Błękitne koperty – Marta Jednachowska
"Manipulacja to niebezpieczna rzecz. Na swój sposób obrzydliwa".
Po skończonej lekturze nowej powieści Marty Jednachowskiej, cały czas zastanawiam się nad tym, co sama zrobiłabym, gdybym dostawała takie listy, jak główna bohaterka. Jestem przekonana, że to pytanie będzie towarzyszyło większości czytelników, podobnie jak zagadka symbolicznego zakończenia tej historii dająca duże pole do własnej, swobodnej interpretacji.
Marta Jednachowska uwielbia nieoczywiste i nieprzewidywalne powieści, które trzymają czytelnika w niewiedzy do samego końca. Oprócz pisania książek ważna jest dla niej miłość do zwierząt, życie w zgodzie z naturą, podróże i poznawanie świata. "Błękitne koperty" to jej druga po "Toskańskim ślubie" samodzielnie napisana powieść.
Łucja od wielu lat, zawsze w dniu urodzin, otrzymuje od anonimowej przyjaciółki tajemniczy list w błękitnej kopercie ze złotymi zdobieniami. Każdy z nich zawiera dobre rady i przepowiada bohaterce przyszłość. Gdy Łucja zdradza swój sekret narzeczonemu, pudło z kopertami nagle znika, a ją zaczynają dręczyć dziwne halucynacje. Kobieta odtąd nie wie, co jest prawdą, a co jedynie wytworem jej wyobraźni.
Jeśli lubicie nieszablonowe powieści z mocno uwypuklonym tłem psychologicznym to najnowsza książka Marty Jednachowskiej z pewnością trafi w wasz gust. To bowiem powieść, której zgłębianiu od samego początku towarzyszy tajemnica, jaka w miarę rozwoju toku akcji staje się jeszcze bardziej zagmatwana i intrygująca. Podczas lektury pojawia się bowiem w głowie czytelnika wiele pytań, z których dwa towarzyszą każdej, czytanej stronie: Kim jest anonimowa przyjaciółka i czy Łucja naprawdę dostaje te listy? Nie sposób więc oderwać się od poznawania tej historii aż do jej ostatniej strony, na której czeka na czytelnika zaskakująca i symboliczna w swojej wymowie odpowiedź oraz... pewna stara maszyna do pisania.
"Błękitne koperty" z pewnością nie byłaby tak zajmującą lekturą, gdyby nie zastosowana przez autorkę pierwszoosobowa narracja protagonistki i przenoszące w przeszłość retrospekcje (pierwsza z 2009 r.). Taka narracja pozwala bowiem współodczuwać wszelkie emocje Łucji, od strachu po ulgę, a także niepewność dotyczącą własnego stanu umysłu. Przeplatanie się ze sobą dwóch planów czasowych wprowadza natomiast potrzebną dynamikę do fabuły.
Książka Marty Jednachowskiej pokazuje w pełnej krasie, na czym polega mechanizm manipulacji i jak łatwo dzięki temu uzależnić i kontrolować drugą osobę. Autorka wplata w fabułę takie elementy jak codzienność z osobnymi pokojami mającymi dać przestrzeń, stopniowe odbieranie pewności siebie czy też zanikanie poczucia własnej wartości. W ten sposób udaje się jej zaprezentować spójny i niezwykle realistyczny obraz działań manipulacyjnych i ich skutków emocjonalnych. To warstwa, która daje dużo do myślenia i być może pozwoli komuś dostrzec manipulatora w swoim otoczeniu.
Na łamach powieści "Błękitne koperty" zostaje poruszony wątek istnienia samospełniającej się przepowiedni, nazywanej także autosugestią. To teoria, która mówi o tym, że jeśli w coś uwierzymy, to naprawdę się wydarzy. Wierzę więc bardzo mocno, że książka Marty Jednachowskiej oprócz dobrej rozrywki związanej z motywem tajemniczych listów, zapewni czytelnikom potężną pigułkę wiedzy praktycznej w temacie manipulacji i komuś pomoże zrobić pierwszy krok do pozbycia się toksycznej relacji z własnego życia.
![]() |
| Z Martą Jednachowską i Jolantą Kosowską. |
Współpraca z Wydawnictwem Novae Res.



Sam nie wiem, nie mówię jednak nie tej książce, jak i pierwszej książce Autorki. Pozdrowienia .
OdpowiedzUsuń