Pani Czerwonego Smoka – Paweł Stasica

 



"Czasami trzeba tylko uwierzyć (…)".


Smoki to stworzenia, które już na dobre zadomowiły się w naszej szeroko pojętej popkulturze. Nie dziwi mnie więc fakt, że kolejni twórcy tak ochoczo sięgają po ten znany i lubiany motyw, który od lat rozpala ludzką wyobraźnię. Podjął się tego również Paweł Stasica, który w swoim debiucie fantasy zabiera czytelników do uniwersum naznaczonego obecnością czerwonego smoka.

Paweł Stasica to rodowity Żywczanin, któremu zależało na tym, aby w swojej pierwszej książce nie opowiadać po raz setny tej samej historii. "Pani Czerwonego Smoka" to pierwszy tom planowanej trylogii. 

Smokobójczyni Scarlett Blackshield pewnej nocy traci wszystko oprócz własnego życia. Odtąd z bliznami na duszy oraz ciele i w towarzystwie zagadkowego diabelstwa Chloe, a także pewnego półelfiego uczonego, próbuje odnaleźć czerwonego smoka. W pogoni za bestią i wiedźmą, bohaterowie przemierzają świat, w którym magia coraz mocniej ściera się z nauką.

"Pani Czerwonego Smoka" to łakomy kąsek dla wielbicieli literatury fantasy z bogato nakreślonym światem przedstawionym. Paweł Stasica na prawie pięciuset stronach swojego debiutu zaprasza bowiem czytelnika do świata Arvaru, w którym można spotkać tak barwne postacie, jak gnomy, magowie, elfy, gorki, syreny czy ghule. Jest także pewien miecz o imieniu Yves będący rozumnym bytem, a także orkowie, czyli pewna barbarzyńska rasa kultywująca kanibalizm i związki kazirodcze. Całe uniwersum to przemyślany świat z opisanymi zasadami i z Wiarą w Stwórców, dzięki któremu wyobraźnia czytelnika przy zgłębianiu tej książki pracuje na zwiększonych obrotach.


Cała warstwa fantastyczna z pewnością nie byłaby tak bogato nakreślona, gdyby nie postać sympatycznego kronikarza, opisującego świat takim, jakim go widzi. Adorn Teuso, liczący sobie ponad sto sześćdziesiąt lat, a wyglądający na pięćdziesiąt to obok smokobójczyni Scarlett Blackshield, najbardziej ciekawa i barwna postać tej powieści. To właśnie za sprawą jego notatek, nazwanych Przewodnik po Arvarze i Sprawa bestii magicznych i niemagicznych, czytelnik poznaje świat, w którym istnieją czerwone smoki. Świetnym zbiegiem w tej płaszczyźnie okazało się wplatanie w fabułę notatek Adorna pisanych kursywą, które okazują się doskonałym przerywnikiem w przeżywaniu przygód najemniczki i jednocześnie ich idealnym uzupełnieniem. Mam także nieodparte wrażenie, iż z tychże zapisków mógłby powstać ciekawy bestiariusz.

Paweł Stasica snuje magiczną opowieść z innego świata, w której wartka akcja współgra z nietuzinkowymi osobowościami głównych bohaterów. I mowa tutaj nie tylko o wspomnianej już smokobójczyni Scarlett czy kronikarzu Adornie. Zaskakują także gnomka Orina i dziewczynka diabelstwo Chloe. A uzupełnia to wszystko niezwykle ciekawy wątek synergii mechaniki z magią, tworząc klimat rzeczywistości, w której piękno współistnieje z brzydotą, a dobro cały czas ściera się ze złem.

Podobnież w każdej legendzie zawarte jest ziarno prawdy, o czym przekonują się nie tylko bohaterowie "Pani Czerwonego Smoka", ale także czytelnik. Paweł Stasica swoim debiutem serwuje nam bowiem wciągającą opowieść fantasy i przenosi do zupełnie innego świata. Opowieść, której finał zaostrza apetyt na więcej, co oznacza, że trzeba cierpliwie poczekać na kontynuację.


Współpraca reklamowa z autorem.

4 komentarze:

  1. Bardzo klimatyczna recenzja — po niej Arvar brzmi jak miejsce, do którego człowiek chętnie by zajrzał, choć pewnie po pięciu minutach zostałby zjedzony przez ghula albo pouczony przez gadający miecz. Szczególnie zaciekawił mnie motyw notatek Adorna i połączenie mechaniki z magią; widać, że to fantasy ma własny charakter, a nie tylko obowiązkowy pakiet: elf, miecz, smok, koniec.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie zapowiada się ten Arvar, zwłaszcza ten motyw ścierania się magii z nauką i zabieg z zapiskami kronikarza, bo to zawsze świetnie buduje głębię świata. Dobry, dojrzały debiut fantasy to rzadkość, więc gratuluję udanej współpracy i z przyjemnością dopisuję tę książkę do swojej listy do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami sięgam po fantasy, a Twoja recenzja pokazuje, że ta książka mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też czasem sięgam po fantasy. I jestem zadowolony. Pozdrawiam znad historii prawa . Jardian .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger