochodzenie, wstydząc się Polski i jej obrazu u zachodniego sąsiada. Być może młodej mężatce byłoby łatwiej, gdyby mąż wspierał ją i traktował jak równą sobie osobę. Tymczasem Polka była notorycznie zdradzana i wykorzystywana jako pielęgniarka po wypadku Andreasa. Te i wiele innych przykrych zdarzeń jakie napotkała na swojej emigracyjnej drodze życia, czynią jej opowieść bardzo smutną, ale i zarazem pełną realizmu.

Justyna Poremba-Patze pisze mocno emocjonalnym językiem, przedstawiając swoje losy. Podczas lektury wyczuć można wielkie pokłady żalu autorki. Nie jest to jednak żal do świata i ludzi odpowiedzialnych za jej życiowe zakręty. To żal do samej siebie, za własne wybory, za strach i nietrafione związki z mężczyznami. Uczucie to przebija od pierwszej strony i jest mocno wyczuwalne w całej książce.

Tytuł noweli autorki, gdyż tak mogłabym zakwalifikować tę publikację, jest dość przewrotny. Eldorado to przecież symbol dobrobytu, krainy szczęśliwości i raju. Dla autorki emigracja do Niemiec nie okazała się żadnym z tych pojęć, a wręcz przeciwnie. Niemieckie eldorado było pełne bólu, samotności, wyobcowania i tęsknoty za ojczyzną i rodziną. Tytuł książki został naprawdę trafnie dobrany, na zasadzie przeciwieństwa.

Można byłoby pokusić się o analizę postawy i zachowań autorki na tle upływających lat jej życia, jednakże w moim przekonaniu ocena trafności jej decyzji nie powinna być celem tego tekstu. Czytając jej historię, wielokrotnie miałam mocno mieszane uczucia i targały mną przeróżne emocje. Dlaczego autorka dała się przez tyle lat upokarzać? Dlaczego była niezdecydowana? Takich pytań czytelnikowi z pewnością nasunie się wiele i to chyba stanowi o wartości tej książki. Książki, której scenariusz napisało samo życie, bez żadnego wyjątku.

Nie powiem wam, że "Niemieckie eldorado" to porywająca lektura, która będzie stanowić perełkę w waszych czytelniczych podbojach. To raczej lektura o ludzkich słabościach i niemocy, o żalu za niespełnieniem i szczęściem w życiu. To nie jest również książka dla czytelników wyłącznie oceniających zachowania innych ludzi, gdyż autorka odsłoniła spory kawałek swojej duszy. Kawałek, po którym jest mi po prostu smutno.



Justyna Poremba-Patze


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater i wydawnictwu Skrzat


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
Bella Grek i jej poezja

Bella Grek i jej poezja



Definicja poezji wskazuje jasno, iż to przeciwieństwo prozy. Czy oznacza to jednak, że wielbiąc prozę, nie mamy szansy zrozumieć i pokochać poezji? Absolutnie nie. Trzeba po prostu trafić na zbiór wierszy, których wymowa dotrze do naszej duszy. Mnie się udało, trafiłam.

Autorką dwóch tomików wierszy do których w ostatnich dniach namiętnie zaglądałam jest poetka pisząca pod pseudonimem Bella Grek. Oprócz pisania wierszy, Bella gotuje i fotografuje. Poza tym lubi sekrety. W sieci znajdziecie jej blog – KLIK.

Pierwszy tomik wydany w 2008 r. nosi wymowny tytuł "Gladiator w różowej sukience". Sama nazwa przykuwa uwagę, gdyż zawiera dwa przeciwstawne na pierwszy rzut oka słowa: "gladiator" i "różowa sukienka". Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie połączenia symbolu siły i różowego koloru. Okazuje się, że tytuł ten jest adekwatny do wymowy wierszy, jakie znalazły się w tym zbiorze. Tomik podzielony jest dwie, wyraźnie oddzielone części: "Słodko" i "Gorzko" (zauważyć można tutaj kolejne przeciwieństwo). Wiersze ukazują w głównej mierze spojrzenie na życie z perspektywy dzisiejszej, współczesnej kobiety, czyli tytułowego gladiatora w różowej sukience. Muszę przyznać, że określenie to jest bardzo trafne i przemawia do mnie jako do przedstawicielki płci pięknej. Części na jakie został podzielony tomik są również swoistym symbolem, bowiem życie kobiety można porównać do słodko-gorzkiego smaku, wzajemnie się ze sobą uzupełniającego.

Część "Słodko" to dwadzieścia osiem liryk, dotykających wielu sfer życia współczesnej kobiety. Wśród wierszy znaleźć możecie odniesienia do samorealizacji, czyhających pokus, wzajemnego zrozumienia, pożądania czy małżeństwa. Wyczuwalny nastrój utworów jest mocno zróżnicowany, od patetycznego:

"Możesz nie kochać i podlić
Zawsze Cię znajdę i oddam Ci siebie".

do mocno ironicznego:

"Co to znaczy małżeństwo
Rozmnażać, bzykać i konać".

Część "Gorzko" to z kolei dwadzieścia pięć wierszy. Jak wskazuje tytuł owej części, utwory w niej zawarte skupiają się na gorzkiej stronie życia. Autorka nawiązuje w nich do śmierci, mroku duszy, stresu, czy rozstania. Wachlarz tematyczny, podobnie jak w poprzedniej części jest mocno zróżnicowany.

Z całego tomiku kilkanaście wierszy zrobiło na wielkie mnie wrażenie, a przy kilku musiałam zatrzymać się na chwilę. Wiersz "Dialog" ukazujący zawiłe i skomplikowane relacje damsko-męskie, w którym ostatnia podsumowująca strofa jest genialna i prawdziwa. Wiersz "Żyć" porównujący bardzo dosadnie istotę życia, miłości i małżeństwa. Kolejnym godnym zainteresowania jest wiersz "Polityka" pokazujący pozoranctwo życia, autorka świetnie uchwyciła tutaj ironię. I najbardziej wstrząsający w mojej opinii wiersz pt. "Wybory", przedstawiający wybory przed jakimi musimy zmierzyć się w życiu, w tym ten, o którym na co dzień nie myślimy. To chyba utwór, który najbardziej zapadł mi w pamięć z tego tomiku.


Drugi tomik autorki, wydany dwa lata później bo w 2010 r. nosi tytuł "...i inne przypadki". Bella Grek tym razem podzieliła swoje utwory na cztery mniejsze grupy: "W chmurach..." , "W nizinach...", "W sukienkach..." i "Po drugiej stronie..." . W tym tomiku zauważyć można bardziej uniwersalne przesłania wierszy, odnoszące się do kwintesencji życia, bez podziału na płeć. Godnymi zainteresowania lirykami z tego tomiku są z pewnością "Myśl pierwsza" z doskonałą puentą w ostatniej strofie, "Pan Czas" z refleksją na temat upływającego czasu, "Dreszczowiec", który dosadnymi opisami potrafi wywołać gęsią skórkę, obszerny wiersz "Kobieta pracująca" ukazujący kwintesencję obecnego modelu życia kobiet oraz "Ambicja" z trafioną puentą na końcu.

Trzeba również wspomnieć o doskonałych wydaniach obydwu tomików. Twarda oprawa wydań i co najważniejsze doskonała jakość papieru, dzięki czemu przewracanie kolejnych stron było przyjemnością. Jak widzicie na zdjęciach tomik "Gladiator w różowej sukience" to czarna okładka z białymi literami, a tomik "...i inne przypadki" to biała okładka i czarne litery. W przypadku tego drugiego szkoda, że na białym tle dodano również zielone litery alfabetu, bez tego efekt przeciwieństwa byłby lepiej widoczny. Na uznanie zasługuje również duża wydrukowana czcionka w tomiku "Gladiator w różowej sukience", dzięki czemu czytelnik nie męczy tak wzroku. W drugim tomiku już niestety trzeba skupić się na małych literach.

Podsumowując, większość wierszy Belli Grek pozwala odnaleźć cząstkę kobiecości. To coś, co potrafią wyrazić i zrozumieć wyłącznie kobiety. Sądzę, że mężczyźni jako odbiorcy liryk poetki, wielu wierszy by po prostu nie zrozumieli, dlatego uważam, że tomiki te przeznaczone są w przeważającej większości dla kobiet. To wiersze, do których z pewnością będę wracać, gdyż zauważyć w nich można wielki ładunek emocjonalny. To poezja, która wywołuje wiele refleksji na różnych polach. Bella Grek zaszczepiła we mnie sympatię to tego gatunku literackiego. Jest pierwszą osobą, której się to udało. Gratuluję!

Bella Grek


Za możliwość przeczytania obydwu tomików dziękuję autorce

Anna Gras – "Misiek i świąteczne obżarstwo"

Anna Gras – "Misiek i świąteczne obżarstwo"





"(…) marzenia czasem lubią się spełniać (…)"



Współczesna literatura dla dzieci, bombardowanych ze wszystkich stron wszelakimi nowinkami technicznymi, musi być konkurencyjna by zachować swoją funkcję wychowawczą i edukacyjną. A nie jest to łatwe zadanie. Na szczęście, znam jedną pisarkę, która potrafi połączyć dobry humor i zabawę z treścią edukacyjną, które to trafiają do wyobraźni nie tylko dorastającego człowieka.

Anna Gras, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, od dłuższego czasu pisała do szuflady.  W 2008 r. zadebiutowała powieścią dla dzieci pt. "Misiek i fałszerze czekolady", która okazała się sukcesem bowiem jej fragmenty trafiły do wypisów dla klasy piątej szkoły podstawowej. Autorka woli pozostawać w cieniu swoich utworów, przekonując, iż "treść książki powinna być ważniejsza od autokreacji autora". Następna część przygód Miśka nosi tytuł "Misiek i świąteczne obżarstwo" i to właśnie o niej dzisiaj wam opowiem. Autorka planuje również w najbliższym czasie wydać kolejną pt. "Misiek i perfumowana Kiełbassa”.

Jedenastoletni Michał, nazywany przez wszystkich Miśkiem tym razem musi wraz ze swoją mamą pojechać na kolację wigilijną do wujka Milka. Wujostwo mieszka na obrzeżach miasta wraz z dwójką dzieci. Misiek, któremu mama nie pozostawiła wyboru, nie jest zadowolony ze spędzania świątecznego czasu z rodziną. Na miejscu okazuje się, że bohater zostaje niesłusznie oskarżony o kradzież słodyczy z choinki bożonarodzeniowej, poznaje pewną samotną dziewczynkę, którą rodzice zostawili samą na święta oraz czającego się na niego kota wujostwa. Jak by tego było mało, świąteczne obżarstwo to w wykonaniu ciotki  polędwiczka w sosie azjatyckim. Jednakże wszystkie dzieci wiedzą, że bożonarodzeniowy czas to czas spełniania marzeń…

Tytułowy bohater po raz kolejny rozśmiesza i bawi do łez. Kreacja Miśka stworzona przez autorkę to nagromadzenie wielu cech, pożądanych przez ówczesne dzieci. Misiek jest sprytny, inteligentny, bystry, zabawny ale również pełen wyobraźni i chętny do pomocy innym. Młodemu czytelnikowi z pewnością przypadną do gustu niezwykle zabawne i cięte riposty dotyczące świątecznych potraw przygotowanych przez ciotkę Miśka. Postać głównego bohatera jest wykreowana w taki sposób, iż buduje w czytelniku jego obraz – przesympatycznego chłopaka z lekką nadwagą.

Młodego odbiorcę książki Anny Gras przekonają z pewnością relacje rodzinne ukazane w fabule powieści - pozbawione sztuczności, żywe i barwne. Ciekawe małżeństwo wujka Milka z ciotką, rozbawi niejedno dziecko. Uśmiech na twarzy wywoła również rozmowa Elwiry i Miśka dotycząca milczenia karpi. Wiele zabawnych sytuacji spotykających głównego bohatera pozwoli oderwać się od szarej rzeczywistości. Styl pisania Anny Gras charakteryzuje się lekkością i odpowiednim dla młodych czytelników słownictwem. 

Lektura książki "Misiek i świąteczne obżarstwo" może stać się lekturą familijną, czytaną wraz z dzieckiem. To główny atut prozy Anny Gras. Druga część przygód sympatycznego Miśka nie rozczarowała mnie. Wprost przeciwnie – zaostrzyła apetyt na więcej. Polecam.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Grodkowskiemu 



Recenzja bierze udział w WYZWANIU 
Wiesław Kot – "PRL. Jak cudnie się żyło!"

Wiesław Kot – "PRL. Jak cudnie się żyło!"





"Literaci do piór, studenci do nauki, pasta do zębów!"


PRL to okres w dziejach naszego kraju, którego blaski i cienie do dzisiaj dzielą większość Polaków na dwa obozy. Niektórzy wspominają z rozrzewnieniem codzienne życie w ustroju komunistycznym, które pełne absurdów, potrafiło jednak często cieszyć. Autor niniejszej publikacji zaprosił czytelników w podróż w przeszłość, do dziwnych lat Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Wiesław Kot to publicysta, doktor nauk humanistycznych literatury współczesnej, wykładowca na wyższych uczelniach. Od 2007 r. pełni funkcję redaktora naczelnego tygodnika "Wprost", jako publicysta działa w dziedzinie szeroko pojętej kultury. Autor stworzył również audycję radiową oraz program telewizyjny.

"PRL. Jak cudnie się żyło!" to publikacja ukazująca codzienne życie naszych rodaków w komunistycznej Polsce. Książka podzielona jest na siedem, tematycznie ułożonych rozdziałów, każdy z nich podzielony jest na odrębne, mniejsze bo dwustronicowe podrozdziały. Autor w bardzo skróconej formie opisuje wiele tematów, dotyczących życia zwykłego, szarego obywatela PRL-u. Przekrój ten dotyczy ówczesnych gwiazd popkultury i estrady, rynku socjalistycznego czy litery prawa. Teksty autora uzupełniają czarno-białe zdjęcia, fragmenty artykułów z gazet oraz teksty piosenek. 

Publikacja Wiesława Kota od pierwszej strony bardzo zgrabnie wprowadza czytelnika w specyficzny klimat lat sowieckiej dyktatury. Trzeba zaznaczyć, iż autor opisując ówczesną rzeczywistość, praktycznie pominął kontekst polityczny, skupiając się wyłącznie na zabawnej i często absurdalnej, szarej codzienności. Nie jest to więc książka dla osób, które spodziewają się negatywnej oceny historii czy własnych opinii autora. W książce znajdziecie mnóstwo anegdot, które dzisiaj mogą zadziwiać i wzbudzać odbiorcę w konsternację. Często, można wyczuć przebijającą z tekstów lekką ironię. Dla miłośników literatury, obowiązkowym rozdziałem będzie rozdział dotyczący herosów popkultury. Znajdziecie w nim ciekawostki dotyczące kultowych już pisarzy socjalizmu, takich jak: Joe Alex, Alfred Szklarski, Joanna Chmielewska, Michalina Wisłocka czy Zbigniew Nienacki. Rozdziały te wywołały we mnie rumieńce na twarzy, w szczególności podrozdział dotyczący Zbigniewa Nienackiego – byłego ormowca.

Skutecznym zabiegiem, bez którego nie wyobrażam sobie tego typy publikacji, są liczne zdjęcia, które oprócz funkcji urozmaicającej czytanie kolejnych akapitów tekstu, pełnią również funkcje edukacyjną. Wiele zdjęć to egzemplarze z pewnością archiwalne, i skomasowanie ich w jednym miejscu, spełniło swoją rolę w sposób wzorowy. Ważne jest również to, iż konstrukcja książki pozwala wracać do niej wiele razy, nie zachowując kolejności stron. Każdy temat bowiem można czytać oddzielnie. Na uwagę zasługuje również dobre wydanie książki na kredowym papierze.

"PRL. Jak cudnie się żyło!" to w mojej opinii skarbnica wiedzy o tamtym okresie w swoistej pigułce. Książka ta może wzbudzić zainteresowanie czytelnika konkretną dziedziną, stając się doskonałym początkiem przygody z PRL-owską rzeczywistością. Dla pokolenia wychowanego w tamtej epoce, publikacja z pewnością przywoła dawno zakurzone wspomnienia. Dla mnie była to cudowna wędrówka w  przeszłość naszego kraju, wywołująca wiele skrajnych emocji. Dla miłośników PRL-u to lektura obowiązkowa.


Wiesław Kot


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat S. A. 


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
Anna Gras – "Misiek i fałszerze czekolady"

Anna Gras – "Misiek i fałszerze czekolady"



 

"(…) czasem chciałbym, żeby czekolada smakowała jak przypalony grysik, albo kawa zmieszana z piaskiem… A kotlety, żeby smakowały jak sałata w sosie winegret, a sałata jak kotlety. Ludzie byliby wtedy szczęśliwsi…"




Chwała osobie, która wymyśliła kiedyś niebiański afrodyzjak jakim jest czekolada. Czasami jedna kostka z całej tabliczki pozwala się nam oderwać od szarej rzeczywistości dnia codziennego. Trudno się więc dziwić, że w celu zachowania jej tradycyjnego smaku, wielu z nas zrobiłoby naprawdę wiele.

Anna Gras od dłuższego czasu pisała do szuflady. W 2008 r. zadebiutowała powieścią dla dzieci pt. "Misiek i fałszerze czekolady". Była to trzecia książka jaką napisała w swoim dorobku. Książka, która okazała się sukcesem bowiem jej fragmenty trafiły do wypisów dla klasy piątej szkoły podstawowej. Następna część przygód Miśka nosi tytuł "Misiek i świąteczne obżarstwo". Autorka planuje również w najbliższym czasie wydać kolejną pt. "Misiek i perfumowana Kiełbassa". Blog autorki: TUTAJ

Michał, nazywany przez większość Miśkiem, to jedenastoletni, dojrzały i oczytany uczeń szkoły podstawowej. Bohater pomimo lekkiej nadwagi nie potrafi zrezygnować z największej przyjemności w swoim życiu – jedzenia. Misiek jest bowiem smakoszem, kocha jeść słodycze, kocha poznawać nowe smaki. Pewnego dnia zostaje powiadomiony przez dyrektora o fakcie stania się reprezentantem szkoły w międzyszkolnym konkursie. Jego rola będzie polegać na odgadywaniu różnych smaków. Bohaterowi na turnieju idzie bardzo dobrze do czasu ostatniej rozgrywki, gdy okazuje się, że czekolada, której smak miał odgadnąć została sfałszowana. Misiek postanawia ratować swój honor i przy pomocy koleżanki z klasy – Elwiry, rozpoczyna prywatne śledztwo, mające odkryć niebezpiecznych fałszerzy czekolady.

Anna Gras swoją powieścią stworzyła nietuzinkową fabułę opartą na głównym wątku, jakim jest miłość do afrodyzjaka wszech czasów czyli czekolady. Historia Miśka pierwotnie skierowana była do dzieci i młodzieży, jednakże po jej lekturze z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, iż powieść potrafi wciągnąć również osoby dorosłe. Kto, jak nie dzieci najbardziej kocha słodycze w tym oczywiście czekoladę? Kto, jak nie dzieci będzie najbardziej oburzony i zaciekawiony wątkiem fałszowania jej smaku? Co ciekawe, reakcja dorosłego czytelnika, nie potrafiącego odmówić sobie przyjemności kakaowego smaku będzie identyczna. Historia fałszerzy czekolady sama w sobie jest oryginalna, gratuluję autorce tego pomysłu. Trafia w gusta dzieci i dorosłych. Czekoladę bowiem kochają wszyscy, niezależnie od wieku.

Na szczególne podkreślenie zasługuje kreacja głównych bohaterów. Autorka w bardzo humorystyczny sposób ukazała postać Miśka, Elwiry i pozostałych postaci. Głównego bohatera nie da się nie lubić, pozytywnie zakręcony, przyjazny, a przy tym jest sympatycznym łasuchem próbującym okiełznać swoje żądze jedzenia ulubionej czekolady - "Mleczne siódme niebo". To postać, która z pewnością przypadnie do gustu młodszym czytelnikom.

Autorka sprawnie pokierowała również fabułą, dzięki czemu czytelnik otrzymał wartką akcję okraszoną wielką dawką dowcipu. Oprócz walorów czysto rozrywkowych, powieść zawiera w sobie również głębię edukacyjną. Jednocześnie uczy i bawi młodsze pokolenia, co jest godne pochwały. 

Książka Anny Gras zachwyciła mnie początkowo samym wątkiem czekolady. W trakcie lektury "Miśka i fałszerzy czekolady", pod wpływem opisowego języka autorki, dopadła i mnie przemożna chęć skosztowania mojego ulubionego afrodyzjaku.  Cieszyć może fakt, iż powstają właśnie takie polskie utwory, skierowane głównie do dzieci, które niosą ze sobą rozrywkę i zarazem edukują. To odpowiedni tytuł dla rodziców próbujących zachęcić swoje pociechy do czytania. Polecam.



 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Agacie Wasilenko z Wydawnictwa Grodkowskiego




Rekomendacja recenzji na portalu Zaczytaj się!



Recenzja bierze udział w WYZWANIU 

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger