niedziela, 17 września 2017

"(...) self-publishing, w który ja wierzę, i który ja chcę widzieć na polskim rynku, to nie forma publikowania się dla desperatów odrzuconych przez wydawców. To nie droga na skróty, ani nie zabawa w pisarza" - wywiad z Verą Eikon





Najnowsza książka Very Eikon okazała się jedną z lepszych, jaką czytałam w ostatnim czasie, dlatego cieszę się, że mój blog objął ją patronatem medialnym. Chciałabym was dzisiaj zaprosić do przeczytania mojej rozmowy z autorką.


Recenzja książki "Między prawami. Przedpiekle".





Vera Eikon to pseudonim literacki Katarzyny Woźniak, urodzonej w Łodzi, żony i matki dwójki dzieci. Autorka przez pięć lat mieszkała w Amsterdamie, a następnie wróciła do kraju, by zamieszkać w stolicy. Zadebiutowała wydaną w 2011 r. książką pt. "Hydra pamiątek". Obecnie odnajduje się w gatunku kryminalno-sensacyjnym, a swoje książki wydaje jako self-publisher.









Wioleta Sadowska: Zadebiutowałaś wydaną w 2011 r. książką pt. "Hydra pamiątek". Dlaczego swoje kolejne dzieła zaczęłaś pisać pod pseudonimem?

Vera Eikon: Wynikało to z praktycznych względów. Poprzednie powieści były całkiem inne gatunkowo. Nie chciałam tworzyć dezorientacji - „co właściwie ona pisze? Kryminały czy powieści obyczajowe?” Dodatkowo zaczęłam wydawać jako self-publisher. Potraktowałam publikowanie serii „Między prawami” jako projekt. Nowy produkt, nowe metody, nowe imię.

Wioleta Sadowska: Rzeczywiście praktyczne podejście. Dlaczego akurat Vera Eikon?

Vera Eikon: Tutaj będzie mniej praktycznie, a bardziej filozoficznie. Seria „Między prawami” miała z założenia poszukiwać prawdy o ludzkiej naturze. O tym, czy w sercu zatopionym w grzechu może tlić się dobro, poszukiwanie Boga i czy wiara może stanowić niejako „tarczę ochronną” przed wpływem zła. Vera Eikon oznacza prawdziwe oblicze i przywołuje postać świętej Weroniki, która pomaga nam odrzucać wszelkie zafałszowania - maski. Nosimy je przecież na co dzień. W pracy inną, w domu inną, w Internecie inną… Zdarza się, że człowiek sam się w nich gubi i ostatecznie nie wie już ani kim jest, ani co myśleć. Robimy się wpływowi, a konformizm staje się normą postępowania. Także Weronika patronuje tej serii. Nawet podwójnie, bo jest również moją patronką.

Wioleta Sadowska: "Między prawami. Przedpiekle" to kontynuacja książki pt. "Między prawami. Polowanie na Wilka", którą udostępniłaś w internecie za darmo. Skąd wziął się taki pomysł?

Vera Eikon: Self-publishing w Polsce próbuje się rozwinąć już od wielu lat. Efekty są różne i metody promowania również. Z pewnością wymaga on sięgania po rozmaite środki, zapoznawania czytelników z nowymi możliwościami. W racjonalnym rozrachunku widziałam marnie swoje szanse - debiutantka, która publikuje się sama, kontra czołowi autorzy powieści kryminalnych promowani przez wielkie polskie wydawnictwa. Chciałam zaoszczędzić czytelnikom dylematu, czy mają wydać pieniądze na moją powieść, czy na książkę kogoś, kogo już znają (chociażby ze słyszenia).
Nasze myślenie jest bardzo proste. Widząc książkę na półce opatrzoną napisem bestseller, ufamy, że jest to kawał dobrej literatury. Wielu klientów księgarń nie zdaje sobie sprawy z tego, że miejsce na tej półce jest jak parkingowy prostokąt, za który ktoś zapłacił. Zapaleni czytelnicy są pod tym względem mądrzejsi, bo już nieraz przejechali się na podobnym marketingowym przekręcie.
Zaoferowałam swoją pierwszą powieść kryminalną za darmo; w formie podania ręki czytelnikom. Swoiste „dzień dobry, zobaczcie co mam do zaoferowania”. Cieszę się przy tym, że druga powieść - „Przedpiekle” wyszła znacznie lepiej niż „Polowanie”. Dzięki temu czytelnik czuje, że bohaterowie się rozwijają i autorka również. I nie pożałują przy tym, że za kolejną książkę zapłacili.

Wioleta Sadowska: I to ma rzeczywiście sens. Odnajdujesz się w literaturze sensacyjno-kryminalnej. Dlaczego akurat ten gatunek jest Ci aż tak bliski?

Vera Eikon: Nie mam pojęcia! Zawsze lubiłam literaturę i filmy, w których dużo się działo. Lubiłam walkę dobra ze złem, motyw braterskiej przyjaźni, walki na miecze, strzelaniny i pościgi samochodowe. Prawdopodobnie ponieważ sporo tych rzeczy skonsumowałam, dobrze się czuję, wymyślając własne historie.

Wioleta Sadowska: Twoja najnowsza książka ukazuje bardzo realistycznie środowisko polskich śledczych. Jak wyglądał Twój research do tej powieści?

Vera Eikon: Na początku nie było researchu. Czysta, błoga twórczość. Martwiłam się wyłącznie o to, aby historia była ciekawa i spójna. Dopiero przy kolejnych czytaniach zatrzymywałam się na fragmentach dotyczących specyficznych spraw, jak technika, prawo, medycyna… Wtedy zaczynałam sprawdzać, jak to jest w rzeczywistości i wprowadziłam modyfikacje do tekstu, jeśli była taka potrzeba. Zawsze tak robię. Research bywa czasochłonny i męczący. Nie chcę, żeby miał negatywny wpływ na moje pisanie.
Jednak nie zawsze jest to ślęczenie nad książkami i błądzenie po Internecie. Bywa przyjemniej. Można porozmawiać z interesującymi osobami, albo doświadczyć ciekawych rzeczy. Na przykład na potrzeby researchu po raz pierwszy udałam się na strzelnicę, co przerodziło się w zamiłowanie do strzelectwa.

Wioleta Sadowska: Najbardziej szokującym w "Między prawami. Przedpiekle" jest wątek przewodni, czyli szeroka sieć zależności pomiędzy polityką, a działalnością przestępczą, do której wkracza także praca w tajnych służbach. Czy uważasz, że w naszym kraju została już zatarta granica pomiędzy polityką, a przestępczością?

Vera Eikon: Zdarzają się takie przypadki! Wystarczy poczytać na temat powiązań grupy pruszkowskiej z polskimi politykami. Gorąco polecam lekturę książek dziennikarza śledczego - Wojciecha Sumlińskiego. Te, które ukazały się w pakiecie „mafia państwowa” bardzo dobrze ukazują ten frapujący problem.

Wioleta Sadowska: Chętnie przeczytam. Ile zajęło Ci napisanie i doszlifowanie swojej książki?

Vera Eikon: Nieco ponad rok. Nigdy jednak nie pracuję wyłącznie nad jedną książką. Robiąc drugie czytanie jednej, piszę już poszczególne sceny kolejnej powieści. Ponieważ jest to seria, pozwala mi to na umieszczanie w poszczególnych częściach takich trybików, sianie ziaren, które wiem, że wykiełkują w kolejnych książkach.

Wioleta Sadowska: Ciekawa strategia. Czy łatwo było znaleźć patronów medialnych, którzy będą promować Twoją prozę?

Vera Eikon: Gdy publikowałam pierwszą część „Polowanie na Wilka” zaczynałam od zera absolutnego! Żadnych kontaktów, wsparcia wydawców, list mailingowych. Nic. Wysyłałam wtedy ogromne ilości maili i spędzałam długie godziny w Internecie, wyszukując blogerów/recenzentów. Wtedy znalazło dla mnie czas zaledwie kilku. Może trzech. Upłynęło trochę czasu. Zdarzyło się, że jednak kolejne osoby sięgnęły po powieść i pojawiło się nieco recenzji w sieci. To było moje przetarcie szlaku. Jeszcze dość niemrawe. Nadal jest to leśna droga pełna dziur i niespodziewanych kłód pod nogami. Na piękną asfaltówkę muszę jeszcze popracować.
Przy drugiej powieści było już nieco łatwiej. Z reguły, jeśli jeden fajny, poczytny bloger zdecyduje się patronować książce, inni podchodzą do mnie z większym zaufaniem. Ogromnie się cieszę z tego, że udało mi się przekonać tę „ekipę patronacką”, w której skład wchodzą też „Subiektywne recenzje”!

Wioleta Sadowska: Ja również się cieszę. Czy planujesz napisać kolejną część swojego cyklu?

Vera Eikon: Kolejna, trzecia część przechodzi już przez następne etapy tworzenia. Nie wiem jeszcze, kiedy się ukaże, ale ma już tytuł: „Prochem i cieniem”.

Wioleta Sadowska: Publikujesz jako self-publisher. Ciekawi mnie więc, czy gdybyś miała taką możliwość, wydałabyś swoją książkę w tradycyjnym wydawnictwie?

Vera Eikon: Wysyłałam swoje powieści do oficyn w formie „propozycji wydawniczej”. Nie do każdej i nie z nadzieją, że coś z tego wyniknie. Ciekawiły mnie odpowiedzi. Czasami nie było żadnej, czasami przychodziły odmowne, zdarzyły się też takie, wyrażające zainteresowanie współpracą. Jednak byłam już nastawiona na self-publishing i miesiąc po wysłaniu propozycji robiłam już potężne kroki w kierunku opublikowania książek pod swoim wydawnictwem.

Wioleta Sadowska: Przed czym w takim razie chciałabyś przestrzec autorów planujących wydawać swoją prozę w takiej formie?

Vera Eikon: Nie śpieszcie się! Falstart był jednym z błędów, które sama popełniłam. Ważne jest, żeby jednak tekst leżakował i przeszedł porządną redakcję oraz korektę. To wymaga oczywiście wkładu finansowego, ale self-publishing, w który ja wierzę, i który ja chcę widzieć na polskim rynku, to nie forma publikowania się dla desperatów odrzuconych przez wydawców. To nie droga na skróty, ani nie zabawa w pisarza. Niechlujne teksty wypuszczone w sieć na łapu-capu, tylko psują postrzeganie samopublikowania w oczach czytelników. Tak się rodzi niechęć i uprzedzenia, z którymi trudno walczyć. Także szczerze radzę traktować poważnie to „publikowanie się” i zadbać o to, żeby wyglądało to fachowo.
 
Wioleta Sadowska: Czy istnieje szansa, że wydasz jeszcze kiedyś książkę obyczajową, podobną do "Hydry pamiątek"?

Vera Eikon: Być może. Moja droga po szlakach literatury dopiero się zaczyna, więc spodziewam się jeszcze wielu zmian.

Wioleta Sadowska: Pochodzisz w Łodzi. Czy odwiedzasz czasami to miasto?

Vera Eikon: Od święta. Dosłownie! Mam pod Łodzią rodzinę, więc naturalnie bywam w okolicy.

Wioleta Sadowska: Jakie są Twoje dalsze plany literackie?

Vera Eikon: Chcę sumiennie kontynuować to, co zaczęłam. Rozwijać się jako autorka i wydawca. Czeka mnie z pewnością publikacja kolejnej części, ale teraz najważniejszy wydaje się marketing! Muszę dotrzeć do większej liczby czytelników. Wielu z tych, którzy sięgnęli po moje książki, którzy wciągnęli się w tę historię, mówi mi, że gdybym nie zagadała do nich osobiście, nie wiedzieliby nawet, że taka seria kryminalna istnieje! Czeka mnie więc jeszcze dużo pracy.

Wioleta Sadowska: Co na koniec chciałabyś przekazać czytelnikom mojego bloga?

Vera Eikon: Przede wszystkim gratuluję im czytelniczego smaku, bo to bardzo dobry blog! I oczywiście wszystkim życzę sterty inspirujących lektur!



Mam nadzieję, że wywiadem z autorką zachęciłam was do zajrzenia do jej twórczości. A już niebawem będę miała dla was konkurs, w którym będziecie mieli szansę wygrać jeden egzemplarz książki "Między prawami. Przedpiekle".

15 komentarzy:

  1. Bardzo fajna pisarka o ciekawej urodzie. Jest wielu niedocenianych pisarzy, np Rowling autorka ''Harrego Pottera'', chodziła ze swoją książką od wydawnictwa do wydawnictwa. Zanim któreś wreszcie zdecydowało się opublikować jej książkę. Podejrzewam, że te poprzednie plują sobie teraz w brodę. To samo dzieje się w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super się czytało. Mam.nadzieje na wiecej

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio coraz więcej czytam o self-publishingu i jak widzę zyskuje on coraz większa popularność.

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesująca Autora i ciekawy wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wywiad. A Pani Vera bardzo konkretna. Mam pierwszą książkę autorki i jak najszybciej muszę się z nią zapoznać 😘 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, self-publishing spotyka się z wielką niechęcią niektórych środowisk;p Sama byłam kiedyś obiektem hejtu tylko z powodu tego, iż zrecenzowałam książkę tak wydaną. Zaciekawił mnie ten cykl:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę dobry wywiad. Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością!! Swoją drogą zaciekawiła mnie książka autorki, którą masz w patronacie - czuję, że przeczytam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią zapoznam się z serią autorki. Bardzo ciekawa rozmowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Autorce powodzenia na polskim rynku wydawniczym! Z odpowiedzi wnioskuję, że jest pełna optymizmu, sił i potrafi dążyć do wyznaczonego celu! Oby tak dalej! Skoro Autorka odnajduje się w gatunku kryminalno-sensacyjny, może - co podpowiadam :) i proszę o rozważenie :) - zawita do Krakowa na KCK, czyli Krakowskie Czwartki Kryminalne. Zachęcam i życzę wielu czytelników oraz zadowolenia z pracy pisarskiej!
    s-a

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam autorki, ale ciekawy wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Asfaltówka, potem droga szybkiego ruchu i autostrada! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że coraz więcej polskich autorów próbuje swoich sił, że nie wszystkie książki muszą pochodzić z zza granicy na licencji. Przecież Polacy nie gęsi ;). Cieszy mnie chęć czytania polskich autorów. Sama również odkrywam ich coraz więcej, a dzieje się to właśnie za pomocą blogowania :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)