Maniusia – Anna B. Ignatowska
"Wojna zabiera życie, zabiera miłość, dzieciństwo, ciszę i spokój".
Po lekturze tej książki zdacie sobie sprawę z tego, jak rozległa i wielowymiarowa jest skala dramatycznych, dziecięcych doświadczeń wojennych. To chyba temat najrzadziej dotykany w literaturze środka, dlatego ogromnie cieszy mnie fakt pojawienia się "Maniusi". Ta opowieść dedykowana jest głównie starszym dzieciom, ale jestem przekonana o tym, że jej lektura każdego z nas wzruszy i przypomni zarazem o poświęceniu minionych pokoleń.
Anna B. Ignatowska jest z zawodu dziennikarzem, a z powołania mamą szóstki dzieci, czterech córek i dwóch synów. Uważna obserwatorka codzienności, która zadebiutowała w 2015 r. książką pt. "Dziennik pokładowy, czyli wielodzietnik codzienny". W 2025 r. wydała także zbiór opowiadań dla dzieci pt. "Opowieści mysiej treści".
Marysia ma 7 lat i mieszka w Lubrańcu na Kujawach. 1 września 1939 r. zamiast iść po raz pierwszy do szkoły, zostaje w domu, bo właśnie rozpoczęła się wojna. Dziewczynka w czasie okupacji uczy się znikać, chować swój strach głęboko w sobie i trwać na przekór wszystkiemu złemu, co spotyka jej rodzinę. Wierzy, że tata w końcu wróci z obozu Gross-Rosen, a mama nie będzie musiała ukrywać przed gestapo swojego tajnego nauczania.
Anna B. Ignatowska swoją najnowszą książką serwuje czytelnikowi unikalne świadectwo doświadczenia wojny z perspektywy dziecka. Tytułowa Maniusia to bowiem narratorka i zarazem główna bohaterka ukazanej historii. Dzięki zastosowaniu przez autorkę pierwszoosobowej narracji protagonistki, odbiorca już od pierwszego zdania dosłownie wchodzi w głowę małej dziewczynki, której spokój i bezpieczeństwo zostają w jednej chwili odebrane. To doskonały zabieg umożliwiający utożsamienie się z bohaterką, a co za tym idzie, poznanie wielu emocji, jakie mogły się pojawić w głowie dziecka naznaczonego traumą wojny.
Maniusia okazuje się doskonałą obserwatorką wojennej rzeczywistości i dzięki tej umiejętności wiarygodnie opisuje codzienność swojej rodziny. Rodziny, która nie czeka biernie na to, co przyniesie los, ale na swój własny sposób walczy o wolność. Tym samym, Anna B. Ignatowska obrazuje czym wówczas wyrażała się miłość do ojczyzny i jak różnie można rozumieć słowo patriotyzm. Na zasadzie kontrastu ściera ze sobą dwa mechanizmy walki o narodową tożsamość – Adam, ojciec Maniusi jest czynnym członkiem tajnej organizacji, a mama Irena poprzez tajne nauczanie walczy z okupantem. Maniusia widzi różnicę i zdaje sobie sprawę z celowości każdej z tych form oporu. Co ważne, autorka przedstawia tę płaszczyznę za pomocą języka dostosowanego do głównej grupy docelowej książki, jakimi są dzieci w wieku od 10 roku życia.
Lektura tej książki nie należy do łatwych i przyjemnych, ale jej wartość poznawcza dla młodego umysłu okazuje się bezcenna. Edukacyjny walor "Maniusi" pokazujący naszą trudną historię łączy się bowiem nierozerwalnie z jej wymiarem emocjonalnym. Utrata dzieciństwa i bezpieczeństwa, podwójna tożsamość dorosłych i również dzieci, które przybierały nowe imiona, a podczas tajnego nauczania musiały być w ciągłej gotowości, aby odegrać swoje role to wątki wywołujące wiele refleksji i z pewnością sporo pytań u młodego czytelnika.
"Maniusia" to wojenna opowieść, która wzbogaca i przede wszystkim uwrażliwia w obszarze pamięci pokoleniowej. To historia oparta na prawdziwych wydarzeniach mających miejsce w rodzinie Anny B. Ignatowskiej, którą dopełniają ilustracje Michaliny Ignatowskiej, córki autorki – mocno symboliczne, bo czarno-białe z czerwonymi elementami. Ta książka staje się niezwykłym świadectwem odwagi i patriotyzmu, dlatego warto podsunąć ją do czytania swoim dzieciom.
"Maniusię" kupicie na stronie Wydawnictwa RDW.
Współpraca reklamowa z autorką.



Oddanie głosu dziecku w opowieści o traumie wojennej to niezwykle wymagający zabieg, ale i niesamowicie potrzebny. Ukazanie tak trudnych tematów jak utrata bezpieczeństwa, podwójna tożsamość czy różne oblicza patriotyzmu z perspektywy siedmiolatki sprawia, że historia dotyka najczulszych strun i uczy najmłodszych empatii bez zbędnego patosu. Świetna, ważna recenzja, która doskonale punktuje edukacyjną i emocjonalną wagę tej pozycji.
OdpowiedzUsuńAż szkoda, że najmłodsza osoba w mojej rodzinie ma lat 17 :(
OdpowiedzUsuńbeautiful.
OdpowiedzUsuńWojna to trudny czas dla każdego ale dzieci mają szczególną wrażliwość i to one najbardziej cierpią. Niestety, tak jest świat stworzony że to dzieci odpowiadają za błędy rodziców. Książka na pewno jest bardzo poruszająca i chciałabym ją przeczytać. Kiedyś bardzo często sięgałam po literaturę o tematyce wojennej. Fantastyczna recenzja.
OdpowiedzUsuń