Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii – Karolina Kozioł


"Napisz swoją książkę życia tak, by była bestsellerem".

Tytuł tej książki i jej tematyka skłaniają do zaklasyfikowania jej do gatunku literatury reporterskiej. Niestety wówczas, jako reportaż, wypada dość słabo. Jeśli jednak przyjąć, że to publikacja będąca swoistym świadectwem tego, że warto marzyć i owe marzenia realizować, jej ocena wypada o wiele lepiej.


Karolina Kozioł to producentka i reżyserka, która tworzy filmy dokumentalne o życiu w różnych państwach, w tym w Wielkiej Brytanii, Indiach czy we Francji. Jest absolwentką Uniwersytetu Walijskiego w Aberystwyth na kierunku filmowo-teatralnym, czynnie działa na rzecz Praw Człowieka. Aktywna członkini UNICEF. Od 2016 r. mieszka w Londynie, współpracuje z brytyjską telewizją Channel 4.


Autorka będąca na ostatnim roku studiów w Wielkiej Brytanii, wraz z przyjaciółmi wyrusza do Brazylii aby nakręcić tam film. Książka składa się z ośmiu rozdziałów ukazujących rozmowy Karoliny Kozioł z przypadkowymi ludźmi o ich marzeniach, a także przedstawia jej pobyt w faweli w otoczeniu mafii. Publikację urozmaicają czarno-białe fotografie, a także zamieszczone na początku każdego rozdziału, inspirujące myśli.


"Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii" to bardzo cieniutka książeczka, gdyż składa się zaledwie z osiemdziesięciu stron, po której lekturze odczuwam wielki niedosyt. Niedosyt spowodowany zbyt powierzchownym potraktowaniem tematu faweli. Mam bowiem wrażenie, że Karolina Kozioł dosłownie prześlizgnęła się po tym obszarze, nie dotykając jego sedna. Warstwa reporterska tej książki jest więc dość uboga i może rozczarować wielu czytelników nastawionych na obszerną relację z pobytu w dzielnicy nędzy. Ubolewam nad tym, że autorka nie rozwinęła swojej relacji, a jedynie dała nam na chwilę zajrzeć do jednego z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. Muszę jednak przy tym przyznać, że opis typowego mieszkania w faweli pobudził moją wyobraźnię, a rozmowa z funkcjonariuszami BOPE i informacja o brutalnych metodach ich szkolenia, mocno mnie zszokowała.


Płaszczyzna reporterska to jednak nie jedyna warstwa tej publikacji, gdyż zgodnie z tytułem, jej przewodnią myśl pełnią marzenia. Karolina Kozioł przecież właśnie po to jedzie do Ameryki Południowej, aby spełnić swoje marzenie i zapytać innych ludzi o ich marzenia. W tej warstwie spore wrażenie robi pewność siebie autorki w kwestii wiary we własne siły i możliwości, jakie daje nam życie. Wzruszenie wywołują także jej rozmowy z pewnym staruszkiem oraz członkiem mafii w faweli. Autorka pokazuje dzięki temu zupełnie inną stronę człowieka, nawet tego żyjącego w brazylijskich slumsach.


Tę mocno osobistą książkę Karoliny Kozioł przeczytałam w ciągu jednego wieczoru i pomimo niewystarczającej treści reporterskiej, nie żałuję jej lektury. Mam bowiem wrażenie, że przewodnim celem powstania tej publikacji była chęć dania ludziom pewnej dawki inspiracji do realizacji marzeń, bo przecież każdy ma do nich prawo. Może gdyby tytuł tej książki nie był tak jednoznacznie kojarzący się z reportażem, moje oczekiwania względem niej nie byłyby tak wygórowane.



Egzemplarz recenzencki otrzymany od autorki

16 komentarzy:

  1. nie bardzo czytam takie książki niestety

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję ,że będzie mi dane przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to jest, że nie do końca przemyślany tytuł może zepsuć odbiór książki...
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze się zastanowię nad tą książką Wiolu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Także zakładałabym, że to bardziej reportaż.

    OdpowiedzUsuń
  6. czyli taka wspierająca na duchu lektura

    OdpowiedzUsuń
  7. Tytuł zanotowany. Chciałabym przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiłaś mnie. Miłego dnia kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie cieniutka książka, w sam raz na jeden wieczór - coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że nie ma tej warstwy reportażowej, bo wtedy książka miała by podwójny wymiar i być może zyskała szersze grono odbiorców.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo tego małego minusa może kiedyś się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Poszukiwanie marzeń... kojarzy mi się z Kulmową! To musi być cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Po takie książki bardzo rzadko sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie tytuł może być mylący. Z ciekawości jednak chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze potrafisz wyszukać mało znane i intrygujące książki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger