"Malownicze jest w każdym z nas", czyli o spotkaniu z Magdaleną i Zuzą Kordel



Z Magdaleną Kordel oraz jej córką, Zuzą spotkaliśmy się przy okazji premiery dwóch książek: piątej części cyklu Malownicze pt. "Pejzaż z Aniołem" oraz "Nieco dziennika". Miałam okazję moderować tę rozmowę, także zapraszam was do przeczytania mojej fotorelacji z tego wydarzenia.
Na kolejną część cyklu "Malownicze" czytelnicy czekali 2 lata. Dlaczego tak długo? Otóż Magdalena Kordel miała mnóstwo pomysłów na inne książki i zaczęła się wówczas nieco oddalać od tego cyklu. Autorka pamięta nawet, gdy mówiła, że nie będzie żadnego powrotu do Malowniczego, gdyż są inne miejsca i inni bohaterowie, o których warto opowiedzieć. Okazało się jednak, że bez Malowniczego jest jakoś pusto i dlatego Magdalena główną bohaterkę nowej książki skierowała właśnie tam. Trudno było mi więc nie stwierdzić że wszystkie drogi prowadzą do Malowniczego.

"Pejzaż z Aniołem" to książka o tym, jak duży wpływ ma to, co wydarzyło się w przeszłości na naszą teraźniejszość, oraz o tym, że ważne jest to, aby pogodzić się z samym sobą i wybaczyć. Adrianna, główna bohaterka powieści nie pojawiła się znienacka w głowie autorki, gdyż jej historia jest historią prawdziwą. Magdalena Kordel tym samym połączyła niewidzialnymi nićmi jej losy z Malowniczym. W fabule znajdują się oczywiście fikcyjne wątki, ale wszystko to, co przeżyła Ada, jej pierwowzór przeżył naprawdę. Dlatego ta książka jest dla autorki tak ważna. 

W "Pejzażu z Aniołem" jest dużo Leontyny, czyli starszej pani, która prowadząc sklep ze starymi przedmiotami, kocha przeszłość i aurę, jaka unosi się wokół starych rzeczy. Leontyna odgrywa dużą rolę w całej fabule książki. Autorka podkreśliła, że postać ta pojawia się dopiero w drugiej części cyklu o Malowniczym i wiąże się z nią pewna historia. Otóż po napisaniu "Uroczyska" autorka nie planowała, że będą kolejne części. Pewnego dnia umówiła się w kawiarni z przyjaciółką, która bardzo się spóźniała. W pewnym momencie otworzyły się drzwi i pojawiła się w nich starsza pani - w kapeluszu, w rękawiczkach, z zupełnie innej epoki. Magdalena Kordel nie mogła oderwać od niej oczu, to była niemal skondensowana magia. Wtedy pomyślała sobie właśnie, że o kimś takim chciałaby napisać. I dlatego wróciła do Malowniczego.

Bardzo często czytelnicy Magdaleny Kordel mówią o tym, że chcieliby jechać do Malowniczego. I według autorki każdy ma swoje własne Malownicze, gdyż to takie miejsce, w którym dzieją się złe rzeczy, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto poda rękę i kto pomoże. Warto przy tym pamiętać o tym, by to co złe, przekuć w dobro. Autorka podkreśliła, że dla niej najważniejsze w pisaniu jest to, że cokolwiek by się nie działo, zawsze może doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Sama bowiem lubi happy endy.

Zapytałam także Zuzę o Malownicze. Otóż córka Magdy zna wszystkie części cyklu. Mama jednak nie konsultuje z nią fabuły, raczej opowiada czasami o tym, o czym pisze. Ulubioną bohaterką Zuzy jest Magda.

Magdalena Kordel w swoim cyklu pisze o magii codziennego życia. Nie mogłam więc nie zapytać autorki o to, jak ta magia wygląda w jej przypadku. Otóż jest to codzienność, gdyż według niej szczęście to takie drobne chwile składające się na zwykły dzień. Według autorki szukanie czegoś wielkiego w dzisiejszych czasach wynika głównie z pędu do sukcesu  Młodsze pokolenie pędzi i cały czas krzyczy, że chce mieć. A trzeba trwać, być, cieszyć się! W książce pojawia się także pewna myśl o banale. Według Magdaleny Kordel banał czasami jest nam potrzebny w życiu dlatego, że to coś, co znamy, dzięki czemu czujemy się bezpiecznie. Czasami proste jest to, co jest w życiu najistotniejsze.

Jak pojawił się pomysł na wspólny projekt "Nieco dziennika", pełnego cytatów i różnych myśli? Zuza Kordel od zawsze czytała  książki mamy i dlatego też z wielką chęcią uczestniczyła w tym projekcie. Cytaty i myśli nie były wcześniej przez nią spisywane, lecz na bieżąco czytała książki mamy i zakreślała to, co chce umieścić. To wymagało dużo skupienia. "Nieco dziennik, czyli Twoje piękne chwile" nie jest kalendarzem, ale może nim być. Magdalena Kordel chciałaby, aby ta publikacja była swoistym inspiratorem.

Na spotkaniu porozmawiałyśmy także o inspiracji muzycznej pojawiającej się w książce, o własnym Malowniczym Magdaleny Kordel, o tym jak wyglądają święta w rodzinie autorki, o tym komu podarowałyby "Nieco dziennik", o tym, czy Zuza planuje napisać w przyszłości własną książkę, o tym, czy Magda mogłaby napisać smutną powieść, oraz o tym, czy mama i córka wydadzą kiedyś wspólną książkę.

Z Magdaleną i Zuzą Kordel
Magdalena Kordel czuje się spełnioną pisarką i ja się wcale temu nie dziwię. Myślę także, że przyszłość zaowocuje wspólną powieścią mamy i córki. "Pejzaż z Aniołem" możecie czytać jako zupełnie odrębną historię, ale ja oczywiście polecam wam przeczytać wszystkie tomy cyklu Malownicze. "Nieco dziennik" zaś pasuje do każdej damskiej torebki.


27 komentarzy:

  1. Po uśmiechach widzę że to było udane spotkanie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wioletka, podziwiam Cię i zazdroszczę takich spotkań :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To musiało być prawdziwe spotkanie na szczycie!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję udanego spotkania !

    OdpowiedzUsuń
  5. Co raz mniej osób, które chca pomóc....

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię książki tej Autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, że mogłaś uczestniczyć na tym spotkaniu :D
    Świetna fotorelacja :D Pozdrawiam oraz dziękuję bardzo za odwiedziny ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Z ogromną ciekawością zapoznałam się z Twoją wspaniała relacją Wiolu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłyśmy na spotkaniu w Poznaniu, bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajne spotkanie i wspaniałe dziewczyny 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie byłam na takim spotkaniu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że do Łodzi mam daleko, ale za to twoje reportaże wynagradzają :) To musiało być ciekawe spotkanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. świetne spotkanie musiało być super!

    OdpowiedzUsuń
  14. To musiało być naprawdę udane spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie świetne spotkanie, świetny reportaż- wywiad z autorka oraz jej córką :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam z przyjemnością, bo do Malowniczego mam wielki sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam obie książki i jestem zadowolona zarówno z powieści, jak i Nieco dziennika. To musiało być owocne, piękne spotkanie. Wrażenia Ci się mnożą. Po prostu do pozazdroszczenia. Pięknie :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zwykle ciekawe spotkanie i relacja, aż żal, że nie mieszkam bliżej Łodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. "Tajemnicę bzów" uważam za jedną z najlepszych "kobiecych" dzisiejszych polskich powieści. Fabuła jest niesamowicie intrygująca, a wątek historyczny wspaniale przedstawiony. Przedwojenny Lwów jest opisany tak plastycznie, że można sobie wyobrazić siebie na tamtejszej ulicy zimową porą.
    Natomiast kolejna książka z serii "Nadzieje i marzenia" jest niemal o niczym. Ot, do przeczytania i zapomnienia. Bezbarwna.
    Jak to możliwe, że jedna seria zawiera tak drastycznie różne książki?
    Czy autorka mówiła coś na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
  21. Magdalena is a great woman
    Kisses

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger