"Chciałabym pewnego dnia poznać prawdę o tamtych wydarzeniach z hotelu Oslo Plaza". Wywiad z Magdaleną Kostką

 

"Oslo Plaza 1995" to powieść inspirowana jedną z najbardziej tajemniczych i do dziś niewyjaśnionych spraw kryminalnych lat dziewięćdziesiątych. O powstawaniu tej książki porozmawiałam z jej autorką Magdaleną Kostką, więc zapraszam was do przeczytania naszej rozmowy 😀






Magdalena Kostka, rocznik 1999 to absolwentka dietetyki klinicznej na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, która zadebiutowała w 2024 r. książką pt. "London fairytales". Autorka od zawsze wiedziała, że jej powołaniem jest pisanie i stara się opowiadać historie, które poruszają. W literaturze nie szuka łatwych odpowiedzi.





Wioleta Sadowska: Była Pani kiedykolwiek w Hotelu Oslo Plaza, czyli dzisiejszym Radisson SAS Plaza Hotel?

Magdalena Kostka: W samym hotelu nie nocowałam, ale odwiedziłam Oslo w marcu tego roku i spędziłam pod nim trochę czasu. Dzisiaj tajemnicza historia kobiety z Oslo Plaza jest już zapomniana i sam hotel oczywiście się nią nie chwali, ale ja – biorąc pod uwagę mój emocjonalny związek ze sprawą Jennifer Fairgate – czułam tam tę specyficzną, trudną do wyjaśnienia energię. Potęgował ją fakt, że hotel jest bardzo wysoki i dobrze widoczny z wielu różnych punktów miasta. Miałam wrażenie, jakby ten budynek nieustannie mnie śledził i obserwował, a znalezienie się bezpośrednio pod jego szklanymi ścianami było momentem niesamowitego dotknięcia historii.

Wioleta Sadowska: To dotknięcie historii, o którym Pani wspomina, bardzo mocno do mnie trafia. W jakich okolicznościach spotkała się Pani po raz pierwszy z niewyjaśnioną dotychczas historią Jennifer Fairgate?

Magdalena Kostka: Trafiłam na tę historię na początku 2021 roku zupełnie przypadkowo. Słuchałam wtedy wielu podcastów kryminalnych i jeden z odcinków dotyczył właśnie Jennifer Fairgate. Sprawa na tyle mnie zaintrygowała, że zaczęłam szukać w internecie więcej informacji na jej temat – a to nie zdarza mi się zbyt często.

Wioleta Sadowska: Napisanie tej książki było dla Pani wyzwaniem zarówno emocjonalnym, jak i literackim. Pod jakim względem?

Magdalena Kostka: Pisałam Oslo Plaza 1995 na przestrzeni kilku lat. Mój system pracy jest chaotyczny – potrafię spędzić nad tekstem długie tygodnie, żeby później porzucić go na rzecz innego projektu, a po kilku miesiącach wrócić. W międzyczasie wydałam też pierwszą książkę. To wydarzenie oraz jego następstwa sprawiły, że nareszcie sprecyzowałam, w jaką stronę chcę iść i jak powinnam rozwijać swój warsztat. Chciałam być lepsza od samej siebie z czasów London fairytales, a to wymagało pracy nad językiem oraz strukturą tekstu. Musiałam wychodzić z własnych schematów i przyzwyczajeń, które wypracowałam, i stale je udoskonalać.

Natomiast emocjonalnie… Cóż, sprawa, którą się inspirowałam, narzuca określone zakończenie oraz ton całej powieści. Moi bohaterowie to nie są po prostu wymyślone postacie – bardzo się z nimi zżywam, czuję ich emocje i kiedy ich los układa się w taki, a nie inny sposób, jest mi tak po ludzku, zwyczajnie przykro. Ostatnie trzydzieści procent Oslo Plaza 1995 to był rollercoaster emocjonalny.


Wioleta Sadowska: Dla czytelnika również... Jaka jest Zoja?

Magdalena Kostka: Silna, zdeterminowana i pewna siebie. Chociaż te cechy zaczynają pękać pod wpływem otaczającej ją rzeczywistości. Dla mnie Zoja jest wzorem eleganckiej, chłodnej kobiety, która stara się zawsze mieć wszystko pod kontrolą – nawet gdy świat wokół niej się wali.

Wioleta Sadowska: Co było dla Pani największym wyzwaniem w kreacji wewnętrznego rozdarcia bohaterki, która będąc bezwzględną płatną zabójczynią, jest także kobietą i matką?

Magdalena Kostka: Moje największe wyzwanie wcale nie dotyczyło połączenia roli płatnej zabójczyni i matki, choć często dostaję to pytanie i mam świadomość, że ten wątek najbardziej porusza czytelników. Najtrudniejsze było odpowiednie wyważenie i pokazanie skomplikowanych uczuć, którymi Zoja darzyła zarówno Iana, jak i Aleksandra. Cała konstrukcja jej psychiki i przemyśleń musiała być dopracowana co do jednego słowa – zależało mi, żeby uniknąć mylnego i krzywdzącego sprowadzenia całego tego wątku do banalnego trójkąta miłosnego.

Wioleta Sadowska: Czy to macierzyństwo w głównej mierze zmienia Zoję?

Magdalena Kostka: Zdecydowanie tak. Przemiana Zoi zaczyna się w momencie, który w Oslo Plaza 1995 został opisany bardzo skrótowo, na samym początku – w chwili, gdy podjęła decyzję, że zmierzy się z ciążą i rolą matki.

Wioleta Sadowska: Wraz z Zoją udajemy się do Londynu, Moskwy, Petersburga i Oslo. Dlaczego akurat w tych miejscach osadziła Pani akcję swojej książki?

Magdalena Kostka: Londyn to oś całego mojego literackiego uniwersum i miasto, które pojawia się w każdej książce tej serii – zaczynając od mojego debiutanckiego London fairytales, a kończąc na tych jeszcze nieopublikowanych. Moi bohaterowie w większości stamtąd pochodzą, a ich losy są z tym miejscem nierozerwalnie związane.

Moskwę wybrałam nieco stereotypowo. Potrzebowałam miasta szarego, przytłaczającego i ponurego – tak, aby rezonowało ze stanem psychicznym Zoi, oraz które zupełnie odbiegało od „nowoczesnej”, zachodniej rzeczywistości, do której przywykła główna bohaterka.

Petersburg to z kolei mój ukłon w stronę twórczości Fiodora Dostojewskiego, w którą ostatnio coraz mocniej się zagłębiam i bardzo ją doceniam.

Oslo – finałową lokalizację wymusiła oczywiście sprawa Jennifer Fairgate, ale prywatnie jestem w tym mieście absolutnie zakochana. To tam mieszka i tworzy mój ulubiony autor Jo Nesbø, tam dzieje się akcja serialu Skam, który wiele lat temu, gdy byłam jeszcze nastolatką, zapoczątkował moją fascynację Norwegią, oraz tam „mieszka” Harry Hole – jeden z moich ulubionych bohaterów literackich, również nie bez wpływu na moją twórczość.


Wioleta Sadowska: Cała sprawa Jennifer Fergate jest bardzo tajemnicza, niepokojąca i mocno zagmatwana. Myśli Pani, że w końcu zostanie ostatecznie rozwiązana?

Magdalena Kostka: Niestety bardzo w to wątpię. W 2017 roku, za sprawą norweskiego dziennikarza pracującego dla gazety Verdens Gang, tamtejsza policja wróciła do tego śledztwa, ale jego wznowienie nie przyniosło żadnego przełomu. Od tamtych wydarzeń minęło już prawie dziesięć lat i nie sądzę, aby ktokolwiek miał jeszcze narzędzia lub powody, żeby ponownie otwierać tę sprawę. Prawdopodobnie już na zawsze pozostanie niewyjaśniona, chociaż ja z całego serca chciałabym pewnego dnia poznać prawdę o tamtych wydarzeniach z hotelu Oslo Plaza.

Wioleta Sadowska: Czy możemy w przyszłości spodziewać się kontynuacji książki „Oslo Plaza 1995”?

Magdalena Kostka: W pewnym sensie część kontynuacji jest już dostępna 😊 W moim debiucie, czyli "London fairytales", możemy zobaczyć oczami głównej bohaterki dorosłego Jamesa Walkera – syna Zoi i Iana.

Poza tym na publikację czeka już cały szereg powiązanych historii. Mam gotowy prequel z perspektywy Zoi, który obejmuje lata 1985–1994 i pokazuje wydarzenia prowadzące bezpośrednio do Oslo Plaza 1995. Napisałam też kontynuację z perspektywy Iana, która ma swój początek tuż po finale z Oslo, oraz dwie kolejne książki, w których pojawia się James.

Przygotowałam więc bardzo wyczerpującą, uzupełniającą się serię. Szczegółowo omawiam losy członków tej rodziny oraz wielu postronnych osób, z którymi krzyżują się ich ścieżki. Warto wspomnieć, że seria jest nielinearna, a niektóre wątki znajdują wyjaśnienie dopiero w następnych książkach. 

Wioleta Sadowska: Gratuluję stworzenia tak bogatego uniwersum. Opowiada Pani historie, które poruszają. Jak Pani sądzi, w jakim aspekcie powieść „Oslo Plaza 1995” poruszy czytelników?

Magdalena Kostka: Na pewno poruszy samym zakończeniem. Dostałam sporo wiadomości od recenzentów, którzy nie znając wcześniej sprawy Jennifer Fairgate, zupełnie nie spodziewali się takiego obrotu wydarzeń.

Z całą pewnością silne emocje wywoła też wspomniany już przeze mnie kontrast między rolą płatnej zabójczyni a macierzyństwem. Bardzo poruszający jest również cały kontekst losu małego Jamesa. Choć na kartach Oslo Plaza 1995 pojawia się on zaledwie kilka razy, wydarzenia, które mają miejsce w książce bezpośrednio przekładają się na całe jego późniejsze, dorosłe życie (które czytelnicy mogą zobaczyć w również we wspominanym już "London fairytales" 😊).

Wioleta Sadowska: Co na koniec naszej rozmowy chciałaby Pani przekazać czytelnikom Subiektywnie o książkach?

Magdalena Kostka: Życzę czytelnikom samych wspaniałych, poruszających książek, które nie dostarczają łatwej rozrywki, ale zostają w pamięci na znacznie dłużej niż do momentu odłożenia na półkę. A jeśli macie ochotę na podróż w mroczne lata 90., do świata, w którym tak naprawdę nikt nie jest dobry – serdecznie zapraszam Was do poznania historii Zoi.


"Oslo Plaza 1995" to książka łącząca w sobie elementy powieści psychologicznej, reportażu true crime i kryminału, która ukazuje złożoność ludzkiej natury. Jestem przekonana o tym, że po lekturze powieści Magdaleny Kostki poczytacie i posłuchacie podcastów o tej tajemniczej sprawie kryminalnej, która nadal czeka na swoje rozwiązanie.


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Novae Res.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger