Północ. Na przekór losowi i logice wbrew – Krzysztof Cegiełka




"Turystą nie jestem, to pewne. Podróżnikiem też raczej nie (…) Kim więc jestem? No właśnie. Wędrowcem? Wiecznym wędrowcem na szlaku życia?".


Poprzez swoją podróż udowodnił, że do spełniania marzeń potrzebna jest przede wszystkim odwaga. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć wyprawę do obcego kraju 23-letnim samochodem, z towarzyszem, którego zna się jedynie z elektronicznej korespondencji, mając do dyspozycji ostatnie oszczędności. A jednak się udało, czego świadectwem pozostaje ta właśnie książka. 


Krzysztof Cegiełka to urodzony w 1979 r. niespokojny duch i wieczny wędrowiec na szlaku życia. Jest autorem licznych wierszy, opowiadań i aforyzmów, które publikuje na swojej stronie Wieczni Wędrowcy. Prowadzi również fanpage na FB Najkrótsza podroż. Pasjonat świata, ludzi oraz gier wideo, propaguje miłość do natury, piękna i samodzielnego myślenia. 


"Północ. Na przekór losowi i logice wbrew" to książka ukazująca podróż Krzysztofa Cegiełki na Nordkapp, zwanym najbardziej wysuniętym na północ, krańcem Europy oraz na południe Norwegii. To debiut literacki autora, w którym w iście kronikarskim stylu, przedstawia swoją codzienność podróżnika wędrowca. Publikację uzupełniają kolorowe zdjęcia, jakie zostały wykonane podczas jego wojaży.


Krzysztof Cegiełka poprzez swoją książkę zaprosił mnie do wzięcia udziału w wyprawie, która teoretycznie miała bardzo małe szanse na powodzenie. Autor wyruszając do Skandynawii pozostawał bowiem bez pracy, jego wysłużony samochód Volkswagen Passat mógł w każdej chwili odmówić mu posłuszeństwa, a swojego towarzysza poznawał dopiero w trakcie podróży. Dlatego też w ogromne zdumienie wprawiła mnie postawa bohatera tej książki, który pomimo tych wszystkich przeciwności, zwyczajnie zaryzykował. Przyznam, że podziwiam takie podejście i cieszę się, że akurat w tym przypadku rozsądek przegrał z pragnieniem spełnienia swojego marzenia, bo dzięki temu polscy czytelnicy otrzymali niezwykle szczegółową relację z miesięcznej podróży, pełnej niespodzianek.


Biorąc tę książkę do ręki trzeba wiedzieć, że jej forma przybrała postać dziennika. Autor, bohater i jednocześnie narrator ukazywanych wydarzeń, dzień po dniu, relacjonuje bowiem swoje przygody. Dni te, jedne zwyczajne, inne wręcz przeciwnie, obfitują w wiele bezcennych doświadczeń, których nie da się w jakikolwiek sposób kupić. Spotkania z przeróżnymi ludźmi, nie dające się przewidzieć sytuacje oraz bajeczne widoki to elementy, na które składa się cała podróż Krzysztofa Cegiełki. Jest jeszcze do tego ta mniej zajmująca płaszczyzna, czyli strona finansowa całej wyprawy i rutyna codziennych obrządków, jak chociażby posiłki, która jednakowoż stanowi realistyczną podbudowę wspomnień autora.


Podczas lektury tej publikacji zanotować można mnóstwo przydatnych informacji dotyczących zwiedzania opisywanego zakątka Europy. Niektóre odnoszą się tylko do technicznej strony podróży, a inne do miejsc, jakie warto zobaczyć. Nie sposób nawet przywołać wybranych, gdyż jest ich tak wiele, jednak nie mogę nie wspomnieć o Stormen Library, czyli będącej na liście 10 najpiękniejszych bibliotek świata. Autor narobił mi wielkiej ochoty na zobaczenie tego miejsca, jak i wielu innych, które malowniczo przedstawił na łamach swojej książki.


Krzysztof Cegiełka podczas opisywanej podróży spał w bagażniku swojego samochodu, żywiąc się dość skromnie, a jednak nie brakło mu pogody ducha, optymizmu i poczucia humoru, tak odczuwalnego podczas zgłębiania jego relacji. W trakcie lektury tej książki nie zabraknie więc uśmiechu na twarzy czytelnika, ale także zaskoczenia i głębszej refleksji związanej z pochyleniem się nad pewnymi myślami, jakie przemyca autor. To obszerna publikacja, którą dozowałam sobie w odpowiednich proporcjach, a jej wartością dodaną są przepiękne, unikatowe zdjęcia zrobione ręką wędrowca podróżnika. Jak widać czasami warto wybrać się w podróż, nawet na przekór losowi i logice wbrew.


Wpis powstał w ramach współpracy z autorem

29 komentarzy:

  1. Ryzyko przynosi najwięcej satysfakcji. Uwielbiam czytać o takich przygodach. To ksiązka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powtórzę za poprzedniczką - książka dla mnie. Wiele dobrego o niej czytałem. Pozdrawiam Wiolu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako ten "towarzysz znany tylko z korespondencji elektronicznej" dodam, że wyprawa na Nordkapp nie wymagała żadnej szczególnej odwagi, bo zarówno ja jak i autor książki mieliśmy wcześniej okazje do poznania Skandynawii. Niemniej jednak była to fajna przygoda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako autor, pozwolę sobie na zabranie głosu w odpowiedzi dla mojego towarzysza podróży. Otóż Pani Recenzentka słusznie zauważyła, że odwagi wymagało samo wyruszenie w taką podróż starym samochodem (przypominam, że pokonaliśmy w ciągu tych 11 dni ok 6 tyś km). Powtórzę to, choć wspominałem już o tym kilkukrotnie, gdyby auto odmówiło mi posłuszeństwa, to nie miałbym pieniędzy nawet na lawetę, o naprawie nawet nie wspominając. No i na zbiory w Szwecji musiałbym chodzić pieszo. I ja, w przeciwieństwie do Ciebie Ireneuszu, nie miałem jeszcze okazji wyruszyć za Koło Podbiegunowe, a moje kilkukrotne odwiedziny Skandynawii ograniczały się w zasadzie do Szwecji. Choć oczywiście nie zamierzam dokonywać tu jakiejkolwiek apoteozy tej podróży. Pozdrawiam, Krzysiek Cegiełka

      Usuń
  4. Bardzo fajna książka. Z chęcią przyjrzę się jej bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie odważna decyzja ruszyć w podróż z kimś kogo nie zna sie zbyt dobrze, a może poznali się świetnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Lektura tej książki może być fascynującym doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno nie czytałam książki napisanej w formie dziennika :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem typem domatora i pewnie brakowałoby mi odwagi na taką podróż, ale wyobrażam sobie, że to musiała być niezwykła przygoda!

    OdpowiedzUsuń
  9. Spotkaliśmy się z Krzyśkiem podczas wyprawy na Preikestolen��wspólne zdjęcia, pogaduchy i posiłek. Było miło poznać ��

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba już to pisałam, więc mogę się powtórzyć: książka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Thank you so much for sharing this book.

    New Post - https://www.exclusivebeautydiary.com/2020/09/jo-malone-nectarine-blossom-honey-body.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię formy dziennika lepiej się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Formę dziennika lubię, więc książka może być ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę takim ludziom. Mają niezwykłe wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje mi się, że nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. muszę koniecznie poczytac!:)
    sending hugs ! :*
    http://dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię podróże i czytanie o chętnie czytam wszelkie podróżnicze książki. Tej jestem bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Z pewnością warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podróżowanie po stronach książki to również wspaniałe przeżycie

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię książki w postaci dziennika. Jeśli są okraszone ciekawymi zdjęciami to pozycja może mnie zaciekawić 😁 pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wykluczam, że kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej.Czytałam polecaną książkę i co jakiś czas do niej wracałam.A wiecie dlaczego?Zarekomendował ją sam Einstein,Gal Anonim, Nobel ,Dobry wojak,Szwejk Gutenberg,Mały Książę oraz jedyna kobieta Maria Skłodowska-Cure.Cóż miałam począć jak Im nie zaufać.Eee no to powiem Wam mieli rację, a tak poważnie ta dość nowa pozycja na rynku, jest dla mnie osobiście tak inna niż wszystkie.A ponieważ nigdy nie byłam w Skandynawii, dzięki barwnym opisom ciekawych norweskich miejsc w dodatku z widokami zapierającymi dech w piersiach czułam się jakbym tam....Drabina Troli, Siedem Sióstr Mo i Rama o 3 zdobytych koronach Prejkestolen-Kjerag-Trolltunga nie wspomnę.Zdjęcia z tych miejsc robią wrażenie no i cóż zachęcają do tego, by się tam prostu wybrać.Autor ceni sobie samotne wędrówki przed siebie, pisze liczne przemyślenia o życiu z jego dobrymi i złymi chwilami.Pan Cegiełka nie dość ,że ma specyficzny styl pisania to i poczucie humoru jest niespotykane, bo kto prowadzi dialog z zwierzakami,a że w dodatku to drewniane miski,smok i żółw były to już inna bajka, do której wejdziecie tylko na chwilę ,albo w niej na zawsze zostaniecie. No to albo Was zachęciłam albo wystraszyłam.Życzę Autorowi, by wydał inną swoją książkę ,,Gienia,Dziadek Eustachy i wiadro moroszki", której fragmenty czytałam na www.wieczniwedrowcy.wordpress.com.PS.A dla nas kobietki jest na tej stronie kilka przejmujących wierszy,poezji pisanej duszą i sercem.Polecam.J.A.M

    OdpowiedzUsuń
  23. Rzadko sięgam po takie książki, ale jak już się decyduję, to potem nie mogę się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapisuje na liście do kupienia :)) a wcześniej nie widziałam tej pozycji

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger