"Warto spojrzeć na świat z innej perspektywy". Rozmowa z Rafałem Barnasiem



"Trujące akta" to książka, która może zmienić wasze spojrzenie na otaczający nas świat. Cieszę się więc, że Subiektywnie o książkach patronuje medialnie tej powieści. Zapraszam was dzisiaj na rozmowę z jej autorem, Rafałem Barnasiem.

Recenzja książki - KLIK





Rafał Barnaś, rocznik 1983 to z wykształcenia historyk. Jest także absolwentem Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Obrony Narodowej w Warszawie, Podstaw Psychoterapii Psychoanalitycznej na KSPP w Krakowie i Holmes College w Sydney. Podróżnik, zwiedził ponad 50 krajów na sześciu kontynentach. Autor książki "Młodzieniec" oraz współautor biografii "Szpieg. Najstarszy zawód świata".








Wioleta Sadowska: Podobno istnieje na świecie broń bardziej skuteczna niż broń atomowa…?

Rafał Barnaś: Tak. To najzwyklejsze akta zdeponowane w IPN. Przekonałem się o tym pisząc książkę „Szpieg. Najstarszy zawód świata” wspólnie z dr Edwardem Kotowskim. Pokrótce wyjaśnię o co chodzi. Kotowski to oficer wywiadu, który w latach 1979-1983 był rezydentem wywiadu PRL w Watykanie. Przez znawców wywiadu uznawany jest za asa tzw. „białego wywiadu”. W 2009 roku został oskarżony o zbieranie informacji, które przyczyniły się do zamachu na Jana Pawła II. Razem z nim o działalność agenturalną oskarżony został nuncjusz apostolski, arcybiskup Józef Kowalczyk. Obydwu udało się oczyścić z zarzutów dzięki wielomiesięcznej pracy analitycznej w IPN siostry zakonnej Ewy B. która udowodniła, że takie dokumenty nie istnieją. Nikt nie poniósł konsekwencji tego pomówienia. Podejrzewam, że mogła to być szeroko zakrojona operacja wywiadowcza, która między innymi miała uniemożliwić wybór Kowalczyka na prymasa Polski. Kotowski miał być ofiarą poświęconą tej operacji, gdyż nie miał możliwości wstępu do IPN i tylko dzięki dobrej woli siostry Ewy, która zechciała mu pomóc, został oczyszczony. Proszę mi wierzyć, że ta historia to gotowy scenariusz na film szpiegowski. Jest w niej wiele wątków pobocznych, którymi dla swojego bezpieczeństwa lepiej się nie zajmować. Te akta są trujące i mają niszczycielską moc bo odpowiednio wykorzystywane potrafią niszczyć wybrane jednostki i ułatwiają obcym wywiadom rozgrywanie polskiej sceny politycznej. Są bardziej skuteczne niż broń atomowa bo pozwalają przejąć państwo bez niszczenia jego infrastruktury. Historia Kotowskiego stała się inspiracją do powstania jednego z wątków w książce, gdzie gra teczkami IPN niszczy projekt ważny z punktu widzenia obronności Polski. Przedstawiony w książce lustrator jest archetypem prawdziwej postaci, której personaliów z wiadomych względów nie mogę ujawnić. 

Wioleta Sadowska: Powieść „Trujące akta” nie powstałaby, gdyby nie Jakow N. vel Jakub K. Czy pamięta Pan pierwsze spotkanie z człowiekiem, którego życie zainspirowało Pana do napisania tej książki?

Rafał Barnaś: Poznał nas ze sobą nasz wspólny znajomy. Najciekawsze w tej znajomości jest to, że 10 kwietnia 2010 roku w lesie katyńskim staliśmy obok siebie czekając na polską delegację, która jak wiemy nigdy tam nie dotarła. Zdaliśmy sobie sprawę z tego niedawno oglądając retransmisję z tamtej mszy. Nasze wspólne dyskusje stały się inspiracją do powstania „Trujących akt”. Historie, które opowiedział mi Jakow vel Jakub są inspirowane jego własnymi przeżyciami jako lekarza, dyplomaty i eksperta od spraw bezpieczeństwa. 

Wioleta Sadowska: To rzeczywiście dość niecodzienne okoliczności. Czy czarna arystokracja istnieje naprawdę?

Rafał Barnaś: Tak, istnieje.

Wioleta Sadowska: Pisze Pan, że „Trujące akta” to pierwsza w Polsce książka poruszająca temat jej istnienia. Dlaczego według Pana nikt wcześniej nie pokusił się o dotknięcie tej tematyki?

Rafał Barnaś: Na to pytanie jest odpowiedź w książce. Proszę przypomnieć sobie ostatni rozdział, gdy dziennikarka Kasia Gromnicka upublicznia treść pendrive Dobrzańskiego i jakie z tego powodu ponosi konsekwencje. 

Wioleta Sadowska: Gdzie natknął się Pan na teorię chaosu deterministycznego? Czy koronawirus obrazuje jej główne założenia?

Rafał Barnaś: Chaos deterministyczny to pozorny chaos, który czemuś służy. Mój znajomy – Tomasz Bajerowski – profesor na Uniwersytecie w Olsztynie tak definiuje ten chaos od strony naukowej: „…jeśli w kapaniu wody z niedokręconego kranu znaleziono tzw. atraktor chaotyczny, z czego wynika, że „przypadkowe” kapnięcia nie są przypadkowe, chociaż na takie wyglądają, to ile zjawisk, a zwłaszcza w działaniu człowieka ma podobny charakter? Jest to dość trudne do udowodnienia, ale są już pewne techniki przybliżające nas do dobrych diagnoz…”.  Tyle nauka na ten temat. Chaos, który jest przedstawiony w książce ma ułatwiać osiąganie celu elitom, które od wieków sterują resztą nieświadomego i niewtajemniczonego społeczeństwa. Brzmi jak teoria spiskowa? Nic bardziej mylnego. Koronawirus o którym jest teraz tak głośno, fakt - niesie duże zagrożenie. Wymaga zachowania środków ostrożności szczególnie przez osoby w podeszłym wieku. Problem jednak jest gdzie indziej. Śmiertelność wirusa – globalnie - jest stosunkowo niewielka bo 2-3%. Największa u osób z chorobami współtowarzyszącymi i w podeszłym wieku. Jego fenomen polega na tym, że odsłania ogromne zaniedbania w sferze służby zdrowia na całym świecie. Od wielu lat kraje rozwinięte zaniedbywały tę dziedzinę życia. Obecnie żadne państwo nie jest przygotowane na tak wielką ilość pacjentów. Dlatego ze strachu przed tym wprowadzono drastyczne środki ostrożności, które powodują, że w dłuższej perspektywie dojdzie do kryzysu gospodarczego, poczucia strachu i niepewności obywateli. Taki stan – chaos - to możliwość wprowadzenia drastycznych przepisów ograniczających wolności obywatelskie, inwigilację, przejście na płatności elektroniczne (pozwalające w dowolnym momencie odciąć obywatela od swoich środków). Przede wszystkim jednak wzbogacenie się bogatych, którzy za bezcen będą mogli przejmować kapitał klasy średniej. Czy to teoria spiskowa? Przypomnijmy sobie jaki wpływ na świat miało odejście od wymienialności dolara na złoto na początku lat 70-tych, czy też ograniczenie swobód obywatelskich w USA po zamachach 11 września. Co przyniesie chaos wywołany koronawirusem? 


Wioleta Sadowska: Dobra pytanie... Skąd pomysł na poruszenie wątku powstania w naszym kraju systemu obrony przeciwrakietowej "Tarcza Polski"?

Rafał Barnaś: Sprawę Tarczy polskiej znałem z racji tego, że na nieistniejącej już Akademii Obrony Narodowej na studiach podyplomowych pisałem pracę na temat systemów obrony przeciwpowietrznej w Polsce. Poza tym mój znajomy pracował przy tym projekcie więc ogląd całej sytuacji miałem z pierwszej ręki. Projekt Tarcza Polski to jeden z najważniejszych projektów w historii obronności Polski. Mógł zmienić układ sił w Europie. Jedyne czego zabrakło w jego finalizacji to woli politycznej. Na te zaniedbania politycy nie znajdują usprawiedliwienia dlatego w mediach i przestrzeni publicznej jest cicho o tym projekcie. Mam nadzieje, że lektura „Trujących akt” przybliży go czytelnikom i pozwoli zastanowić się nad tym, czy działania polityków były jedynie niekompetencją, czy też może chaosem deterministycznym.

Wioleta Sadowska: Z pewnością skłoni do takich przemyśleń. „Trujące akta” to książka naszpikowana odniesieniami do różnorakich teorii spiskowych. Nie boi się Pan posądzenia przez czytelników o zamierzoną manipulację lub nawet kłamstwa?

Rafał Barnaś: Z tym stwierdzeniem nie mogę się zgodzić. „Trujące akta” nie odnoszą się do teorii spiskowych. Poruszają tematy, które niesłusznie są w upraszczane i uważane jako spiskowe. Dlatego w książce są przypisy do wydarzeń które wydarzyły się naprawdę, by czytelnik mógł wyrobić sobie własne zdanie. Jeśli chodzi o teorie spiskowe to jest taki dowcip: „Świnia mówi do świni: „rety słyszałam, że z nas zrobią kiełbasy na Boże Narodzenie! Druga na to: "e tam, a Ty wiecznie z tymi teoriami spisku.” Nic dodać nic ująć proszę Pani. 

Wioleta Sadowska: Jak zatem według Pana możemy weryfikować to, co jest nam podawane w oficjalnych mediach?

Rafał Barnaś: To bardzo mądre pytanie. Przede wszystkim należy weryfikować źródło  informacji. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to proste, gdy z każdej strony jesteśmy zalewani ogromem wiadomości z całego świata. To nas rozleniwia i powoduje pewnego rodzaju zobojętnienie. Ważny jest zdrowy rozsądek. Zazwyczaj informacje, które wzbudzają emocje mają inny ukryty cel. 

Wioleta Sadowska: Mają nas zmanipulować? Zafałszować prawdziwy obraz sytuacji?

Rafał Barnaś: Oczywiście. Spójrzmy na to co się dzieje teraz. Celem mediów i ich właścicieli nie jest walka z koronawirusem, tylko sztuczne rozdmuchiwanie histerii, strachu i paniki. Niebezpieczeństwo jak najbardziej jest, lecz media na zlecenie niektórych rządów sieją panikę w skali globalnej. W tym czasie zwykli ludzie pozostają bez pracy, rujnuje się gospodarki wielu krajów. Celem tego, co się dzieje jest pandemia histeriowirusa, który jest znacznie bardziej niebezpieczny od COVID-19. Zleceniodawcy tej pandemii chcą umocnić władzę w skali światowej, spowodować by jednostka nie miała żadnego znaczenia. Uważam, że teraz właśnie możemy być naocznymi świadkami tych „teorii spisku”. Być może część osób znajdzie czas na przemyślenia - dostrzeże i zrozumie ten prawdziwy spisek. 

Wioleta Sadowska: Rozmawiałam ostatnio z innym pisarzem, który w obliczu aktualnych wydarzeń, przedstawił niemal podobne wnioski. Co nastręczało największych trudności w pisaniu „Trujących akt”?

Rafał Barnaś: Najtrudniejsze było „wejście” w świat okultyzmu, obrzędów i świata zdegenerowanych  ludzi. Wiele trudu sprawiło przedstawienie rytuału satanistycznego tak, by nie zostać posądzonym o propagowanie satanizmu, a pokazać degenerację, zepsucie i upadek uczestniczących w nim osób. Dodam jeszcze, że ten opisany w książce rytuał naprawdę miał miejsce na Ukrainie na początku lat 90-tych.

Wioleta Sadowska: Jakich emocji mogą spodziewać się czytelnicy podczas lektury tej książki?

Rafał Barnaś: „Trujące akta” to książka o przyjaźni, zaufaniu, wielkim niebezpieczeństwie, które hartuje charaktery i nadziei na lepszą przyszłość. Pokazuje, że zło nie jest jednoznaczne, a dobrym człowiekiem można być w każdych okolicznościach.

Wioleta Sadowska: W II kwartale 2021 roku ukaże się wersja anglojęzyczna „Trujących akt”, dostępna w USA, UK i Kanadzie. Spodziewa się Pan bestsellera?

Rafał Barnaś: Wersja angielska być może pojawi się już w tym roku, ale na razie nie chcę zapeszać. W chwili obecnej jest już wersje rosyjska i ukraińska, które czekają na wydanie. Bestsellera nie można stworzyć na zawołanie. Mam nadzieje, że książka znajdzie czytelników zarówno w Polsce, Rosji, Ukrainie, Kanadzie czy USA.

Wioleta Sadowska: Co na koniec chciałaby Pan przekazać czytelnikom Subiektywnie o książkach? 

Rafał Barnaś: Zachęcam do przeczytania „Trujących akt”. Warto spojrzeć na świat z innej perspektywy. Warto szukać prawdy, nawet jeśli jest niewygodna i niebezpieczna, szczególnie w czasach chaosu – tego deterministycznego.


"Trujące akta" to powieść, która skłania do szeroko zakrojonej refleksji nad pewnymi procesami gospodarczymi, nad wydarzeniami historycznymi i funkcjonowaniem bieżącej polityki.  Zajrzyjcie koniecznie do tej książki!



Wpis powstał w ramach współpracy z autorem.

19 komentarzy:

  1. Ciekawy wywiad, choć książki jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozmowa z autorem dodaje pełni książce i zachęca do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko to bardzo ciekawe, mam nadzieję, że dorwę książkę i przeczytam. Dzisiaj rano córka własnie próbowała mnie przekonywać, że jest tak, jak mówi Barnaś, a ja byłam dość sceptyczna, chociaż nie do końca :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad :) dziękuję za odwiedziny , bardzo lubię i jest mi miło jak mnie odwiedzasz :) i lubię Ciebie odwiedzać

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam autora ani książki, ale widzę, że warto się nią zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że autor bardzo się przyłożył do napisania swojego dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chętnie przeczytam książkę po tym wywiadzie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z autorem w wielu kwestiach ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy wywiad powstał. Gratulacje Wiolu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuje sie zachęcona do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wywiad niezwykle ciekawy, ale książka niestety nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. i u Ciebie znów świetny wywiad... super przy kawce i herbatce sobie poczytać

    OdpowiedzUsuń
  13. Mądre słowa dotyczące weryfikowania źródła informacji podawanej w mediach. A tak rzadko to robimy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawa osoba. Brawo za wspaniały wywiad ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger