"Może są jeszcze rzeczy, o których nie wiemy i których nie zbadano", czyli o spotkaniu z Agnieszką Olejnik




5 lipca łódzki Empik odwiedziła Agnieszka Olejnik – autorka powieści obyczajowych z ciągotami kryminalnymi, która spotkała się z nami przy okazji premiery swojej najnowszej powieści pt. "Szukam właśnie Ciebie". Miałam przyjemność prowadzić to spotkanie więc tradycyjnie zapraszam was na fotorelację z tego wydarzenia.

Agnieszka Olejnik nie lubi schematów, a jej najnowsza książka jest dla niej szczególna. Autorka uznała bowiem, że z dosyć z rozśmieszaniem i czas na jakąś tajemnicę. I w "Szukam właśnie Ciebie" jest taka tajemnica, nad którą głowi się czytelnik.

W powieści pojawia się niezbadany przez naukę temat pamięci tkankowej. Autorka podkreśliła, że zgodnie z ustaleniami nauki - ona nie istnieje. Jak wiec narodził się pomysł na wplecenia tego wątku do fabuły? Agnieszka Olejnik pisała nową książkę i w rozmowie z mamą stwierdziła, że musi tak zrobić, żeby bohater nie pamiętał, a potem żeby mu się przypomniało. I właśnie wtedy padło pojęcie pamięci tkankowej. Autorka podkreśliła, że sfera odczuć oraz sfera snów i wspomnień to sfery jakich  nie da się zmierzyć i być może więc nigdy nie dowiemy się, czy pamięć tkankowa rzeczywiście istnieje. A czy sama w nią wierzy? Agnieszka Olejnik jest raczej niedowiarkiem i sama nie wie, czy napisała coś, co ociera się o science-fiction, czy może jest to jednak możliwe.

Autorka opowiedziała nam na spotkaniu o prostym eksperymencie z ryżem, w którym udowodniła, że myśli ludzkie mają wpływ na materię. Polecam wam poczytać o tym zjawisku, sama bowiem zamierzam taki dowód przeprowadzić.

Agnieszka Olejnik jest nauczycielką. Nie mogłam więc nie zapytać jej o to, czy kreując Olgę oraz jej brata – wychowanków domu dziecka, opierała się na własnych doświadczeniach z pracy z trudną młodzieżą. Otóż autorka od dziecka słyszała opowieści o takich dzieciach z racji zawodu, jaki wykonywała jej mama. Było tych opowieści mnóstwo i to z nich właśnie składa się historia ukazana w książce. Agnieszka Olejnik miewa także uczniów, którzy w rozmaitych okolicznościach zostają osieroceni, trudno więc pisać wówczas, że świat jest piękny i zakładamy kawiarenkę gdzieś na końcu świata.


Wątek homoseksualny i pedofilski, jakie pojawiają się w "Szukam właśnie Ciebie" są także wzięte z życia. Takich uczniów autorka bowiem też miewa. To jest niestety reguła, że takie dzieci nie mówią o tych krzywdach, a przecież to wszystko dzieje się obok nas. 

Zapytałam Agnieszkę Olejnik o okładkę jej najnowszej powieści, która jest według mnie dość mocno nietrafiona pod względem problematycznej fabuły, ale za to marketingowo zrobiona po mistrzowsku. Autorka odpowiedziała, że nie ma wpływu na okładkę, a wydawcy wybierają to, co się po prostu sprzedaje.

Na spotkaniu porozmawiałyśmy także o rozczarowaniach okładkowych autorki, o genezie samego tytułu najnowszej powieści, o inspiracjach, o planach literackich i o pysznych nalewkach, jakie Agnieszka Olejnik lubi tworzyć.


Moja recenzja książki "Szukam właśnie Ciebie" niebawem pojawi się na blogu, ale już teraz mogę wam napisać, że to mocna książka, skłaniająca do wielu przemyśleń. Książka, która w połączeniu ze świetnym spotkaniem z Agnieszką Olejnik, zachęciła mnie do zgłębienia pozostałego dorobku twórczego autorki.

13 komentarzy:

  1. Mnie akurat książka nieco zawiodła, ale spotkanie pewnie ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz jeszcze bardziej chcę poznać tę historię. Uwielbiam tajemnice i ciekawi mnie fakt, że autorka zawarła w książce część własnych doświadczeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że spotkanie się udało :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe spotkanie, nie miałam pojęcia, że wydawcy wybierają okładki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja zazdroszczę Ci tych spotkań. Ach.. może kiedyś i u mnie będzie Empik :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To musiało być bardzo ciekawe spotkanie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam zatem na recenzje ksiazki, a sama musze przeczytać poprzednie tytuły

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja słyszałam o pamięci komórek. Kiedyś w szkole wyrazy trudne ortograficznie kazano pisać kilka razy, by ręka zapamiętała "wzór" wyrazu. Przydaje się to, gdy człowiek nie jest pewny, jak dany wyraz napisać. Czasami człowiek zapomina pinu czy numeru telefonu, a wystarczy położyć rękę na klawiaturze, by odtworzyć zakodowane ruchy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne są te Twoje spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sympatyczne spotkanie. Chętnie poznam twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)

Copyright © 2016 Subiektywnie o książkach , Blogger