Śmierć autora – Nnedi Okorafor
"To opowieści wszystko spajają. Dzięki nim rzeczy nabierają znaczenia, dzięki nim wszystkie rzeczy są, istnieją".
Kilka dni po przeczytaniu ostatniego rozdziału "Śmierci autora" nadal zastanawiam się nad tym, co tak naprawdę w tej książce było fikcyjną opowieścią, a co prawdziwym uniwersum. Ostatnie strony tego dość obszernego dzieła wyjaśniają bowiem wszystko i równocześnie nie wyjaśniają nic, pozostawiając czytelnika z pytaniem o to, kto jest autorem, a kto jedynie bohaterem snutej narracji. Uwielbiam takie historie!
Nnedi Okorafor to urodzona w Cincinnati, pisarka nigeryjskiego pochodzenia wywodząca się z ludu Igbo. Jest laureatką wielu nagród w dziedzinie fantastyki: World Fantasy, Nebula, Eisner, kilkakrotnie Nagrody Hugo. Aktualnie mieszka w Phoenix w Arizonie z córką. Jej imię w języku igbo oznacza "Matka jest dobra".
Zelu jest niepełnosprawną nigeryjsko-amerykańską pisarką, która przez swój porywczy charakter i bezczelność studentów, właśnie straciła pracę wykładowczyni kreatywnego pisania na uniwersytecie. W tym samym czasie jej powieść zostaje odrzucona przez wydawców. Kobieta nie ma już nic do stracenia, więc nocą, w pokoju hotelowym zaczyna pisać nową książkę z gatunku science-fiction. Ta historia zupełnie zmienia jej życie, w którym stopniowo fikcja i rzeczywistość zaczynają być coraz bliżej siebie.
"Śmierć autora" to wielowarstwowa opowieść z motywem książki w książce, której szkatułkowa kompozycja prowadzi czytelnika poprzez wydawałoby się dwa zupełnie różne światy. Nnedi Okorafor przeplata bowiem fabułę życia Zelu z rozdziałami fikcyjnej powieści bohaterki o postapokaliptycznym świecie bez ludzkości, za to ze sztuczną inteligencją i androidami. Poznawanie tych dwóch uniwersum przynosi podczas lektury niebywałą ekscytację, mnóstwo emocji, ale przede wszystkim sporo pytań egzystencjalnych dotyczących nie tylko życia kiedyś w przyszłości, ale także życia tu i teraz. Najbardziej fascynującym jest jednak w tej płaszczyźnie wejście w narrację Ankary, humanoidalnego robota, z umysłem pełnym danych i duszą, która jest informacją. Pierwszoosobowa narracja w tej warstwie to jedno z niezapomnianych doznań, które można podsumować myślą Zelu: "Czasami mam wrażenie, że wolałabym być pieprzonym robotem. Bez bólu. Bez śmierci. Bez końca. I bez strachu przed życiem".
Nnedi Okorafor pod płaszczem historii o istocie pisania i tworzenia, przemyca kilka tematów, jakie na pewno zwrócą waszą uwagę podczas czytania. Otóż całej lekturze tej książki towarzyszy nigeryjski duch, widoczny we wplecionych w fabułę obrazach ukazujących tę mało znaną nam kulturę. Mowa tu począwszy do warstwy kulinarnej i zwyczajowej, a skończywszy na tej mniej przyjaznej twarzy Nigerii, jak chociażby postrzeganie osób z niepełnosprawnościami jako przeklętych. Z historii Zelu bardzo mocno wybrzmiewa także dyskusja o roli kobiety we współczesnym świecie, wartość zakotwiczenia związanego z historią przodków i poczucie wykluczenia na różnych płaszczyznach. Dla mnie najbardziej angażującą okazała się warstwa nigeryjska, która odsłoniła przede mną kawałek zupełnie innego, egzotycznego świata.
Zelu, protagonistka "Śmierci autora" wywołuje ambiwalentne uczucia, gdyż z jednej strony jej impulsywność i zdolność do podejmowania decyzji może imponować, a z drugiej strach przed jakimkolwiek ograniczeniem wydaje się mocno przesadzony. Nie wiem, czy da się tę postać polubić, ale na pewno można współodczuwać, w szczególności w warstwie jej relacji z rodziną, która stale chce ją kontrolować. Podczas lektury pojawia się bowiem pytanie o to, czy da się zachować balans pomiędzy zadowoleniem innych, a stawianiem siebie na pierwszym miejscu. Zelu ciągle szuka na to odpowiedzi, a czytelnik razem z nią, co okazuje się ciekawą drogą pełną zaskoczeń.
Ankara stwierdza, że "Prawdziwe opowiadanie historii to jedna z niewielu wspaniałych rzeczy stworzonych przez ludzkość". "Śmierć autora" to książka, która tę myśl zdecydowanie potwierdza, gdyż to powieść angażująca czytelnika na kilku poziomach narracyjnych, wzbogacająca emocjonalnie i kulturowo, a przede wszystkim stająca się jawnym zaproszeniem do szerszej dyskusji o procesie tworzenia i istocie duszy. Jestem zachwycona metafizyczną prozą Nnedi Okorafor!


Zaciekawiłaś mnie 🙂 Do tego widzę ładne wydanie.
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie Wiolu tą recenzją. Mam ochotę sięgnąć po tę historię, pozdrawiam .
OdpowiedzUsuń