Fride i Hilda – Tomasz Pczycki

 



"Wiedziała, że nie będzie łatwo". 


Podobnież historię piszą zwycięzcy, a jak pokazuje ta książka, czasami także zwyciężczynie. "Fride i Hilda" to opowieść o kobietach pragnących lepszego życia w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Sięgając po tę książkę nastawcie się więc głównie na krew, pot i łzy, ale także i na... miłość.

Tomasz Pczycki to malarz mieszkający w Wielkiej Brytanii tworzący swoje obrazy metodą akrylową. "Fride i Hilda" to jego debiut literacki wydany w 2025 r.

X wiek, anglo-saksońskie królestwa Wessexu i Mercii. Fride, jako sierota została przygarnięta przez jednego z anglosaskich dostojników, by po latach stać się jego spadkobierczynią. Hilda zostaje wdową i nie zamierza stracić swojej pozycji, majątku i niezależności. Obydwie kobiety wzbudzają zazdrość i zawiść mężczyzn łaknących władzy. Ich pierwsze spotkanie staje się początkiem wspólnej historii pełnej zdrad i dramatów.

Powieść historyczna rządzi się swoimi prawami i z pewnością nie zapomniał o nich Tomasz Pczycki, który w swoim debiucie malowniczym językiem opisuje czasy Dawnej Anglii. Takimi detalami budującymi klimat tamtej epoki są z pewnością opisy strojów, obrzędów i cała płaszczyzna kulinarna, które pozwalają głębiej wejść w tamten ówczesny świat. Niewątpliwym atutem tej powieści jest także jej trzecioosobowy narrator, którego wszechwiedza nie jest ograniczona do perspektywy jednego bohatera. Dzięki tym elementom, debiut Tomasza Pczyckiego niesie ze sobą większą wartość dla czytelnika.

Tytułowe "Fride i Hilda" to crème de la crème całej fabuły. Te dwie kobiety ze swoimi ambicjami, z krążącą w ich żyłach niezależnością i motywacją podążania wbrew utartym schematom, wzbudzają bowiem nieustanne zaintrygowanie. Osadzenie przez autora tak mocnych kobiecych charakterów w nieprzyjaznej dla kobiet epoce historycznej z pewnością okazało dla niego nie lada wyzwaniem. Trzeba przy tym także wspomnieć, że obydwie są skomplikowane osobowościowo, ale zdecydowanie większą uwagę czytelnika będzie przyciągać Czerwona Fride. Kobieta niepokorna i mściwa aż do bólu, mająca jednakże wielkie serce dla słabszych i pokrzywdzonych. I to właśnie głównie dla poznania kolejnych losów tej bohaterki, kreacji pełnej sprzeczności i szukającej ciągle swojej tożsamości, zarwałam kilka nocy czytając tę powieść.


Powieść Tomasza Pczyckiego może początkowo przytłaczać swoją objętością, gdyż cała historia została opisana na prawie sześciuset stronach. Pierwsze akapity tekstu wzbudzają także pewne zaniepokojenie tak szybkim nagromadzeniem postaci i zdarzeń, ale w toku dalszej lektury to początkowe zdezorientowanie rekompensuje dynamiczna akcja z barwnymi opisami bitew i walk przeplatana warstwą uczuciowych rozterek obu kobiet. Sporym zaskoczeniem okazuje się także wątek romantyczny, który ewoluuje w stronę, która może dla niektórych okazać się nieco kontrowersyjna.

Historię Fride i Hildy skończyłam czytać z przeświadczeniem, że bohaterki mogą być dumne z wyborów jakich dokonały i z tego, co dla siebie wywalczyły. Dumnym powinien także być Tomasz Pczycki, gdyż jego pierwsza książka zawiera dobrze rozbudowaną warstwę historyczną, stającą się fundamentem wciągającej opowieści o losach dwóch nietuzinkowych kobiet. Mam nadzieję, że ten prozatorski potencjał zostanie wykorzystany w kolejnych książkach autora.



Współpraca reklamowa z autorem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger